
Babcia i dziadek Łukaszka szli wraz z wnukiem poprzez osiedle i kłócili się. Dziadek atakował, że wczorajszy sos grzybowy babci nie nadawał się do spożycia. Babcia argumentowała, że główny składnik zebrany w lesie przez panią Sitko i w związku z tym jest on bez zarzutu i że dziadek ma przestać wymyślać. Łukaszek nic mówił, aż w pewnym momencie krzyknął: "uwaga!" i dość brutalnie zepchnął babcię i dziadka z chodnika.
- Co ty gówniarzu... - zaczął dziadek i urwał. Bo to zza ich pleców wyłoniło się duże auto i wolno tocząc się chodnikiem podjechało pod najbliższy bok.
- Co ty gówniarzu... - zaczął dziadek i urwał. Bo to zza ich pleców wyłoniło się duże auto i wolno tocząc się chodnikiem podjechało pod najbliższy bok.
(2)








