Banderowskie ścierwo, profesor filozofii i delatorzy

 |  Written by Rosemann  |  35
Tak jak wielu jestem zbulwersowany sprawą profesora Uniwersytetu Wrocławskiego, Bogusława Pazia, który umieszczony czy opublikowany na swym na swoim profilu na Facebooku film przedstawiający prorosyjskich separatystów znęcających się nad Ukraińcami. skomentował "Banderowskie ścierwa dostają łomot aż miło. I jak tu nie kochać Ruskich?"

W odróżnieniu od większości zbulwersowanych moje odczucia nie są jednak tak jednostronne. Oczywiście nie mam wątpliwości, że profesor Paź zademonstrował własnym przykładem poziom nauk humanistycznych pukających donośnie od spodu w dno. Trudno uwierzyć, że można łączyć taką mentalność z uniwersytecką katedrą filozofii. Aż ciśnie się na usta stwierdzenie, że jaka rzeczpospolita takie jej intelektualne elity.

Z drugiej jednak strony, tak, jak kiedyś uważałem, że durne występy pani Bratkowskiej w telewizji nie są powodem domagania się wywalenia jej z roboty przez wszystkich, poza tymi, których ona uczy i którzy za jej uczenie płacą, tak, jak nie mając wątpliwości, że wypowiedź pani Wójciak o papieży Franciszku świadczy o jej prymitywizmie, byłem przeciw wywalaniu ją z kierowania Teatrem Ósmego Dnia tak i teraz sądzę, że kroki, podjęte przeciwko panu Paziowi są zbyt radykalne.

Prawdę mówiąc w dobie „Je suis Charlie” koncept karania kogokolwiek za jakąkolwiek wypowiedź wydaje się oczywistą aberracją ale widać wolność wypowiedzi jak na razie dotyczy tych wypowiadanych w języku francuskim. Ale to taka dygresja.

Jak na razie wobec swego pracownika Uniwersytet Wrocławski, decyzją swego rektora zastosowano zawieszenie w obowiązkach do wyjaśnienia sprawy a prokuratura zastanowi się, czy nie postawić Paziowi zarzutu w związku z nawoływaniem do nienawiści na tle rasowym albo znieważenie grupy ludzkości z powodu jej przynależności narodowej.

W tym drugim przypadku mam spore wątpliwości. Bo złośliwie zauważając, jeśli już do czegoś Paź nawoływał to raczej do miłości do wspomnianych „Ruskich”. Nie sugerował natomiast by ci jego ukochani „Ruscy” jakoś szczególnie znęcali się lecz rozpływał się nad tym, co już się zdarzyło. Upierałbym się zatem, że z rzeczy, które szerzył pan Paź, najbardziej rzuca się w oczy jego głupota. Bo trzeba być wyjątkowym głupcem, co ja mówię, trzeba być skończonym debilem, by wyznawać miłość bandytom dowodzącym swym zachowaniem, że jednak chyba w ich genotypie musi czegoś brakować by móc z czystym sumieniem uznać je za istoty ludzkie. No chyba, ze pan Paź ma jakąś skłonność pałania afektem do facetów wymachujących majchrami i wpychających coś innym przemocą w usta.

Tyle, ze to raczej sprawa dla terapeuty a nie dla prokuratora ani komisji dyscyplinarnej. W tej drugiej sprawie zresztą Uniwersytet stawia się w sytuacji dość niezręcznej. Oto bowiem będzie czy to za chamstwo czy też poważniejsze uchybienia karał samodzielnego pracownika naukowego, humanistę – filozofa, któremu przyznał stanowisko profesorskie.

Tym, co mnie jeszcze bulwersuje, jest niezbyt ładny a chyba coraz bardziej masowy wysyp delatorów. Bo jakoś trudno mi wyobrazić sobie, że rektor UW lata po socjal mediach i sprawdza co tam doktorzy albo profesura bredzi sobie w gronie znajomych. Nie wierze też, że media są w stanie monitorować całego „fejsa” czy „tlita” i wychwytywać tego typu intelektualne spadki formy naszej elity intelektualnej takiego czy innego autoramentu.

Ja wiem, że rozwój mediów społecznych mocno zredefiniował pojęcie prywatności. Ale niestety żadna „redefinicja” nic by nie zdziałała gdyby nie stada donosicieli, z różnych powodów podsuwających rektorom, prokuratorom czy redaktorom przykłady „mowy nienawiści”. Pewnie część donosicieli robi to dla jakichś korzyści. Może najrzadziej dla forsy bo nie wiem czy ktoś delatorom płaci, częściej by podłożyć świnię, wykopać dołek albo obrobić dupę komuś, czyjś upadek będzie dla delatora początkiem drogi w górę. Ale są też, i tych chyba bać się należy, tacy, co kablują z poczucia misji, bo uważają te tak trzeba.

Pisze to także z perspektywy moich doświadczeń bo zdarzały mi się bardzo miłe liściki otrzymywane w poczcie, w których takie potencjalnie ideowe kable przy okazji szczególnie denerwujących ich zdaniem tekstów uprzejmie zapytywali czy moi przełożeni znają poglądy i jeśli nie, to mogliby ich zapoznać. Myślę, ze w innych okolicznościach podobne propozycje usłyszeć mogli mający przekonania odmienne od moich.

