Sprawa Beaty Sawickiej, byłej posłanki PO, budzi takie emocje, gdyż niektórzy traktują ją jako proces nad IV RP, a inni nie mogą pojąć dlaczego osoba, którą oglądali w telewizji jak bierze siatkę z łapówką, miałaby uniknąć kary.
Krótki referat: Sama sprawa wybuchła w atmosferze afery, kiedy tuż przed wyborami parlamentarnymi nagłośnił ją ówczesny szef CBA Mariusz Kamiński związany z PiS, z kolei Sawicka zalewając się łzami przed kamerą błagała, żeby „nie linczował jej publicznie". Sąd Okręgowy skazał ją na 3,5 roku więzienia uznając, że z chęci zysku przyjęła 100 tys. zł łapówki od udających biznesmenów agentów CBA, a ich prowokacje nie miały podtekstu politycznego. Sąd Apelacyjny nie kwestionując tych faktów, uznał z kolei, że CBA zdobyło dowody nielegalnie i ją uniewinnił. Dlatego nielegalnie, bo grę operacyjną CBA podjęło bez wiarygodnej informacji, że Sawicka popełnia przestępstwo lub jest do tego skłonna. Z ogólnie zaś sformułowanej w konstytucji zasady państwa prawa SA wywiódł zakaz inwigilowania obywateli w celu zdobywać przeciwko niemu dowodów przestępstwa. I Sawicką uniewinnił.
Trzech sędziów SN może dzisiaj utrzymać ten wyrok (będzie wtedy ostatecznie uniewinniona), może go też uchylić i zwrócić sprawę SA do ponownego rozpoznania. Musi jednak SN rozstrzygnąć kluczowy problem prawny: gdzie jest granica stosowania metod operacyjnych, co więcej czy ich przekroczenie dyskwalifikuje zdobyte dzięki nim dowody. Trzeba pamiętać, że w Polsce (inaczej niż w USA) nie obowiązuje zasada owoców zatrutego drzewa, co oznacza, że można stosować dowody zdobyte z naruszeniem prawa, w efekcie dość powszechnie są w Polsce powoływane w sądzie np. nielegalnie nagrane rozmowy.
SN stanie więc wobec pytania o granice władzy sędziowskiej. Już zestawienia wyroków SO i SA orzeczonych w tym samym stanie faktycznym, jest najlepszym dowodem rozpiętości tej władzy.
Wprawdzie od 1 lipca 2015 r. zacznie obowiązywać nowy art. 168a Kodeksu postępowania karnego, zakazujący wykorzystania dowodu uzyskanego za pomocą czynu zabronionego, ale w chwili wręczania Sawickiej łapówki ani dzisiaj nie ma takiego ograniczenia. Na jakiej więc podstawie sądy miałyby poprawiać, rozciągać kodeks ?
To jest już pytanie o ład publiczny w naszym kraju, o to czy mamy - w sferze wymiaru sprawiedliwości - rządy prawa czy rządy sędziów ?
http://www.rp.pl/artykul/9158,1095060-Sprawa-Sawickiej--skad-tyle-emocji...
4 Comments
Sawicki.... Sawicka...
19 March, 2014 - 12:23
No i mamy wyrok.
19 March, 2014 - 21:18
Donald powinien przeprosić.
I dać jedynkę do Europarlamentu.
A podatnik zapłacić za to wszystko.
Żeby było praworządnie.
<p>"...upon all us a little rain must fall."</p>
Torpeda Wulkaniczna
20 March, 2014 - 10:36
Nie mówiąc już o odszkodowaniu dla jednej "Lwicy Lewicy", którą jednak sądy potraktowały sprawiedliwie (uniewinniając), ale może w przyszłym roku okaże się, że nie dość sprawiedliwie i w zw. z tym należą się jej jakieś odszkodowania.
Wszystko być może w tej naszej niewiarygodnej rzeczywistości...
Pozdrawiam.Ursa Minor
lody
20 March, 2014 - 07:55
Miło żyć w kraju, w którym najwyższy organ sądowniczy broni obywatela przed krzywdami ze strony rozmaitych innych organów, ale niemiło dowiadywać się o zmarnowaniu środków publicznych i kredytu zaufania, w jakie te organy były wyposażone, skoro nie jest jasne, kto co kiedy marnował, natomiast lody są podobno jednakowoż kręcone.
AT