„Na święta pamiętaj o weteranach” - trwa akcja „Rodacy – Bohaterom”

 |  Written by Ursa Minor  |  2

 

fot.youtube.pl
fot.youtube.pl

„Na święta pamiętaj o weteranach” – zachęcają studenci Akademii Ignatianum w Krakowie wraz ze Stowarzyszeniem ” Odra-Niemen”. Trwa akcja przygotowywania paczek świątecznych na rzecz polskich kombatantów – byłych żołnierzy AK i ich rodzin oraz polskich środowisk mieszkających na Litwie, Białorusi, Ukrainie i Mołdawii.

Na Kresach Wschodnich żyje stu kilkudziesięciu żołnierzy Armii Krajowej i innych organizacji niepodległościowych. Rozsiani po całych Kresach, porozdzielani wieloma granicami. Żyjący w różnych państwach, w różnych systemach politycznych, będący w różnej sytuacji ekonomicznej. Ciągle są dla nas wszystkich wzorem bezprzykładnego męstwa, heroicznego poświęcenia oraz najgorętszej miłości Ojczyzny.

Najważniejszym celem projektu jest pamięć o tych, którzy walczyli za wolność naszej Ojczyzny a poprzez zbieg różnorodnych losów historycznych, poprzez przebywanie do 1956 roku w łagrach stalinowskich, pozostali po wojnie zza wschodnią granicą.

Inicjatywa „Rodacy – Bohaterom” prowadzona jest przez studentów Akademii Ignatianum w Krakowie oraz Stowarzyszenie „ Odra-Niemen” już po raz ósmy. Akcję można wesprzeć darami rzeczowymi, jak również datkiem finansowym.

Zbieramy przede wszystkim żywność o przedłużonym okresie ważności, taką jak: ryż, mąkę, cukier, makarony, konserwy, ale także owoce i warzywa oraz artykuły chemii gospodarczej

—powiedział Tomasz Konturek, krakowski koordynator akcji.

Zbiórka powyższych artykułów odbywa się w gmachu Akademii Ignatianum w Krakowie (ul. Kopernika 26) od poniedziałku do soboty do 10 stycznia (w godz. 8:00-19:00, z wyjątkiem przerwy świątecznej od 23 grudnia do 7 stycznia).

Zebrane rzeczy zostaną przekazane w formie świątecznych paczek, do których zostaną dołączone kartki z życzeniami.

Ta inicjatywa jest istotna, bo na Kresach Wschodnich dalej mieszkają Polacy, którzy są niejako kustoszami polskości. To taki dowód wdzięczności za ich walkę o niepodległość naszej Ojczyzny, a także obecnych starań o miejsca pamięci narodowej na obczyźnie

—podkreślił Konturek.

W inicjatywę można się włączyć także poprzez złożenie darowizny finansowej, która zostanie przeznaczona na wsparcie kombatantów i polskich środowisk w zakresie pomocy medycznej i sanatoryjnej, transport paczek na Kresy oraz ochronę polskich miejsc pamięci na Kresach. Dary finansowe można wpłacać na konto Stowarzyszenia „ Odra-Niemen”: 41 1440 1185 0000 0000 1283 9308.

Szczegółowe informacje można uzyskać na stronach internetowych www.ignatianum.edu.pl oraz www.rodacybohaterom.pl. W ubiegłym roku do weteranów trafiło ponad 300 paczek – łącznie ponad 3,5 tony pomocy.

 

http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/275998-na-swieta-pamietaj-o-weteranach...

0
Brak głosów

2 Comments

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

"Rodacy bohaterom". Świąteczna pomoc dla Polaków na Kresach


Fot. YouTube
Fot. YouTube

„Rodacy bohaterom” to akcja obdarowywania paczkami z okazji świąt polskich kombatantów mieszkających na dawnych polskich Kresach. Pierwszy transport darów ruszył już na Białoruś. Organizatorzy liczą, że w sumie zebranych zostanie kilkadziesiąt ton produktów.

