
Jak nie wychodzi, to nie wychodzi. Wygląda na to, że tajną wizerunkową bronią nowej zmiany ministrów Ewy Kopacz miał być pan Marian Zembala. Choć Kopacz bardzo nie lubiła Zbigniewa Religi, najwyraźniej pogodziła się z faktem, że pozostał on legendą, w czym pomógł jeszcze niedawno wyświetlany film „Bogowie”. Zembala, współpracownik Religi miał być wizerunkowym strzałem w dziesiątkę, premier zaś tradycyjnie liczyła na krótką pamięć wyborców w sprawie własnego zwalczania Religi. I cóż, zdaje się, że się przeliczyła.
Oto bowiem prof. Zembala ministrem jest dwa dni, a już wiemy o nim o wiele więcej, niż służbom informacyjnym rządu byłoby potrzebne do szczęścia. Wielu rzeczy też jeszcze nie wiemy, ale to wcale nie ratuje sytuacji. W pierwszych minutach, bo nawet nie godzinach, pojawiały się pytania, po co to tak przyzwoitemu człowiekowi i znanemu lekarzowi. Wtedy złośliwi internauci skupili się na wyciąganiu kwestii Religa-Kopacz. Szybko jednak okazało się, że i nowy minister ma na koncie kilka sytuacji kontrowersyjnych. Wieczorem, wkrótce po ogłoszeniu kandydatury internet obiegła „taśma Zembali” czyli zapis rozmowy, w której odmawia on udzielenia pomocy finansowej matce, szukającej funduszy na operacje syna. I choć część osób broni profesora, odnalezione nagranie dla większości odbiorców to dowód na co najmniej brak empatii. Z tą też wiedzą kładłem się spać w poniedziałek, tymczasem wtorek i środa przyniosły kolejne wątpliwości.
Za Marianem Zembalą ciągnie się kwestia prywatnej firmy Polska Grupa Medyczna, zarządzającej licznymi szpitalami. Zembala firmę zakładał, później udziały przekazał żonie, lecz, jako krajowy konsultant kardiologiczny wspierał PGM dość mocno. Gdy w 2012 roku głośno było o konflikcie interesów, w wyniku którego odwołano prof. Jerzego Szaflika, pełniącego analogiczną funkcję w dziedzinie okulistyki, „Gazeta Wyborcza” wskazywała, że to nie jedyna taka sytuacja. Judyta Watoła pisała
(..)uznano, że z "tym fantem" jednak niewiele da się zrobić, bo trzeba by pozwalniać niemal wszystkich konsultantów, w tym także profesorów z wybitnymi osiągnięciami.
Przykładem może być prof. Marian Zembala, krajowy konsultant w dziedzinie kardiochirurgii. Jest szefem podległego ministerstwu szpitala - Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu - a jednocześnie współwłaścicielem spółki Polska Grupa Medyczna (PGM), która posiada kilka ośrodków kardiologicznych rozsianych od Zakopanego po Częstochowę.
Sytuacja prof. Zembali wydaje się nawet bardziej kłopotliwa. Ośrodki należące do PGM żyją przede wszystkim z kontraktu z NFZ. Można więc uznać, że starając się o kontrakt na leczenie zawałów konkurują m.in. ze Śląskim Centrum Chorób Serca.
Nazwisko Zembali pojawia się też w kontekście prób niszczenia spółki Euro Medic, która próbowała działać na tym samym terenie i w tej samej branży, co PGM. Choć minister zaprzeczał, by miał jakiś wpływ na działania NFZ, po raz kolejny widać tu kionflikt interesów. Dziś, gdy obejmuje stanowisko, jego żona pozostaje prokurentką PGM, a on sam zapowiada, że zamierza kontynuować praktykę, choć w wymiarze ograniczonym do jednego dnia w tygodniu. Nie wszystkim się to podoba, tak, jak nie wszyscy wierzą, by z indywidualnej praktyki profesor faktycznie mógł uzyskać roczny dochód w wysokości ponad miliona złotych. Do tego , jak ustalił Cezary Gmyz, Zembala równocześnie pracował na rzecz Ministerstwa Zdrowia, Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, jest też radnym w sejmiku i członkiem rady nadzorczej, łącznie sprawuje więc pięć różnych funkcji. Można by powiedzieć, że jest po prostu człowiekiem niezastąpionym. Podejrzewam, że na portalach, blogach i Twitterze też będzie go pełno, choć niekoniecznie w takim kontekście, w jakim pomysłodawcy obsadzenia nim resortu zdrowia chcieliby go widzieć.
