Andrzej Duda o pięciu priorytetach polityki zagranicznej. Przeczytaj całe przemówienie [wpolityce.pl]

 |  Written by Ursa Minor  |  4

 

andrzejduda.pl
andrzejduda.pl

Uwierzmy w hasło, które wypowiedział prof. Lech Kaczyński - warto być Polakiem, warto, by trwała Rzeczpospolita, by Polska odgrywała rolę w Europie

mówił Andrzej Duda, przedstawiając w Warszawie swój plan i pomysły na aktywność prezydenta w dziedzinie polityki zagranicznej.

Spotkanie zorganizował Instytut Wolności, którego przedstawiciele chcą w ciągu trwającej kampanii wyborczej przepytać na tę okoliczność wszystkich najpoważniejszych kandydatów na prezydenta. Pierwszy odpowiedział sztab Andrzeja Dudy i to kandydat PiS i obozu zjednoczonej prawicy mówił na spotkaniu przy ul. Zielnej o swoich priorytetach w polityce zagranicznej.

Przeczytaj całe przemówienie Andrzeja Dudy:

Zacznę od tego, że konstytucja RP nazywa prezydenta najwyższym przedstawicielem. To stwierdzenie jest rozumiane w ten sposób, że prezydent samą swoją osobą uosabia państwo polskie. To nie tylko charakter symboliczny - prezydent może być kreatorem polskiej polityki zagranicznej, oczywiście przy założeniu wszystkich konstytucyjnych uwarunkowań - w tym współpracy z rządem.

Mieliśmy kilka lat temu w 2009 postanowienie Trybunału Konstytucyjnego - dotyczącego relacji między premierem a prezydentem w kontekście polityki zagranicznej. I tam ta zasada współdziałania została bardzo mocno zaakcentowana - Trybunał powiedział, że nic nie stoi na przeszkodzie, by prezydent brał udział w polityce zagranicznej, ale powinien to robić we współudziale z rządem.

Nie ma żadnych wątpliwości - że konstytucyjnie możliwości i konieczności, obowiązki działania w tym zakresie ma Prezes Rady Ministrów i rząd, ale rola prezydenta ze względu na charakter bardzo silnego mandatu, jaki otrzymuje, daje siłę i legitymację do działania.

Jeżeli mówimy o działalności w tej sferze zagranicznej, możliwości kreacyjnych prezydenta RP, to ja podzieliłbym całość na pięć obszarów: bezpieczeństwo Polski, aktywizacja polskiej dyplomacji, promocja Polski i aktywna polityka historyczna, współpraca z Polakami za granicą i Polonią i wreszcie kwestia pozycji Polski w organizacjach międzynarodowych.

Po pierwsze - bezpieczeństwo - wewnętrzne i zewnętrzne. To przede wszystkim sprofilowanie polskiej armii. Uważam, że kierunkiem, do którego powinniśmy powrócić to obrona terytorialna. Polska potrzebuje bardzo dobrze wyposażonej armii obronnej, która będzie spełniała rolę odstraszającą. By każdy cztery razy się zastanowił, zanim podejmie działania militarne wobec Polski. Armia ma zapewnić obronę przez czas taki, aż otrzymamy obronę ze strony państw sojuszniczych. Druga kwestia - to problem uzbrojenia. Mam głębokie przeświadczenie, że budowa potencjału militarnego polskiej armii, infrastruktury uzbrojeniowej - powinna opierać się na produkcji polskiej. To także element mojej idei - odbudowy gospodarczej kraju. Mieliśmy kiedyś dobrze funkcjonujący przemysł zbrojeniowy i on oczywiście istnieje, ale nie ma porównania między tym, co było dawniej, a co dziś pozostało

— mówił Duda, podkreślając kilka zakładów zbrojeniowych w Polsce, które dziś funkcjonują i działają, a z których pomocy należy korzystać przy budowie polskiej armii.

Chodzi o to, by wdrażanie tych technologii miało miejsce na naszym terenie. To również kwestia dochodu narodowego, miejsc pracy, ale przede wszystkim kwestia polskiego bezpieczeństwa.

