Sławomir Nowak co miesiąc dostaje ok. 10 tys. zł diety poselskiej - ale w Sejmie się nie pojawia – pisze „Super Express”. Jak zauważa gazeta, poseł opuścił prawie 300 głosowań.
W czerwcu po wybuchu afery taśmowej Sławomir Nowak zapowiedział, że zrzeknie się mandatu posła. Na razie tego jednak nie zrobił. Kancelaria Sejmu przyznaje, że do marszałek Kopacz nie wpłynęła rezygnacja Nowaka z mandatu poselskiego. Parlamentarzysta w Sejmie się jednak nie pojawia. Opuścił 267 głosowań.
Z powodu nieobecności na głosowaniach i w komisjach Sejm potrąca Nowakowi z pensji ok. 2 tys. zł - tylko wtedy, gdy nie napisze usprawiedliwienia. Jak zauważa "Super Express", poseł i tak dostaje 10 tys. zł wynagrodzenia (za lipiec i sierpień dostanie w sumie ok 20 tys. zł).
Gazeta szukała wczoraj Nowaka także w jego biurze poselskim w Gdańsku. "Nie pamiętam, kiedy był tu ostatnio" - stwierdziła pracownica biura.
Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-nowak-w-2-miesiace-zarobil-20-tys-...

9 Comments
:-))
19 August, 2014 - 22:19
"Zegarek Nowaka przed sądem, czyli kabaretowe dialogi nad sławetnym czasomierzem ministra"
Od 11 do 15 tysięcy zł - tak wartość zegarka Sławomira Nowaka oskarżonego o niewpisanie go do oświadczenia majątkowego, ocenili we wtorek przed sądem trzej rzeczoznawcy.
Zegarek jest sponiewierany, chyba użytkownik go nie szanuje - uznał jeden z nich.
Wtorek był kolejnym dniem zmierzającego do końca procesu posła Nowaka, b. ministra transportu i b. członka PO, oskarżonego o złożenie w latach 2011-13 pięciu fałszywych oświadczeń majątkowych (poselskich i ministerialnych), w których nie ujawnił, że ma zegarek wart więcej niż 10 tys. zł. Za tak opisane przestępstwo grozi do 5 lat więzienia.
Nowak nie przyznaje się do zarzutu. Twierdzi, że pokazywał się z tym zegarkiem publicznie, więc nigdy nie chciał go ukrywać. Mówił przed sądem, że nie wiedział, iż musi wpisywać do oświadczenia przedmioty osobiste takie jak zegarek, zaś ten był zaległym prezentem od rodziców i żony na 35. urodziny. Według paragonu ze sklepu, kosztował 20,5 tys. zł, a cena katalogowa to 28 tys. zł. O zniżkę miał się wystarać przyjaciel Nowaka, stały klient sklepu.
We wtorek w sądzie Nowaka nie było (nie ma takiego obowiązku), ale jego obrońcy, mecenasi Piotr Kardas i Paweł Broniszewski przynieśli na rozprawę zegarek, aby trzej eksperci, sąd i prokurator, mogli dokonać ponownych oględzin. Sąd przeprowadził też konfrontację biegłych, którzy jeszcze w czasie śledztwa wyceniali wartość tego przedmiotu. I tu zaczęło się coś na kształt kabaretu…
Najniżej, bo na 11 tysięcy, ocenił ją Jan Bochenek, inżynier mechanik, który z powodu niespójności swej opinii został nawet wykreślony z listy biegłych sądowych. Jak mówił przed sądem, dokonując wyceny przyjął założenie, że chodzi o zegarek skradziony, bez certyfikatu, pudełka i gwarancji.
— mówił na rozprawie, gdy prowadząca proces sędzia Dorota Radlińska wskazała mu, że w postanowieniu prokuratury napisano, iż zegarek ma certyfikat, gwarancję i pudełko. Nie potrafił też wyjaśnić, czemu - jeśli miał to być kradziony przedmiot - nie przyjmował wartości, o jaką stratny był ewentualny prawowity właściciel.