Wracając zatem do Uniwersytetu Wrocławskiego to przedmiotem postępowania powinno być nie to, co napisał pan Paź na swoim prywatnym (powiedzmy) profilu lecz to, w jaki sposób ktoś taki mogli objąć takie stanowisko na Uniwersytecie z takimi tradycjami i kto do tego dopuścił. Bo jeśli swymi wypowiedziami kala pan Paź swą Alma Mater, ona kala się na równi z nim robiąc z pana Pazia profesora.

Prokuraturze podpowiem, by zostawiła pana Pazia w spokoju. On sam się kara najskuteczniej pokazując światu szeroko wymiar swego humanizmu. I niech tak trzyma, na nic więcej nie zasługuje poza tym, by był znany głównie z miłosnych westchnień do bandytów.

W całej tej historii w zasadzie trudno dopatrzyć się jakichkolwiek pozytywnych bohaterów. Brzydzi mnie humanizm Pazia, dziwi mnie polityka kadrowa uniwersytetu, mierzi mnie donos.

Img.: https://www.fronda.pl  @kot
5
5 (11)

35 Comments

Jonathan's picture

Jonathan
Wychowanie odpowiednio dużej grupy Pawciów Morozowych to kapitalna inwestycja. Budżet państwa może sporo zaoszczędzić na wydatkach na policję i prokuraturę. Obserwuję również, że przy pomocy umijętnego lokowania wysokopłatnych ogłoszeń i reklam, można sporo zaoszczędzić równiez na sądach. Wyrok wydzadzą piśmidła i telewizornie.

Be careful what you wish for, cause it may come true.
Igor Zamorski's picture

Igor Zamorski
Witam!

Zgadzając się on bloc z głównymi tezami Pńskiego tekstu zrekapitulowanymi w zakończeniu , pragnąłbym jednocześnie zauważyć pewną pozornie błahą nieścisłość merytoryczną. Otóż komentowny przez prof Pazia film ,to ujecia dotyczące " wygrużenija" (od kryptonimu Gruz 200- oznaczającego zabitych) ciał żołnierzy ukraińskich z samochodu terenowego.
Co w tym takiego szczególnego , że właśnie ten a nie inny moment zarejestrowanej wojny miałby byc tak istotny lub symptomatyczny dla całej tej sprawy?
Spieszę wyjasnić:
To są najprawdopodobniej ciała grupy , która świeżo po desantowaniu na teren lotniska ( bo ci wredni separatyści pozwalali na rotację oddziałów i dostarczanie żywności i medykamentów ) rozłożyła sobie skład amunicji w jednym miejscu i jeden z kolejnych pocisków moździerzowych załatwił ich wszystkich. Strop się na nich zawalił. Kto przyjrzał się charakterystycznym obrażeniom ciał, ten wraz z innymi filmami z sieci z tamtego miejsca połapie się o co chodzi.Po prostu siedzieli tam na kupie razem z amunicją i zapasami. Wydawało im się pewnie , że w grupie raźniej. Amunicję tak jak i całe zaopatrzenie dyslokuje się na kolejne strefy utrzymywanych pozycji z wielu względów. Również z takich. To dla tego operator sfilmował tę scenę . Bo takie dowodzenie to kuriozum . Zresztą tak dowodzone są niemal wszystkie oddziały Ukraińców. Ukraińcy ciała swoich towarzyszy porzucają gdzie bądź. O przeciwnikach czy cywilach nie spomnę. Świadczą o tym filmy i to kręcone przez każdą ze stron. Także te nagrywane przez zwykłych zołnierzy za mocą tel komórkowych . Nie tylko te propagandowe.Nie przejawiają też w większym stopniu ukraińscy żołnierze lojalności czy braterstwa broni wobec swych współtowarzyszy. Niech tu bedzie przykładem film poddających się do niewoli a w tym i konających żołnierzy ukraińskich. Linków do tych filmów nie zamieszczam celowo aby nie epatować i niepotrzebnie albo nieumyslnie nie wszczynać -tego czego bym nie chciał. Wszak jestem na Pańskim blogu gościem... .
Ad rem.
Ofensywa separatystów skorelowana jest z rotacją i mobilizacją zwaną już niemal powszechnie mogilizacją. Takie działania armi ukraińskiej przyniosły skutek tragiczny. Tak jak i mobilizacja przed którą ludzie masowo się uchylają. Ale co się dziwić...
Cała ta cytuacja jest śledzona przez większość odbiorców jedynie bardzo pobieżnie i opiera się li tylko na rozbudzanych umiejętnie emocjach. To daje znaczną przestrzeń do manipulacji , kłamstwa i propagandy. Taka manipulacja jednak ma to do siebie , że nigdy nie jest bezcelowa; nigdy nie poprzestaje na samej sobie , na wywyarciu wrażenia bądz nabrania jakiegoś przekonania przez odbiorców po tej czy tamtej stronie barykady. Taka propaganda jest narzędziem działań o wiele bardziej  poważnych i niosących ze sobą nieraz tragiczne i dalekosiężne konsekwecje.
Czyja to propaganda??
I jakie konsekwencje??
Na to pytanie każdy powiniem odpowiedzić sobie sam , byle w oparciu o rzetelny i kompletny w miarę możliwości materiał.
Ta wojna , bo nie czarujmy się że to jakaś operacja antyterrorystyczna , jest doskonale dokumentowana " on line" przez każdą ze stron. Oczywiście należy sobie zadać trud znalezienia, odseparowania i przeanalizowania wielu materiałów, ale jak mówił Cycero " nic co łatwo przychodzi nie przynosi korzyści".
Posiadanie świadomości kosztuje. Nieposiadanie jej kosztuje horrendalnie.
A prfesor Paź? Powiedział głośno to co myśli wielu. Gdyby zamieścił rzeczowy w znaczeniu `merytoryczny` komentarz,to miałby rubież obrony. A tak?
Padnie ofiarą doktryny wrocławskiej:)

