Bojkotujmy Łukoil! Nie chcą naszych serów i jabłek, nie kupujmy ich benzyny

 |  Written by Ursa Minor  |  5

Mam nadzieję, że akcja z omijaniem Łukoila, prędzej czy później, i w Polsce nabierze rozpędu - mówi Jerzy Polaczek, b. minister transportu.

Stefczyk.info: Czy pan tankuje na stacji Łukoil? W Internecie ogłoszono bojkot konsumencki tej firmy.  W Czechach, na Słowacji i na Węgrzech koncern musiał sprzedać cześć stacji  z powodu braku klientów. W Polsce wciąż jeszcze ma się dobrze. Warto zrezygnować z rosyjskiej benzyny? 
 
Jerzy Polaczek, b. minister transportu, PiS: Gdyby zabrakło mi benzyny, a nie było innej stacji to pewnie jakąś niewielką ilość bym zatankował. W ostateczności. Ale warto brać przykład z państw Europy Środkowo- Wschodniej, gdzie Łukoil całkowicie albo częściowo wycofuje się z dystrybucji paliw przez własną sieć. I pamiętać, że wszystko to, co jest za granicą Rosji, a związane jest sektorem paliwowo energetycznym emanacją polityki państwa rosyjskiego wobec Europy. To dotyczy również Łukoila. 
 
Z tym, że w Polsce sytuacja jest o tyle bardziej skomplikowana, że Łukoil kupuje benzynę od Orlenu, ale ten faktycznie – z Rosji. Jak zresztą większość innych sieci. Generalnie trudno jest nawet tankując na stacjach o zachodniobrzmiących nazwach, ominąć rosyjskie paliwo… Ale mimo to, jest to jakaś forma sprzeciwu wobec rosyjskiej polityki…
 
Nie da się zadekretować powszechnego sprzeciwu, bo kierowcy są w różnych sytuacjach, związanych prowadzeniem pojazdu.
Ale powinniśmy wyciągać z tego wnioski z tego, że  Rosja z dnia na dzień wprowadziła embargo na bardzo dobre produkty żywnościowe z Polski
 
Kto pierwszy pęknie? Jeśli chodzi o bojkot gospodarczy? Wielu specjalistów mówi, że Rosja ogłaszając embargo na europejskie towary podcina gałąź na której siedzi, bo sama produkuje w wystarczającej ilości co najwyżej ziemniaki…
 
Mentalność rosyjska jest taka, że wszystkie interesy Rosji za granicą są emanacją stanowiska Kremla, albo podporządkowanych mu oligarchów.  I to dotyczy zarówno sektora bankowego, energetycznego, paliwowego, surowcowego. Patrz – import rosyjskiego węgla. Politycy, którzy tego nie biorą pod uwagę, są po prostu szkodnikami.
 

Ale ja pytam raczej, czy gospodarka rosyjska wytrzyma takie odcięcie od dostaw ze świata zewnętrznego? 

To nie jest pytanie, czy Rosja wytrzyma, ale jakie poniesie wymierne straty. Konsekwentna polityka Reagana wywróciła gospodarkę radziecką. I spowodowała konieczność ratowania  sytuacji przez nowe pokolenie polityków z Gorbaczowem na czele. 

 
Czyli skoro oni nie chcą naszych jabłek, to my nie chcemy ich benzyny…
 
Mam nadzieję, że akcja z omijaniem Łukoila, prędzej czy później i w Polsce nabierze rozpędu. 

Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/polaczek-omijajmy-lukoil,11392358957#ixzz3A68jMIZE
0
No votes yet

5 Comments

Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Na rosyjskim embargu obejmującym produkty mleczarskie, najbardziej stracą producenci serów. Branża szacuje straty i poszukuje nowych rynków zbytu - mówią przedstawiciele organizacji i firm mleczarskich.

W ubiegłym roku Polska wyeksportowała produkty mleczarskie za 1,6 mld euro, z tego 10 proc. trafiło do Rosji. Według rosyjskiej służby celnej, import produktów mleczarskich z Polski wyniósł 193 mln dolarów. Oprócz serów, do Rosji sprzedawane jest mleko, masło, śmietana i tzw. galanteria mleczarska: jogurty, twarożki itp.

