
Babcia Łukaszka weszła do kuchni i ostrożnie postawiła torbę na stole.
- Co tam jest? - zainteresował się dziadek Łukaszka.
- Granaty - wysapała zmęczona babcia i usiadła na taborecie.
Dziadek spojrzał na nią okrągłymi z przerażonymi oczami po czym zrobił coś zaskakującego: otworzył szybko okno, wyrzucił ją za okno, po czym runął na krzyczącą babcię, przewrócił ją na podłogę i przykrył swoim ciałem.
Zwabiony hałasem do kuchni zajrzał Łukaszek.
- Co tam jest? - zainteresował się dziadek Łukaszka.
- Granaty - wysapała zmęczona babcia i usiadła na taborecie.
Dziadek spojrzał na nią okrągłymi z przerażonymi oczami po czym zrobił coś zaskakującego: otworzył szybko okno, wyrzucił ją za okno, po czym runął na krzyczącą babcię, przewrócił ją na podłogę i przykrył swoim ciałem.
Zwabiony hałasem do kuchni zajrzał Łukaszek.
(2)