P.S> A ja ze swej strony na koniec dziękuję Panu za poszerzenie swym
wpisem świadości mojej:)
Szary Kot's picture

Szary Kot
z jednym się zgodzę, wypowiedź pana Pazia to nie jest sprawa dla prokuratury. W Polsce, zgodnie z zasadami poprawnoći politycznej, coraz częściej nadużywa się stawiania zarzutów w związku z nawoływaniem "do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych..."
To są bardzo niebezpieczne precedensy, mogą one prowadzić do cenzury i zakazu krytykowania kogokolwiek.

Trochę inaczej wygląda sprawa z zawieszeniem w obowiązkach pracownika. Może faktycznie, należałoby sprawdzić, jak taki człowiek otrzymał tytuł profesora UWr., tyle, że gdy mu ten tytuł przyznawano, nikt nie mógł być prorokiem i przewidzieć, że będzie wypowiadał się tak skandalicznie. Z tego, co wiem, wcześniej do rektora docierały skargi na liczne wypowiedzi pana Pazia skierowane przeciw Ukraińcom, ale rektor (moim zdaniem słusznie) odrzucał je argumentując, że nie może ograniczać wolności wypowiedzi. Dopiero ta ostatnia wywołała reakcję.
Dla niektórych decyzja ta jest nie do przyjęcia. Wyobraźmy więc sobie całkowicie hipotetyczną sytuację:
Po stronie separatystów walczy kilku Polaków, część z nich ginie, inni dostają się do niewoli ukraińskiej i są torturowani. Załóżmy też, że w którymś ościennym kraju, na uniwersytecie, w instytucie filozofii jako profesor, pracuje człowiek nienawidzący Polaków i widząc film pokazujący te tortury pisze: Lechickie ścierwa dostają łomot aż miło. I jak tu nie kochać Ukraińców?
Ciekawe, jak zareagowaliby przyjaciele i obrońcy pana Pazia? Jestem głęboko przekonana, że po zawieszeniu w obowiązkach owego filozofa, poczuliby satysfakcję. A my wszyscy przyklasnęlibyśmy decyzji tamtego rektora.

Chrześcijaństwo nas uczy, że człowiek ma swoją niezbywalną godność, niezależnie od przekonań, poglądów, religii. Można go krytykować, nawet potępiać jego działania, jeśli popełni przestępstwo, słusznie ukarać, ale nazwanie żyjącego człowieka, bądź ludzkich zwłok "ścierwem" wykracza poza wszelkie normy etyczne. Pan Paż sam siebie pozbawił prawa nauczania innych.
 
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Szary Kot's picture

Szary Kot
poinformowały media, min. niezależna.pl, Gazeta Wrocławska, a ich rolą jest niejako delatorstwo. Mają wręcz obowiązek donosić społeczeństwu o różnych wydarzeniach i wypowiedziach ważnych osób. Że często robią to niezgodnie z etyką, to już zupełnie inny temat.
W tym przypadku nie było chyba jednego, konkretnego delatora, który "uprzejmie doniósł Panu Rektorowi, że..."
 
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Max's picture

Max
Kocie - ale Rosemann (pozdrowienia dla Autora) ma rację. Te media z jakiegoś źródła się dowiedziały, po czym zrobiły, na wyrost, aferę. Istotnie, delatorzy są wśród nas.

Czemu na wyrost? Bo bije po oczach relatywizm moralny. Jak się Ukraińcy odgrażają i mówią, że będą wieszac i zabijać (i, rzeczywiście, wieszają i zabijają), to jest ok. Nikt nie widzi nic złego w publicznych wypowiedziach osób, ktore nawołują do popierania bandytó i zamykania oczu na ichg poczynania.

Kocie, mozna być albo wrażliwcem, albo cynikiem. Ale na coś trzeba się zdecydować.

Teraz napiszę na zimno: taka jest wojna. Na wojnie ludzie się zabijają. Czasy gdy dwie armie chodziły sobie wokół wiatraka przez kilka godzin, z rzadka i niecelnie strzelając, minęły bezpowrotnie. Współczesnie cierpi też ludność cywilna, konwencje genewskie i inne ustalenia pozostają pustymi papierowymi deklaracjami. 

Nam, Polakom, ta wojna jest na rękę. Po pierwsze osłabia pozycję Rosji na arenie międzynarodowej, które to państwo jest naszym odwiecznym wrogiem. Sama Rosja też ucierpi. Pu drugie, celem agresji rosyjskiej stął się ten z naszych sąsiadów, który nie tylko że na nie kocha, ale rości sobie względem nas pretensje terytorialne, a katowi Polaków na Kresach stawia pomniki. Bardzo dobrze: im dłużej "konflikt" na Ukrainie trwa, tym lepiej. Szkoda, że mamy taki rząd (wzdycham za polskim Orbanem), który sytuacji nie umie wykorzystać.

