
Fot. M. Czutko
Prezydent Andrzej Duda spotkał się w polskiej ambasadzie w Niemczech z przedstawicielami organizacji polskich u naszego sąsiada za zachodnią granicą. Poniżej prezentujemy przemówienie głowy państwa skierowane do Polaków w Niemczech przybyłych na to spotkanie:
Bardzo dziękuję za to spotkanie w polskiej ambasadzie, pod znakiem rodła. W czasie mojej pierwszej wizyty w Niemczech - ważnej, bo to nasz wielki sąsiad. Mieszka tutaj wielu Polaków i cieszę się ogromnie z tej możliwości spotkania z państwem
— mówił Duda.
I dodawał:
Jestem tutaj i spotykam się z Polonią, bo dzisiaj dużo o sprawach mniejszości polskiej w Niemczech rozmawiałem. Przede wszystkim z prezydentem Gauckiem. W mojej kancelarii powstało biuro ds. kontaktów z Polakami za granicą i chciałbym, by to biuro z państwem współpracowało.
Bardzo dziękuję, że stoicie państwo tutaj w Niemczech na straży prawdy historycznej. Że stoicie na straży interesu Rzeczypospolitej i Polaków. My możemy być dumni z naszej historii, bo to jest piękna historia. Nie mamy się czego wstydzić, ale i nie powinniśmy zgadzać się na to, by nas obrażano, zakłamując historię. Dlatego dziękuję wszystkim, którzy interweniują, gdy gdziekolwiek - czy tu w Niemczech, czy w innych miejscach - pojawia się to określenie dot. obozów śmierci, tak trudne i krzywdzące dla Polaków.
To także obietnica działania na rzecz Polonii i Polaków za granicami Polski. (…) Chciałbym, żeby Polska była z nimi, by mieli oparcie w swoim kraju, a by Polska miała w nich oparcie - by Polska mogła korzystać z ich dorobku, wsparcia, rady, pomocy. W zamian oferując łączność, dostęp do polskiej kultury i oparcie, gdy to jest potrzebne. Będziemy się o to starali - mam nadzieję na współpracę z polską dyplomacją, MSZ. Prezydent ma obowiązek współdziałać z ministrem spraw zagranicznych - wierzę, że ta współpraca będzie dobra.
W przyszłym roku mamy 25-lecia traktatu polsko-niemieckiego o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. To ważne - trzeba dokonać pewnego podsumowania i wyznaczyć drogi na przyszłość. Rozmawiałem dziś z panem prezydentem, mówiliśmy o propozycji wspólnej grupy ekspertów, która dokona tego podsumowania i wyznaczy „mapę drogową” na następne 25 lat. Będziemy na ten temat rozmawiali z ministrami spraw zagranicznych i liczę, że te działania się powiodą i byście państwo włączyli się w te działania. Chciałbym też, byście czuli wsparcie w polskim prezydencie!
Wiem, że trwają prace tzw. Okrągłego Stołu, które mają poprawić sytuację Polaków i mniejszości polskiej w Niemczech. Proszę o informację w tych sprawach: jak idą i jak idzie wdrażanie efektów. Ważnym elementem, o którym mówiłem i w Pałacu, i w rozmowie z panem prezydentem jest kwestia polskiego szkolnictwa. Zależy mi, by nasze dzieci uczyły się języka polskiego.
To jest dzisiaj problem, bo jest to zapisane w traktacie, a nie do końca zostało zrealizowane. Musimy o to apelować - apelowałem do pana prezydenta, by swoim autorytetem wsparł tę kwestię w poszczególnych landach. (…) Będę o tym mówił i bardzo liczę, że pan prezydent swoim autorytetem wesprze te działania
— tłumaczył prezydent.
Andrzej Duda osobiście podziękował polskim nauczycielom w Niemczech i zapewnił, że zrobi dużo, by uzyskali wsparcie polskiego państwa.
Byłem w czasie kampanii w Wielkiej Brytanii i spotkałem się z nauczycielami, którzy czują się pokrzywdzeni, że nie mają tego statusu, co nauczyciele w Polsce. To słuszny postulat i będę chciał o tym rozmawiać i składał propozycję rządowi i parlamentowi
— zadeklarował.
Prezydent mówił też o spotkaniu z rodziną Jana Baczewskiego.
Niech on będzie dla nas wszystkich wzorem, w jaki sposób osiągać sukces na tej trudnej drodze do umacniania rodaków w tym poczuciu łączności z ojczyzną, językiem i możliwości wychowywania dzieci, tak jakby sobie tego życzyli. Dziękuję bardzo
— zakończył Andrzej Duda.
http://wpolityce.pl/polityka/263661-andrzej-duda-do-polakow-w-niemczech-...
