To jest prawdziwa wojna. Rozmowa z Tomaszem Szatkowskim, dyrektorem Narodowego Centrum Studiów Strategicznych

 |  Written by Ursa Minor  |  2

Rosja wciąż wspiera swoich żołnierzy na wschodniej Ukrainie. To oznacza ciąg dalszy wojny?

– Wsparcie Rosji jest decydującym czynnikiem, który powoduje, że rebelia trwa do tej pory. Rebelianci rozpoczynali walkę, dysponując pojedynczymi egzemplarzami muzealnego sprzętu. Dziś choćby ich arsenał pancerny jest większy niż wielu przeciętnej wielkości państw europejskich.

Ukraińska armia jest w stanie samodzielnie dokonać spektakularnego sukcesu, np. odbić Donieck?

– Ofensywa „operacji antyterrorystycznej” nieco wyhamowała w ostatnich tygodniach swój impet. Największe, choć powolne sukcesy są odnotowywane w operacjach mających na celu odcięcie głównych ośrodków miejskich z rąk separatystów, czyli Doniecka, Ługańska czy nieco mniejszych, takich jak Gorłowka. Nie sądzę jednak, aby ukraińskie wojsko było w stanie zająć te miasta z marszu, o ile w szeregi separatystów nie wkradnie się z chwilą całkowitego okrążenia panika, jak to było wcześniej w Słowiańsku. Powodem jest brak wystarczającego przygotowania armii ukraińskiej do walk w mieście, a także obawa o los cywilów.

Jak wygląda ta wojna? Toczą się walki o konkretne ulice i domy czy raczej o ważne obiekty, urzędy i instalacje?

– Walki w Donbasie już od tygodni przypominają regularne boje z najcięższych okresów walk w byłej Jugosławii. Obie strony konfliktu mają jednak do dyspozycji nowocześniejszy sprzęt. Intensywność walk nie jest jeszcze tak wielka jak w okresie drugiej wojny światowej, ale brak precyzyjnej amunicji po stronie ukraińskiej i celowe lokowanie punktów oporu w miejscach zamieszkanych przez cywilów powoduje, że ofiar cywilnych jest coraz więcej.

Szef ukraińskiego MSZ wezwał Zachód, a więc państwa UE i NATO, do udzielenia pomocy wojskowej. Czy to jest możliwe w sytuacji, gdy Francja i Niemcy negocjują zawieszenie broni i polityczne zakończenie konfliktu?

– Nie wygląda na to, żeby kraje Europy Zachodniej były gotowe do pomocy wojskowej, choćby w formie dostaw uzbrojenia, dla wojsk ukraińskich. Większa jest za to szansa, że poparcie dla takiej opcji uda się zbudować w Kongresie Stanów Zjednoczonych.

A jak mogłaby ona wyglądać?

(...)

http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/92163,to-jest-prawdziwa-wojna.html

0
No votes yet

2 Comments

Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Promoskiewscy terroryści z Ługańska ostrzelali z rakiet grupę uchodźców, zabijając kobiety i dzieci.

Ukraińskie władze oskarżyły prorosyjskich separatystów o ostrzał z wyrzutni rakietowych Grad kolumny uchodźców w pobliżu Ługańska, na wschodzie Ukrainy. Zginęło wiele osób, wśród ofiar są kobiety i dzieci.

– Rebelianci ostrzelali kolumnę uchodźców koło Ługańska, na drodze między miejscowościami Chriaszczuwate i Nowoswitliwka, z gradów i moździerzy dostarczonych przez Rosję – poinformował sekretarz ukraińskiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Andrij Łysenko. – Zabitych zostało wielu cywilów, w tym kobiety i dzieci – dodał. Wicepremier samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej (DRL) Andriej Purgin zaprzeczył, jakoby za atakiem stali separatyści. Powiedział, że rebelianci nie byliby w stanie go przeprowadzić.

Kijów nie ma jednak wątpliwości, że ataku dokonano przy użyciu rakiet nielegalnie przewiezionych z Rosji w ciągu ostatnich dni. Z kolei Moskwa regularnie zaprzecza, jakoby dostarczyła na Ukrainę sprzęt bojowy, choć ługańscy separatyści twierdzą, że jest inaczej. W ocenie władz w Kijowie, ostrzelanie cywilów, do jakiego doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek, zdecydowanie zwiększa prawdopodobieństwo obecności rosyjskiego sprzętu na terenie Ukrainy. – Na terytorium Ukrainy wwieziono z Rosji trzy systemy rakietowe Grad – oświadczył Łysenko.