Jak powiedział PAP prezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich Waldemar Broś, już w ubiegłym roku branża odczuła ożywienie w handlu produktami mleczarskimi z Federacją Rosyjską. A na początku tego roku dynamika wywozu wzrosła dwukrotnie, po czym w ostatnim okresie nieco spadła.

"Ponad 70 proc. z całego eksportu branży mleczarskiej do Rosji stanowią sery, na embargu najbardziej stracą ich producenci" - mówił Broś. Podkreślił, że do Rosji trafiała co piąta wyprodukowana w kraju tona sera. 

Według danych Fundacji Programów Pomocy dla Rolnictwa, od lat najważniejszymi odbiorcami serów i twarogów z Polski były państwa UE, jednak w 2013 r. na skutek wzrostu popytu na polskie artykuły mleczarskie z Rosji, to ten kraj stał się głównym odbiorcą serów z Polski. Wywóz w tym kierunku zwiększył się w ujęciu wartościowym o ponad 51 proc. do 107,3 mln euro przy ponad 36 proc. wzroście wolumenu do 28,9 tys. ton.

Jak zaznacza szef KZSM, pocieszająca wiadomość jest taka, że embargo ma trwać tylko rok. W jego opinii, rosyjscy konsumenci przyzwyczaili się do polskich produktów mleczarskich, cenią ich jakość i smak. "A zatem może sami konsumenci będą wywierać nacisk, by te produkty ponownie znalazły się w rosyjskich sklepach" - mówił.

Pytany, czy branża w związku zamknięciem eksportu do Rosji będzie starała się ograniczać produkcję, powiedział, że "nie da się jej zmniejszyć, gdyż ilość produkowanego mleka rośnie". Natomiast spółdzielnie mleczarskie raczej nie będą zwiększać produkcji serów. Obecnie jest ona na poziomie ubiegłego roku - dodał. Największa dynamika produkcji dotyczy mleka w proszku - wytwarza się go o 70 proc. więcej niż rok temu.

Agencja Rynku Rolnego niedawno podała, że produkcja mleka w pierwszych trzech miesiącach roku kwotowego 2014/2015 (kwiecień-czerwiec) jest o 8 proc. wyższa niż rok wcześniej, co oznacza, że prawdopodobnie Polska przekroczy krajowy limit produkcji mleka. Jak zapewnił Broś, branża mleczarska od kilku lat aktywnie szuka nowych rynków zbytu dla swoich produktów. Za kilka dni odbędą się targi żywności w Hongkongu. Polscy producenci będą chcieli zbadać rynek chiński pod kątem eksportu.

W ocenie Brosia bardzo perspektywiczne są też kraje Ameryki Południowej i Łacińskiej. Duże zainteresowanie polskimi produktami mleczarskimi wykazuje także Wenezuela. Niedawno mleczarnie kontrolowali Brazylijczycy, interesują się też nimi inspektorzy z Kuby. W sumie mają oni sprawdzić 32 mleczarnie, a wszystkie dotychczasowe już sprawdzone, zostały przez nich zaakceptowane.

O poszukiwaniu nowych rynków mówi też dyrektor Polskiej Izby Mleka Agnieszka Maliszewska. "Wstrzeliliśmy się z kampanią na rynek chiński i rosyjski" - powiedziała. Wyjaśniła, że unijna kampania na rynku rosyjskim będzie skierowana głównie do handlowców. "Będziemy podtrzymywać kontakty, podobnie jak inne kraje UE, które mają podobna sytuację. Jeżeli ich nie będzie, to trudno będzie po roku wrócić na tamten rynek " - zaznaczyła.

Wyraziła też nadzieję, że embargo zostanie zniesione wcześniej niż za rok, jak również podkreśliła, że liczy, iż rosyjscy konsumenci będą nalegali na otwarcie rynku, bo ceny w Rosji niewątpliwie wzrosną, jak to było w przypadku warzyw. Dodała, że branża będzie chciała wzmocnić działania na rynku chińskim i choć on nie zastąpi rosyjskiego, to jest bardzo chłonny i wyraża duże zainteresowanie produktami mlecznymi w proszku. 

