Ostatnio Rosja dużo mówi światu o kaczkach dziennikarskich, zagubionych żołnierzach we mgle i pomocy humanitarnej dla uciemiężonych cywilów w Doniecku. Co gorsza, Zachód jak wierzył, tak dalej chce wierzyć w mataczenie, kłamstwa i propagandę putinowską. Umówił się na odgrywanie czarnej komedii w reżyserii Putina pod tytułem „Bajki o tysiącu zagubionych żołnierzy”. Sloganami o pokoju i bezpieczeństwie daje się wodzić za nos przez samozwańczego cara z Kremla.
A wojna w Europie zabija codziennie ludzi. Po dwóch stronach konfliktu (na razie po dwóch stronach) giną i Ukraińcy, i Rosjanie, zabijając się nawzajem z powodu dumy czy raczej pychy Putina. Merkel, Obama oraz inni nieudolni politycy Zachodu nie będą ginąć ani za Kijów, ani za Rygę, ani za Talin, Wilno czy Warszawę. Po dotychczasowym zachowaniu się Unii Europejskiej czy NATO wiemy przynajmniej, że w razie rosyjskiej inwazji na Polskę, której już nie można wykluczyć, nie warto liczyć na pomoc „sojuszników”.
Inwazja na Ukrainę, otwarta, bez zachowywania pozorów, znów wywołuje tylko „zaniepokojenie” (rzecznik pani Ashton), berlińskie telefony do Moskwy, grożenie kolejnymi („dotkliwymi”) sankcjami Obamy, które powodują zaledwie złośliwy rechot post-KGB-owców na Kremlu i brnięcie głębiej w szaleństwo destabilizowania kontynentu.
Tymczasem Moskwa otworzyła drugi front na Ukrainie, zdobywa drogę do Odessy, dotrze wkrótce do strategicznych portów nad Morzem Azowskim, a przy okazji wygrywa wojnę dyplomatyczną z Unią Europejską, USA i ONZ. Putin ma tę przewagę, że działa w pojedynkę, według wypracowanego schematu rozpisanego na wiele miesięcy do przodu, a Zachód rozbity, podzielony, indolentny, skłócony zakopuje się w swoich tanich farmazonach.
O „katastrofie” samolotu pasażerskiego (zestrzelonego przez rosyjskich terrorystów) nikt już dzisiaj nie wspomina. Dawno to w końcu było i nieprawda, cały miesiąc minął, po co więc wracać do odległej przeszłości. Przy tym sprawa Krymu wydaje się być jeszcze odleglejszą prehistorią.
Za Putinem kroczy wierny i biedny naród rosyjski. Rosjanie, na wzór Niemców pociągniętych w piekło wojny przez Hitlera, uwierzyli narracji rozbudowywanej przez swojego opętanego żądzami wielkości i potęgi wodza, Generalissimusa Wladimira.
Ukraińcy w tej narracji nie są już Słowianami i braćmi, ale faszystami, izolowana Rosja ofiarą międzynarodowego spisku, zaś Litwa, Łotwa, Estonia i Polska niewdzięcznymi zdrajcami i sprzedawczykami, którzy wiele długich dekad otrzymywali od Rosji samo dobro, by dzisiaj kąsać rękę karmiącego ich pana.
Wkrótce wiersze i pieśni o Putinie będą wywoływać rumieńce na twarzach i dreszcze w krzyżu krzyczących z pasją „urrraa” gierojów, posyłanych setkami na front zachodni i pięknie ginących za swojego wodza i jego ambicyjki. Rosjanie nie dostrzegli przy tym, jak haniebnie postąpił ich wódz z żołnierzami, którzy już zdążyli polec na wschodzie Ukrainy. Podzielą ich smutny i bezsensowny los. Za nimi płakać będą tylko żony i matki.
Putin nie odda nad ich grobami nawet salwy honorowej, a potem jeszcze obrazi się, stwierdzając, że tam wzięte do niewoli lub zabite „zielone ludziki” najpierw kupiły rosyjskie mundury w pierwszym lepszym sklepie, a potem jeszcze zagubiły się we mgle i tylko przypadkiem znalazły się na terenie sąsiada. Z kolei zadowolony i usatysfakcjonowany takim wytłumaczeniem Zachód pokiwa głową i z ulgą odetchnie, ponieważ dopóki Putin nie wypowie zakazanego słowa na „w”, cała ta ukraińska „awantura” i „zadyma” będzie tylko kryzysem, konfliktem, niepokojem, eskalacją napięcia. Niczym więcej.