Wolisz podejście humanitarne? Dobrze: wojna jest zawsze zła i szkoda wszystkich. Obu stron, nie jednej. Szkoda tych, którzy giną walcząc, rozstrzeliwanych cywili, osieroconych żon i dzieci. Ale szkoda: bez wyjątku.

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Szary Kot's picture

Szary Kot
Zgoda, wojna to jest zło i na wojnie giną ludzie z obu stron. W końcu rosyjskie mobilne krematoria nie mają służyć do palenia zwłok Ukraińców. A swoją drogą to też świadczy o wynaturzeniu ruskich. Aby ukryć fakt, że na Ukrainie trwa rosyjska inwazja, pali się zwłoki swoich (!) żołnierzy, a bliscy nie będą mogli ich pochować według własnej tradycji. Ot, wschodni humanizm.
Jednak problem pana Pazia to nie opowiedzenie się po jednej ze stron konfliktu, tylko słownictwa jakiego użył i wyrażania radości z tego, że ktoś ginie lub jest torturowany.
Widzisz, Rosja to dla mnie ucieleśnienie zła, ale o rosyjskich żołnierzach, którzy tam zginęli nie powiedziałabym "ścierwa".
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Ellenai's picture

Ellenai

Bo bije po oczach relatywizm moralny.[...] Obu stron, nie jednej. Szkoda tych, którzy giną walcząc, rozstrzeliwanych cywili, osieroconych żon i dzieci. Ale szkoda: bez wyjątku.

Jeśli dobrze rozumiem, to starasz się zachować obiektywność. Zgadza się. Szkoda każdego życia, w szczególności osób zupełnie niewinnych, które ani tej wojny nie chciały, ani nie biorą w niej udziału, a są jedynie jej ofiarami.
Żeby jednak naprawdę zachowac tę obiektywność, należy pamiętać o jednej drobnostce: o bellum iustum. Należy potrafić odróżnić agresora, który wtargnął na cudzą ziemię od broniącego siebie i tej swojej ziemi. Należy też mieć na względzie nierówność szans - wystarczy porównać siłę armii rosyjskiej i siłę broniącej się armii ukraińskiej. W tej wojnie agresorem jest Rosja, która naruszyła granice niepodległego państwa, zaanektowała jego część i próbuje wyszarpnąć kolejne tereny. Dla mnie to wystarczający powód, by stanąć po stronie napadniętego, nawet jeśli ta wojna generuje niehumanitarne działania obu stron. Przemoc rodzi przemoc, agresja rodzi agresję. Wolny człowiek ma prawo się bronić przed agresorem nawet przejmując jego metody. Już nawet dzieci w przedszkolu wiedzą, że istotne jest, "kto zaczął".
Zresztą sam dokładnie zdajesz sobie z tego sprawę, skoro piszesz: "celem agresji rosyjskiej stał się ten z naszych sąsiadów". Fakt. Sąsiad kłopotliwy, kłótliwy i być może także w jakiejś perspektywie agresywny, ale napastnik jest agresywny i bezwzględny z całą pewnością.
Nie pierwszy raz to powtarzam, że dzisiaj wyjątkowo brakuje nam Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. On przewidywał, że Ukraina stanie się celem rosyjskiej agresji i dokładnie wiedział, że nie jest to czas na wyrównywanie porachunków, gdy trzeba zbudować solidną strefę bezpieczeństwa dla nas samych. Bardzo wątpię by w tych warunkach podnosił kwestię "relatywizmu".

Szary Kot's picture

Szary Kot
skupiłam się na ocenie p. Pazia, bo wokół niego toczy się dyskusja w tym watku.
Ty podkreśliłaś niezwykle istotną sprawę, przyczynę wszystkich tych zawirowań, ludzkiej małości i ogromu nieszczęść, czyli rosyjską agresję.
Lepiej bym nie potrafiła i podpisuję sie pod Twoimi słowami.

Myślę też sobie, że jeszcze głębiej, u podstaw, tkwi imperialna, rosyjska mentalność, przekonanie, że są szczególnym narodem, że należy im się pozycja mocarstwowa i że mają prawo sięgać po własność innych.
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Ellenai's picture

Ellenai
W młodych latach bardzo chciałam być obiektywna i oczywiście tolerancyjna. Zdawało mi się, że tylko w taki sposób da się przeżyć życie w sposób ludzki i przyzwoity. Dziś wiem, że świat jest dziki i coraz bardziej się barbaryzuje. Nie mam już aspiracji do obiektywizmu, a przesadną tolerancję uwazam za motor napędowy dalszego pochodu ludzkości ku barbarzyństwu. Pozostało mi jedynie postępowanie w zgodzie z moim własnym sumieniem i poczuciem uczciwości.