W każdym przypadku, gdy Polska decyduje się na nabycie zbrojenia od naszych sojuszników, to powinny być to państwa NATO, a my powinniśmy negocjować za każdym razem zwiększenie obecności Sojuszu w naszym terenie - i to może być swoisty element tej wymiany handlowej. Nabywamy - ale w zamian za to otrzymujemy też dodatkowe wsparcie sojusznicze. Tego typu działania negocjacyjne powinny być przez Polskę podejmowane.

Kwestia zewnętrzna - wobec słabości polskiej armii i problemów polskiej i europejskiej polityki zagranicznej - to problem odrodzonego rosyjskiego imperializmu. Trudno mówić, że nie ma tego niebezpieczeństwa - za naszą granicą mamy do czynienia z rosyjską agresją i potrzebujemy bardzo poważnych gwarancji bezpieczeństwa; nie tylko na papierze, ale w sensie realnym. Potrzebujemy wzmocnienia obecności NATO w Polsce - ale i całej Europie Środkowo-Wschodniej. Powiem więcej - uważam, że powinniśmy się starać o twardą infrastrukturę NATO - dobrze by było, gdyby były to jednostki NATO.

Tutaj jest w niedługim czasie - moim zdaniem konieczność podjęcia inicjatywy, którą określam mianem Newport+. W przyszłym roku w Warszawie jest szczyt NATO i Polska już dziś powinna wychodzić z inicjatywą wzmocnienia obecności Sojuszu na terenie Polski i Europy środkowo-wschodniej. Ten pakiet już trzeba negocjować, by na szczycie NATO został on przyjęty - wówczas można byłoby mówić o sukcesie Polski. Samym sukcesem nie będzie tylko to, że szczyt odbywa się w Warszawie. Dla mnie to kwestia techniczna - sukcesem będzie uzyskanie ze strony państw sojuszniczych konkretnych gwarancji dla Polski, za którymi pójdą konkretne działania. To nie powinno być tylko podsumowanie szczytu w Newport, dyskusja o szpicy, ale szereg dodatkowych gwarancji dot. twardej infrastruktury. Dzisiaj polska dyplomacja, prezydent i właściwi ministrowie powinni w tej sprawie działać.

Drugi element, o którym wspomniałem - to kwestia aktywizacji polskiej dyplomacji. Uważam, że polska polityka zagraniczna w tym ujęciu funkcjonowania polskiej dyplomacji powinna zostać zitensyfikowana w punktowy sposób. Stwórzmy sieć diamentowych ambasad - w tych państwach, które uznamy za szczególnie istotne z perspektywy naszych interesów. Te ambasady powinny mieć charakter nieoficjalny i być wzmocnione pod względem personalnym, infrastrukturalnym i finansowym. Powinny uzyskać pewne specjalne, wyjątkowe możliwości działania - po to, by w tych państwach, które są szczególnie istotne, w sposób najsprawniejszy polska dyplomacja mogła realizować konkretne interesy.

Potrzebujemy młodej kadry w polskiej dyplomacji - mamy dziś tego niedostatek, potrzebne jest dobre szkolenie. Rozważmy utworzenie polskiej szkoły dyplomacji, swoistego instytutu dyplomatycznego, który szkoliłby kadry na polskie - a w przyszłości nie tylko polskie - potrzeby. Moglibyśmy szkolić, tak jak szkolą Rosjanie, Amerykanie. Uważam, że jako 38-milionowy kraj możemy pozwolić sobie na to, by taką szkołę w Polsce stworzyć, ale najistotniejszym punktem tutaj jest to, że potrzebujemy młodej kadry do polskiej dyplomacji. To w moim głębokim przeświadczeniu element niezwykle istotny.

To również element promocji Polski i polskiej polityki historycznej realizowanej za granicą - to bardzo ważne, zwłaszcza w ostatnim czasie sobie to uświadamiamy, gdy widzimy skutki uprawianej od dziesięcioleci polityki historycznej w wykonaniu Niemiec, Rosji i różnych publikacji. To kwestia polityki historycznej realizowanej w wykonaniu wielu krajów - to są dobre wzorce, w jaki sposób tę politykę należy realizować i nie warto tu oszczędzać.

