"Tajemnice Alior Banku cz. 2 - francuski łącznik"

 |  Written by Ursa Minor  |  1

Kim jest enigmatyczny Roman Zaleski, który sfinansował powstanie Alior Banku i skąd wziął na to pieniądze? Oto druga odsłona historii banku, który przejął SKOK im. św Jana z Kęt.

W 2013 roku Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) nakazała sprzedaż akcji funduszowi Carlo Tassara, który ma 34 proc. udziałów w Alior Banku, notowanym na Giełdzie Papierów Wartościowych (GPW). Carlo Tassara jest kontrolowany przez Francuza polskiego pochodzenia Romana Zaleskiego, który według „Newsweeka” w 2008 roku wyłożył na stworzenie Aliora 425 mln euro.

KNF uważała, że taki właściciel czyli fundusz inwestycyjny dużego ryzyka, jakim jest Carlo Tassara (jeszcze niedawno zadłużony na 7 mld euro) był zbyt niebezpieczny dla polskich klientów banku. Dlatego komisja nakazała funduszowi Zaleskiego niezwłoczną sprzedaż akcji Alior Banku.

Jednak potem KNF stała się bardziej wyrozumiała i dała Carlo Tassara czas do końca 2014 roku na znalezienie nabywcy akcji Aliora. Czy tę wyrozumiałość Alior miał okupić przejęciem SKOK-u im. św Jana z Kęt? Warto nadmienić, że całkiem niedawno KNF nie była tak wyrozumiała w stosunku do innego funduszu zagranicznego Abris Capital, który musiał natychmiast sprzedać swe udziały w FM Banku PBP (za co będzie dochodził odszkodowania od Skarbu Państwa).

Kim jest Roman Zaleski, który przez swój holding inwestycyjny Carlo Tassara, kontroluje Alior Bank? To niezwykle enigmatyczna postać. Ten jeden z najbogatszych Francuzów z reguły nie wypowiada się w mediach, jego zdjęć jest jak na lekarstwo, nigdy nie wyjaśnił skąd takie środki ostrożności.

Urodzony w 1933 roku w Paryżu w polskiej rodzinie o korzeniach szlacheckim Zaleski od dziecka odznaczał się wybitną inteligencją. Ukończył prestiżowe studia na École Polytechnique, na kierunku górnictwo. W 1962 roku z ramienia francuskiego rządu Zaleski stał się doradcą w nowo powstałej firmie wydobywczej COMILOG, specjalizującej się w eksploatacji złóż żelaza (w tym niklu i manganu) w Gabonie (dawnej kolonii francuskiej). W latach 80. Zaleski był skarbnikiem partii UDF (Unia na rzecz Demokracji Francuskiej), stanowiącej zaplecze prezydenta Valéry’ego Giscarda d’Estaing i rządu pod przywództwem Raymonda Barre.

W międzyczasie COMILOG połączył siły z - założoną przez francuskich Rothschildów w 1880 roku - Société Le Nickel (SLN), która eksploatowała największe złoża niklu we francuskiej kolonii Nowa Kaledonia. SLN z COMILOG, firmie związanej z Zaleskim i państwem francuskim utworzyły grupę wydobywczą nr 1 we Francji - Eramet. Około 13 proc. udziałów w tej firmie ma Carlo Tassara (właściciel również Alior Banku). Resztę udziałów kontrolują m.in. państwowa, strategiczna francuska firma Areva (ponad 34 proc) oraz rodzina Duval (około 20 proc.). To właśnie przez kopalnie niklu Erametu w Nowej Kaledonii, Francja wciąż nie chce przyznać niepodległości Kanakom, pierwotnej ludności z Nowej Kaledonii. W ostatnim dwudziestoleciu Francja krwawo tłumiła powstania Kanaków, walczących o niepodległość i zaprzestanie przez Eramet rabunkowej eksploatacji wyspy, która jest jedną wielką kopalnią.

Roman Zaleski akcje Erametu nabył w 1999 roku po 20 euro za sztukę. Dziś ich wartość, dzięki bardzo taniemu wydobyciu niklu (25 proc. światowych złóż niklu znajduje się właśnie w Nowej Kaledonii), sięga prawie 400 euro. Wspólnik Zaleskiego z Erametu państwowa Areva to firma o specjalnym znaczeniu dla Francji. Kontroluje kopalnie uranu w Nigrze, dające paliwo francuskim elektrowniom atomowym. To w trosce o ich bezpieczeństwo Francja interweniowała zbrojnie w tym roku w Mali. Co ważne, Areva jest pod ścisłą kontrolą wywiadu francuskiego DGSE.

Ale wróćmy na chwilę do Gabonu, który w latach 60. uzyskał niepodległość. W istocie miał ją tylko w teorii. Prezydent Gabonu Omar Mbongo był przez 40 lat marionetką Pałacu Elizejskiego (teraz  w podobnej roli występuje jego syn – Ali). Francja swoją strefę wpływów w Afryce utrzymuje dzięki lojalnym przywódcom, wpływom gospodarczym i francuskim służbom specjalnym DGSE, które swego czasu nie wahały się usuwać niepokornych przywódców nawet siłą (akcja miała kryptonim „Francafrique” i rozciągała się od Senegalu po Mauretanię, Maroko i Niger).