— wyjaśniał swą metodę. Gdy rzeczoznawca dowiedział się, że przyjęty przez niego współczynnik utraty wartości z powodu braku certyfikatu i pudełka jest w tym wypadku niezasadny, zmienił zdanie mówiąc, że w takim razie trzeba odliczyć ten współczynnik, ale „za brak popytu na ten zegarek”.
— pytała sędzia Radlińska.
— odparł biegły.
Pytany przez prok. Przemysława Nowaka, czemu przyjęty przez biegłego współczynnik to właśnie 0,3, a nie np. 0,5, Bochenek odparł:
— skomentował prokurator. Na koniec zadeklarował, że według jego wyceny zegarek jest wart 11 260 zł, choć wcześniej wyceniał go nawet na 9,6 tys. zł - ale z tej wyceny się wycofał, przyznając się do błędu.
Kolejny biegły, zegarmistrz Henryk Jadowski uznał, że zegarek Nowaka po zakupie (czyli w czasie, gdy poseł musiał składać oświadczenia majątkowe) był wart minimum 15 tys. zł.
— powiedział.
— zareagował na to trzeci biegły, Marek Biń.
— obstawał biegły Jadowski.
W ocenie Binia trudno założyć, że zegarek zużywa się np. w 7 procentach rocznie.
— ocenił. Biegły Biń uważa, że zegarek Nowaka w czasie, gdy miał on składać oświadczenia majątkowe, wart był między 11 a 12 tys. zł.
Potem wszyscy, począwszy od sędziów, przez adwokatów i prokuratora, oglądali zegarek Nowaka przez lupę, przy pomocy której stwierdzono, że czasomierz ma wyszczerbione szkiełko, jest też mocno porysowany na klamrze - to widać było również bez lupy.
— pytał biegłego mec. Kardas.
— odpowiedział Biń.
http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/209995-zegarek-nowaka-przed-sadem-czyl...
Urso!
19 August, 2014 - 23:02
@ro
20 August, 2014 - 02:04
Trudno, mówi się "cóż" i... ;-)
Nie poradzę, lubię ten portal. Oczywiście znam zarzuty, niektóre podzielam, ale... "Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem."(J 8,8-11)
Wielu po tzw. naszej stronie sporo ma na sumieniu, więc gdyby tak literalnie podchodzić do wszyskich, to kogóż wtedy cytować?
Pozdrawiam.Ursa Minor
ps.
Taką mam przypadłość, że wolę (i lubię) łączyć, zdecydowanie bardziej niż dzielić.
Urso!
20 August, 2014 - 10:08
Pozdrawiam
ro
@ro
20 August, 2014 - 12:08
Grabowski był i nadal jest PROGRAMOWO wrogi Kaczyńskim, najlepszym ideom Prawa i Sprawiedliwości, tudzież zwyczajnej przyzwoitości. Wrogość i agresję objawiał od początku, wspisując się w PeOwską kampanię i mowę nienawiści. Jedna jego wypowiedź (tak jak Wałęsy o gejach), co zrozumiałe, nie oczyszcza go z winy. Ale Grabowski, podobnie jak Wałęsa, nie jest dla mnie autorytetem, więc nie przejmuję się tym specjalnie, bo nie zawiódł mojego zaufania. Z Wałęsą sprawa ma się inaczej, ale to już inna bajka.
Natomiasy bracia Karnowscy od zawsze wspierali prawą stronę i tego nie sposób przecenić. Dlatego, przy wszystkich ich małościach i mając w pamięci ich wybryki oraz zaskakujące manewry, zupełnie inaczej podchodzę do ich działalności. Jednostkowe błędy mogą zdarzyć się każdemu. Źle byłoby, gdyby były one ich dewizą życiową.