Osobiście jako prawnik wywodzący się z UJ i środowiska uczelnianego, jestem przywiązany do idei kreowania szkół prawa polskiego za granicą. Myślę, że tak jak istnieje szkoła prawa polskiego we Lwowie, tak powinniśmy takich szkół kreować więcej - poprzez polskie uczelnie - które takie instytuty powinny zakładać, przygotowując grunt do polskiej ekspansji gospodarczej. To także kreowanie nici sympatii do nas - co jest niezwykle istotne.

Ale to również pewne programy promujące polską kulturę i historię. Mam takie nazwy techniczne: „Polskie skrzydła” - promujący nasz dorobek i państwo jako kraj dumy z naszej historii i sukcesów, jakie na przestrzeni tej naszej historii miały miejsce. Trzeba przypominać Zachodowi, że to nie kto inny tylko my zatrzymaliśmy nawałę bolszewicką w 1920 roku, a wcześniej nawałę turecką. My o tych elementach dumy powinniśmy mówić - i wiedzę tę upowszechniać także za granicą, w całym świecie. To wielka rola do odegrania dla placówek naukowo-edukacyjnych. Taką rolę można nadać Instytutowi Adama Mickiewicza, który mógłby być czymś na kształt Instytutu Goethego - poszerzajmy wiedzę o Polsce, nauczajmy języka polskiego za granicą. To wielka rola do odegrania przez prezydenta, który przez samą swoją obecność podnosiłby ich rangę, rozpoznawalność i prestiż na świecie - nie mówiąc o bezpośredniej współpracy przy tworzeniu programów.

Polaków za granicą jest coraz więcej. Kierunek polskiej polityki powinien być taki, by stworzyć alternatywę, by poziom życia w Polsce: i dostępności pracy, i możliwości realizowania się biznesowo, i uzyskania wynagrodzeń, zbliżył się do średniego poziomu starej UE. By młody Polak miał alternatywę, a kwestia ekonomiczna nie była decydującym argumentem o wyjeździe za granicę - młodzi wyjeżdżają dziś, bo to inne kraje dają im wędkę, by mogli złapać rybę, a ryba jest do złapania. Dziś młodym Polakom trudno jest zdecydować się na założenie rodziny, bo jest trudno o pracę, a możliwość kupna mieszkania jest czymś niemal nierealnym. Chciałbym, by oni z zagranicy wrócili - ale zanim wrócą trzeba prowadzić za granicą polskie szkoły dla dzieci, które byłyby pod opieką polskich placówek dyplomatycznych - by nasze dzieci mogły się uczyć polskiej historii. Dopóki nie poprawimy polskiej sytuacji gospodarczej, musimy utrzymać młode pokolenie w polskości - i w sensie patriotycznym, i językowym. (…) To również wspieranie polskich placówek za granicą - jest kwestią dyskusyjną, czy podmiotem, który dzieli środki finansowe jest MSZ czy Senat. Osobiście jestem za tym, by ta sprawa wróciła pod skrzydła Senatu - senatorzy mogliby otrzymać te zadania i dodatkowe środki z powrotem, by projekty w stylu „Polskie ognisko”, kreujące polskie postawy patriotyczne i zajmujące się polskością, były pod szczególną opieką polskiego państwa.

Każdy Polak, który znajduje się za granicą, powinien mieć poczucie, że jego państwo jest silne i chroni go nawet za granicą. To intensyfikacja działań pomocowych - nie zawsze dziś jest to odczuwalne. Trzeba stworzyć warunki, by mieli poczucie, że ta pomoc jest. To programy informacyjne. (…) Chodzi o to, by każdy Polak czuł, że ta opieka jest - i działa szybko. To także wielkie organizacje polonijne - one nie wymagają wsparcia, bo kiedy mówimy o organizacjach w USA, to one radzą sobie finansowo, są dosyć bogate, ale trzeba z nimi zacieśniać współpracę. To element niezwykle istotny - a polska polityka zagraniczna, MSZ i prezydent powinien stawiać na tę współpracę. Prezydent powinien dbać o to, by te organizacje czuły się docenione. Prezydent powinien celebrować obecność Polonii w krajach, do których się udaje.