8 Comments
Polityk ma szansę być wielki
28 August, 2015 - 21:09
Polityk ma szansę być wielki tylko wtedy, gdy zauważa dokonania małych ludzi. Kilka słów o teoretycznie najmniej ciekawym spotkaniu prezydenckiej pary w Niemczech
fot. M. Czutko
Spotkanie z Angelą Merkel, a wcześniej z prezydentem Joachimem Gauckiem to były oczywiście spotkania kluczowe i najważniejsze w programie wizyty Andrzeja Dudu w Niemczech. W ich cieniu pozostała wycieczka do jednej z podberlińskich miejscowości, skąd pochodzi Jan Baczewski, człowiek, który doprowadził do powstania 66 polskich szkół w Prusach.
— tyle przeczytaliśmy w oficjalnym komunikacje zapowiadającym najbardziej kameralne ze spotkań, które w Berlinie zaplanowano dla prezydenta Andrzeja Dudy i jego małżonki Agaty Kornhauser-Dudy. Do miejscowości Rangsdorf ze stolicy Niemiec jedzie się prawie godzinę, wielu dziennikarzy zrezygnowało zatem z tej wyprawy. A szkoda, bo właśnie takie inicjatywy i takie spotkania pokazywać należy.
Dwie wzruszone kobiety, Elżbieta i Gabriela, przyjęły prezydencką parę w swoim domu. Wcześniej jednak spotkaliśmy się z nimi przed niepozorną tablicą, na której przedstawiony jest życiorys ich dziadka.
— mówiły prezentując tablicę postawiona w uroczej miejscowości, pośród alei starych drzew. Mówiły o tym, jak Jan Baczewski za swoją działalność był prześladowany najpierw przez władze pruskie, a po nastaniu komunizmu, przez komunistów.
Wnuczki Baczewskiego mówią, że wielokrotnie, również ze strony polskiego rządu słyszały, że takich jak on było wielu i nie ma jakiejś wyjątkowej przyczyny, dla której należałoby uczcić właśnie jego. W końcu ktoś jednak poszedł po rozum do głowy i działacz został już pośmiertnie odznaczony jednym z najwyższych odznaczeń państwowych. Teraz w Rangsdorf, z którego pochodził stanęła tablica, to realizacja celu życia jego wnuczek. Prezydent Duda z małżonką odwiedzając je pokazali, że polskość zawsze składała się z gestów i czynów pojedynczych ludzi.
To jest właśnie polityka historyczna, tak ją należy prowadzić.
P.S. Na koniec jedna prośba. Wpiszcie sobie Państwo w wyszukiwarkę nazwisko „Jan Baczewski”, poznajcie życiorys arcyciekawego człowieka. Naprawdę warto.
http://wpolityce.pl/historia/263657-polityk-ma-szanse-byc-wielki-tylko-w...
Tylko ten dom
28 August, 2015 - 23:05
@ro
29 August, 2015 - 10:45
Pozdrawiam.Ursa Minor
Idzie nowe, na to nie ma rady
29 August, 2015 - 11:21
Idzie nowe, na to nie ma rady. Mijają czasy przaśnej polityki Kopacz i Komorowskiego
PAP/Paweł Supernak/EPA
W Berlinie wszystko odbyło się zgodnie z protokołem dyplomatycznym, jak to jest przyjęte w cywilizowanym świecie. Prezydent RP spotkał się z prezydentem RFN Joachimem Gauckiem i z kanclerz Angelą Merkel. Towarzyszyła mu małżonka, germanistka z wykształcenia, para prezentowała się skromnie acz elegancko. Można powiedzieć wizyta u sąsiadów, których dobrze się zna i z którymi łączą nas wspólne interesy, pod warunkiem, że nie zapominamy o interesach własnego kraju, pogrążeni w kompleksach niższości wobec bogactw spiżarni naszego gospodarza. Przed wizytą polskiego prezydenta w stolicy Niemiec media mainstremowe i politycy establishmentu nie kryli, że na niczym im tak nie zależy, jak na fiasku tej wizyty i marzą o tym, żeby Gauck i Merkel dali nauczkę temu PiS -owcowi, który wykonuje swój urząd pod dyktando Jarosława Kaczyńskiego, a Kaczyńscy, jak pamięta rządząca nami sekta polityczno - medialna robili wszystko, żeby psuć stosunki polsko - niemieckie.