Jak powiedziała prezes Stowarzyszenia Odra-Niemen Ilona Gosiewska, zbiórka produktów w tegorocznej bożonarodzeniowej edycji potrwa do końca stycznia 2016 r.

Wynika to też z tego, że wiele środowisk zaangażowanych w naszą akcję ma spotkania zarówno przed, jak i po świętach. Pozwoli to na spokojniejsze zebranie i przekazanie darów, których z każdym rokiem jest coraz więcej. Wozimy je zresztą na Kresy sukcesywnie

— powiedziała Gosiewska.

Dodała, że pierwszy transport paczek już wyruszył i wkrótce dotrze do polskich rodaków mieszkających na Białorusi.

To pierwsze pięć ton paczek. W sumie liczymy, że zbierzemy kilkadziesiąt ton produktów

— zaznaczyła organizatorka.

W akcji „Rodacy bohaterom” obowiązuje zasada, że darczyńcy samodzielnie przygotowują paczkę złożoną z trwałych produktów żywnościowych i artykułów chemii gospodarczej. Paczka nie jest anonimowa - darczyńca powinien włożyć do niej kartkę z życzeniami i kontaktem do siebie. Dzięki temu często pomiędzy obdarowanym i darczyńcą nawiązuje się bezpośredni np. listowny lub mailowy kontakt.

Zasada od początku była i wciąż jest taka, że nie zwracamy się imiennie do konkretnych instytucji, czy osób o dary na zbiórkę. Ograniczamy się do informacji w internecie, ponieważ chcemy, by angażowali się tylko ci ludzie, którzy czują tę potrzebę wsparcia rodaków i kombatantów na Kresach

— powiedziała Gosiewska.

Podkreśliła, że zapoczątkowana przez Stowarzyszenie Odra-Niemen w 2009 r. akcja rozwinęła się w sposób zaskakująco intensywny dla samych organizatorów.

Zaczynaliśmy we Wrocławiu i pierwszymi i najliczniejszymi darczyńcami są uczniowie, ale przez te lata pojawiło się wielu koordynatorów zbiórek już w całym kraju oraz w kilku miejscach za granicą. To bardzo spontaniczna akcja, która w radosny sposób łączy wiele różnych środowisk np. dary przynoszą pracownicy korporacji, instytucji, kibice, żołnierze

— powiedziała Gosiewska.

Jak dodała, najpierw wspierano przede wszystkim mieszkających na dawnych polskich Kresach żołnierzy Armii Krajowej, ale dzięki współpracy ze Związkami Polaków obecnie paczki trafiają również do Sybiraków, polskich rodzin wielodzietnych, do osób samotnych.

Stowarzyszenie Odra-Niemen działa we Wrocławiu od 2009 r. Jego celem jest rozwijanie inicjatyw i projektów kresowych, polonijnych, historycznych i edukacyjnych.

Wolontariusze współpracują z Polonią m.in. porządkują groby Polaków na Kresach, uczestniczą w akcjach wymiany młodzieży, angażują się akcje upamiętnienia bohaterów np. budowę pomnika Żołnierzy Wyklętych. W realizacji niektórych projektów korzystało ze wsparcia polskiego MSZ oraz MEN.

http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/274924-rodacy-bohaterom-swiateczna-pom...

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor
Polska nie może zapominać o rodakach żyjących na Ukrainie 

Z ks. dr. Michałem Bajcarem, proboszczem parafii rzymskokatolickiej pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Gródku Jagiellońskim na Ukrainie, sędzią Sądu Metropolitalnego Archidiecezji Lwowskiej, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Przeżywamy Boże Narodzenie. Jak spędzi Ksiądz ten świąteczny czas?

– Święta Bożego Narodzenia będę spędzał razem z siostrami pallotynkami na parafii w Gródku Jagiellońskim, wśród swoich parafian. Najpierw trzeba przygotować ludzi, zachęcić, wyspowiadać, rozmodlić, żeby godnie z Panem Bogiem przeżyć te święta. Trzeba też przygotować kościół do Liturgii, jego wystrój świąteczny i samą Liturgię. Kiedy wszystko to jest gotowe, wówczas można przekonać Pana Jezusa do tego, że naprawdę na Niego czekamy i to On jest najważniejszy w te święta i Jego przesłanie miłości.