Sprawa Ukrainy powoduje, że jestem wewnętrznie rozdarta. Zawsze czułam do Ukraińców niechęć. Naród, który wyhodował na swoim łonie OUN i UPA jest dla mnie narodem przesiąkniętym złem do szpiku kości, jeśli nawet pośród jego członków znajdzie się gromada sprawiedliwych (bo znalazła się - i przypłaciła to w większości życiem, ponosząc śmierć równie okrutną, co dziesiatki tysięcy naszych Rodaków z Wołynia). Zawsze chciałam zobaczyć Lwów i zarazem nigdy nie chciałam jechać na Ukrainę.
Majdan nie spowodował, że nagle zmieniłam diametralnie zdanie. By to się mogło stać, potrzebny jest akt ekspiacji. Bez tego na pewno nie da się zbudować poprawnych, bo o przyjaznych - moim zdaniem - nie może być mowy, relacji polsko-ukraińskich. Czy to się kiedyś stanie, tego nie wiem. Dzisiejszy stan świadomości społeczeństwa Ukrainy zdaje się nie dawać na to większych nadziei. Wiesz, o czym mówię - o pomnikach Bandery i Szuchewycza i o odwoływaniu się do tradycji UPA. W każdym razie to tego potrzebne jest wolne państwo i wolny naród. Wolny w sensie niezależnośći, ale wolny także od mentalności, jaką zafundowała mu wieloletnia podległość Sowietom.
Majdanem Ukraińcy udowodnili, że chcą się wyzwolić od niechcianego „patronatu” Rosji uzurpującej sobie prawa do decydowaniu o życiu innych narodów. Dostrzegam paralelę pomiędzy naszymi próbami uwolnienia się od PRL, a ich obudzeniem się świadomości. Uważam, że każdy naród ma prawo do samostanowienia. I widzę, że dla Rosji jest to nie do przyjęcia, co udowodniła swoją napaścią na ten kraj.

Piszesz, że u podstaw tej agresji tkwi „imperialna, rosyjska mentalność, przekonanie, że są szczególnym narodem, że należy im się pozycja mocarstwowa i że mają prawo sięgać po własność innych”. Niewątpliwie tak właśnie jest, ale dzisiejsza rosyjska mentalność to nie tylko sny o potędze imperialnej, ale przede wszystkim mentalność człowieka radzieckiego - takiego homosovieticusa z krwi i kości, do którego przemawia wyłącznie siła, a terror towarzyszy mu od urodzenia. Demokracja jest wszak w Rosji jedynie pozłotką, pod którą niezmiennie funkcjonuje państwo totalitarne.

Waw75 napisał doskonały tekst na S24. Mam nadzieję, że zechce go umieścić także tutaj. Pisze w nim coś, z czym trudno byłoby mi się nie zgodzić:
„Dramat Ukraińców polega dziś w dużej mierze na tym, że społeczeństwo to próbuje się w dramatyczny sposób wyrwać spod terroru i mentalności człowieka radzieckiego. Prawdziwą tragedią Ukraińców jest jednak to, że przez pokolenia mentalność ludzi radzieckich – upodlenie, brutalną agresję, poczucie bezradności wobec korupcji i bezprawia – a ponad wszystko wzorce bezprzykładnej agresji i sadyzmu przy rozwiązywaniu konfliktów, także im skutecznie zaszczepiono.
I choć dziś ten naród próbuje się z tego mentalnego zła uwolnić to napotyka na sadyzm i zbydlęcenie nie tylko swoich niedawnych bądź co bądź po-radzieckich rodaków w Donbasie, ale też brak zrozumienia ze strony dużej części wspólnoty międzynarodowej. Ot – wybijają się w pień przedstawiciele tego samego „sortu” - jedni i drudzy są zbrodniarzami, tyle że jednym zapachniała europejska kasa a inni wierzą wciąż w kasę rosyjską.”
 
To bardzo przytomne i słuszne spostrzeżenie. Czasem obiektywizm zawodzi i trzeba zastosować szczególną miarę dla szczególnych okoliczności. To jest problem prawdziwy, a nie wydumany. Szczerze bowiem powiedziawszy, wypowiedź profesora Pazia, choć z gruntu obrzydliwa, ma tu niewielkie znaczenie i powinna być  jedynie pretekstem do dużo ważniejszych przemyśleń. Ukraińcy i Rosjanie to naprawdę nie jest „ten sam sort”. Jedni walczą o wolność - drudzy walczą, by zniewolić.
alchymista's picture

alchymista
"W młodych latach bardzo chciałam być obiektywna i oczywiście tolerancyjna."

Tolerancyjny jestem z każdym rokiem coraz bardziej, choć bez przesady. Ale obiektywizmu szczerze nie znoszę. Warto posłuchać:

 
Ellenai's picture

Ellenai
Ciekawe. Chyba poszukam następnych części tego wykładu. Wygląda na to, że profesor Zybertowicz pięknie się rozprawia z tym, co wciskano nam na studiach. Myślę, że to - nawet nie uświadamiane czasem - myślenie grupowe, skutecznie niweluje neutralność czy inaczej - obiektywizm ocen, choć nam samym może się wydawać, że są one obiektywne. Nie wiem czy taka będzie konkluzja, ale chyba w tym między innymi kierunku wywód zmierza.

A tolerancja... pewnie zależy jak ją rozumieć. Na pewno mniej rzeczy mnie irytuje i jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi, niż kiedyś. Czy to jednak wzrost tolerancji, czy raczej lekceważenie zjawisk - moim zdaniem - mało ważnych?
alchymista's picture

alchymista
Pobłażliwość jest źródłem tolerancji. Bądźmy pobłażliwi wspaniałomyślni i łaskawi wobec drobnych w sumie wad naszych bliźnich, nieobojętni wobec krzywdy i pomocni w potrzebie. Wyciągajmy dłoń, gdy jest nadzieja poprawy - nawet jeśli sam delikwent nie uświadamia sobie tego, że zmierza w dobrym kierunku. Mam na myśli między innymi Ukraińców - ale o tym cicho sza.