Wiceprezes Spółdzielni mleczarskiej "Ryki" Grzegorz Kapusta przyznał w rozmowie z PAP, że dla jego spółdzielni embargo rosyjskie jest bardzo niekorzystne, ponieważ ok. 10 proc. produkcji zakładu wysyłane było do Rosji. Głównie były to sery żółte. Dodał, że w ostatnich miesiącach - z powodu utraty rynku na Ukrainie - firma zaczęła wysyłać więcej do Rosji - ok. 15 proc. produkcji. Zaznaczył, że w planach było zwiększenie produkcji do tego kraju.

Jak mówił Kapusta, kiedy Rosja wprowadziła embargo, zostały zawrócone z granicy samochody z 20 tonami serów. Kierownictwo mleczarni było kompletnie zaskoczone, ponieważ nie pojawił się nawet okres przejściowy. Pytany o straty powiedział, że w skali roku można mówić o startach w wysokości milionów zł. Podkreślił jednak, że firma ma zdywersyfikowaną sprzedaż eksportową, ale w 30 proc. skierowana była na rynki wschodnie.

Zdaniem Kapusty celowe byłoby uruchomienie wykupu interwencyjnego, ponieważ każdy producent "będzie się rozpychać na rynku krajowym". Siłą rzeczy, spowoduje to spadek cen - powiedział.

Także prezes spółdzielni mleczarskiej Mlekpol Edmund Borawski powiedział, że produkty mleczarskie jego firmy od dawna były obecne na rosyjskim rynku. "Dużo zainwestowaliśmy, w tej chwili wypadniemy z tego rynku i ciężko będzie na niego wrócić" - ocenił. Powiedział, że produkty, które były przeznaczone na eksport do Rosji teraz będą musiały zostać zagospodarowane na rynku wewnętrznym.

Premier Rosji Dmitrij Miedwiediew ogłosił w ubiegły czwartek, że jego kraj wprowadza zakaz importu owoców, warzyw, mięsa, drobiu, ryb, mleka i nabiału z UE, Stanów Zjednoczonych, Australii, Kanady i Norwegii. W ten sposób Rosja odpowiedziała na sankcje zastosowane wobec niej przez Zachód w związkunz rolą Moskwy w konflikcie na Ukrainie. Rosyjski zakaz wszedł w życie w czwartek i ma obowiązywać przez rok.

ro's picture

ro
Na poczatku lat 90, kiedy wydawało się, że jest szansa na polityczny rozwód z Rosją, namawiałem i przekonywałem w miarę swoich skromnych możliwości, by iść w kierunku całkowitego wyeliminowania handlu z tym krajem. Po prostu stopniowo go ograniczać do zera, nie bacząc na utratę korzyści. Nie trudno było prorokować, że Kreml Polsce nie odpuści, a takie przestawienie "orientacji" handlowej na inne rynki wybiłoby broń, jaką teraz z upodobaniem stosuje Putin.

Ach, jak się na mnie rzucili! Taki jeden UDek, z gęby i odruchów podobny do Frasyniuka, chciał mnie nawet pobić. 
-Rosja sie demokratyzuje - wrzeszczał, - a ty chcesz, żeby wrócił ZSRR?

 
Ursa Minor's picture

Ursa Minor
zczerze powiedziawszy Rosjanie niewiele produkują, co mogłoby się komukolwiek do czegokolwiek przydać. Także kulinarnie. Kawior? Zdecydowanie lepszy jest irański. Szampan? Koniak? Wolę francuski. Osobiście nie kupuję żadnych rosyjskich produktów, choć jestem Rosjaninem

mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl słynny rosyjski dysydent i pisarz Władimir Bukowski.

wPolityce.pl: W ubiegłym tygodniu rosyjska kompania naftowa Łukoil musiała sprzedać 240 stacji benzynowych oraz 6 baz naftowych na Ukrainie z powodu spadku popytu na benzynę, olej napędowy oraz gaz, spowodowany bojkotem rosyjskich towarów. Stacje Łukoil są też w Polsce. Powinniśmy pójść śladem Ukraińców?

