Kanclerz Niemiec Angela Merkel wyraziła zadowolenie z wyboru Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej, nazywając go „pełnym pasji, przekonanym i przekonującym Europejczykiem”. Podkreśliła jego zasługi dla relacji polsko-niemieckich.
CZYTAJ TAKŻE: http://wpolityce.pl/polityka/211587-po-wyborze-tuska-euforia-zapanowala-w-berlinie
Zasługą Tuska jest poprawa niemiecko-polskich stosunków, które dawno nie były tak bliskie jak obecnie
— powiedziała Merkel.
Polska i Tusk osobiście przyczynili się w dużym stopniu do przezwyciężenia podziału Europy
— dodała niemiecka kanclerz.
Europa stoi obecnie przed wielkimi wyzwaniami
— zaznaczyła szefowa niemieckiego rządu, odnosząc się do konfliktu na Ukrainie.
Zdaniem niemieckich mediów Tusk należy do polityków, którym Merkel ufa. Jak pisała niemiecka prasa, Merkel była jednym z europejskich polityków, mocno popierających kandydaturę polskiego premiera.
Jak pisze agencja DPA, bardziej wstrzemięźliwie Merkel odniosła się do desygnowania Włoszki Federiki Mogherini na szefową unijnej dyplomacji.
Cieszę się na współpracę
— powiedziała.
http://wpolityce.pl/polityka/211597-kanclerz-merkel-triumfuje-zasluga-tu...
5 Comments
"Wielka ucieczka"
31 August, 2014 - 00:03
Wybór Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej jest już faktem. Był on tak mocnym kandydatem czy Unia jest tak słaba?
– Myślę, że ani Donald Tusk nie jest mocny, ani Unia Europejska nie jest tak słaba. Donald Tusk przez kilka ostatnich lat dał się poznać na arenie europejskiej jako miękki polityk, który ulega wpływom, zwłaszcza tych, którzy decydują o losach Wspólnoty czy może nawet za Wspólnotę Europejską. Był spolegliwy wobec kanclerz Angeli Merkel, gdzie Niemcy praktycznie rządzą UE, był spolegliwy także wobec Francji czy Wielkiej Brytanii, którzy nie mając innego kandydata, którym mogliby sterować, postawili na sprawdzonego szefa polskiego rządu Donalda Tuska.
Co do tego, że Polacy powinni piastować w Unii ważne stanowiska, nie ulega wątpliwości, ale czy stanowisko szefa Rady Europejskiej jest rzeczywiście istotne?
– Podniecano się kiedyś funkcją ważniejszą, mianowicie przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, jaką piastował Jerzy Buzek. Wówczas też mieliśmy nadzieję, że coś dobrego z tego dla Polski wyniknie i niestety na nadziejach się skończyło. Owszem, życzyłbym Polsce, aby tym razem wybór Donalda Tuska był bardziej szczęśliwy dla naszego kraju. Nie ulega jednak wątpliwości, że funkcja, jaką mu powierzono, ma dużo mniejsze znaczenie. Jest to stanowisko, o którym – owszem – dużo się mówi, natomiast nie jest to stanowisko tzw. decyzyjne. Donald Tusk, który nie radził sobie z organizowaniem pracy polskiego rządu, teraz będzie organizował prace Wspólnoty Europejskiej i prowadził posiedzenia Rady Europejskiej, spotkania i prace Wspólnoty Europejskiej. Ciekawa sprawa…
Jakie są zatem Pana oczekiwania wobec nowego przewodniczącego Rady Europejskiej?
– Jeśli premier Tusk jest rzeczywiście tak mocny, to oczekuję, że jeszcze w tym roku uda mu się załatwić korzystnie dla Polski sprawę pakietu klimatycznego, że jako Polacy będziemy mniej płacić za ten sam gaz jak np. Francuzi czy Niemcy. Jak to mówią – nie po słowach czy gestach, ale po czynach ich poznacie. Chciałbym się mylić, ale w moim przekonaniu nic dobrego dla Polski z tego wyboru nie wyniknie. Pozbędziemy się jednego szkodnika u nas w Polsce, natomiast Rada Europejska zyska przewodniczącego spolegliwego wobec wszystkich najważniejszych graczy politycznej sceny w Europie.