To budowanie więzi, dumy narodowej, a z drugiej strony walka o młodych ludzi, którzy przyznają się do korzeni, a zajmują ważne stanowiska. Utrzymywanie z ludźmi na uczelniach, w biznesie - pokazywanie, że Polska o nich pamięta - jest bardzo ważne.

Wreszcie to kwestia polskiej polityki na arenie międzynarodowej. Powinniśmy prowadzić politykę absolutnie zdecydowaną - trzeba iść do przodu, z poczuciem godności i pozycji - dumy narodowej, naszego ważnego położenia w sercu Europy. Jesteśmy dużym krajem europejskim, powinniśmy to czuć.

Powinniśmy z całej siły dążyć do tego, by znaleźć się w G-20, by znaleźć się w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Powinniśmy zabiegać o to, by był polski kandydat na przewodniczącego ONZ. Dlaczego nie? Powinniśmy podjąć w tym kierunku starania - wystawianie kandydatury jest pokazaniem polskiego potencjału.

To podstawowe ramy, w których chciałbym mówić o polskiej polityce zagranicznej - uwierzmy w hasło, które wypowiedział prof. Lech Kaczyński - warto być Polakiem, warto, by trwała Rzeczpospolita, by Polska odgrywała rolę w Europie. Pan prezydent miał na myśli pewien symbol - nie możemy być spychani i ściągani w kierunku wschodu - a prezydent nie tylko w warstwie symbolicznej, ale i konkretnych działań we współpracy z rządem, powinien być aktywny. I taką aktywną prezydenturę proponuję moim rodakom. Dziękuję bardzo.

Po przemówieniu Andrzej Duda wziął udział w debacie poprowadzonej przez Igora Jankego. Będziemy jeszcze o niej szerzej informować.

http://wpolityce.pl/polityka/234643-polityka-obronna-diamentowe-ambasady...

5
5 (1)

4 Comments

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Plan Dudy na zmianę w polityce zagranicznej jest ciekawy, choć wymaga przedstawienia szczegółów. Nerwowa reakcja sztabu Komorowskiego mówi jednak wiele… RELACJA

To nie może być polityka płynięcia w głównym nurcie, nie możemy zapaść w sen, przekonani, że wszystko dookoła samo się załatwi - to główny przekaz, z jakim Andrzej Duda przedstawiał swoje założenia dotyczące polityki zagranicznej, jaką chce realizować w roli prezydenta Polski. Byłem na sobotnim spotkaniu zorganizowanym przez Instytut Wolności i trzeba przyznać, że przemówienie Dudy - jak i jego debata z Igorem Jankem - wpisały się w strategię „aktywnego” odróżnienia na tle biernej i sennej polityki Bronisława Komorowskiego.

Pełne przemówienie Dudy znajdą państwo tutaj: Polityka obronna, diamentowe ambasady i G-20. Andrzej Duda o pięciu priorytetach polityki zagranicznej. Przeczytaj całe przemówienie!

Kandydat PiS na prezydenta przedstawił swoją wizję, w której Głowa Państwa jest aktywnym graczem na płaszczyźnie polskiej dyplomacji, a wysiłki podejmowane przez państwo - celem wzmocnienia pozycji Polski na arenie międzynarodowej - są zwiększone i zintensyfikowane. Siłą rzeczy w takim przemówieniu zabrakło jednak kilku wątków i kilku konkretów, które - w moim przekonaniu - paść powinny.

Ale po kolei. Po przedstawieniu planu - zawartego w pięciu kluczowych punktach - na swoją politykę zagraniczną jako prezydenta Polski Andrzej Duda był dopytywany o szczegóły tych zagadnień, które w wystąpieniu nie padły. Warto przy tym zwrócić uwagę na jego podsumowanie 25 lat polskiej dyplomacji, bo zawarta jest w nim istota tego, co Duda chce przeciwstawić dotychczasowej polityce.

Przesunęliśmy się na Zachód, wydobyliśmy się z rosyjskiej strefy wpływów - poprzez wejście do UE i przynależność do NATO. Jeśli mówimy o zysku 25-lat, to te dwa elementy są absolutnym plusem. Ale to nie oznacza, że powinniśmy się rozsiąść i cieszyć - sytuacja jest dynamiczna i zaczyna się to zmieniać na naszą niekorzyść

— mówił Duda.