Czym na Ukrainie różnią się święta wiernych, którzy zachowują tradycję łacińską, od tych, które przeżywamy w Polsce?

– Święta różnią się przede wszystkim samą atmosferą. W Polsce świętuje cały kraj, wszyscy ludzie, wszędzie czuje się tę podniosłą atmosferę. Widać to po udekorowanych miastach i wioskach, przystrojonych kościołach i domostwach. Tymczasem na Ukrainie święta odczuwa się tak naprawdę tylko w świątyniach i w domach wiernych związanych z Kościołem i łacińską kulturą oraz tradycją. Polacy – wierni swoją polskość i katolickość zakorzeniają w Bogu i w kontaktach z Ojczyzną i cywilizacją zachodnio-łacińską. Żyją tu i teraz, ale tak naprawdę nie mają wiele wspólnego z lokalną tradycją poza tym, co konieczne.

Czy w sytuacji, kiedy wszyscy dookoła (grekokatolicy czy prawosławi) chodzą w tych dniach do pracy, kiedy z boku toczy się świeckie życie, gdzie jest presja środowiska ukraińskiego, czy w tym klimacie łatwo zachować atmosferę świąt?

– Kiedy się żyje na co dzień wśród społeczności, która wyznaje inną religię, kulturę, zwyczaje, a czasami i wartości, jest o wiele trudniej zachować swoją tożsamość. Ale my, Polacy, nauczyliśmy się tego jeszcze za czasów sowieckich. Wszyscy mamy świadomość, że najważniejszym ogniwem, które spaja, fundamentem, z którego człowiek wyrasta, dojrzewa i na którym buduje, jest rodzina. Rodzinom zawsze pomaga wspólnota kościelna. To w tej wspólnocie człowiek się umacnia, kultywuje swoją tradycję i zachowuje zwyczaje, a także trwa i ma poczucie łączności z Kościołem Powszechnym. Kościół dawał i dzisiaj także daje ludziom poczucie bezpieczeństwa mimo wielokulturowości. Trzeba bowiem pamiętać, że tu, na Ukrainie, ta tradycja kościelna, łacińska, nie ma takiej ciągłości jak w Polsce. Ludzie starsi powoli odchodzą, wykruszają się, wielu młodych wyjeżdża, a pokolenie postsowieckie i następne jest niestety słabo katechizowane i poza wyjątkami dość płytkie religijnie. Religia w ukraińskiej rzeczywistości stała się dodatkiem w walce o byt i przetrwanie. Czasy euforii religijnej po rozpadzie Związku Sowieckiego się skończyły. Duże bezrobocie, niskie pensje i emerytury, wszechobecna korupcja na wszystkich szczeblach władzy i życia społecznego, a nawet religijnego, doprowadziły do upadku moralnego indywidualnego człowieka, a przez to i społeczeństwa. Większość środowisk nie rozwija się duchowo, a zasady moralne, które głosi Kościół, tylko przeszkadzają. Ludzie są zastraszeni, niedoinformowani i pozostawieni sami sobie. Tak więc Ukraina to dwa światy: świat władzy i biznesu i rzeczywistość zwykłego człowieka, który stara się o przetrwanie. To są realia Ukrainy, w jakich żyją prości ludzie. Dzisiaj, aby świętować na Ukrainie, czasami potrzeba stoczyć walkę z niezrozumieniem i brakiem tolerancji w pracy, w szkole, na uczelni. Ukraińskich władz w zachodniej części tego kraju w tym roku, w odróżnieniu od Białorusi czy chociażby Zakarpacia, nie było nawet stać, aby 25 grudnia – Boże Narodzenie zrobić dniem wolnym od pracy. Polacy, wierni Kościoła rzymskokatolickiego, muszą z wielką determinacją przekonywać w środowisku ukraińskim, że mają święta. Na lwowskich uczelniach studenci mają w tym czasie egzaminy, dzieci w szkole testy i nie można tego przenieść. Dziwne to rzeczy, ale świadczą o dążeniach społeczeństwa ukraińskiego i sposobie traktowania Polaków, którzy żyją obok nich.