Jakże muszą być rozczarowani, bo nie tylko politolodzy niemieccy, le cała wpływowa prasa RFN oceniła wizytę prezydenta Dudy i jego samego pozytywnie, wskazując na nowe otwarcie w stosunkach między obu krajami. Niemcy znani są z tego, że działają pragmatycznie i uwzględniają w swojej polityce realia sytuacji międzonarodowej, a zwłaszcza przemiany jakie zachodzą na świecie. A przede wszystkim szanują partnera, który szanuje siebie i swój kraj. Takim partnerem jest dla kanclerz Merkel prezydent Duda, a za jego pośrednictwem, Polska. Do jakiego stopnia władza III RP jest zszokowana rezultatami wizyty prezydenta Dudy w RFN świadczy sobotnia poranna wypowiedź wiceministra spraw zagranicznych Rafała Trzaskowskiego w TVN 24, który należy do grona czołowych naganiaczy Ewy Kopacz. Trzaskowski pochwalił tę wizytę, ale jednocześnie wydalił z siebie cały arsenał propagandy antypisowskiej, z powtarzaniem w kółko, że jak PiS dojdzie do władzy, to będziemy prowadzić antyniemiecką politykę, bo Kaczyński nazwał III RP kondominium rosyjsko - niemieckim. I słusznie, bo rząd Tuska a teraz Kopacz prowadził politykę utrwalającą poddańczy i bezrefleksyjny charakter stosunków z naszymi największymi sąsiadami, służący głównie załatwianiu z nimi interesów własnych, często szkodliwych dla gospodarki i finansów państwa.
Idzie nowe, nie ma na to rady. Zdają sobie z tego sprawę politycy europejscy i zaoceaniczni. Konserwatyzm nie jest już największym wrogiem elit zachodnich, wrogiem jest fundamentalizm islamski i jego marsz na Europę. Towarzyszy mu exodus milionów obywateli północnej Afryki i Bliskiego Wschodu, a ich celem są bogate Niemcy, bogata Wielka Brytania i inne zamożne kraje kontynentu. Kanclerz Merkel zabiega u sąsiadów o zwiększenie kwot przyjmowanych uchodźców, bo jeszcze w tym roku do Niemiec przybędzie różnymi drogami co najmniej milion imigrantów. Takie są uboczne skutki bycia najbogatszym krajem Europy i jak się okazuje, bogactwo to nie wszystko. Jednocześnie wzrastają w krajach Unii Europejskiej nastroje antyniemieckie, obywatele pogrążonych w kryzysie krajów południa naszego kontynentu buntują się przeciwko ekspansji gospodarczej Niemiec, oskarżając je o zawłaszczanie nie tylko przemysłu ale również dóbr narodowych.
Nie sposób przewidzieć rozwoju wydarzeń w świecie, którym rządzi chaos i bezradność. Dlatego liczy się spokojna dyplomacja, pozwalająca rozstrzygać problemy w stosunkach bilateralnych. I to docenia nasz niemiecki partner. Zwłaszcza, że prezydent Duda jest przedstawicielem młodego pokolenia Polaków, coraz bardziej świadomego swojej roli w społeczeństwie i w państwie. Wykształcony, znający języki obce i wyróżniający się na tle platformerskich elit kulturą osobistą i nienagannymi manierami prezydent Andrzej Duda wzbudza szacunek i sympatię za granicą i z tego cieszą się i są dumni Polacy, cynicznie wykorzystywani do bezmyślnej walki o słupki poparcia, bez względu na skutki w polityce wewnętrznej i na arenie międzynarodowej.
Ktoś powiedział: Duda mówi w obcych językach, Kopacz milczy w obcych językach. Byłoby dobrze dla kraju i narodu, gdyby zaczęła milczeć również w polskim języku. I nie zachowywała tak jak na czerwonym berlińskim dywanie i na dworcowym peronie. Miną czasy przaśnej polityki Kopacz i Komorowskiego, nie zdarzy się już więcej skandaliczne zachowanie, podczas którego w Pałacu Prezydenckim Komorowski rozsiadł się w fotelu, a kanclerz Niemiec, na dodatek kobieta, bezradnie rozglądała się za jakimś siedziskiem. Postkomunistyczne maniery zadufanych w sobie politycznych prostaków już niedługo będą należały do niechlubnej przeszłości III RP. Co za radość!
autor: Krystyna Grzybowska
http://wpolityce.pl/swiat/263676-idzie-nowe-na-to-nie-ma-rady-mijaja-cza...
