Marcin Brixen's blog

 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Babcia Łukaszka weszła do kuchni i ostrożnie postawiła torbę na stole.
- Co tam jest? - zainteresował się dziadek Łukaszka.
- Granaty - wysapała zmęczona babcia i usiadła na taborecie.
Dziadek spojrzał na nią okrągłymi z przerażonymi oczami po czym zrobił coś zaskakującego: otworzył szybko okno, wyrzucił ją za okno, po czym runął na krzyczącą babcię, przewrócił ją na podłogę i przykrył swoim ciałem.
Zwabiony hałasem do kuchni zajrzał Łukaszek.
5
5 (2)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Pani pedagog zapowiedziała uczniom kolejne spotkanie z autorytetem, po czym otworzyła drzwi. Wszedł jakiś pan, a za nim pani ze szkolnego sklepiku.
- Oooo - zdumieli się uczniowie. - Dzisiaj będzie o handlu?
- Raczej o złodziejstwie - odparła głuchym z gniewu pani ze sklepiku, po czym sięgnęła do kiszeni płaszcza pana i wyjęła stamtąd batonik. - Nie zapłacił pan, wie pan jak to się nazywa?
- A wie pani, że narusza moją nietykalność osobistą? - pan odpowiedział pytaniem.
- Żebym ja panu nie naruszyła czegoś jeszcze! - rzekła złowróżbnie pani ze sklepiku i wyszła.
5
5 (2)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
- Znowu protestują – powiedział markotnie dziadek Łukaszka mieszając łyżką rosół w garnku na kuchence. – Przejść nie można przez osiedle, bo co rusz jakaś grupa społeczna żąda...
Zadzwonił dzwonek do drzwi.
Wszystkie osoby, które znajdowały się w kuchni, czyli dziadek, mama i Łukaszek spojrzeli po sobie czujnie.
- Ja nie mogę iść – dziadek zaczął wrzucać do garnka makaron „Jak za Żołnierzy Wyklętych”.
- Idź ty – mama powiedziała do Łukaszka. Łukaszek westchnął głęboko i poszedł. Wrócił po minucie w towarzystwie jakiejś pani z transparentem.
5
5 (2)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
- Was trzeba przygotować do życia w społeczeństwie - oznajmiła pani pedagog.
- To my jeszcze nie jesteśmy przygotowani? - zirytował się Gruby Maciek. - To po członek męski ja tyle lat do szkoły chodziłem?
I dostał naganę.
- Teraz już wiesz po co - rzekł z satysfakcję okularnik z trzeciej ławki.
I też dostał naganę.
Pani pedagog z lubością kończyła pisać tekst, kiedy w klasie rozległy się dziwne odgłosy.
- Co tam się dzieje? - spytała zaniepokojona.
5
5 (3)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Tego dnia szef taty Łukaszka oznajmił, że przychodzi do nich coach.
- A czym się zajmuje? - spytał kolega taty, Kubiak.
- Coachingiem.
- A co to ten coaching?
- Tego się właśnie dowiecie, bowiem deleguję was na szkolenie - rzekł z namaszczeniem szef i wyszedł.
Głupio było tak siedzieć w pustym gabinecie szefa więc też wyszli.
- zanim ten gość przyjedzie, to ja zdążę wyskoczyć na małe zakupy - oznajmił Kubiak i oddalił się.
5
5 (3)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Tak się zdarzyło, że zmarł jeden z radnych rady osiedlowej osiedla, na którym mieszkali Hiobowscy.
Zginął w wypadku samochodowym.
Miała miejsce uroczysta sesja rady, na której to wychwalano zalety radnego. Następnie były pytania z sali.
- Bardzo to wszystko ładne - do mikrofonu podeszła starsza pani, która mieszkała w bloku koło tramwaju. - Ale radny zostawił po sobie niedokończone sprawy, na przykład niedawno zadał jedno pytanie o...
Hiobowscy też byli na tym spotkaniu. Stali na sali i akurat w tym momencie jakiś facet stojący obok taty Łukaszka zapytał:
5
5 (2)
 |  Written by Marcin Brixen  |  1
Łukaszek wraz z resztą klasy siedział sobie na lekcji w szkole. Lekcję miała prowadzić pani pedagog, a ozdobą lekcji miał być specjalny gość. Pani pedagog akurat odpytywała przy tablicy okularnika z trzeciej ławki gdy drzwi otworzyły się i wszedł jakiś facet.
Pani pedagog była zdumiona.
- Ale dlaczego? - zapytała dziewczynka, która zawsze odzywała się jako pierwsza. - Miał być gość i jest gość.
- Ale nie ten! - zakrzyknęła pani pedagog. - Kto pan jest?
- Jestem z Fortecy Należytego Respektu - oznajmił pan z dumą. - Walczę z wszystkim co antypolskie!
5
5 (2)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Tata Łukaszka, wraz ze swoim kolegą z pracy Kubiakiem, dostali zadanie specjalne. Mieli pojechać po jakieś dyrektora czy kierownika, któremu zepsuł się samochód. I teraz biedny kierownik czy dyrektor został uwięziony w swoim nowoczesnym domu w rustykalnym otoczeniu.
Kiedy zajechali pod dom dyrektora czy kierownika okazało się, że stoi tam już jakiś furgon.
- Przyjechał do mnie fachowiec – machnął ręką kierownik czy dyrektor. – Niech panowie zaczekają, ja się tylko spakuję i zaraz jedziemy!
5
5 (2)
 |  Written by Marcin Brixen  |  2
Winda w bloku Hiobowskich była w fatalnym stanie.
- Administracja powinna ją wymienić - oświadczył tata Łukaszka.
I grupa mieszkańców bloku poszła do administracji. Ale w administracji powiedzieli, że nie wymienią.
- Nie mamy pieniędzy - oświadczono.
- Przecież wam płacimy pieniądze!
- No i co z tego, ale ich nie mamy!
- Ale my chcemy nową windę!
- A moja żona chce Landrovera - odezwał się zgryźliwie jakiś facet z kolejki za nimi. – Ile czasu chcecie się kłócić? Ja też mam sprawę do załatwienia! Jak długo można czekać?
5
5 (4)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Tata Łukaszka wszedł do bloku, przed windą czekał już jakiś facet. Tata Łukaszka nigdy go nie widział i poczuł się trochę nieswojo. Skarcił się zaraz w myślach za jakieś śmieszne przeczucia.
Wsiedli razem. Facet ulokował się w głębi kabiny, a tata Łukaszka stanął przy tablicy z przyciskami.
Winda ruszyła w górę.
Po paru sekundach tata poczuł coś dziwnego w kieszeni spodni. Odruchowo sięgnął ręką i złapał czyjąś rękę. Obrócił się kompletnie zaskoczony. Tuż za nim stał facet i sięgał mu do kieszeni spodni.
- Złodziej! - krzyknął tata Łukaszka.
5
5 (1)

Pages