Pracuje Ksiądz także w Komarnie. Czy i na ile na przestrzeni lat zmieniły się relacje i traktowanie Polaków, katolików przez Ukraińców?

– W Komarnie służę wiernym już od 15 lat. Dla Polaków w tej miejscowości jest ważne, aby z nimi być, modlić się i cierpieć tę widoczną niesprawiedliwość i zatwardziałość ze strony niektórych Ukraińców. Sytuacja niestety się nie zmieniła. Ludzie prości żyją sobie w zgodzie, Polacy i Ukraińcy, przeżywają te same trudności codzienne. Jednak istnieje pewna grupa ludzi, którzy uzurpują sobie prawo decydować o kościele w Komarnie, a takim zachowaniem blokują dobro, czyli nie czynią sprawiedliwości Bożej w społeczeństwie. Władza, zarówno cerkiewna, jak i świecka, w tym względzie w zasadzie nie różni się od siebie, co do relacji wobec Polaków i poza dobrymi chęciami niewiele robią, aby poprawić wzajemne relacje z katolikami. Pozostaje tylko ufać Bogu, który rozwiąże kiedyś tę sytuację zwrotu świątyni naszej, łacińskiej, wspólnocie. Przykre i niepojęte pozostaje tylko to, na jak długo jeszcze wystarczy złym ludziom sił, by czynić się „gospodarzami” tej Bożej własności. I dlatego moja misja kapłańska polega na tym, aby z wiernymi modlić się i cierpieć, żeby dobrzy ludzie w Komarnie żyli w zgodzie i Bóg im błogosławił, a zło nie stało się normą i nie zarażało nienawiścią żyjących w oczekiwaniu Polaków i Ukraińców.

Powróćmy z Komarna do Gródka Jagiellońskiego i świątyni, w której jest Ksiądz proboszczem, świątyni, która ma swoją historię. Z uwagi na swoje położenie tuż przy trasie do Lwowa stanowi ona pewnego rodzaju wizytówkę, zresztą coraz piękniejszą. Cały czas prowadzi też Ksiądz remonty. Co zostało już zrobione i jakie są dalsze plany?

– Kościół w Gródku Jagiellońskim ma długą i piękną historię. Parafia istnieje od 1372 r. Gródek w lutym 1387 r. odwiedziła królowa św. Jadwiga. Po ślubie z Jadwigą Władysław Jagiełło jako król polski, książę litewski i dziedzic ruski w październiku 1387 r. przybył do Gródka. Ponieważ w Gródku bywał aż 13 razy, wobec tego nadał miastu prawo magdeburskie i nakazał zbudować nowy zamek i murowany kościół farny. Z tego czasu, czyli z 1419 r., pochodzi najstarsza część kościoła parafialnego. Król Władysław Jagiełło umarł w Gródku 31 maja 1434 r. Ciało monarchy złożone zostało w Krakowie na Wawelu, a jego serce zgodnie z testamentem złożono w kościele przyzamkowym Ojców Franciszkanów. Do dzisiaj przetrwał kościół parafialny pw. Podwyższenia Krzyża Świętego i kościół przyzamkowy, w którym jest obecnie cerkiew greckokatolicka. Kościół parafialny został zamknięty w 1946 r. przez władze komunistyczne i odzyskany ponownie już po rozpadzie Związku Sowieckiego w 1990 r. Od tego czasu w miarę możliwości parafian i dzięki szczodrobliwości ofiarodawców i dobrodziejów prowadzone są prace remontowo-renowacyjne. W tym roku udało się nam odrestaurować fronton kościoła, część dachu i górną część murów. Wymieniliśmy również zniszczoną blachę, a także pomalowaliśmy niektóre fragmenty ścian. Ponadto we wnękach bocznej kaplicy umieściliśmy dwa obrazy w formie mozaiki. U góry jest scena ukrzyżowania Pana Jezusa, zaś na dole obraz św. Jadwigi i Władysława Jagiełły, którzy się przyczynili do rozwoju i budowy miasta, a w szczególności kościoła. Remonty jeszcze nie są zakończone, ale z Bożą i ludzką pomocą mamy nadzieję je kontynuować i doprowadzić do szczęśliwego finału. Tym bardziej że nasza świątynia jest pięknym zabytkiem i historyczną pamiątką polskości, a do tego jeszcze gromadzi na modlitwie Polaków, wiernych wspólnoty łacińskiej w Gródku Jagiellońskim, a także inne narodowości, które do niej należą.