Niemiecka prasa: Andrzej Duda
29 August, 2015 - 11:35
„Tagesspiegel", „Tageszeitung" i „Weser Kurier" skupiają się na planach polskiego prezydenta w kwestiach polityki zagranicznej i nikłych możliwościach ich realizacji. Wskazują też na sympatie Andrzeja Dudy do Niemiec.
Nowy prezydent Polski Andrzej Duda „lubi Niemcy", pisze na łamach „Tageszeitung" (TAZ) Gabriele Lesser w artykule pt. „Rozumiejący Niemców" oraz w serwisie internetowym „Weser Kurier" pt. „Polski prezydent marzy o nowej sile".
Gabriele Lesser pisze, że wypowiedź polskiego prezydenta o sympatii, jaką darzy Niemcy, jest czymś „niesłychanym" jak na polityka narodowo-konserwatywnego PiS. W Niemczech przyzwyczajono się już do innego tonu wypowiedzi tego ugrupowania politycznego: „ostrych, nieprzyjaznych i roszczeniowych". Ale wywiady, jakich udzielił prezydent Duda przed wizytą w Berlinie „nie pozostawiają wątpliwości co do jego zachwytu sąsiadem". Andrzej Duda "nie tylko chwali działania niemieckiego rządu w dziedzinie polityki zagranicznej, szczególnie polityki wschodniej", ale "życzy sobie nawet, aby polsko-niemieckie relacje były jeszcze lepsze", pisze warszawska korespondentka TAZ. Konstatuje jednak: "przekonamy się, czy prezydent Duda mówi to, co myśli". Przypomina, że 43-letni prezydent „dopiero w Berlinie wkroczy na międzynarodową arenę", a o tym, że „rola prezydenta może być trudniejsza niż oczekiwał, przekonał się już po swojej pierwszej wizycie w stolicy Estonii", gdzie zapowiedział, że Polska chce wkrótce brać aktywny udział w działaniach mających na celu uregulowanie konfliktu ukraińskiego.
Odprawa od Poroszenki
"Byłoby lepiej", zauważa Gabriele Lesser, "gdyby polski prezydent zapytał wcześniej przynajmniej w Kijowie, czy tam rzeczywiście istnieje zapotrzebowanie na kolejnych mediatorów, „i do tego jeszcze w sprawach dyplomacji raczej niedoświadczonych polityków". Z odpowiedzią na to pytanie pospieszył na następny dzień prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. „Potrząsając głową", oświadczył w Berlinie, że dotychczasowe rundy negocjacyjne są "całkowicie wystarczające". To „stanowcza odprawa", którą Duda otrzymał w odpowiedzi na swoją pierwszą inicjatywę, pisze TAZ. Gazeta widzi możliwy związek z uprzednią zapowiedzią polskiego prezydenta o planach „aktywniejszej polityki zagranicznej" i do tego „ukierunkowanej na polskie interesy".
Prezydent silnej Polski
Andrzej Duda chce, podkreśla TAZ, reprezentować na świecie „silną Polskę". Bezpieczeństwo Polski i krajów Europy Wschodniej będzie też jednym z najważniejszych tematów rozmów polskiego prezydenta w Berlinie, pisze gazeta i podkreśla, że w tych kwestiach z pewnością prezydent napotka na zrozumienie swoich niemieckich rozmówców. Ale, zaznacza autorka artykułu, Duda usłyszy też, że „już zostały i zostaną podjęte działania mające na celu wzmocnienie bezpieczeństwa państw członkowskich NATO, które obawiają się o swoje bezpieczeństwo". Gabriele Lesser wskazuje, że USA nie zamierzają przenosić swoich baz z niemieckiego Rammstein do Polski, o czym w wywiadzie w ub. czwartek (27.08.2015) poinformował ambasador Stanów Zjednoczonych w Warszawie Stephen Mull. „To była druga odprawa dla Dudy w ciągu kilku dni. Teraz prezydent Polski musi uważać, aby w Berlinie – mimo przyjaznego przyjęcia i otwartych uszu – nie otrzymał trzeciej odprawy", zauważa TAZ.
„Tagesspiegel" zamieszcza w swoim serwisie internetowym artykuł pt. „Nowicjusz Duda", w którym koncentruje się „na kompletnym braku doświadczenia" nowego polskiego prezydenta w kwestiach polityki zagranicznej.