Owe „rozsiadanie się” i „cieszenie” to jasny pstryczek w kierunku otoczenia rządu Platformy Obywatelskiej, ale przede wszystkim prezydenta Komorowskiego i jego otoczenia. Duda zaznaczył to zresztą pod koniec debaty, bezpośrednio zwracając się do gen. Stanisława Kozieja:

Otoczenie pana prezydenta - mówię tu o gen. Kozieju - zamiast mówić, że grozi nam wojna z Polską, zamiast straszyć Polaków, powinno zabrać się do pracy i aktywności na forum NATO, by domagać się zabezpieczenia dla Polski. To nie straszenie Polaków jest zadaniem dla polityków, ale tworzenie ram bezpieczeństwa

— przekonywał Duda.

Europoseł Prawa i Sprawiedliwości wypunktował - nie odbiegając od dotychczasowej krytyki w wykonaniu innych przedstawicieli tej partii - błędy polskiej dyplomacji w sprawie zaangażowania na wschodzie Europy, zwłaszcza w kontekście Ukrainy.

Nasza rola jest podrzędna, może bardziej wykonawcza - sami skazujemy się na to, że sami skazujemy się na rolę, że zostawia się nas za drzwiami. Widać to ostatnio bardzo dobrze ws. Ukrainy

— mówił Duda.

Przypominał przy tym politykę i słowa śp. Lecha Kaczyńskiego, zaznaczył, że Polska powinna prowadzić bardziej aktywną politykę i występować w ostatnich kilku latach z konkretnymi inicjatywami w tym zakresie.

Mówienie o byciu przy stole proszę traktować jako stwierdzenie metaforyczne - chodzi także o to, w jaki sposób my kreujemy politykę całej Unii Europejskiej. W zeszłym tygodniu zadałem konkretne pytania - „szefowej unijnej dyplomacji” Mogherini, bo Donalda Tuska nie było. Te pytania dotyczyły tego, dlaczego Mogherini czy Tusk nie jadą do Mińska.To istotne pytania o mandat, jaki ma Francois Hollande czy Angela Merkel od instytucji Unii Europejskiej. (…) Oni w moim przekonaniu reprezentują interesy swoich krajów, a nie nasze

— mówił Duda.

W krytyce działań polskiej dyplomacji - w tym prezydenta - kandydat PiS powinien jednak nakreślić szerzej sprawę sojuszów regionalnych. Przy formowaniu planu polityki zagranicznej pomagał mu między innymi Krzysztof Szczerski - stąd moje zdziwienie, że zabrakło w nim jasno wyłożonego planu powrotu do idei, którą próbował realizować śp. Lech Kaczyński. Szczerski - kandydat PiS na ministra ds. europejskich - mówi o tym w niemal każdej rozmowie, w której podnoszone są sprawy polityki zagranicznej. Rozmawiałem z nim o tym również w czwartek - szkoda, że Duda poza odwołaniem się do słów nieżyjącego prezydenta, nie rozwinął jego wizji i nie nakreślił konkretnych inicjatyw, które pomogłyby wrócić do tamtych pomysłów.

To nie tylko Litwa, Łotwa i Estonia, ale i kraje nordyckie. Musimy szukać tu nici porozumienia i kreować naszą politykę. (…) Takie poszerzanie i tworzenie takich zrębów instytucjonalnych może pomagać krajom, które nie są w UE, a do tego dążą

— te słowa Dudy to za mało. A to przecież wątek, który jest niemal strategicznym i fundamentalnym w polityce zagranicznej, jaką proponuje PiS.

CZYTAJ WIĘCEJ: Szczerski: Tusk w Brukseli jest traktowany jako Mr Nobody. „Trzeba Niemcom i Francuzom jasno mówić o roli Polski ws. Ukrainy!” NASZ WYWIAD

Tak w swoim przemówieniu, jak i podczas późniejszej dyskusji, Andrzej Duda sporą część czasu poświęcił na sprawy obronności. To bardzo dobrze - słusznie wytykano mu, że podczas pamiętnej konwencji rozpoczynającej na poważnie kampanię prezydencką, zabrakło tych wątków. Z tej perspektywy ciekawie wyglądał pomysł na „Newport+” (znów odsyłam do całości wystąpienia) i chęci wykorzystania zaplanowanego na 2016 rok w Warszawie szczytu NATO - tak, by wsparcie wojskowe NATO w Polsce i krajach Europy Środkowo-Wschodniej było o wiele większe. Zabrakło mi jednak zejścia niżej, na poziom konkretów - i wyjaśnienia, ile procent PKB powinniśmy przeznaczyć na obronność, jak liczna powinna być polska armia, czy powinniśmy wrócić do kwestii poboru do wojska.