http://niezalezna.pl/68076-drugi-religa-nie-jest-tasma-zembali-nowy-minister-atakuje-matke-chorego-dziecka
http://wyborcza.pl/1,86116,12381011,Prof__Szaflik_ma_konflikt_interesow__Nie_tylko_on.html#ixzz3dMSgwOi0
http://serwisy.gazetaprawna.pl/zdrowie/artykuly/775320,sluzba-zdrowia-wyrok-na-szpital.html
https://twitter.com/cezarygmyz
https://twitter.com/karnkowski
Oto bowiem prof. Zembala ministrem jest dwa dni, a już wiemy o nim o wiele więcej, niż służbom informacyjnym rządu byłoby potrzebne do szczęścia. Wielu rzeczy też jeszcze nie wiemy, ale to wcale nie ratuje sytuacji. W pierwszych minutach, bo nawet nie godzinach, pojawiały się pytania, po co to tak przyzwoitemu człowiekowi i znanemu lekarzowi. Wtedy złośliwi internauci skupili się na wyciąganiu kwestii Religa-Kopacz. Szybko jednak okazało się, że i nowy minister ma na koncie kilka sytuacji kontrowersyjnych. Wieczorem, wkrótce po ogłoszeniu kandydatury internet obiegła „taśma Zembali” czyli zapis rozmowy, w której odmawia on udzielenia pomocy finansowej matce, szukającej funduszy na operacje syna. I choć część osób broni profesora, odnalezione nagranie dla większości odbiorców to dowód na co najmniej brak empatii. Z tą też wiedzą kładłem się spać w poniedziałek, tymczasem wtorek i środa przyniosły kolejne wątpliwości.
Za Marianem Zembalą ciągnie się kwestia prywatnej firmy Polska Grupa Medyczna, zarządzającej licznymi szpitalami. Zembala firmę zakładał, później udziały przekazał żonie, lecz, jako krajowy konsultant kardiologiczny wspierał PGM dość mocno. Gdy w 2012 roku głośno było o konflikcie interesów, w wyniku którego odwołano prof. Jerzego Szaflika, pełniącego analogiczną funkcję w dziedzinie okulistyki, „Gazeta Wyborcza” wskazywała, że to nie jedyna taka sytuacja. Judyta Watoła pisała
(..)uznano, że z "tym fantem" jednak niewiele da się zrobić, bo trzeba by pozwalniać niemal wszystkich konsultantów, w tym także profesorów z wybitnymi osiągnięciami.
Przykładem może być prof. Marian Zembala, krajowy konsultant w dziedzinie kardiochirurgii. Jest szefem podległego ministerstwu szpitala - Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu - a jednocześnie współwłaścicielem spółki Polska Grupa Medyczna (PGM), która posiada kilka ośrodków kardiologicznych rozsianych od Zakopanego po Częstochowę.
Sytuacja prof. Zembali wydaje się nawet bardziej kłopotliwa. Ośrodki należące do PGM żyją przede wszystkim z kontraktu z NFZ. Można więc uznać, że starając się o kontrakt na leczenie zawałów konkurują m.in. ze Śląskim Centrum Chorób Serca.
Nazwisko Zembali pojawia się też w kontekście prób niszczenia spółki Euro Medic, która próbowała działać na tym samym terenie i w tej samej branży, co PGM. Choć minister zaprzeczał, by miał jakiś wpływ na działania NFZ, po raz kolejny widać tu kionflikt interesów. Dziś, gdy obejmuje stanowisko, jego żona pozostaje prokurentką PGM, a on sam zapowiada, że zamierza kontynuować praktykę, choć w wymiarze ograniczonym do jednego dnia w tygodniu. Nie wszystkim się to podoba, tak, jak nie wszyscy wierzą, by z indywidualnej praktyki profesor faktycznie mógł uzyskać roczny dochód w wysokości ponad miliona złotych. Do tego , jak ustalił Cezary Gmyz, Zembala równocześnie pracował na rzecz Ministerstwa Zdrowia, Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, jest też radnym w sejmiku i członkiem rady nadzorczej, łącznie sprawuje więc pięć różnych funkcji. Można by powiedzieć, że jest po prostu człowiekiem niezastąpionym. Podejrzewam, że na portalach, blogach i Twitterze też będzie go pełno, choć niekoniecznie w takim kontekście, w jakim pomysłodawcy obsadzenia nim resortu zdrowia chcieliby go widzieć.
http://niezalezna.pl/68076-drugi-religa-nie-jest-tasma-zembali-nowy-minister-atakuje-matke-chorego-dziecka
http://wyborcza.pl/1,86116,12381011,Prof__Szaflik_ma_konflikt_interesow__Nie_tylko_on.html#ixzz3dMSgwOi0
http://serwisy.gazetaprawna.pl/zdrowie/artykuly/775320,sluzba-zdrowia-wyrok-na-szpital.html
https://twitter.com/cezarygmyz
https://twitter.com/karnkowski
(4)
2 Comments
"a on sam zapowiada, że
18 June, 2015 - 07:22
"Pani Kopacz zapowiedziała pracę ministrów dla Państwa przez 7 dni w tygodniu, i 24 godziny na dobę."
Aż bije po oczach niezgodność logiczna tych dwóch faktów
W sumie to chyba dobrze
18 June, 2015 - 11:36