Duda - polityk niedoświadczony
Niemiecka gazeta pisze na wstępie o „przerażających obrazach" jakie malował w tych dniach Andrzej Duda: szturm uciekających przed wojną Ukraińców na polską wschodnią granicę, natowskie wojska z polską armią odstraszające Moskwę przed użyciem siły, aż w końcu Orban, Duda i Obama nakłaniają Rosjan i ukraińskich separatystów do ustępstw. Autor artykułu Paul Flueckiger zauważa, że zagrożona przez Rosję „Ukraina jest dobrym tematem", aby „polski głos znów głośniej zabrzmiał w światowej polityce". Ale jak zaznacza autor, „brzmi to dobrze w pierwszym momencie, adresowane przede wszystkim do Polaków", których dezorientuje aneksja Krymu i wojna w Donbasie. Ale właśnie „ta retoryka Dudy ujawnia też, jak niedoświadczony w kwestiach politycznych jest w rzeczywistości prezydent Polski", podkreśla dziennik.
Autor artykułu w „Tagesspiegel" informuje niemieckich czytelników, że Andrzej Duda otarł się wprawdzie o politykę europejską jako poseł z ramienia PiS w Parlamencie Europejskim, ale był tylko „szeregowym deputowanym". Także pracując w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego, nie zajmował się polityką zagraniczną, zaznacza dziennikarz. Wskazuje on przy tym, że w odróżnieniu od znacznie starszego lidera PiS, w biografii młodego prezydenta Polski rolę odgrywa nie "trauma Powstania Warszawskiego", lecz przełom polityczny, możliwości podróży na Zachód, które w jego przypadku zawsze wiodły przez Niemcy. Tam Andrzej Duda i jego rodzina mają wielu przyjaciół. Zdaniem Dudy relacje Polski z Niemcami są dobre, zaznacza autor artykułu i dodaje: "Duda chce je jeszcze polepszyć".
http://www4.rp.pl/Dyplomacja/308289844-Niemiecka-prasa-Andrzej-Duda-lubi...
Udana wizyta
29 August, 2015 - 11:39
Jak napisał jeden z internautów, wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w Niemczech musiała być bardzo udana, ponieważ w większości mainstreamowych mediów trudno doszukać się informacji o jej przebiegu.
Prezydent Andrzej Duda został postawiony w niezwykle trudnej sytuacji przez polski rząd, a dokładnie przez premier Ewę Kopacz, ministra spraw zagranicznych Grzegorza Schetynę i jego zastępcę Rafała Trzaskowskiego.
W ostatni wtorek, tuż przed posiedzeniem Rady Ministrów, Ewa Kopacz wezwała ich obydwu i w burzliwej rozmowie wytłumaczyła, że „co tam polska racja stanu, Dudzie w polityce zagranicznej nie trzeba pomagać, wręcz przeciwnie, należy mu przeszkadzać, a gdy nadarzy się okazja, kompromitować”.
Mimo więc, że prezydent Andrzej Duda, przygotowując plan swoich zagranicznych wizyt na najbliższe 3 miesiące, skonsultował go z ministrem spraw zagranicznych Grzegorzem Schetyną, a ten pochwalił pomysły głowy państwa w mediach, na żądanie premier Kopacz zaatakował go na specjalnym briefingu przed kancelarią premiera.
Mówił o braku uzgodnień (choć przecież były), a nawet o twardym lądowaniu polskiego prezydenta (po wypowiedziach prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki, że nie chce zmiany formuły negocjacji w Mińsku) i w ten sposób wyraźnie osłabił pozycję prezydenta przed ważnymi rozmowami w Berlinie.
Z kolei wiceminister Trzaskowski „był uprzejmy” zauważyć na jednym z portali społecznościowych, że rządowy atak na prezydenta Dudę nastąpił w związku z brakiem reakcji na oczekiwanie premier Ewy Kopacz o zwołaniu Rady Gabinetowej.
Niezależnie od tego, co było prawdziwym powodem takiego, a nie innego zachowania ministrów Schetyny i Trzaskowskiego, było to uderzenie w polską rację stanu (a przecież polityka zagraniczna jest jej ważną częścią składową), i to zupełnie z niskich pobudek.
Mimo tego, że ten sposób myślenia i działania rządu Tuska wobec polityki zagranicznej prowadzonej przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie przyniósł naszemu krajowi sukcesów i zakończył się tragedią pod Smoleńskiem, jak widać, Platforma nie wyciągnęła z tego żadnych wniosków.
Pomimo tych rządowych podchodów wizytę prezydenta Dudy w Niemczech należy uznać za udaną.
Przyczyniły się do tego między innymi opublikowane tuż przez przyjazdem do Berlina wywiady prezydenta dla opiniotwórczych niemieckich mediów („FAZ”, „Bild”), w których wystawił wysoką ocenę stosunkom polsko- niemieckim, a także pochwalił twarde stanowisko Merkel wobec Rosji.