O tym obiektywiźmie i neutralności badawczej wciskano mi od pierwszego roku studiów historycznych. Wówczas była moda na liberalizm, który miał być rzekomo odtrutką na marksizm. W istocie marksiści przemianowali sie na liberałów, aby wten sposób oddalić zarzuty o dezinformowanie społeczeństwa. Liberałowie twierdzili, że nie da sie napisać żadnej historiozofii, że historia nie układa się w żadną całość. To była ich broń przeciwko historykom-patriotom. W efekcie takie szumowiny jak Andrzej Garlicki nadal cieszyły się tytułami profesorskimi, podczas gdy jako pierwsze powinny były z posad wylecieć, bo nie ma powodu, aby podatnik utrzymywał kogoś, kto szkaluje bohatera narodowego i patrona Uniwersytetu Warszawskiego - Marszałka Józefa Piłsudskiego. Czy mam pisac dalej? wink
Ellenai's picture

Ellenai
Ładnie napisałeś to o pobłażliwości, wspaniałomyślności i nadziei poprawy jako o cechach nadrzędnych wobec naszego poczucia krzywdy. Myślę, że można tym się kierować, nie zapominając jednocześnie i ofiarach i nie dając sobie prawa, by za nich wybaczać. Taki sposób myślenia wydaje mi się bardzo ludzki, bardzo chrześcijański i bardzo mi bliski, choć wcale nie łatwy do zrealizowania :)

O ile dążenie do neutralności badawczej jestem w stanie zrozumieć (choć sama ta neutralność jest chyba czymś w rodzaju "próżni absolutnej" i nie wiem czy neutralność badawczą byłby w stanie zapewnić nawet komputer, który wszak jest zaprogramowany przez człowieka), o tyle dziwi mnie zawsze niepomiernie uzurpowanie sobie prawa do obiektywnego osądu.

Pisać dalej nie musisz, bo dostrzegam kierunek, w którym Twoja myśl podąża, ale jeśli napiszesz, to przeczytam :) A z historyków, bardzo polubiłam profesora Andrzeja Nowaka i czekam niecierpliwie na kolejny tom jego "Dziejów Polski". Wiesz dlaczego? Bo czuje się wyraźnie, że to, o czym pisze, nie jest dla niego li tylko materiałem naukowym do "neutralnego" opracowania :)
ro's picture

ro
Ellenai, czasem nie da się bez "co by było, gdyby".

Jest rok 1934...
Ellenai's picture

Ellenai
Da się, Ro, da się. Zdecydowanie wolę się opierać na tym, co było i co wiem. I myśleć o tym, co może być i co być powinno, a nie o tym, "co by było gdyby".
ro's picture

ro
Nie o to mi chodziło.

Jest cos takiego jak wojna prewencyjna i w takim przypadku podział "agresor - zły, obrońca - dobry",  nie ma prostego zastosowania.
Przyznaj proszę, czytając o Korei Północnej, nie pomyślałaś nigdy "Dlaczego ci Amerykanie, albo choćby nawet Chińczycy nie..." 


Tylko proszę, nie odnoś tego do wojny rosyjsko - ukraińskiej. 
Rosja nigdy nie prowadziła, nie prowadzi i nie będzie prowadziła wojny sprawiedliwej. 
Ellenai's picture

Ellenai
Oczywiście, że pomyślałam. Jednak wiem też, jakie konsekwencje wywołała choćby "prewencyjna" wojna w Iraku, której zresztą od samego początku byłam przeciwna. Taka wojna ma, moim zdaniem, sens tylko wtedy, gdy społeczeństwo samo zaczyna się burzyć przeciwko władzy. Jeśli tego nie robi, to wprowadzanie "sprawiedliwości społecznej" ze światowym żandarmem - USA - w roli głównej, bardzo mi się nie podoba.
ro's picture

ro
Ja nie podsuwam rozwiązania, bo nie ma szablonu.

Jeśli chodzi o Koreę, wydaje mi się, że tam nie ma społeczeństwa, tylko budynek opanowany przez terrorystów. Ale na dobrą sprawę, co my o tym kraju wiemy?

Podobnie rzecz się może mieć z przypadkami przemocy domowej. Kuzynka, była glina, opowiadała mi o takim przypadku, że dwa razy ofiara wzywająca pomocy przywitała patrol pogrzebaczem, czy czym tam miała pod ręką, a za trzecim razem już nie żyła.  
Ellenai's picture

Ellenai

Jeśli chodzi o Koreę, wydaje mi się, że tam nie ma społeczeństwa, tylko budynek opanowany przez terrorystów. Ale na dobrą sprawę, co my o tym kraju wiemy?

Hmmm.. Tobie tez dam link do tej samej strony, do której podałam Maxowi.
http://komsomol.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1488:soc...

Nie chce się wierzyć, że ktoś spoza samej Korei mógłby tak to postrzegać.

Nie wiem, co naprawdę myśli społeczeństwo koreańskie. Mnie ten kraj przeraża w każdej sekundzie migawki filmowej stamtąd. Nie wyobrażam sobie chyba gorszego miejsca do życia. Jednak jestem zdania, że nie należy nikogo uszczęśliwiać na siłę.