Jak możemy wesprzeć odnawianie tej polskiej świątyni?

– Te nasze remonty w kościele byłyby niemożliwe bez pomocy Polaków i innych organizacji kościelnych, takich jak Pomoc Kościołowi w Potrzebie. W miarę dobrej woli Polacy nadal mogą wesprzeć remonty groszem, modlitwą czy dobrą radą. A kiedy tu przyjadą, będą się czuli dobrze, kiedy usłyszą język polski w Liturgii. Myślę, że będą szczęśliwi, że mimo trudności i wielu przeszkód kościół w Gródku jest miejscem, gdzie szanuje się pamięć historyczną, służy się tym Polakom, którzy tu pozostali. Wspólnie staramy się w tej nowej, wcale niełatwej rzeczywistości podtrzymywać tradycję łacińską i kulturę zachodnią.

Niedawno na Ukrainie gościł prezydent Andrzej Duda. Czy, patrząc na działania Ukrainy chociażby w kwestii polityki historycznej, Polska powinna się angażować bezkrytycznie w sprawy tego kraju?

– Tu potrzebna jest mądra, wyważona polityka, a nie bezkrytyczne zaangażowanie w sprawy Ukrainy. O dobrej woli strony ukraińskiej, a właściwie o jej braku, mówią konkrety i czyny. Polska nie może być skarbonką z pieniędzmi dla Ukraińców, ale krajem, który pomaga i chce pomóc swoim sąsiadom, którzy najpierw sami muszą próbować coś robić i potrafią poprosić o pomoc. Ukraina to kraj kontrowersji i paradoksów, różnorodności kulturowej, religijnej i dzisiaj tak naprawdę nijakiej. Można powiedzieć, że po części jest to kraj, w którym nie ma poszanowania prawa, gdzie korupcja jest normą, przemoc codziennością, gdzie najsłabsi muszą walczyć o byt. W tym społeczeństwie nie działa żadna logika, argumenty. Tu panem jest pieniądz, władza i strach. Po części można Ukrainę zrozumieć tylko przez człowieka, prostego, zwykłego, który ten kraj kocha poprzez codzienny trud, którym powoli uszlachetnia siebie, a zmieniając siebie, zmienia swój byt. Takim ludziom można, a nawet trzeba bezinteresownie pomagać.

Proszę powiedzieć, jakie były oczekiwania Polaków zamieszkałych na Ukrainie po wizycie prezydenta Dudy?

– My, Polacy, oczekiwaliśmy tej wizyty z wielkim zainteresowaniem. Przede wszystkim mamy nadzieję, że Polska i władze w Warszawie w odróżnieniu od poprzedników będą o nas pamiętać i będą się nami interesować nie tylko od święta, ale na co dzień. Polacy na Ukrainie mogą się stać czymś w rodzaju pomostu do współpracy obu krajów. Polska powinna dzisiaj domagać się od strony ukraińskiej przynajmniej poszanowania dla swoich rodaków mieszkających na Ukrainie. Ukraińcy mieszkający w Polsce mają określone prawa i przywileje, o których my tu, na Ukrainie, możemy tylko pomarzyć. To trzeba i można zmienić.

Dziękuję za rozmowę.

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/149583,polska-nie-moze-zapominac-o-rodakach-zyjacych-na-ukrainie.html

Więcej notek tego samego Autora:

=>>