Swoiste lody zostały także przełamane podczas wczorajszej rozmowy Andrzeja Dudy z prezydentem Gauckiem, któremu podziękował za jego sprzyjanie Polsce od początku lat 90. poprzedniego stulecia, a także z Angelą Merkel, która na koniec znacznie dłuższej rozmowy niż przewidziano to wcześniej, stwierdziła, że chce wręcz na bieżąco konsultować z nim wszelkie sprawy związane z konfliktem na Ukrainie.
Andrzej Duda nie zapomniał również o spotkaniach z Polakami mieszkających w Niemczech, oddał hołd Janowi Byczewskiemu, polskiemu działaczowi politycznemu i oświatowemu, który stworzył aż 66 polskich szkół w Prusach (prezydent spotkał się z jego wnuczkami), a także z Polonią w polskiej ambasadzie w Berlinie.
Do niej właśnie zwrócił się ze słowami: „Chciałbym, abyście Państwo czuli wsparcie w polskim prezydencie”, informując zebranych, że w jego kancelarii powstało już biuro ds. kontaktów z Polakami za granicą, które będzie aktywnie zajmowało się sprawami Polonii i polskich mniejszości poza granicami naszego kraju.
Reasumując, bardzo udana wizyta prezydenta Andrzeja Dudy z małżonką w Niemczech. Mainstreamowe media w Polsce w coraz większym kłopocie, jak ją komentować, bo te zagraniczne oceniają polską głowę państwa coraz lepiej.
Dr Zbigniew Kuźmiuk
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/142843,udana-wizyta.html
Zbudujemy strategiczne
29 August, 2015 - 11:52
Prezydent Andrzej Duda zapowiedział w Berlinie tworzenie przez Polskę strategicznych relacji z Niemcami oraz wyraził przekonanie, że tylko działając razem z Niemcami, można budować bezpieczeństwo w przestrzeni europejskiej.
– Nie mam żadnych absolutnie wątpliwości, że wielkim naszym zadaniem – moim zadaniem – ze strony polskiej jest budowanie strategicznych, jak najlepszych relacji z Niemcami – oświadczył Duda po spotkaniu z prezydentem Niemiec Joachimem Gauckiem. Prezydenci spotkali się z dziennikarzami w rezydencji Gaucka, pałacu Bellevue.
Jak zaznaczył Duda, chodzi mu o relacje między ludźmi, ale też o relacje na poziomie rządowym, na poziomie państwowym.
– Jestem przekonany, że działając razem, jesteśmy w stanie budować bezpieczeństwo w przestrzeni europejskiej, jesteśmy w stanie także dążyć do tego, aby na szczycie NATO w przyszłym roku w Warszawie zostały podjęte dobre i konstruktywne decyzje, które będą nie tylko to poczucie bezpieczeństwa, ale i rzeczywiste bezpieczeństwo na przyszłość budowały – zaznaczył polski prezydent.
Gauck podkreślił, że Polska jest znaczącym partnerem Niemiec.
– Polska jest ważnym partnerem w UE, w NATO, jesteśmy wspólnie zainteresowani wzmocnieniem naszej współpracy. Jak to w szczegółach ma wyglądać, to na ten temat będą prowadzone intensywne rozmowy, które już się zaczęły i które będą kontynuowane – powiedział niemiecki polityk.
– Czasami może być tak, że strona polska czy kraje bałtyckie być może (...) wyznaczają akcenty inaczej niż rząd niemiecki czy inne kraje zachodnie, ale my nie pozostawiamy żadnych wątpliwości, że podtrzymujemy nasze zobowiązania traktatowe i będziemy bronić naszych europejskich wartości – zadeklarował prezydent Niemiec.
Berlin zaangażował się we wzmacnianie wschodniej flanki NATO, wspierając m.in. pomysł tzw. szpicy, czyli wydzielonych wojsk szybkiego reagowania na wypadek agresji ze strony Rosji. Niemcy są natomiast przeciwne rozmieszczaniu na stałe w Polsce i innych krajach regionu większych sił wojskowych, gdyż naruszałoby to – ich zdaniem – umowę NATO – Rosja z 1997 roku.
Gauck wyraził satysfakcję z faktu, że Duda wkrótce po inauguracji swego urzędu przyjechał do Niemiec. Chwalił doskonałą znajomość języka niemieckiego i niemieckiej kultury u małżonki prezydenta. Wizytę uznał za dowód, że w Polsce „po zmianie na stanowisku prezydenta nie nastąpi zmiana w nastawieniu Polaków wobec Niemców”.