Za jakiś Ługańsk nikt nie będzie na wariata podkładał głowy, a ponieważ dla wszystkich jest wygodne wymazanie z nowoczesnego słownika dyplomacji słowa na „w”, to chociaż wojna w Europie trwa w najlepsze, w oficjalnym przekazie nie istnieje. Tylko śmierć żołnierzy i cywilów jest na serio.
http://www.naszdziennik.pl/swiat/94295,zolnierze-rosyjscy-gubia-sie-tysi...
3 Comments
Pobito dziennikarza piszącego o żołnierzach zabitych na Ukrainie
30 August, 2014 - 21:48
Niezidentyfikowani sprawcy bestialsko pobili Lwa Szlosberga, redaktora naczelnego gazety „Pskowskaja Gubernija”, która jako pierwsza podała, że na wschodniej Ukrainie giną żołnierze stacjonującej pod Pskowem 76. gwardyjskiej dywizji powietrznodesantowej.
51-letni Szlosberg jest także liderem pskowskiego oddziału demokratycznej partii Jabłoko i deputowanym do obwodowego zgromadzenia ustawodawczego.
Do zdarzenia doszło w piątek około godz. 22 czasu moskiewskiego (godz. 20 w Polsce). Dwaj silnie zbudowani mężczyźni zaatakowali dziennikarza w centrum Pskowa. Z ciężkimi obrażeniami został on przewieziony do szpitala. Napastników nie ujęto.
Rodzina dziennikarza poinformowała, że stan pobitego jest stabilny - jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, ma wstrząśnienie mózgu, złamany nos i liczne urazy.
Gubernator obwodu pskowskiego Andriej Turczak polecił policji objęcie Szlosberga całodobową ochroną.
Opozycjonista Aleksandr Ryklin uważa, że przyczyną pobicia dziennikarza jest niedawny artykuł „Pskowskiej Gubernii” na temat ukrywania przez państwo przypadków śmierci żołnierzy 76. dywizji powietrznodesantowej na wschodniej Ukrainie.
Wcześniej pobitych zostało - ale nie tak dotkliwie - kilku dziennikarzy z innych mediów, którzy opowiadali o pogrzebach i pokazywali fotografie świeżych grobów na cmentarzu w miejscowości Wybuty w obwodzie pskowskim, w pobliżu poligonu 76. dywizji.
Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej zaprzecza, jakoby żołnierze pskowskiej dywizji, której część stacjonuje w obwodzie rostowskim na południu Rosji, uczestniczyli w „aktywnych działaniach bojowych” na Ukrainie.
Media ukraińskie podały 21 sierpnia, że na wschodzie kraju zginęli żołnierze 76. dywizji. Siły ukraińskie uczestniczące w operacji przeciwko prorosyjskim separatystom zdobyły wówczas dwa należące do tej jednostki wozy bojowe desantu.
Lider Jabłoka Siergiej Mitrochin wystosował list otwarty do ministra obrony FR Siergieja Szojgu, w którym wezwał go do zerwania z tradycją ukrywania informacji o stratach sił zbrojnych Rosji. Mitrochin zauważył, że praktyka ta stwarza napięcie w społeczeństwie i generuje nieufność do dowództwa sił zbrojnych.
http://wpolityce.pl/swiat/211575-pobito-dziennikarza-piszacego-o-zolnier...
Tak patrzę na to wszystko i
31 August, 2014 - 04:31
@stronnik
31 August, 2014 - 14:25
Walka metodami demokratycznymi z kimś, kto nie ma zamiaru respektować umów i bezczelnie łamie wszelkie zasady porozumienia jest bezskuteczna i bezsensowna. Historia dostarczyła nam aż nadto wielu takich przykładów. W obliczu zagrożenia kraju polityka idealistycznego pacyfizmu jest zwyczajnie szkodliwa, jest tchórzostwem, głupotą, za którą płaci się utratą niepodległości. Często na wiele lat.
Pozdrawiam.Ursa Minor