Toksyczne odpady w Dąbrowie Górniczej
Polska sprowadza toksyczne odpady z Salwadoru. Niebezpieczny ładunek ma trafić do firmy utylizacyjnej w Dąbrowie Górniczej.
Mieszkańcy miasta organizują protesty. Nie chcemy być śmietnikiem świata - denerwują się mieszkańcy Dąbrowy Górniczej, która wkrótce ma przyjąć kilkadziesiąt ton toksycznych odpadów z Salwadoru. Śmieci już płyną do Polski. Firma, która ma je utylizować zapewnia, że wszystko odbywa się z zachowaniem ostrych rygorów, ale mieszkańcy nie są przekonani do pomysłu i organizują protesty.
Transport z Salwadoru to około 72 tony odpadów, na które składa się 21 ton odpadów ciekłych spakowanych w beczki, 46 ton odpadów stałych i 4 tony opakowań. Przetarg na ich utylizacje wygrała działająca od kilkunastu lat w Dąbrowie Górniczej firma Sarpi.
W niedzielę mieszkańcy urządzili pikietę przed bazyliką Najświętszego Serca Pana Jezusa w Strzemieszycach (dzielnica Dąbrowy Górniczej).
13 listopada niebezpieczne materiały wyruszyły ze składowiska w regionie San Luis Talpa do portu w Acajutla. Specjalny konwój aut poprowadziła sama minister Środowiska Lina Pohl.
Magda Gosk z Wydziału Transgranicznego Przemieszczania Odpadów Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska potwierdza, że zgoda na transport niebezpiecznych odpadów z Salwadoru została wydana na okres od 20 października do 31 grudnia, a statki z kontenerami zawierającymi odpady już płyną.
Śmieci jeszcze w tym roku mają trafić do portu w Gdyni. Tam, zgodnie z procedurami, odbierze je i skontroluje Izba Celna w Gdyni. Nie wiadomo jednak kiedy dokładnie statki wpłyną do portu.
Potem kontenery zostaną przetransportowane na Śląsk.
Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/wiadomosci/gospodarka/toksyczne-odpady-w-dabrowie-gorniczej,12300274800#ixzz3K1KnxVnx