Polscy podatnicy dopłacą do rolniczych rekompensat? [rmf24.pl]

 |  Written by Ursa Minor  |  1

Do rekompensat w związku z rosyjskim embargiem dopłacimy z naszych kieszeni ? Dziennikarka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginion zdobyła list polskiego ministra rolnictwa do unijnego komisarza ds. rolnictwa Dacina Ciolosa. Jest w nim prośba o zgodę na wyrównywanie stawek rekompensat z środków krajowych.

Nasza dziennikarka dotarla do listu Marka Sawickiego /Paweł Supernak /PAP
Nasza dziennikarka dotarla do listu Marka Sawickiego
/Paweł Supernak /PAP

Minister Sawicki chce w ten sposób zaradzić nierówności, którą wprowadza Bruksela w wypłatach rekompensat między producentami zrzeszonymi w organizacjach producenckich a producentami  indywidualnymi.

"By zapewnić takie same warunki dla rekompensowania strat poniesionych w wyniku embarga przez producentów niezrzeszonych  wnioskuję o umożliwienie stosowania  wyrównujących stawek rekompensat ze środków krajowych" - czytamy w liście datowanym na 26 sierpnia.

List Sawickiego oznacza, że polscy podatnicy będą finansować co najmniej 50 proc. rekompensat dla producentów indywidualnych.  Chodzi o rekompensaty za kompostowanie czy tzw. zielony, czyli przedwczesny zbór.

Rozmówcy dziennikarki RMF FM w Komisji Europejskiej nie mówią "nie". To zrozumiałe, bo jeżeli Polska będzie pokrywać różnice między wypłatami dla producentów zrzeszonych i indywidualnych z własnego budżetu - to Brukseli to nie będzie nic kosztować. Trzeba będzie tylko znaleźć odpowiednie przepisy, które to umożliwią, bo będzie to pomoc państwa.

W Komisji Europejskiej już się nieoficjalnie mówi się, że Polska mogłaby z własnego budżetu wypłacić rekompensaty producentom za okres od 1 sierpnia (gdy Rosja wprowadziła embargo tylko wobec Polski) a 18 sierpnia ( embargo wobec całej UE). Komisja stanowczo nie zgadza się na wypłaty z unijnego budżetu dla Polski za straty sprzed 18 sierpnia, ze względu na problemy, które będą mieć w przyszłości unijni kontrolerzy.

Dzisiaj w Sejmie, Sawicki zapowiedział: "będziemy próbowali doprowadzić do sytuacji, żeby rolnicy otrzymywali jednakowe rekompensaty". Nie powiedział jednak jak zamierza to osiągnąć. Ujawnia to wysłany przez niego list. Sawicki proponując dopłaty z budżetu państwa wyraźnie pogodził się z faktem, że decyzji Komisji już nie zmieni.



Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/ekonomia/news-polscy-podatnicy-doplaca-do-rolniczych...
0
No votes yet

1 Comments

Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Nieustające ataki polskiego ministra rolnictwa na Komisję Europejską budzą w Brukseli irytację i zamiast pomóc, mogą nam zaszkodzić. Bruksela uważa, że Sawicki rozbudził nierealne oczekiwania wśród producentów owoców i warzyw, sugerując, zaraz po wprowadzeniu przez Rosję embarga, że mogą oni dostać nawet pół miliarda euro rekompensat. Tymczasem cały fundusz to nieco ponad 400 mln euro, a krajów jest 28.

Marek Sawicki /Andrzej Grygiel /PAP
Marek Sawicki
/Andrzej Grygiel /PAP

Brukseli nie umyka fakt, że minister Sawicki chce umocnić swoją pozycję w PSL-u i ma niedługo wybory samorządowe, a jego ataki na Komisję Europejską są dobrze przyjmowane przez jego elektorat. Tutaj jednak szkodzą. Także protest polskich producentów owoców i warzyw (wynajętym czarterem do Brukseli przyleciało prawie 200 osób!), którzy krzyczeli pod adresem europejskich urzędników "Złodzieje!" niewiele pomoże. Propozycja KE w sprawie wysokości rekompensat się nie zmieni - powiedział  mi po manifestacji rzecznik komisarza ds. rolnictwa Roger Waite. Ostateczna decyzja zostanie opublikowana w piątek.

Komisja zapewnia oczywiście, że na bieżąco będzie śledzić sytuacje na rynku i w razie problemów - znowu pomoże. Ostrożność Komisji wynika także z tego, że Bruksela nie ma jeszcze pełnego rozeznania sytuacji na rynku, a ponadto wszyscy muszą być traktowani jednakowo, a odstępstwa dla Polski (np. w sprawie daty ,od kiedy można składać wnioski) utrudniłyby późniejsze audyty.

Polski minister powinien wiedzieć, że w  Brukseli niewiele można zdziałać tylko krzykiem i z pozycji siły. Oczywiście presja jest potrzebna, ale ze strony Polski wciąż brakuje rozmów eksperckich, danych, wyliczeń. W europejskich instytucjach pracuje kilku wysokich rangą polskich polityków i urzędników (dyrektorem generalnym ds. rolnictwa w KE jest np. były wiceminister rolnictwa Jerzy Plewa, związany z PSL), którzy zajmują się rolnictwem i oni mogą zdziałać dla Polski bardzo wiele. Jednak tego typu jawne naciski im nie pomagają, bo wtedy patrzy im się na ręce z podejrzliwością. Tak więc mniej krzyku, a więcej pracy i… dyplomacji - a uzyskamy więcej.



Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/katarzyna-szymanska-borginion/blogi/ne...

Więcej notek tego samego Autora:

=>>