Bardzo sensownie Duda wybrnął z problemu (nie)wspierania polityki prowadzonej przez Viktora Orbana. Kandydat PiS przyznał, że o ile podoba mu się polityka wewnętrzna premiera Węgier, z której warto korzystać na gruncie polskim (na przykład w kwestii walki z międzynarodowymi korporacjami), to nie możemy zgodzić się na jego politykę zagraniczną. Wybrzmiał w tym głos i sens, który nakreślił w piątek na naszym portalu Piotr Zaremba - nie ma sensu obrażać się na dany kraj. Trzeba patrzeć bardzo realistycznie i wyciągać wnioski. Inna rzecz, że nie warto też zapatrywać się ze ślepą fascynacją, co niekiedy miało w miejsce na polskiej prawicy i to niekoniecznie w samym PiS, co w jego otoczeniu.

CZYTAJ WIĘCEJ: Piotr Zaremba: Orban nie wierzy w Europę. My jesteśmy na nią skazani

CZYTAJ TAKŻE: Szymański: Popisem hipokryzji jest wyżywanie się na Orbanie. On nie robi niczego innego niż Francja czy Niemcy. NASZ WYWIAD

Ciekawie brzmiały postulaty zintensyfikowania działalności polskich instytutów, budowania polskich szkół dyplomacji i prawa - tak, by w przyszłości sensownie je wykorzystać. Duda wspomniał na przykład o planach powołania polskiego odpowiednika Instytutu Goethego, który miałby przygotowywać swoisty grunt dla polskiej dyplomacji.

Jeżeli tam będą silne polskie instytuty, które będą na bieżąco budowały pozycję Polski, to wszystko to składa się na kreowanie obrazu naszego partnera jako partnera, a nie aktora klasy B

— ocenił.

Co cieszy, nie zabrakło wątku polityki energetycznej. Duda - choć znów unikając konkretów, a pozostając na nakreślonych szkicach - mówił o konieczności odrzucenia pakietu klimastycznego.

Węgiel jest naszym wielkim skarbem i nie jest zgodna z polską racją stanu jakakolwiek dekarbonizacja. Powinniśmy z gruntu odrzucać takie pomysły. (…) Mamy potencjał do reorganizacji polskiego górnictwa, mamy świetne maszyny i mamy doskonałe kadry naukowe, które od dziesiątków lat zajmują się sprawami energetyki, chemią i węglem. (…) Bądźmy realistami - jeżeli pakiet klimatyczny będzie realizowany, to pętla będzie się na nas zaciskała coraz bardziej. (…) To cyniczna polityka Zachodu

— mówił Duda.

I znów - wiarygodnie zabrzmiało odwołanie się do dziedzictwa i wiedzy rodziców pracujących na AGH i unowocześnienia sposobu wydobywania polskiego węgla, ale zabrakło sprecyzowania, jak miałoby wyglądać w szczegółach zablokowanie zaakceptowanego już przez Polskę pakietu klimatycznego.

Andrzej Duda w swoim wystąpieniu i późniejszej rozmowie przedstawił się jako polityk, który celnie i szeroko nakreśla problemy, z jakimi zmaga się polska dyplomacja. Dobrze wypadło hasło Dudy o ograniczeniu prawa unijnego w Polsce, ciekawie wyglądał pomysł powołania Ośrodka Studiów Wschodnich - tym razem skierowanego na Zachód i Stany Zjednoczone.Duda popisał się wiedzą, ale miałem wrażenie, że jego pozytywny postulaty pozytywne były często zbyt ogólne. Inna rzecz, że formuła debaty skróconej do dwóch godzin nie pozwala na szczegółowe rozwinięcie każdego wątku.

