Koniec epopei tzw. cyborgów odbija się niewiele mniejszym echem, niż klęska pod Iłowajskiem. Tym bardziej, że heroiczna obrona lotniska w Doniecku (właściwie zdewastowanych ruin, głównie tzw. nowego terminalu) miała znaczenie nie tyle strategiczne, czy nawet taktyczne, ile przede wszystkim symboliczne. Dlatego stronie rządowej trudno było przyznać się do faktu, że po 242 dniach obrony lotnisko w Doniecku (dokładnie rzecz ujmując tzw. nowy terminal) zostało utracone.
Stało się tak m.in. dlatego, że nie sprostało zadaniu wyższe dowództwo, a sama operacja odblokowania lotniska podjęta w dniu 17 stycznia zakończyła się porażką. Co więcej już wstępne analizy (niezastąpiony w tym względzie jest Jurij Butusow z Censor.net) wykazują, że lista popełnionych błędów jest długa i w znacznej mierze kompromitująca.
Poniżej wskażemy na te kluczowe, które z jednej strony determinowały wydarzenia wokół lotniska w styczniu, a z drugiej wskazują na niskie zdolności taktyczne sił operacji antyterrorystycznej (ATO - przynajmniej w tym konkretnym przypadku), wynikające m.in. z nieefektywnego dowodzenia.
- porozumienia mińskie, de facto oddanie inicjatywy przeciwnikowi
Postawa prezydenta Poroszenki zmierzająca do deeskalacji konfliktu bez wątpienia ma wpływ na zachowanie sił ATO. Mówiąc ogólnie, efektem bierności sił ATO, jest swobodny manewr przeciwnika siłami i środkami oraz dowolny wybór czasu i miejsca działań bojowych. W przypadku walk o lotnisko efekt „nieprowadzenia działań bojowych” wykluczał jakiekolwiek ofensywne akcje, także na poziomie taktycznym, co pozwoliło przeciwnikowi bez przeszkód przeskrzydlić, a w efekcie okrążyć nowy terminal (część grup szturmowych już w budynku, podejścia do terminala pod ogniem itd.)
- obrona lotniska spoczywała na artylerii, którą wzywano za każdym razem, gdy była taka potrzeba, oraz pancernych grupach bojowych, które wychodziły na pozycje i unieszkodliwiały ogniowe punkty przeciwnika. Siła ognia samych tzw. cyborgów była znikoma. Nigdy nie było to więcej niż 100-120 ludzi rozrzuconych na izolowanych punktach obrony (właściwie posterunkach obserwacyjnych) budynków infrastruktury lotniskowej, zwłaszcza tzw. nowego terminalu (stary terminal był w rękach tzw. separatystów). Zniszczenie i zawalenie się wieży lotniska skutkowało utratą najlepszych w okolicy stanowisk obserwacyjnych, skąd można było naprowadzać ogień własnej artylerii – od tego momentu przewagę w tym względzie mieli tzw. separatyści. Widać tu wyraźnie, że ukraińska artyleria nie ma żadnych możliwości „samodzielnego” prowadzenia i korygowania ognia w strefie taktycznej, np. za pomocą systemów bezzałogowych. Narastanie u przeciwnika sił obrony przeciwpancernej (czołgi, armaty ppanc oraz ppk) także znacząco ograniczały działanie niewielkich grup pancernych (w odległej o 2 km dzielnicy Doniecka Piaski stale do akcji gotowa była grupa bojowa 3-4 czołgów)
- chaos kompetencyjny w dowództwie
Niejednokrotnie za błędy odpowiadali konkretni ludzie z najwyższych szczebli. Tym razem znaczna część winy spada na szefa Sztabu Generalnego gen. Wiktora Mużenkę, który odsunął od dowodzenia kompetentnych oficerów i sam przejął bezpośrednio dowodzenie. Jak zauważył Jurij Butusow w swojej analizie w momencie kontruderzenia z 17 stycznia szef sztabu Mużenko mając pod dowództwem 230-tysięczną armię dowodził zgrupowaniem uderzeniowym o liczebności ok. 500 ludzi. Mużenko przejął zdaniem dziennikarza pełne dowodzenie w rejonie lotniska w dniu 16 stycznia!
Odsunięcie od dowodzenia doświadczonych i zaznajomionych z terenem i siłami oficerów i przejęcie dowodzenia na siebie okazało się katastrofalnym błędem. Notabene rozkazy (właściwie wypadaloby powiedzieć raczej wskazówki) wydawane były w mało sprecyzowany sposób, tylko ustnie, bez uzgodnień z oficerami jednostek.
Warto wspomnieć, że podobnie chciał dowodzić Donald Rumsfeld w pierwszej fazie operacji w Afganistanie. Mimo, że armia USA miała nieporównywalne możliwości techniczne w zakresie dowodzenia i łączności próba dowodzenia z odległości tysięcy kilometrów poszczególnymi plutonami zakończyła się katastrofą.
- pasywność taktyczna
Inicjatywa taktyczna leżała całkowicie w rękach tzw. separatystów – powoli, systematycznie zaciskali oni pierścień wokół nowego terminala, w końcu zupełnie izolując tą placówkę. Wszystko to działo się przy zupełnej bierności sił ATO, które skoncentrowane zostały w Piaskach, ledwo 2 km od lotniska. Sytuacja ta przypominała tragedię z błok-postem nr 32, który został okrążony i zniszczony.
Sił do kontrataku i roszerzenia korytarza Piaski-lotnisko było dość – zabrakło woli. Przy biernej postawie sił ATO tzw. separatyści uchwycili flanki, w efekcie nie tylko zbliżyli się do pozycji cyborgów, ale także mieli pod obserwacją i ostrzałem ewentualne drogi podejścia odsieczy.
Mimo, iż sytuacja taka trwała od wielu dni podjęty 17 stycznia kontratak był totalną improwizacją, źle zaplanowaną i przeprowadzoną akcją, przy nieznajomości sił i środków przeciwnika.
Kontratak na pozycje tzw. separatystów na flankach lotniska wykazał kolejne problemy szczebla taktycznego:
- brak rozpoznania
ciag dalszy tu:http://www.defence24.pl/analiza_dlaczego-ukraincy-utracili-lotnisko-w-do...
tekst autorstwa
Marcin Gawęda
Absolwent Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Publicysta wojskowy, pisze dla magazynów branżowych, autor serii książek wydanej przez WarBook.
1 Comments
Agentura w ukraińskiej armii
28 January, 2015 - 07:59