Już wybór Hermana Van Rompuya i Catherine Ashton w poprzednim rozdaniu pokazał, że unijnym decydentom zależało, aby te stanowiska nie były obejmowane przez ludzi o silnej osobowości. Premier Tusk będzie bardziej wyrazistym przewodniczącym Rady Europejskiej niż jego poprzednik?
– Moim zdaniem, nie będzie. Tak naprawdę jego oceny dokonali dziś ci, którzy go desygnowali na to stanowisko, czyli główni gracze na unijnej scenie. Podobnie było poprzednio, kiedy dokonano wyboru Hermana Van Rompuya i Catherine Ashton – osób, co do których była pewność, że nie będzie z nimi problemu. Tak czy inaczej Donald Tusk ma być figurantem i wykonawcą woli swoich mocodawców. Patrząc na dokonania ustępującego przewodniczącego, myślę, że ta zmiana nawet nie zostanie zauważona, zwłaszcza wśród polityków średniego szczebla państw Wspólnoty.
Wybór Donalda Tuska to próba uciszenia Polski w sprawie zdecydowanego stanowiska wobec Rosji?
– Odpowiem pytaniem na pytanie: czy ze stanowiskiem Polski ktoś dotychczas się liczył i czy w ogóle można mówić o zdecydowanym stanowisku Polski wobec Rosji? Ponadto czy na przestrzeni ostatniego miesiąca z ust premiera Tuska czy min. Sikorskiego usłyszeliśmy jakiekolwiek stanowisko Polski wobec spraw Ukrainy? To pokazuje, że główni gracze – zarówno NATO, jak i UE – całkowicie nas wyeliminowali nawet z udziału w negocjacjach dotyczących sytuacji, jaka rozgrywa się za naszą wschodnią granicą. Myślę, że zachowawcza postawa naszego rządu była też brana pod uwagę przy wyborze Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej. Ponadto o tym, że UE układa się z Rosją ponad naszymi głowami, najlepiej świadczy fakt, że w ostatnich dniach Francuzi przekazali Putinowi jeden z najnowocześniejszych okrętów desantowych typu Mistral, który ochrzczono bodajże nazwą „Władywostok”, a drugi jest budowany i niedługo też trafi do Rosji. To pokazuje, co UE i NATO robią sobie wobec sytuacji, jaka ma miejsce za wschodnią granicą Polski i że interes unijnych decydentów jest ważniejszy.
Co jest miarą osobistego sukcesu premiera Tuska?
– Owszem, jest to osobisty sukces Donalda Tuska, natomiast czy możemy mówić o sukcesie Polski, to miałbym wątpliwości. Oto skompromitowany premier skompromitowanego rządu i koalicji PO – PSL, która przez siedem lat obiecywała i nie zrobiła nic dobrego dla Polski, natomiast złego bardzo wiele, uzyskuje międzynarodowy awans. Awans powinien być nagrodą za coś, więc pytam, za co awans otrzymał premier Tusk? Tak czy inaczej został dowartościowany, tyle że nie wiadomo za co. Sondaże pokazują, że tylko 1 procent Polaków pozytywnie ocenia rząd z Donaldem Tuskiem na czele. I człowiek z takim poparciem we własnym kraju otrzymuje awans na arenie międzynarodowej.
Patrząc na spadające poparcie dla premiera w naszym kraju, można użyć stwierdzenia, że ucieka on z Polski na salony europejskie?
– Dokładnie tak bym powiedział - że jest to ucieczka z Polski Donalda Tuska, któremu w kraju zaczyna palić się grunt pod nogami. Polacy mocno doświadczeni rządami tej skompromitowanej, nieudolnej ekipy nie dają się już nabierać na puste obietnice premiera. Owszem, media sprzyjające premierowi z pewnością wykorzystają ten wybór PR-owsko i zrobią wszystko, żeby ucieczka Tuska z Polski była przedstawiana w naszym kraju jako wielki, osobisty sukces i dowartościowanie osoby lidera PO, aby podnieść słupki popularności wystarczająco już skompromitowanej ekipy.
Unijni politycy nie wzięli pod uwagę „popularności” premiera Tuska w Polsce...
