Wszyscy byli trzeźwi w tupolewie, który rozbił się w Smoleńsku. Nie stwierdzono alkoholu we krwi generała Andrzeja Błasika. Nie piła alkoholu ani załoga Tu-154M, ani personel pokładowy i funkcjonariusze BOR. Ujawniła to dzisiaj Naczelna Prokuratura Wojskowa. Polscy biegli zdementowali kłamstwa rosyjskiego MAK-u ze stycznia 2011 roku. Wdowa po generale Błasiku od początku mówiła, że twierdzenia o jej pijanym mężu na pokładzie to "haniebna próba szkalowania jego pamięci". Autorzy popołudniowych Faktów RMF FM - Agnieszka Friedrich i Bogdan Zalewski - nie mają wątpliwości, że Ewie Błasik należą się przeprosiny.(...)
amiętam tę atmosferę nagonki do dziś. Nigdy jej nie zapomnę. Miałem wrażenie, że w całym kraju szczekają polskie pieski Putina. A teraz nagle wszyscy tacy anty-putinowscy. Celebryci pieśni nagrywają przeciw kremlowskiemu reżimowi! Gdzie wtedy byliście, kiedy ten sam watażka na Kremlu szydził z polskiej elity? Gdzie byli rządzący politycy, gdzie byli sprzedajni dziennikarze wiodących mediów? Gdzie byli wojskowi? "Wojsko jest zastraszane do tego stopnia, że grozi się im usunięciem ze stanowiska, jeżeli staną w obronie mojego Męża" - żaliła się osamotniona Pani Błasikowa. Nie było komu bronić polskiej elity, która w zagadkowych do dziś okolicznościach zginęła na przeklętej ziemi, w Imperium Zła rządzonym przez tych samych KGB-istów co w Związku Sowieckim. Hańba!
Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-czy-ewie-blasik-naleza-sie-przepro...
Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-czy-ewie-blasik-naleza-sie-przepro...
(1)
3 Comments
Cztery lata upokorzeń
22 March, 2014 - 12:39
Z Ewą Błasik, żoną gen. Andrzeja Błasika, dowódcy Sił Powietrznych, który zginął pod Smoleńskiem, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler
Opinia biegłych nie pozostawia wątpliwości – w organizmie generała nie było alkoholu. Pani rodzina czekała na tę wiadomość cztery lata. Czuje Pani ulgę?
– To prawda. To były dla nas cztery długie lata upokorzeń. IES wydał jednoznaczną opinię. Długo musieliśmy czekać, by usłyszeć potwierdzenie prawdy, która dla nas i dla podwładnych żołnierzy mojego męża była oczywista. Nigdy nie miałam cienia wątpliwości, że mąż podczas tego lotu był trzeźwy. Bardzo dobrze go znałam i wiedziałam, że nie pozwoliłby sobie nigdy na zhańbienie polskiego munduru. Jestem szczęśliwa, że zostały ujawnione wyniki ekspertyz polskich biegłych, które podważają rosyjską opinię medyczną dotyczącą męża.
Teza o pijanym generale obiegła jednak cały świat, przy kompletnej bierności polskich władz.
– Niestety, to przykra prawda. 12 stycznia 2011 r. pani Tatiana Anodina z satysfakcją oczerniała na oczach świata mojego męża i swoimi kłamstwami zhańbiła mundur wybitnych polskich lotników. Jeszcze wówczas nie uświadomiliśmy sobie, co właściwe wydarzyło się 10 kwietnia 2010 r. pod Smoleńskiem, a już rozpowszechniano okrutne oszczerstwa na temat naszych bliskich, którzy zginęli w tragicznych okolicznościach. Kłamstwa Anodiny wywołały lawinę okrutnych insynuacji pod adresem mojego męża, który niestety nie mógł już sam się bronić. Na całym świecie kłamano o rzekomych naciskach polskiego prezydenta na załogę, rozpowszechniano oszczerstwa o winie dowódcy polskich Sił Powietrznych. Pragnę przypomnieć, że mąż nie tylko był fałszywie oskarżany o to, że w kokpicie wydawał nieodpowiedzialne rozkazy pilotom, ale nawet o to, że osobiście – mimo braku uprawnień na ten typ statku powietrznego – przejął stery i sam lądował.
Pamiętam łzy w oczach Pani córki Joanny i smutek na twarzy syna Michała, gdy bezradni, niemal każdego dnia musieli przyjmować kolejne dawki kłamstw.
– Te straszliwe upokorzenia i szykany musieliśmy znosić w świetle kamer, na oczach całego świata. W wielu krajach media powtarzały rosyjskie fałsze, a nieodpowiedzialni politycy w Polsce mówili o locie tupolewa, że to była „pijacka wyprawa”. W tym samym czasie ci, którzy byli zobowiązani do obrony dobrego imienia Polski, wymownie milczeli, choć przez szereg długich miesięcy szkalowano prezydenta, załogę i mojego męża oraz deptano dobre imię Polski na arenie międzynarodowej. Niestety, władze Rzeczypospolitej biernie się temu przyglądały. Co więcej, wielu przedstawicieli państwa polskiego i polskich mediów dalej powtarzało rosyjskie kłamstwa. Szczególnie aktywne w bezkrytycznym powtarzaniu rosyjskich fałszerstw były polskie prorządowe media.
Pamiętam pierwszą rozmowę z Panią, tuż po katastrofie, była Pani przekonana, że Rosjanie wymyślili historię z alkoholem.