Hun's picture

Hun
Podzielając odrazę do "całokształtu" wypowiedzi pana fiozofa zastanawiam się tylko, w jaki sposób prokuratura będzie chciała wykazać, że określenie "banderowcy" dotyczy(ć ma) wszystkich Ukraińców? No, bo chyba od tego trzeba będzie zacząć? Urzędowo stwierdzą, że to synonimy?blush

Pzdr,
Hun

"...And what do you burn, apart from witches?   - More witches!..."
Piotr's picture

Piotr
na prof. Bagusława Pazia jest wznowienie jego książki „Prawda historyczna a prawda polityczna w badaniach naukowych. Ludobójstwo na Kresach południowo-wschodniej Polski w latach 1939-1946”. Wszystkie gazety, które ujadają nie mogą znieść prawdy o ludobójstwie.
Wszystkim prawdziwym patriotom proponuję przyłączenie się do akcji ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego w obronie pana profesora.
http://serwer1492976.home.pl/autoinstalator/wordpress/stanmy-w-obronie-p...
ro's picture

ro
Profesor Paź, poza wszystkimi mniej czy bardziej zasłużonymi epitetami, które na niego padły, jest człowiekiem niemądrym, nie potrafiącym przewidywać skutków takich, czy innych zachowań. A z kimś takim lepiej się nie zadawać, bo może na przykład zapalić papierosa w pobliżu otwartej beczki z benzyną...

Chciałbym wierzyć, że ksiądz Zalewski staje w obronie tego pana, kierując się wyłącznie prywatną przyjaźnią.
 
Jonathan's picture

Jonathan
Tam miał obowiązkową etykę. Obowiązkową lekturą był "Elementarz etyczny" napisany przez innego profesora, niejakiego Wojtyłę. Podstawową normą etyczną, fundamentem całości było zdanie "afirmuję człowieka ze względu na jego wsobną wartość". Nie ze względu na narodowość, język, przekonania, mundur. Wsobna wartość, czyli godność przyrodzona każdej istocie ludziej. Prof. Paź - co stwierdzam z żalem - zapomniał o tej zasadzie.

Be careful what you wish for, cause it may come true.
Traube's picture

Traube
Dzięki Paziowi patrzę inaczej na księdza Zaleskiego. I myślę, tak coraz bardziej, że to męczeństwo w PRL, i Zaleskiego, i Mężydły, i pewnie jeszcze paru innych miglanców, to było tylko i wyłącznie LEGENDOWANIE.
Jakoś dziwne przypadki się tym rzekomym męczennikom z PRL zdarzają.
Księdza Zaleskiego, który - co przyznaję - coś dla mnie kiedyś znaczył, już sobie skreśliłem.
Dziś myślę, że to był fragment scenariusza.
Ot, pobili go, on sobie pokrzyczał, my się powzruszaliśmy, a w sumie chodziło o coś innego.
Dziś jest to dla mnie kawał zwykłego ... cenzura :-) - i nie chce mieć z tym ... cenzura :-) nic wspólnego.
A jeśli myślisz, że miałem na myśli słowo na ceha, to dobrze myślisz!
Max's picture

Max
"Ot, pobili go"...

Hmm, spróbujmy tak...
"Ot, pobili paru Ukraińców, ktoś napisał, że dobrze im tak - a my tu szaty drzemy..."

Dostrzegasz analogię?

Jak już być wrażliwym to konsekwentnie, a jak twardym, też konsekwentnie, chyba tak by należało...
 

"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Traube's picture

Traube
Jak nigdy akurat ten przypadek sfilmowano. Nie wiem ile jest jeszcze filmów, na których bezpieczniacy kogoś biją.
Nie wiem, czy tak napewno było w tym przypadku. Mogę tylko spekulować.
Mój komentarz nie ma nic z wrażliwością, ani z twardością wspólnego.
Napisałem o legendowaniu.
Jeśli policja zrobi nalot na lokal jakiś gangsterów czy handlarzy narkotyków, jeśli dojdzie przy tym do użycia przemocy, to chyba oczywiste, że przyłożą pałą także policyjnemu wtykowi, aby go nie specjalnym traktowaniem nie zdradzić.
Tamto filmowane pobicie nie wiązało się, z tego co pamiętam, z jakimiś poważnymi obrażeniami. Jeśli się mylę, sprostuj.
 
Jonathan's picture

Jonathan
I to bardzo. Słup graniczny jest już tuż przed Tobą. Nigdy nie byłes w archiwum IPN, nigdy nie oglądałeś ich materiałów, nie wiesz o czym mówisz...

Be careful what you wish for, cause it may come true.
Traube's picture

Traube
Nie byłem nigdy w archiwum IPN. Po co niby miałbym tam być?

Nie widziałem też w necie innych filmów ze scenami bicia przez esbeków. Mam chyba prawo się zastanawiać dlaczego akurat ten, a nie inny materiał wyciekł i to już dawno temu. Może jest jakieś sensowne wytłumaczenie, którego nie znam. Jeśli znasz, to się nim ze mną podziel.

