"Obywatel Świata" Stuhr Maciej postępowo i szalenie światowo: Wystarczy powiedzieć "kościół" i jesteśmy ostrożni

 |  Written by Ursa Minor  |  2

Maciej Stuhr znów narzeka na polską mentalność - i tęskni za Czechami...

Maciej Stuhr znów nadaje. W rozmowie z dziennikiem "Polska The Times" aktor dzieli się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi polskiej mentalności. To bardzo krytyczne refleksje - jego zdaniem w naszym kraju panuje bardzo dziwne przekonanie w sprawie oceny filmów. O co chodzi? "Po >>Pokłosiu<< przeszedłem taki chrzest bojowy, że nic nie jest mi straszne. W Polsce zrobiło się coś niedobrego, że już nie dzielimy filmów na dobre i złe, ale na propolskie i antypolskie. Mam obawy, że przez niektórych nasz film może zostać uznany jako antypolski, mimo że nasze zamiary były zupełnie inne" - przekonuje.

Jako przykład kontrastu Stuhr przedstawia Czechy, gdzie w ostatnich tygodniach kręcił jeden z filmów. Aktor przyznaje, że bardziej podoba mu się tamtejsze życie. "Mój bohater, detektyw, wpada na ślad zbrodni, którą popełniły tamtejsze służby bezpieczeństwa we współpracy z Kościołem. Gdyby ten film był kręcony w Polsce, to od początku byłyby pewnie problemy. U nas wystarczy powiedzieć "kościół" i już jesteśmy ostrożni. A tam dziennikarze podczas wywiadów w ogóle o to nie pytają. (...) Tam panuje zdrowszy układ i tego im trochę zazdroszczę" - czytamy.  

Stuhr nawiązuje też do swojego poprzedniego filmu - "Pokłosia". W jego opinii film wywołał duże wrażenie, ale tak musiało być - znów przyczyną jest jakaś polska mentalność i specyficzne podejście do antysemityzmu. "Miałem świadomość, że ten temat jest w Polsce trudny i wystarczy uderzyć w stół, a nożyce będą dzwonić długo, nawet do końca życia. To nie jest trauma, ale też nie był to łatwy okres" - przekonuje.

Nam się wydaje, że pan Maciej powinien złapać głębszy oddech albo skorzystać z zimnego prysznica - dostrzeganie wszędzie "polskiej mentalności", która nas blokuje i uwiera... Z pewnością nie może wyjść na zdrowie...

5
5 (1)

2 Comments

krisp's picture

krisp
Młody Stuhr to kolejny chory przypadek syndromu "Polskość to nienormalność".

Jeśli chodzi o moją skromną osobę, to może spadać gdzie chce, nawet na dowolny księżyc w dowolnym kosmosie. Może świat będzie przez to lepszy, gdy ten antykościelny nienawistnik zniknie z naszej polskiej bajki.

Pozdrawiam Blog-n-rollowo

krisp

PS. I może zabrać ze sobą Szanownego Tatusia.
Ursa Minor's picture

Ursa Minor
Twój komentarz trafia w sedno. Włącznie z "a proposem" ;-)

Na przykładzie tej rodziny widać, że POstępowość to przykra i przewlekła przypadłość. Może nawet nieuleczalna...

Pozdrawiam.Ursa Minor

Więcej notek tego samego Autora:

=>>