Rosyjskie drony 10-krotnie w ciągu ostatnich 24 godzin naruszyły ukraińskie terytorium. Tymczasem separatyści sami podają, że otrzymali w ostatnim czasie wsparcie ze strony Moskwy. Nowy premier samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej Aleksandr Zacharczenko ogłosił, że otrzymał posiłki z Rosji, w tym 1,2 tys. bojowników, 30 czołgów i 120 transporterów opancerzonych. Zacharczenko dodał, że bojownicy przez cztery miesiące przechodzili przeszkolenie w Rosji.

Na rosyjsko-ukraińskiej granicy wciąż stoją ciężarówki rzekomo wiozące pomoc dla poszkodowanych w wyniku walk cywilów. – Rosyjski konwój z pomocą humanitarną dla wschodniej Ukrainy wciąż nie został poddany kontroli granicznej i celnej – mówił wczoraj rano Łysenko. – Nadal nie rozpoczęto szczegółowej inspekcji zawartości rosyjskiego konwoju humanitarnego. Eksperci OBWE planują przeprowadzenie oględzin ładunku 18 lub 19 sierpnia – powiedział Łysenko, powołując się przy tym na przedstawiciela OBWE Paula Picarda.

Jak dodał rzecznik RBNiO, konwój podzielono na grupy liczące do 30 pojazdów. – Po oględzinach ładunek zostanie przekazany w celu oficjalnej asysty przedstawicielom Czerwonego Krzyża – zapowiedział Łysenko.

Do tej pory na granicę dotarło 16 ciężarówek z rosyjskiego konwoju, liczącego ok. 290 pojazdów. Władze ukraińskie podają, że na granicę przyjechało 16 białych kamazów, jedna cysterna i jedna furgonetka dostawcza. W ocenie Zachodu, konwój może być „przykrywką” służącą do eskalacji konfliktu na Ukrainie i wspomagania bojówek separatystów.

Naczelny dowódca sił Paktu Północnoatlantyckiego w Europie generał Philip Breedlove ostrzegł, że scenariusz obserwowany obecnie na Ukrainie może się powtórzyć w innych krajach Europy Wschodniej. Według amerykańskiego generała, Sojusz musi być przygotowany na atak tzw. zielonych ludzików, czyli nieoznakowanych dywersantów. – Ogromnym problemem (dla NATO) jest reakcja na nowy sposób prowadzenia wojny. Pracujemy nad tym – powiedział Breedlove. Za najważniejsze zadanie dla NATO uznał przygotowanie na ewentualny atak „uzbrojonych wojskowych bez dystynkcji, którzy sieją niepokój, okupują budynki rządowe, podburzają ludność, szkolą separatystów i mogą przyczynić się do destabilizacji kraju”. W ocenie Breedlova, scenariusz realizowany we wschodniej Ukrainie może powtórzyć się w innych państwach wschodnioeuropejskich. – Musimy tak wyszkolić armię i policję, żeby mogły poradzić sobie z taką sytuacją – powiedział Breedlove.

Generał zaznaczył, że jeśli Sojusz stwierdzi, że obce siły przeniknęły na jego terytorium, a wtargnięcie ma cechy agresji, zaczyna wówczas obowiązywać artykuł piąty Traktatu Waszyngtońskiego. A to oznacza wojskową odpowiedź na agresję. W związku z tym Breedlove oświadczył, że oczekuje od wrześniowego szczytu NATO potwierdzenia woli zbiorowej obrony oraz dopasowania poziomu wydatków na obronę do aktualnych potrzeb. Przypomniał, że Rosja zwiększyła w ciągu ostatnich pięciu lat wydatki na zbrojenia o 50 proc., a kraje NATO obniżyły je w tym czasie średnio o 20 procent.

Pusty dialog

(...)

http://www.naszdziennik.pl/swiat/92079,rzez-cywilow.html

Ursa Minor's picture

Ursa Minor
Rosyjski konwój, który przejeżdża przez ukraińskie miejscowości pod Ługańskiem, zmierzając do tego opanowanego częściowo przez terrorystów miasta, to regularna kolumna wojskowa - alarmują Ukraińcy.

Konwój ma 1,5 km długości. W jego skład wchodzą czołgi, wyrzutnie Grad, artyleria, a nawet kuchnie polowe - donosi portal informator.lg.ua.

Kolumna przejechała przez wsie w pobliżu Ługańska, m.in. Nikołajewkę, a ostatnio widziano ją na wschodnich przedmieściach miasta. Informacje te potwierdza m.in. strona ukrinform.ua. To o tyle niepokojące doniesienia, że dziś rano siły ukraińskie opanowały część Ługańska.

Ukraińcy alarmują, że miasto może zostać wkrótce odbite przez "zielonych ludzików", pochodzących z Rosji.

http://niezalezna.pl/58519-rosyjski-konwoj-jest-juz-prawie-w-lugansku-cz...

Więcej notek tego samego Autora:

=>>