Uwagi o słupie granicznym nie rozumiem.
Jonathan's picture

Jonathan
1. Film nie "wyciekł". Słowo to oznacza upublicznienie (często na wpółjawne) materiału podejrzanego pochodzenia. Film upowszechnił Ks. Tadeusz, gdy po uzyskaniu statusu osoby pokrzywdzonej przez reżim, otrzymał wgląd w dotyczącego go materiały wytworzone przez SB.
2. Obrażenia Ks. Tadeusza były wielorakie  - ślady duszenia sznurem, pobicie, liczne oparzenia w różnych miejscach ciała powstałe na skutek gaszenia papierosów.
3. Nigdy nie widziałem filmu z sekcji zwłok. Ty zapewne widziałeś, a nawet uczestniczyłeś. Po co są filmy i czemu dokonuje się sekcji z udziałem publiczności? W celach dydaktycznych. Film nakręcony przez esbeckich oprawców miał stanowić materiał szkoleniowy. 
4. Nie znasz archiwaliów, nie znasz zasad kancelaryjnych, tworzenia i opracowywania zasobdu. Na jakiej więc podstawie kwestionujesz wiarygodność?
5. Nie znasz Księdza Tadeusza, nie masz dostatecznej informacji - o wiedzy nie mówiąc - o jego działalności. Na jakiej podstawie formułujesz oceny? Bo broni przyjaciela? Ty byś atakowanego przyjaciela w biedzie nie bronił?
6. Pamiętam jak jeszcze na np.pl ostro reagowałeś gdy różnej maści ignoranci wypowiadali się tonem niekwestionowanego autorytetu o Szwecji czy o psychiatrii... Nie czyń więc tego, co tobie niemiłe...
7. Słup graniczny... W swoich wypowiedziach doszedłeś do granicy między uzasadnioną krytyką a pomówieniem, miedzy kompetencją a niekompetencją, między pewnością siebie a.... brakiem rozsądku.
Przedstawiłem Ci tylko fakty.
Pozdrawiam

Be careful what you wish for, cause it may come true.
Traube's picture

Traube
Dzięki za wyjaśnienia.
Nie wiedziałem skąd się film znalazł w sieci, teraz wiem.
W wielu takich sprawach jesteśmy skazani na domysły.
I, masz rację, że ich wynik nierzadko ociera się o pomówienie.

Aktywność księdza w ostatnim czasie bywa dość dziwna.
Ja nie bardzo rozumiem, jak jakikolwiek duchowny katolicki może stawać po stronie ludzi głoszących tego typu opinie, bez wyraźnego od tych opinii zdystansowania.
Nie znam pana Pazia. Może to przemiły i dowcipny człowiek, może akurat sobie za dużo wypił i coś tam chlapnął. Bywa. No, ale on broni się tak, jak ofiary afery podsłuchowej. Nie to jest ważne, co oni gadali, ale to, że ktoś to nagrał ukradkiem. I księdzu to nie przeszkadza. Wychodzi na to, że on też uważa, że to dobrze, że Ruskie sprały mordy kilku Ukraińcom.

Zgadzam się z każdym słowem, które w ostatnich dniach na b-n-r zamieścił w kwestii księdza Zaleskiego nurni.

Dla mnie był ksiądz Isakowicz-Zaleski jeszcze niedawno sporym autorytetem. Teraz już nie. Ukraińcy ani mnie grzeją, ani ziębią. Nie widzę powodu do angażowania się po ich stronie, zwłaszcza po informacjach o tym, że utrzymali oni blokady na produkty rolne z Polski. No, ale to nie oznacza, że mam popierać rosyjską agresję na Ukrainę i chwalić zbydlęcenie rosyjskich żołdaków.





 
Kazimierz Suszyński's picture

Kazimierz Suszyński
Też profesor i też skończył KUL. Nawet podobna wrażliwość. Dziękuję, że stwierdzasz z żalem o  zasadzie zapomnianej przez niego.
Jonathan's picture

Jonathan
pomagał skrzywdzonym i prześladowanym. Nie pytał kim jesteś, co o nas myślisz. Istotne było, że dzieje się niesprawiedliwość. Efekt? Hatman, Blumsztajn, Szczuka, Szyszkowska, Borusewicz - dzisiejsi wrogowie Kościoła, religii, polskości - to absolwenci KUL. A lista jest dłuższa.  Nędznicy kradnący srebra dobroczyńcy...

Be careful what you wish for, cause it may come true.
ro's picture

ro
Chyba nie!
Valjeana nikt po srebra nie wysyłał.
A po drugie: musiałbyś założyć, że niektórzy z wysłanych teraz są... No właśnie, kim? 
Traube's picture

Traube
Jakie wydawnictwo wznowiło książkę?

Szukałem poprzez google i tylko na wydanie sprzed kilku lat trafiłem.
 
Jonathan's picture

Jonathan
znam i cenię niezwykle. W jego straszne przejścia i cierpienia za sprawą oprawców z SB nie wątpię (Ty też  nie powinieneś). Jest człowiekiem twardych zasad, wiernym ludziom, którym zaufał. To oznacza, że jest wystawiony na ciosy, gdy oni to zaufanie zdradzą. Trochę jak Lech i Jarosław z ich antytalentem do dobierania ludzi.ego mało
Jeśli był jakiś scenariusz - to teraz. Jak sądzisz, czemu zagubiona w otchłani pejska wypowiedź profesora, którego nikt prawie nie znał znalazła się na czołówkach? Bo można było przez człowieka chlapiącego jak gimbaza uderzyć w księdza Isakowicza i skupione wokół niego środowisko antyukraińskie. A ksiądz doskwierał władzom od wielu lat, jeszcze od czasów pomarańczowej.
Zawsze ktoś się znajduje  do post
awienia zasłony dymnej - jak nie Brunon K., to agent Tomek, albo prof. P.

Be careful what you wish for, cause it may come true.

Więcej notek tego samego Autora:

=>>