Władimir Bukowski: Oczywiście, że tak. Polacy powinni przyłączyć się do bojkotu. Rosja żyje z eksportu ropy i gazu. To główne źródło utrzymania Kremla. Cała gospodarka rosyjska opiera się na Gazpromie, Rosniefcie i Łukoilu. Bojkotując rosyjską benzynę i gaz Rosjanie może wreszcie zrozumieją, że tak samo zależą od nas, jak my od nich. Sam bym przyłączył się do takiego bojkotu, tyle, że mieszkam w Wielkiej Brytanii i mamy tu własną ropę i gaz. Ale gdyby były tu rosyjskie stacje benzynowe, na pewno bym na nich nie tankował. Rosjanie nie raz szantażowały sąsiednie kraje przerwaniem dostaw surowców. Może nadszedł czas, by ich trochę poszantażować? Bojkot powinien mieć miejsce we wszystkich europejskich krajach, zależnych energetycznie od Rosji.

A co innymi rosyjskimi towarami? Powinniśmy bojkotować, powiedzmy, rosyjską wódkę?

Nigdy nie rozumiałem co ludzie widzą w rosyjskiej wódce. Osobiście wolę Absolut (produkowaną w Szwecji-red). Szczerze powiedziawszy Rosjanie niewiele produkują, co mogłoby się komukolwiek do czegokolwiek przydać. Także kulinarnie. Kawior? Zdecydowanie lepszy jest irański. Szampan? Koniak? Wolę francuski. Osobiście nie kupuję żadnych rosyjskich produktów, choć jestem Rosjaninem. Kiedyś w Londynie były rosyjskie sklepy spożywcze, może wciąż gdzieś są, ale wszystkie towary w nich pochodziły z Polski, Czech, Słowacji i Ukrainy. Są po prostu dużo lepszej jakości. Nie jestem więc jedynym Rosjaninem żyjącym zagranicą, który nie chce mieć nic wspólnego z rosyjską żywnością (śmiech).

Niektórzy twierdzą, że takie bojkoty nie mają sensu, że na Putinie nie zrobi to większego wrażenia…

Jeśli będzie to bojkot zakrojony na szeroką skalę, to przebije się przez mur propagandy Kremla. I Rosjanie zorientują się, jak wielka jest wobec nich wrogość. Podobnie jak tuż po zestrzeleniu malezyjskiego Boeinga, rosyjscy turyści urlopujący w tureckich i bułgarskich kurortach zorientowali się, że nie są tam już zbyt mile widziani. Zaczęli być atakowani przez zachodnich turystów. Doszło nawet do rękoczynów. Dla wielu z nich to był szok. Jeśli chodzi zaś o samego Putina, to bojkot zrobi na nim wrażenie, jeśli boleśnie zmniejszy wpływy do rosyjskiego budżetu. Dlatego moim zdaniem nie wystarczy zwykła obywatelska inicjatywa, tylko konieczna jest dywersyfikacja źródeł energii w Europie. Im mniej surowców będziemy kupowali od Putina, tym mocniej będzie się chwiał jego reżim.

http://wpolityce.pl/swiat/208841-wladimir-bukowski-polacy-bojkotujcie-ro...

Ursa Minor's picture

Ursa Minor
Gdybyż każdy, a przynajmniej połowa rodaków podchodziła w ten sposób do wrogiego sąsiada!...
 
ps.
Moja rodzina od lat bojkotuje rosyjskie firmy i ich wyroby.

Pozdrawiam.Ursa Minor
ro's picture

ro
Mam jeden (słownie: jeden) rosyjski wyrób, który z własnej woli kupiłem, a z którego niestety nie zrezygnuję. Jest to program komputerowy, niezbędny mi w pracy.
A poza tym - jak Bukowski: wszystko co ruskie omijam szerokim łukiem.
Na ruski film wołami by mnie nie zaciągnęli (ostatni jaki oglądałem dobrowolnie, to był "Rasputin", gdy wszedł na ekrany).
"Najlepszą książkę XX wieku" (M&M) uważam za grafomanię. Nie zachwycam się Dostojewskim, Czechowem, Czajkowskim - są według mnie jacyś tacy... azjatyccy (w najgorszym tego słowa znaczeniu).  
A już pójście na występy tego wojskowego chóru (Aleksandrowa, czy jak mu tam)  uważam za akt zdrady.

Pozdrawiam
 

Więcej notek tego samego Autora:

=>>