Różnica zdań między Berlinem a Warszawą uwidoczniła się w podejściu do problemu uchodźców. Gauck zapowiedział, że Niemcy będą zabiegać o przyjęcie wiążącego zobowiązania w sprawie przyjmowania uchodźców w ramach UE. Jak podkreślił, kwestia uchodźców nie może pozostawać problemem tylko poszczególnych państw. Prezydent Niemiec podkreślił, że kryzys imigracyjny jest „wyzwaniem i obciążeniem dla Europy”.
– Cieszylibyśmy się, gdyby Europa mogła się zdecydować na jeszcze bardziej zintegrowaną politykę wobec uchodźców – mówił Gauck.
Duda podkreślił, że rozumie niemieckie stanowisko. Odpowiadając na pytania dziennikarzy, powiedział, że „to trudny problem, który musimy rozwiązać”. Przyznał, że trzeba reagować i pomagać uchodźcom, ale podkreślił znaczenie działań prewencyjnych. Wskazał na konieczność zapobiegania imigracji poprzez poprawę sytuacji w krajach, z których przyjeżdżają uciekinierzy, oraz na konieczność walki z przemytnikami ludzi. Zwrócił uwagę na groźbę fali uchodźców z Ukrainy w przypadku eskalacji konfliktu w Donbasie.
Duda podziękował Gauckowi nie tylko za życzliwe przyjęcie w Berlinie i bardzo dobre rozmowy, ale też za postawę, którą niemiecki prezydent „od lat prezentuje wobec Polski, wobec Polaków, postawę zrozumienia, szukania wspólnych wartości, postawę pogłębiania wzajemnych jak najlepszych relacji”.
Politycy rozmawiali też o polskiej mniejszości w Niemczech i o przyszłorocznych obchodach rocznicy podpisania traktatu o współpracy między obu krajami z 1991 roku.
Wcześniej podczas uroczystego obiadu Gauck powiedział, że podziwia odwagę i determinację Polaków w walce o ich prawa i o wolność. Prezydent Niemiec podkreślił, że los Polski leży mu – podobnie jak wszystkim politycznym decydentom w Niemczech – „szczególnie na sercu”.
Jako wydarzenie świadczące o więzach łączących oba kraje Gauck wskazał list biskupów polskich do biskupów niemieckich z listopada 1965 roku.
– Czytając go dzisiaj, odczuwam głębokie wzruszenie – powiedział prezydent.
Gauck przypomniał, że do sygnatariuszy listu należał Karol Wojtyła, późniejszy Papież Jan Paweł II. –
Dla nas, Niemców – chrześcijan i niechrześcijan, katolików i protestantów – list był wielkim darem – ocenił.
Zdaniem Gaucka, Polacy i Niemcy zbudowali w minionych dziesięcioleciach „wielki kapitał wzajemnego szacunku”.
– Budujmy na tym fundamencie – apelował prezydent Niemiec.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/swiat/142807,zbudujemy-strategiczne-relacje-z-niemcami.html
„Po raz pierwszy od lat nie
29 August, 2015 - 12:05
„Po raz pierwszy od lat nie na kolanach” - czy to cała prawda o wizycie prezydenta Dudy w Niemczech? Poczytajmy trochę między wierszami. KORESPONDENCJA Z BERLINA
fot. M. Czutko
Wizyta polskiego prezydenta w stolicy Niemiec nie była już tak radosną wycieczką, jak pierwsza zagraniczna podróż do Talinna. „To była twarda dyplomacja” - mówili nam uczestnicy delegacji w samolocie powracającym do Warszawy. Dobrze brzmi, ale cóż to może oznaczać?
Jeszcze będąc w Berlinie dobiegały nas głosy zachwytu nad stylem prowadzenia polityki zagranicznej przez prezydenta Dudę. „Po raz pierwszy od lat nie na kolanach” - ten komentarz najbardziej zapadł mi w pamięć. Rzeczywiście, po pięciu latach ospałej prezydentury Bronisława Komorowskiego zmiana jest widoczna, ale czy wyartykułowanie przez Dudę wprost naszego stanowiska, to już powód do takiej euforii? Ja bym radził poczekać na jakiekolwiek efekty tej eskapady.