– Wystarczy spojrzeć na wyniki rozpoznawalności nowego przewodniczącego Rady Europejskiej wśród państw Wspólnoty, w której Donald Tusk zajmuje zaszczytne trzecie miejsce od końca. Nominacja tak „znanego” człowieka na to stanowisko świadczy po pierwsze o wadze tego stanowiska oraz o tym, że postawiono na osobę najbardziej wygodną z wygodnych. Obawiam się, że niczego dobrego ten wybór nie przyniesie Polsce.
Dziękuję za rozmowę.
http://www.naszdziennik.pl/swiat/94529,wielka-ucieczka.htmlIdę się przejść.
31 August, 2014 - 01:28
Przełom w dziejach ludzkości i historii świata
31 August, 2014 - 14:33
Zacznijmy od wstępnego pytania. W przestrzeni europejskich bytów (sztucznych) istnieją: Rada Europy, Rada Europejska, Rada Unii Europejskiej. Do którego z wyżej wymienionych bytów został wybrany Donald Tusk jako jego szef?
Nieistotne. Przynajmniej dla mainstreamowych mediów. One ogłosiły już, że Tusk został „prezydentem Europy”. Jest to szczyt ignorancji, ponieważ Donald Tusk otrzymał nominację na najmniej prestiżowe stanowisko z wyżej wymienionych tworów, czyli do Rady Europejskiej, której został przewodniczącym.
Też nieważne. Rozwrzeszczane media mainstreamu, przede wszystkim TVN i „Gazeta Wyborcza” wpadły w dziką euforię. Te wielkie, czerwone litery, wykrzykniki rozbawiają. Ten zachwyt jest komiczny, szczytem obciachu kolejne obwieszczenia: „Donald Tusk mężem stanu”, „najważniejsze wydarzenie w historii Polski”, „Tusk prezydentem Europy”, itp.
Okazuje się, że Tusk został nowym prezydentem Rosjan, Ukraińców, Serbów, Białorusinów, ale i Polaków, i Niemców… Ten zawstydzający etnocentryzm i prymitywne upraszczanie są konsekwencją unijnych zabiegów mnożenia bytów ponad potrzebę oraz nadmuchiwania unijnych stanowisk dla ambicji kolejnych eurokratów i figurantów.
Szał prorządowych mediów w postaci nagłówków kolejnych newsów obraża inteligencję czytelników, którym, zdaniem owych rozszalałych mediów nagle z Brukseli spada nowy „prezydent Europy”. Ten szczyt absurdu jest możliwy dzięki libertyńsko-lewicowej nowomowie produkowanej w Unii Europejskiej, która nie ma sobie równych pod Słońcem Peru.
Przy okazji okazało się, jak niewiele i dla Tuska, i dla jego ekipy, jak i jego mediów znaczy urząd polskiego Prezesa Rady Ministrów. Skoro tak wielkim prestiżem jest efemeryda w postaci funkcji przewodniczącego Rady Europejskiej (stanowiska istniejącego zaledwie od pięciu lat), to dlaczego ekipa Platformy Obywatelskiej trudzi się na tak mało prestiżowych urzędach Rzeczypospolitej Polskiej?
Tusk zmyka w grudniu do Brukseli, a propaganda sukcesu okrzykuje jego ucieczkę sukcesem. Tusk zostawia po sobie zgliszcza i niebezpieczeństwo wojny, a usłużne media ogłaszają największy sukces Polski w historii Polski. Tusk tchórzliwie, korzystając jak Stanisław August Poniatowski ze wsparcia antypolskich potęg wymyka się osądowi wyborczemu, ale propaganda głosi wzmocnienie Polski na arenie międzynarodowej. I tak dalej.
Tylko sam Tusk przebija senatora Jana Filipa Libickiego, który na swoim blogu porównał wybór Tuska do wyboru na Papieża Karola Wojtyły. Donald Tusk wczuł się w tę rolę, ponieważ jego pierwsze słowa po wyborze zabrzmiały jak jakaś tania kalka ze słynnego przemówienia św. Jana Pawła II („Przychodzę tu do Brukseli z kraju…”).
PR-owski balon ciągle jest nadmuchiwany. Kiedy pęknie, okaże się, że król jest nagi.
Nie bądźmy bowiem naiwni. Berlinowi, Brukseli, a nawet Moskwie podoba się taki słabeusz na salonach europejskich, który nic nie może, niczego nie potrafi (oprócz rozdawania uśmieszków i wygłaszania wyuczonych formułek powitalnych – czytanych z kartki!), wierny swoim zleceniodawcom wykonawca odgórnych dyrektyw.
