Skąd ten entuzjazm dla sowieckich pozostałości?!

 |  Written by Tomasz A S  |  0
http://wpolityce.pl/artykuly/77438-ujawniamy-warszawscy-rzadzacy-lekcewa...

Rosyjska agresja wobec Ukrainy jest jednym z takich momentów w polityce międzynarodowej, kiedy sprawy pozornie skomplikowane, bo na co dzień pokrywane konformistycznym wielomówstwem, stają się przerażająco jasne i oczywiste. Ten chwilowy błysk prawdy w dyskursie publicznym jest dobrym momentem na demitologizację kilku wydarzeń z polskiej historii, w tym szczególnie wspólnej niemiecko – rosyjskiej agresji na Polskę w 1939 r. oraz całkowitego podboju Europy Wschodniej przez Armię Czerwoną pod koniec II Wojny Światowej. Piszę tu o demitologizacji, bo mam wrażenie, że przekonanie o oswobodzicielskim charakterze działań Armii Czerwonej w Polsce mimo wszystko wciąż zajmuje istotne miejsce w naszej zbiorowej pamięci. Dobrowolnymi zakładnikami tego mitu stało się wielu polskich polityków, którzy dla świętego spokoju wolą pewnych spraw nie poruszać, choć wypadałoby je rozwiązać szybko i zdecydowanie.
/.../

Najgorsze jest jednak w tej historii co innego – dzięki staraniom p. Olgi Johann, wiceprzewodniczącej Rady Warszawy, do naszego Komitetu trafiły w zeszłym tygodniu kopie korespondencji prowadzonej rok temu pomiędzy warszawskim ratuszem, Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Treść dokumentów jest sensacyjna: otóż już rok temu Sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, prof. Andrzej Kunert, zwrócił się do władz Warszawy z apelem o przeniesienie pomnika Polsko – Radzieckiego Braterstwa Broni z placu Wileńskiego oraz pomnika Poległych Żołnierzy Armii Czerwonej z Parku Skaryszewskiego na Cmentarz-Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich w Warszawie. Jak pisał w ostatnim zdaniu pisma profesor Kunert, „Akceptację tych zamierzeń zadeklarował już Wojewoda Mazowiecki, sprawujący ustawową opiekę nad cmentarzami wojennymi”. Dysponujemy także pismem Ministra Kultury, Bogdana Zdrojewskiego z maja 2013 r., w którym w pełni popiera stanowisko Rady Pamięci Walk i Męczeństwa.

Wnosząc po stemplach i adnotacjach na kopiach dokumentów, dokumenty te krążyły po warszawskim urzędzie miasta od marca i maja 2013 roku. Przez cały rok jednak nikt z pracowników ratusza nie zająknął się nawet o fakcie ich istnienia, prawdopodobnie dlatego że podnoszone w tych pismach argumenty merytoryczne mają fundamentalny ciężar gatunkowy. Żeby nadrobić te zaległości w informowaniu opinii publicznej, pozwalamy sobie zamieścić kopie tych pism na stronie czerwonazaraza.pl w zakładce „Korespondencja”.
5
5 (3)

Więcej notek tego samego Autora:

=>>