Specjalną misję w Gabonie, Kongo, Biafrze wykonywał wpływowy w Paryżu biznesmen Jacques Foccart, powiązany z francuskimi służbami. To on nadzorował przejęcie kontroli nad gabońską ropą i rudami metali przez koncerny Elf i COMILOG, związany z Zaleskim. Ówczesny szef wywiadu francuskiego Pierre Marion nazwał otwarcie działania Francji i jej służb w Gabonie ”rekolonizacją”.

Powstaje pytanie czy związki Romana Zaleskiego z wielką polityką i francuskim służbami ograniczają się tylko do tego, że pod koniec lat 80. został skarbnikiem partii UDF? Ciężko w to uwierzyć, biorąc pod uwagę fakt, że jest inwestorem w strategicznych branżach i firmach dla Francji, gdzie wojsko i służby specjalne mają olbrzymie wpływy. Czy pieniądze, za które powstał Alior Bank pochodzą z Nowej Kaledonii, Gabonu lub Kongo?

Dziwne, że dopiero 6 lat po zainwestowaniu ponad 400 mln euro w Polsce, ktoś bliżej zechciał przyjrzeć się Romanowi Zaleskiemu. Prawda?

CDN.

Autor: Jacek Stelmachowski

http://wpolityce.pl/gospodarka/209950-tajemnice-alior-banku-cz-2-francus...

5
5 (1)

1 Comments

Ursa Minor's picture

Ursa Minor

Przy tzw. Amber Gate chodziło o odwrócenie uwagi od wydarzeń, które działy się równolegle

— czytamy w ciekawym tekście Wojciecha Surmacza pt. „Iluzjonista” w najnowszym numerze tygodnika „wSieci”.

Informator autora „wSieci” przekonuje, że obok afery Amber Gold mogły mieć miejsce o wiele większe przekręty dotyczące połączenia wszystkich płaszczyzn, jakie powstały przy okazji firm OLT i Amber Gold.

Narkotyki, pieniądze, ludzie, dobra narodowe… Możliwości transportu nieograniczone. Wszystko przykryte piłkarskimi emocjami i awanturą o kasę. Na tak wielopoziomową mistyfikację może wpaść tylko niezwykle inteligentny i wy- rafinowany iluzjonista

— czytamy.

Na czym w sferze socjologiczno-politycznej ma polegać taktyka zastosowana przez ludzi powiązanych z aferą?

Perfekcyjnie wykonana sztuka magiczna składa się z trzech faz. Pierwsza jest „obietnicą”, podczas której iluzjonista prezentuje rekwizyt używany podczas pokazu. Później następuje „zwrot”, gdy przedmiot znika. Ale dopiero po wieńczącej całe przedstawienie fazie „prestiżu”, która decyduje o randze całego wydarzenia, publiczność bije brawo, bo wtedy zaginiony przedmiot pojawia się znowu…

— pisze Surmacz.

Co (i kto) może stać za jedną z największych afer ostatnich lat?

Nad logicznym rozwikłaniem kryminalnej zagadki Amber Gold zastanawiają się od dwóch lat śledczy wszystkich służb. Dyskutują zwykle prywatnie na strzelnicy, bo oficjalnie w agencjach raczej nie wypada (przez długi czas obowiązywał odgórny, niepisany nakaz milczenia w tej sprawie). Trop osobowy, jaki pojawia się w ich dywagacjach, został wykopany przez „Wprost”. Sylwester Latkowski i Mi- chał Majewski ujawnili swego czasu fakt, że przedsiębiorczy Marcin P. odwiedzał człowieka, którego – jak podkreślali Latkowski z Majewskim – podejrzewano niegdyś o bliską współpracę ze słynnym gangsterem z Pomorza Nikodemem Skotarczakiem, pseud. „Nikoś”

— czytamy.

Surmacz analizuje również życiorys Mariusza Olecha - jednego z wziętych na celownik przez „Wprost”.

Co prawda „Wprost” użył tylko określenia „Mariusz O.”, ale to niedopowiedzenie wystarczyło do wywołania medialnej furii. Nazwisko Olech umieszczone w kontekście afery Amber Gold lotem błyskawicy obiegło wszystkie telewizje, stacje radiowe i gazety.

— pisze.

I dodaje:

Czy Mariusz Olech może być tym niezwykle inteligentnym i wyrafinowanym iluzjonistą, który stoi za stworzeniem wehikułu Amber Gold, napędzającego ze wszech miar nierentowne linie lotnicze OLT Express? Co latało oprócz ludzi i dokąd w tych samolotach? Czy iluzjonista działał sam, czy w zorganizowanej grupie? Wszystkie odpowiedzi znajdują się w łódzkiej prokuraturze, która przesłuchiwała Marcina P. Z nieoficjalnych informacji wynika, że właśnie tam znajduje się pełna lista „ojców założycieli” Amber Gold, czyli klucz do całej afery. Nie zdziwmy się jednak, gdy ktoś ten klucz nieopatrznie zgubi albo zepsuje

— puentuje Surmacz.

Całość artykułu na łamach „wSieci”. Polecamy!

http://wpolityce.pl/polityka/210288-wsieci-drugie-dno-afery-amber-gold-o...

Więcej notek tego samego Autora:

=>>