Rząd od dawna zapowiada walkę i zaostrzenie kar dla piratów drogowych. Jako marszałek Sejmu Ewa Kopacz obiecywała, że dobierze się do skóry także posłom łamiącym przepisy drogowe. Tymczasem jej kierowcy sami łamią przepisy - twierdzi poniedziałkowy "Fakt".

Rządowa limuzyna z nową premier na tylnym siedzeniu gnała w sobotę przez Warszawę niemal 90 km/h, nie zważając na znaki drogowe i czerwone światło na skrzyżowaniu. Premier spieszyła się do domu.
Czyżby Ewa Kopacz uważała, że jako premier jest zwolniona z obowiązku przestrzegania przepisów na drodze? Chyba tak, bo gdyby w weekend za jej limuzyną jechał radiowóz, policjanci mogliby naliczyć kierowcy lawinę punktów karnych.
WIĘCEJ O SPRAWIE ZNAJDZIESZ W FAKCIE
Jadąc przez miasto, auto Kopacz rozpędzało się chwilami niemal do 90 km/h. Kierowca niespecjalnie przejmował się ustawowym ograniczeniem do pięćdziesiątki. Niewiele robił sobie także z sygnalizacji świetlnej. Limuzyna przejeżdżała przez skrzyżowania nie tylko na późnym żółtym, ale także na czerwonym. Auto pędziło przez miasto, by jak najszybciej wydostać się z Warszawy.
Gdzie tak spieszyło się pani premier? Oczywiście do domu. Kierowca dociskał pedał gazu także na trasie ekspresowej do Radomia. A jeszcze niedawno, będąc marszałkiem, Kopacz zapowiadała ściganie sejmowych piratów drogowych, którzy zasłaniają się immunitetami.
Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-90-km-h-przez-miasto-i-na-czerwony...
3 Comments
PS.
06 October, 2014 - 20:00
Ursa Minor
To jest Azja...
06 October, 2014 - 20:45
@Traube
08 October, 2014 - 20:51
Goniłabym i karała na potęgę, bez względu na to, czy "dzicz azjatycka" pochodzi z szeregów tzw. naszych, czy tzw. onych.
Wszak przykład dla "dołów" idzie z "góry".
Pozdrawiam.Ursa Minor