Wizyta w Berlinie rozpoczęła się od ważnego elementu, którego ranga została nieco umniejszona. Prezydent Andrzej Duda przyjął niemieckiego ministra spraw zagranicznych Franka-Waltera Steinmeiera w swoim apartamencie hotelu „Adlon” (traktowanego wczoraj jako tymczasowa rezydencja) tuż przy Bramie Brandenburskiej. O kulisach tej rozmowy nie wiemy nic. To był jedyny punkt programu, gdzie nawet podczas ceremonii przywitania prezydentowi nie towarzyszyli fotografowie prasowi i operatorzy kamer telewizyjnych. Uścisk ręki na przywitanie zarejestrowali tylko osobiści fotografowie.
Znając zasadę, że „dyplomacja lubi ciszę”, można zatem domniemywać, że podczas tego spotkania padły jakieś ważne słowa. No, ale oficjalnego komunikatu nie ma i zapewne nie będzie. Pozostajemy w sferze domysłów. Wniosek jest jeden, Andrzej Duda nie mając wsparcia w polskim szefie dyplomacji postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i dać się poznać osobiście, bez pośrednictwa rządu, co mogłoby pewnie zadziałać jak krzywe zwierciadło.
— powiedział mi Christoph von Marschall, szef redakcji zagranicznej dziennika „Der Tagesspiegel”. Ja mam dokładnie odwrotne wrażenie. Jeżeli Duda będzie „dawał się poznawać Niemcom poprzez media”, a wiemy jaki jest stosunek polskich mediów do niego, to możemy sobie wyobrazić, jaki obraz „pisowskiego” prezydenta dotarłby do Berlina. Mogę sobie też wyobrazić, jaki obraz Dudy może przedstawiać ministrowi Steinmeierowi jego polski odpowiednik Grzegorz Schetyna. Dlatego ten bezpośredni kontakt jest tak ważny i bardzo dobrze, że do niego doszło.
Naprawdę miłym akcentu było przywitanie polskiej pary prezydenckiej przez prezydenta Joachima Gaucka, który jest Polsce życzliwy. Ale, żeby nie popaść w hurraoptymizm przytoczę jedno zdarzenie z konferencji po spotkaniu. Ze strony polskiej do niemieckiego prezydenta padły ustalone wcześniej dwa pytania, jedno w temacie przyjmowania uchodźców, a drugie o sprzeciw Niemiec wobec umiejscowienia stałych baz NATO na terenie Polski. I ten życzliwy Polsce polityk na pierwsze pytanie odpowiedział, a na drugie… nie. Nie dosłyszał, zapomniał, pominął? Nie wiem. Nie odpowiedział, a w dyplomacji brak odpowiedzi też jest jakąś odpowiedzią, prawda? Z drugiej strony, skąd w nas takie przeświadczenie, że nawet życzliwy Polsce polityk niemiecki będzie walczył o polskie interesy? I to wbrew woli swojej kanclerz, z którą przecież musi żyć na co dzień.
Jak ważny jest bezpośredni kontakt i brak bariery językowej można stwierdzić także na przykładzie polskiej Pierwszej Damy, Agata Kornhauser - Duda jest wszak nauczycielką języka niemieckiego. **Na konferencję prezydentów po wspólnym obiedzie pani Kornhauser - Duda i pani Daniela Schadt weszły roześmiane i rozbawione. Z relacji osób, które uczestniczyły w spotkaniu wiem, że doskonale się porozumiały. To może szczegół, ale bardzo ważny w kontekście pozostawienia po sobie dobrego wrażenia, które przecież jest jednym z celów takich spotkań (tym bardziej, że była to pierwsza wizyta).
CZYTAJ TAKŻE: Gauck do Dudy: Robicie Państwo na nas wrażenie, że zmiana prezydenta nie oznacza zmiany relacji z Niemcami
O spotkaniu z Angelą Merkel polski prezydent trochę już mówił, ale w większości były to okrągłe dyplomatyczne zdania.
CZYTAJ TAKŻE: Andrzej Duda o bazach NATO: Kanclerz Merkel rozumie całokształt sytuacji i widzi, co dzieje się po stronie rosyjskiej
Najważniejszy przekaz, jaki można wyczytać z tej rozmowy zawiera się w lakonicznym komentarzu ministra Krzysztofa Szczerskiego na pokładzie samolotu z Berlina.
— powiedział Szczerski.
I to jest budujące, bo to znaczy, że w ogóle było o czy rozmawiać. A co do treści… Specyfiką dyplomacji jest jej język. Szczególnie przy pierwszych spotkaniach tak obły i nic nie znaczący, że po rozmowie każdy z jej uczestników może ogłosić swój - dyplomatyczny - sukces.
http://wpolityce.pl/polityka/263687-po-raz-pierwszy-od-lat-nie-na-kolana...