Marionetka bez odrobiny własnej samodzielności, realizator woli większych i ważniejszych będzie posłusznym narzędziem do kontroli.
Tusk otrzymując pustą nominację bez znaczenia został tym samym wynagrodzony za swoją „pro-europejską” politykę, która w praktyce oznacza wyprzedawanie polskich dóbr narodowych, niszczenie dziedzictwa kulturowo-historycznego, osłabienie Polski na arenie międzynarodowej, uniemożliwianie jej wzrostu gospodarczego, aby nie była niewygodnym konkurentem, pacyfikację wartości chrześcijańskich, zrobienie z młodych i wykształconych Polaków tanich imigrantów na zmywaku w Anglii, Irlandii, RFN, żeby przypadkiem młode pokolenie Niemców, Francuzów, Irlandczyków i Brytyjczyków nie miało za mocnych konkurentów. Szefowanie Radzie Europejskiej jest trzydziestoma srebrnikami za osłabienie Polski.
A sam Donald Tusk, czego nigdy przecież nie ukrywał, zawsze marzył o światłach z żyrandoli w Pałacu Prezydenckim. Teraz poświeci mu jarzeniówka w gabinecie w Brukseli. W każdym razie, będzie mieć jeszcze mniej pracy.
Niewątpliwie ucieczka Tuska do Brukseli będzie miała swoje konsekwencje dla polskiej polityki. Nie wiem, czy ktoś może być gorszym premierem niż on. To się okaże w praktyce w ciągu najbliższego czasu. Jednak poniesienie politycznej i karnej odpowiedzialności za pozostawienie bałaganu, demolki w państwie, doprowadzenie do pauperyzacji społeczeństwa, dewastacja dziedzictwa narodowego, marnotrawstwo potencjału młodego pokolenia, i wycofanie się sprytnie rakiem z bajzlu, do jakiego się doprowadziło przez siedem lat, uszło Tuskowi płazem. Na razie. Przez najbliższych pięć lat jest kryty (bo pewnie uda mu się przedłużyć pobyt na brukselskich wakacjach).
Jest kilka dobrych stron tego nieistotnego, w gruncie rzeczy zdarzenia. Donald Tusk musi zdymisjonować rząd. Donald Tusk poda się wraz z rządem do dymisji. Będzie w Polsce do końca listopada. To najlepsza strona dzisiejszego wydarzenia.
Po drugie, Platforma Obywatelska traci swego lidera i będzie musiała na nowo stworzyć jakąś formułę. To oznacza walkę wewnętrzną, zarzynanie się nawzajem klik, układów, spółdzielni i watah, rozpad w szybkim czasie tego sztucznego projektu. Na pewno nie nastąpi jego wzmocnienie. Jeżeli zaś premierem zostanie Ewa Kopacz, wówczas koniec tego niebezpiecznego dla Polski tworu nastąpi jeszcze szybciej.
Przyznam, że czekałem z niecierpliwością na pierwsze występy Donalda Tuska po angielsku. Czytając z kartki poradził sobie nieźle. W ciągu kolejnych pięciu lat poprawi akcent, wymieni tłumacza na lepszego i może nie wróci już do Polski w ogóle, zajmując jakieś kolejne stanowiska unijne.
Moim zdaniem, Tusk ma szansę na europejskich salonach przebić swego poprzenika i wykazać się czymś ciekawszym, bo o to akurat nietrudno. Czym bowiem zasłynął piastując tę „prestiżową” funkcję pan van Rompuy?
… Kto?... No właśnie.
http://naszdziennik.pl/polska-kraj/94549,przelom-w-dziejach-ludzkosci-i-historii-swiata.html
_________________
Naród dumny ginie od kuli , naród nikczemny ginie od podatków
"prezydent Europy"
31 August, 2014 - 14:52
Dokładnie tak! Bardzo zaimponowała mi duńska premier Helle Thorning-Schmidt, która oświadczyła, iż nie ubiega się o żadne stanowisko w UE, ponieważ jest premierem Danii.
Wszyscy Tuskiem zachwyceni,od prawa do lewa,od Niemców po Rosję
31 August, 2014 - 15:24
Donald Tusk przestanie być premierem, ale wcale nie musi rezygnować z funkcji szefa Platformy Obywatelskiej - twierdzi rzecznik rządu Małgorzata Kidawa-Błońska. W rozmowie z RMF FM przyznaje, że scenariusz pozostania u steru partii jest poważnie rozważany przez premiera.
