Odtwórzmy Armię Krajową

 |  Written by Tomasz A S  |  0

Zapomnieliśmy już, przez te 25 lat, jak to jest żyć w cieniu bezlitosnego i przebiegłego wroga. Smoleńsk był takim przypomnieniem, lecz zabiegi propagandy spowodowały, że dla większości sprawa stała się „przykrym epizodem” jak to raczył był nazwać pan prezydent III RP.

W tej chwili jako naród stajemy przed perspektywą powrotu Sowietów nad naszą granicę wschodnią – jak tylko się uporają z Ukrainą. A że się uporają to jest raczej pewne, patrząc na reakcje świata na to co się dzieje, a zwłaszcza na to co robią państwa Zachodu gwarantujące granice Ukrainy – USA i Wielka Brytania. No i na reakcje po oficjalnej aneksji półwyspu.

My w Polsce mamy już doświadczenia z sojusznikami, którzy gwarantowali nasze granice. I to doświadczenie jest tak jednoznaczne, że słowa rządzących, „o poleganiu na sojuszach” i o „konsultowaniu z sojusznikami”, i o „wypracowaniu wspólnego stanowiska”  wydają się nie tyle niewiarogodne (bo o wiarygodności rządzących obecnie też już co nieco wiemy), ale po prostu wskazują na standardowe biurokratyczne podejście do sytuacji, która nie jest standardowa i wymaga nadzwyczajnych działań, a nie biurokratycznego wypalania dziur w stołku.

Do tego wszystkiego dowiadujemy się, bo sondażownie oczywiście zrobiły badania, że ponad 40% obywateli III RP nie ma zamiaru najmniejszego za to państwo walczyć, już nie mówiąc o tym, że ginąć.

Z punktu widzenia przyszłości narodu i tego, że Sowieci odbudowują imperium -  to wszystko są dane katastrofalne.

Teraz, po agresji sowieckiej na Ukrainę zwiększyło się ryzyko, że następna będzie Polska.  Moim zdaniem (i nie tylko moim) jest to prawie pewne.

W zarządzaniu każdą poważną organizacją należy uwzględnić rozmaite ryzyka, jakie mogą się zmaterializować. I aby zapobiegać ich materializacji opracowuje się plany działań. Opracowuje się także plany działań na wypadek materializacji któregoś z ryzyk. Jak wiemy z doświadczenia, organizacja pod nazwą III RP nie zarządza ryzykiem – co zobaczyliśmy w Smoleńsku. Bez względu na to co tam się stało, czy był to zamach czy materializacja innego rodzaju ryzyk – nie zarządzono ryzykiem ani na wypadek zamachu ani na wypadek pojawienia się splotu nieszczęśliwych okoliczności, takich jak mgła, awaria silników czy cokolwiek innego.

Jak zatem rządzący III RP zarządzają tym ryzykiem, które odnowiło się na wschodzie – razem z odrażającą kacapską mordą i tym wszystkim co pamiętamy: wywózkami, dołami śmierci i łagrami? Jeśli ktoś powie, że powtórka jest niemożliwa w XXI wieku, to przypominam mu Czeczenię i ćwierć miliona ofiar, w tym prawie 40 tys. dzieci. Przypominam obozy filtracyjne, masowe gwałty, rozstrzeliwania i tortury, i wszystko to co się tam stało. Jest to po prostu kontynuacja tego, co armia pod ruską komendą robi zawsze, obojętnie jaki sztandar nad nią powiewa. A zwłaszcza jeśli ma do czynienia z narodem, który musi zostać ukarany za to, że nie chce nad sobą ruskiego knuta i pragnie wolności.

Tak więc myśląc o przyszłości Polski, przyszłości każdego i każdej z nas musimy wziąć  pod uwagę wariant najbardziej pesymistyczny – zgodnie z zasadami zarządzania ryzykiem. I musimy jako naród podjąć działania, żeby do materializacji tego wariantu nie dopuścić.

Analityk i założyciel Stratforu George Friedman, w wywiadzie udzielonym Rzeczypospolitej w ubiegłym roku powiedział, że wypełnienie zobowiązań sojuszniczych przez NATO wobec Polski będzie zależeć długości czasu polskiego oporu przeciwko agresorowi ze wschodu. I dodał, że przynajmniej przez 3 miesiące musimy wytrzymać.

To jakby znajome te słowa – po wrześniu 1939 nasi sojusznicy też mówili, że Polacy zbyt krótko się bronili, żeby zdołać zorganizować im pomoc. Czy teraz, po 75 latach od upadku II Rzeczypospolitej jesteśmy w stanie bronić się przez 3 miesiące?

cały tekst:

http://wpolityce.pl/artykuly/76868-odtworzmy-armie-krajowa-organizacja-p...
5
5 (2)

Więcej notek tego samego Autora:

=>>