– Zawsze powtarzałam, że prawda jest inna, niż chciałaby tego Tatiana Anodina i jej MAK. W walce o honor męża i jego dobre imię nie byłam osamotniona. Wspierało mnie wiele rodzin smoleńskich, choć bez poparcia rządu nasze działania lekceważono. Na szczęście dziś wiemy coraz więcej o skandalicznych kulisach organizacyjnych tej uroczystości, o grze dyplomatycznej rządów Polski i Rosji, o karygodnym obniżeniu standardów bezpieczeństwa podczas wizyty prezydenta w Katyniu i w końcu o ostatnich sekundach tego tragicznego lotu, który stał się złowieszczym sygnałem dla naszej części Europy.
Dziękuję naukowcom z krakowskiego Instytutu Ekspertyz Sądowych. Nie można tu zapomnieć również o adwokatach, którzy w ramach przyjętej logiki procesowej obrali trudną drogę dochodzenia do prawdy. Doniosłą rolę odgrywają też niezależne media, takie jak „Nasz Dziennik”, Radio Maryja, Telewizja Trwam i wiele innych, którym dziękuję z całego serca.
Moją siłą jest to, że ludzie są ze mną. Uważam, że warto było czekać na prawdę tak wiele lat. Wszędzie, gdzie się przez te cztery lata spotykałam z naszymi rodakami, czy to w kraju, czy za granicą, przyjmowana byłam z wielką życzliwością i solidarnością. Dziś, zwłaszcza w kontekście ostatnich wydarzeń na Krymie, warto przypomnieć, że mój mąż zawsze podkreślał, iż polską racją stanu jest wzmacnianie znaczenia armii, a zwłaszcza polskiego lotnictwa w strukturach NATO. W tych dniach, kiedy Rosja ponownie dąży do odbudowy imperium, po raz kolejny potwierdziło się, że jego wiedza, umiejętności oraz konsekwentne działanie przyczyniały się do zwiększenia gwarancji bezpieczeństwa naszego kraju. To mój mąż wdrażał do polskich Sił Powietrznych najnowocześniejsze, wielozadaniowe, amerykańskie myśliwce F-16. Imoże właśnie dlatego pohańbiono i skompromitowano na arenie międzynarodowej jego żołnierski honor i dobre imię. Dziękuję wszystkim Polakom, niezłomnym patriotom, za modlitwę, pomoc, wiarę, dobre słowa i nadzieję.
Dziękuję za rozmowę.
http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/72125,cztery-lata-upokorzen.html
Niezwykła kobieta.
22 March, 2014 - 12:40
Ursa Minor.
Fałszywe pijaństwo generała – to był całkiem trzeźwy plan
22 March, 2014 - 12:48
...Żeby świat nie szukał prawdy, nie podejrzewał, tylko rechotał z ofiar. I świat rechotał...
1. Dlaczego Rosjanie sfałszowali badanie krwi generała Błasika? Bo wreszcie wiemy, po czterech latach, że generał był trzeźwy.
Nie sądzę, żeby to była pomyłka czy niedopatrzenie. To wygląda na część całkiem trzeźwego planu – żeby świat nie szukał prawdy, nie podejrzewał, tylko rechotał z ofiar.
I świat rechotał. Media pełne były drwin o pijanym już od rana polskim generalne, który wlazł z buciorami do kabiny i przepychał się do sterów.
2. Najpierw była próba. Gdy w 2008 roku w Gruzji padły strzały w kierunku polskiego prezydenta, na rechot durniów, i to z wysokiej góry, nie trzeba było długo czekać.
Chłe, chłe... jaka wizyta, taki zamach... chłe, chłe... ślepy snajper trafiłby lepiej... chłe, chłe...
Autorzy planu już wtedy mogli liczyć, że durnie będą rechotać, nawet jeśli samolot spadnie. I że łykną każdą brednię, każdą bzdurę.
I łykali – pijanego od rana generała, pancerną brzozę, porcelanowe skrzydło i samolot, który po uderzeniu w bagno roztłukuje się na tysiące kawałków, niczym rzucony o marmury kryształ.
I można było durniom wmówić, że do badania katastrofy nie potrzeba ani sekcji zwłok, ani czarnych skrzynek, ani wraku. Protokół przepisany, podpisany – wszystko jasne, mgła, błąd pilotów i oczywiście to śmieszne poranne pijaństwo generała Błasika...
I durnota śmieje się z tego do dziś, nie wiedząc, że jak u Gogola – śmieje się z siebie...
3. Jeśli rosyjskie władze sfałszowały badanie krwi generała, to trzeba zapytać – co jeszcze mogły sfałszować ?
Odpowiedź brzmi – wszystko! I wyniki sekcji zwłok, i zapisy czarnych skrzynek, i odłamki metalu w brzozie, i złamane skrzydło.
Jaka jest zatem wiarygodność rosyjskiego badania katastrofy? Żadna!
Jaka jest wiarygodność polskiego badania, opartego na rosyjskich dowodach – też żadna!
4. Kto dziś, widząc Putina anektującego Krym, kto widząc jego szyderczy uśmiech i środkowy palec, pokazany wobec świata, kto dziś, poznając kolejne matactwa śledztwa smoleńskiego – nadal jeszcze wyklucza zamach i wciąż dałby się pokroić za wersję pancernobrzozowej katastrofy – ten daje już tylko wyraz bezgranicznej naiwności i nieuleczalnej głupoty.
5. Psioczę na prokuraturę i zapewne nie przestanę, ale dziś dziękuję prokuraturze wojskowej i jej biegłym za to, że po czterech latach jednak zdjęli to piętno z pamięci generała i ciężar z serca pani Ewy Błasik
http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/72174,falszywe-pijanstwo-generala...