Czy mam nie cytować Rzepy? Frondy? Niezaleznej? Onetu? SE? Naszego Dziennika, etc.? Wszystkie te media prowadzą własną, nie zawsze idealną i zbieżną z naszymi poglądami politykę, często nas zaskakując kontrowersjami, ale to nie przesądza o ich skreśleniu.
Sądzę, że należy być otwartym na innych i nie powinno zamykać się jedynie we własnym grajdołku, bo wcześniej czy później groziłoby to nam syndromem oblężonej twierdzy, rozmaitymi teoriami spiskowymi i nudnym, monotematycznym biciem piany, a tego pewnie byśmy nie chcieli.
Naturalnie, nie zamierzam na poważnie cytować gazet Urbana, czy Michnika, co nie znaczy, że tam nie zaglądam (nie ukrywam, że robię to z pewną dozą obrzydliwości...), bo przecież warto wiedzieć, co dzieje się w namiocie wroga, nieprawdaż? ;-)
Reasumując, jestem pamiętliwa (niestety?!), ale trzymam się pewnych zasad i staram się ich nie łamać. That's all, @ro :-)
Sorry, za tak długi wywód, ale uznałam, że należy Ci się wytłumaczenie, skoro już po raz drugi wywołujesz mnie do tablicy ;-)
Pozdrawiam.Ursa Minor
ps.
Poza tym, co by nie mówić, Karnowscy mają dynamiczne media i zwykle można znaleźć tam wiele wartych uwagi ciekawostek, które przemilczają inni. Nie ukrywam, że to mi się podoba :-)
Urso!
20 August, 2014 - 19:50
Pozostanę przy swoim zdaniu.
Dla mnie są to sprawy porównywalne: drwienie z katastrofy smoleńskiej i przyzwolenie na lżenie Polski wraz z czynną ochroną lżącego.
Ale rozumiem Twoje stanowisko.
Pozdrawiam
ro
@ro
20 August, 2014 - 22:56
Oczywiście, jestem ostatnią osobą, która pochwalałaby
Rozumiem Twoje oburzenie tym faktem i sama je podzielam. Niemniej nadal sądzę, że był to incydentalny "wypadek przy pracy" portalu wPolityce.pl, co pokazuje późniejsza i obecna postawa jego szefów. Zaskakujący i niesłychany, ale jednorazowy i bezprecedensowy "wypadek przy pracy" - tak uważam.
Chyba, że masz jeszcze w zanadrzu jakieś równie poważne zarzuty...
Pozdrawiam.Ursa Minor
Urso!
21 August, 2014 - 09:54
Nie potrafię powiedzieć, czy to był "jednorazowy wypadek przy pracy", czy nie - po tym zdarzeniu, kiedy dotarło już do mnie, że "Polacy, nic się nie stało", przestałem odwiedzać tamte rewiry. Skoro twierdzisz, że teraz są bez zarzutu, to wierzę Ci.
Być może zareagowałem przesadnie, nie wiem. Jednak już usunąłem link do tego portalu z "Ulubionych" i jakoś mnie tam nie ciągnie.
Teraz wszedłem ("na potrzeby" tego wpisu): skrót ciekawego artykułu Feusette'a, a w komentarzach obok artykułu - "bydło", na które moderator nie reaguje. Tak jak wtedy.
Fritz ma ciekawy pogląd na tamtejsze układy: twierdzi, że Karnowscy nie mają nic do powiedzenia w redakcji "wPolityce.pl".
Być może, ale "W sieci" też mi po tym wszystkim jakoś przestało smakować.
Starzeję się.
Pozdrawiam
ro
@ro
22 August, 2014 - 00:03
Sądzę, że wtedy po prostu zawiodła (i jak widać nadal zawodzi) moderacja, a raczej jej brak.
Poza tym, nie wiem, co Fritz ma na myśli...
Wszyscy się starzejemy, @ro, c'est la vie. Szkopuł w tym, by ładnie się zestarzeć :-)
Pozdrawiam.Ursa Minor