Kidawa-Błońska przekonuje w rozmowie z RMF FM, że unijne przepisy nie nakazują Tuskowi odejścia z partii po wyborze na przewodniczącego Rady Europejskiej. Objęcie tego stanowiska będzie wiązać się z zakazem pełnienia krajowych funkcji publicznych, dlatego Donald Tusk musi zrezygnować z funkcji premiera, ale z szefowania partii już niekoniecznie.
Platformie bardzo przyda się przewodniczący na najważniejszym stanowisku w Unii Europejskiej, zwłaszcza w jesiennej kampanii wyborczej. Część polityków partii rządzącej twierdzi, że Tusk nie odda władzy nad PO, niektórzy obawiają się jednak, że może mieć problemy z kierowaniem partią z Brukseli.
Zrobił dobre wrażenie w Brukseli
Zobacz również:
Obama gratuluje Tuskowi. "Nie mamy partnera ważniejszego od Europy"
"Teraz wszyscy w Unii będziemy się w Unii uczyć języka polskiego" - żartuje się w Brukseli po wczorajszym wystąpieniu Donalda Tuska. Jak donosi nasza korespondentka Katarzyna Szymańska-Borginion, zagraniczni dziennikarze uznają szefa polskiego rządu za polityka merytorycznego, sprawnego i dowcipnego.
Tusk zyskał sympatię dziennikarzy sypiąc żartami. Podoba mi się jego poczucie humoru. Ważne, że ktoś Polski obejmuje to stanowisko, bo to ważny kraj - powiedziała RMF FM Griselda Pastor, z hiszpańskiego radia. Premier obiecał, że za trzy miesiące będzie już prowadzić konferencję po angielsku. Zagraniczni dziennikarze liczą na to, że dotrzyma słowa. Zapowiedział - jak się wyraził - "odważne" ale "nie radykalne" działania w celu osiągnięcia pokoju na Ukrainie. Wyszedł naprzeciw brytyjskiemu premierowi Davidowi Cameronowi mówiąc, że nie wyobraża sobie Unii bez Wielkiej Brytanii.
"Nie jest znany z sympatii do Rosji"
Zobacz również:
Piechociński: Wybór Tuska to wielka odpowiedzialność
Wszystkie najważniejsze media w Rosji odnotowały wybór premiera Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej. Według dziennika "Moskowskij Komsomolec", Tusk "ma opinię poczytalnego polityka, jednak nie jest on znany ze szczególnej sympatii do Rosji".
Relacjonując sobotni szczyt Unii Europejskiej i pierwszą konferencję prasową nowo wybranego przewodniczącego Rady Europejskiej, rosyjskie agencje informacyjne szczególną uwagę zwróciły na to, co Tusk powiedział na temat Ukrainy.
ITAR-TASS zauważyła, że "zdaniem nowo wybranego szefa Rady Europejskiej, wobec kryzysu na Ukrainie UE powinna działać śmiało, ale rozważnie". Natomiast agencja Interfax wybiła, że Tusk "podkreślił znaczenie wspólnego stanowiska Unii Europejskiej i konieczność poszukiwania rozsądnego kompromisu w uregulowaniu ukraińskiego kryzysu".
Komentując decyzje personalne sobotniego szczytu - czyli poza wyborem Tuska desygnowanie na szefową unijnej dyplomacji Federiki Mogherini z Włoch - wielkonakładowy "Moskowskij Komsomolec" ocenił, że "można mówić o objęciu kluczowych stanowisk w UE przez nowe pokolenie liderów, którzy będą funkcjonować w trojce z weteranem polityki europejskiej, wyznaczonym niedawno na szefa Komisji Europejskiej Luksemburczykiem Jean-Claudem Junckerem".
"Donald Tusk ma opinię poczytalnego polityka, jednak nie jest on znany ze szczególnej sympatii do Rosji. Niedawno oświadczył, że na wschodzie Ukrainy są rosyjskie wojska. Jest jasne, po czyjej stronie są sympatie polskiego premiera w ukraińskim kryzysie" - wskazała rosyjska gazeta.
Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-kidawa-blonska-tusk-nie-musi-rezyg...