Marcin Brixen's blog

 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Babcia i dziadek Łukaszka szli wraz z wnukiem poprzez osiedle i kłócili się. Dziadek atakował, że wczorajszy sos grzybowy babci nie nadawał się do spożycia. Babcia argumentowała, że główny składnik zebrany w lesie przez panią Sitko i w związku z tym jest on bez zarzutu i że dziadek ma przestać wymyślać. Łukaszek nic mówił, aż w pewnym momencie krzyknął: "uwaga!" i dość brutalnie zepchnął babcię i dziadka z chodnika.
- Co ty gówniarzu... - zaczął dziadek i urwał. Bo to zza ich pleców wyłoniło się duże auto i wolno tocząc się chodnikiem podjechało pod najbliższy bok.
5
5 (2)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
U Hiobowskich zadzwonił dzwonek. Za drzwiami stała dozorczyni, pani Sitko i trzymała w ręku jakąś gazetę.
- Co się stało? - zaniepokoił się dziadek Łukaszka i wpuścił ją do środka.
- Ja do pani, jako do specjalistki od patologicznej prasy - pani Sitko zwróciła się do mamy Łukaszka. Mama zaczęła się zastanawiać czy się nie obrazić, ale pani Sitko dodała, że nie przyszła w imieniu swoim tylko pana z drugiego piętra.
- Nie mógł sam przyjść? - zdumiała się mama.
- Ma jedną nogę... - bąknęła pani Sitko.
- W tym bloku jest winda.
5
5 (3)
 |  Written by Marcin Brixen  |  1
Zdarzają się anomalnie pogodowe w Polsce, szczególnie latem, i co roku jest ich coraz więcej.
- Mój Boże, zapowiadają upalny, słoneczny weekend - powiedział zdumiony dziadek Łukaszka składając piątkowy numer "Prawdziwej Ojczyzny".
- E tam, znowu się pomylą - krakała babcia, której to gazeta "Międzynarodowy Horyzont" wieszczył złowrogą burzę na wszystkich frontach.
- Jedźmy więc! - zakrzyknęła mama Łukaszka. - Jedźmy więc, bo nie wiadomo czy w tym roku będzie ładna pogoda!
- Będzie przyszły rok - odparł z flegmą tata Łukaszka.
5
5 (4)
 |  Written by Marcin Brixen  |  2
W tym roku jedyny upalny dzień przypadł akurat w sobotę. Kto żyw ruszył w teren. Hiobowscy udali się nad jezioro. Tata Łukaszka wynajął od swojego znajomego z pracy, Kubiaka, domek na cały weekend. Pojechali tam w piątek, przespali się w domku i z samego rana mogli udać się na plażę. Pogoda faktycznie była upalna. Coraz więcej ludzi ściągało nad wodę i rozkładało się na plaży. Upał był coraz bardziej obezwładniający. Łukaszek, czerwony na twarzy, wymamrotał, że już nie daje rady i potoczył się gdzieś w cień. Babcia, dziadek, mama i tata twardo leżeli dalej na słońcu.
5
5 (7)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Zdziwili się Hiobowscy, a najwięcej mama Łukaszka. Bowiem nawet Najlepsza Telewizja zaanonsowała, że zaprezentuje film o Żołnierzach Wyklętych.
- Ja chyba śnię... - wyjąkał dziadek Łukaszka.
Nawet jeśli to był sen, to szybko się skończył. Bowiem spiker, wnuk osoby, która spotykała Żołnierzy Wyklętych po drugiej stronie biurka, oznajmił:
- Będzie to nasza wersja tego co się stało z generałem Amazonką.
- A nie prawdziwa? - spytała nieostrożnie siostra Łukaszka i mama wyrzuciła ją na korytarz.
5
5 (4)
 |  Written by Marcin Brixen  |  2
Cały kraj żył futbolowym starciem Uczciwych Trójmiasto z Fachowymi Stolica.
- Bez przesady, nie cały - odezwała się z godnością babcia Łukaszka.
- Jak mówię, że cały, to cały - warknął dziadek.
- Jak ktokolwiek może kibicować Uczciwym Trójmiasto, przecież to oszuści! - wtrącił się tata Łukaszka.
- Może, liczba ich kibiców rośnie z dnia na dzień! - upierała się mama Łukaszka. - Ludzie spontanicznie zakładają ich szaliki...
- Jest lipiec - zauważyła przytomnie siostra Łukaszka.
5
5 (4)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Hiobowscy rzadko wyjeżdżali gdzieś na wakacje korzystając z ofert biura podróży. to, co się więc stało było dla nich dużym zaskoczeniem. Niemniej, inne osoby, które często z takimi biurami miały kontakt, jak na przykład mama Wiktymiusza, były również mocno zaskoczone. Można zatem śmiało powiedzieć, że taktyka biura podróży "Ostatnia okazja" z Pawełkowic była śmiała i nowatorska, co na tym rynku nie jest takie proste ani łatwe. Co więcej, taktyka ta była bardzo owocna, co także jest warte podkreślenia.
5
5 (1)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Łukaszek, Gruby Maciek i okularnik stali wraz ze swoimi dziewczynami pod blokiem Łukaszka i rozmawiali o czymś. Nagle rozległy się rytmicznie okrzyki:
- De-mo-krac-ja! De-mo-krac-ja!
I obok nich przebiegła grupa pań w wieku różnym, w stroju gimnastycznym, pokrzykując rytmicznie.
- Co to jest??? - spytała Julia, dziewczyna okularnika.
Panie je usłyszały, zawróciły i zbliżyły się truchtając. Ku swojemu zdumieniu Łukaszek rozpoznał na czele grupy mamę przedszkolaka Wiktymiusza, a na końcu grupy swoją własną mamę.
5
5 (2)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Właściwie u Hiobowskich sprawa z Wachem-Lełęsą była prosta i oczywista. W kwestii jego współpracy z SB były trzy zdania. Tak przynajmniej wyglądało z ankiety, którą przeprowadziła mama Łukaszka.
- Zaraz, jak to: trzy? - zreflektował się tata Łukaszka. - Przecież możliwe są tylko dwie odpowiedzi! Tak albo nie! Jaka jest ta trzecia opcja?
- Kto to jest Wach-Lełęsa? - zapytała siostra Łukaszka i zatrzepotała ślicznymi rzęsami.
- No tak - mruknął tata Łukaszka i siostra została wyrzucona za drzwi.
5
5 (3)
 |  Written by Marcin Brixen  |  0
Jak co roku, w sobotni dzień, odbywały się dwa wydarzenia. Kongres partii rządzącej oraz rada programowa największej partii opozycyjnej.
Z początku było to ekscytujące. Pierwsi wyliczali co poprawili po drugich, drudzy grzmieli co ci pierwsi aktualnie niszczą. Cały kraj tym żył. No ale ile można?
Bo i tak się nic działo. Nic się nie zmieniało. Dwa spotkania jednego dnia i wszystko toczyło się dalej.
5
5 (3)

Pages