Zabrakło mi również pytania - tu moja pretensja do Igora Jankego, ale i samego Dudy - o to, w jaki sposób jako prezydent wróci do sprawy katastrofy smoleńskiej, wyjaśnienia jej przyczyn i próby ściągnięcia do Polski wraku i czarnych skrzynek. Wbrew pozorom to nie żadne historyczne wydarzenie, ale problem, który wciąż pozostaje nierozwiązany. Do jakich instytucji międzynarodowych Duda zwróciłby się jako prezydent? Czy podjąłby tę kwestię w bilateralnych rozmowach z Rosją, czy z pomocą UE? Tego się nie dowiedzieliśmy. Znam reguły kampanii i wiem, że kamery TVN tylko czekają na wątek smoleński, a większość społeczeństwa jest tym tematem zmęczona. Niemniej jednak nie wszystkie słowa i pomysły muszą odpowiadać wszystkim obywatelom i wyborcom. Czasem będzie trzeba iść pod prąd. Również w kampanii.

Podsumowując - Andrzej Duda przedstawił się jako polityk o sporej wiedzy, z ogromnymi aspiracjami i oczekiwaniami wobec polskiej dyplomacji i polityki zagranicznej. To bardzo dobrze. Kandydat PiS potwierdził swoje przygotowanie, choć pozostawił też niedosyt - powtórzę, nie wiem, na ile to „wina” krótkiego czasu debaty, a na ile przygotowania samego Dudy. Wiem na pewno, że trzeba będzie wszystkie te kwestie omówić i dopracować w szczegółach. A jak wiadomo - diabeł często tkwi właśnie w nich.

Znamienna - i niestety ośmieszająca sztab prezydenta - była reakcja Bronisława Komorowskiego, którego ludzie próbowali na bieżąco reagować (na Twitterze) na słowa Andrzeja Dudy . Zabawa w debatę, którą zaproponował sztab Komorowskiego byłaby może i wesoła, gdyby nie to, że prezydent permanentnie odmawia dyskusji w cztery oczy, w świetle kamer i przy dużej widowni. Sztab Komorowskiego próbował twittować na przykład w ten sposób:

 

 

I przyznają państwo, że nie wygląda to poważnie. Nerwową reakcją sztab pana prezydenta potwierdził jednak, że prawdziwym i realnym kontrkandydatem jest tylko Andrzej Duda. Nacisk opinii publicznej, by obaj politycy zmierzyli się w debacie, w której wzajemnie będą mogli dopytać się o konkrety, szczegóły i wykazać wiedzą jest bardzo potrzebny.

Na dziś wiemy jedno - Duda chce zmiany, na którą ma pomysł i plan, do którego trzeba będzie dobudować konkrety. Na tle bezbarwnego Komorowskiego wygląda to całkiem nieźle.

http://wpolityce.pl/polityka/234650-plan-dudy-na-zmiane-w-polityce-zagra...

Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
te wypociny @prezydentpl na TT. Szkoda, że zaprzestali pisania. Niezły ubaw i z pewnością przysporzyli wielu głosów Andrzejowi Dudzie. Każdy myślący, widząc takie bzdury i liczbę błędów, musiał stwierdzić, że Komorowski nigdy więcej....
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor
błąd. Każdy myślący już wybrał Dudę i na niego zagłosuje.
Niemyślący, bądź myślący inaczej, bezrefleksyjnie karmili i nadal karmią się propagandą środowisk wrogich polskim interesom. Oni też już wybrali -  Bredzisława niestety.

Pozdrawiam.Ursa Minor

ps.
co nie znaczy, że nie mamy obowiązku tym wszystkim błądzącym nieść kaganka oświaty... ;-)
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Kampania Andrzeja Dudy wyraźnie przyspiesza. Wystartowała akcja billboardowa

Fot. wPolityce.pl/mk
Fot. wPolityce.pl/mk

Nasz fotoreporter zarejestrował pod Warszawą wielkie plakaty promujący kandydata Prawa i Sprawiedliwości w wyborach prezydenckich Andrzeja Dudę.

Polityk, którego konwencja, dynamiczna, pełna świeżości, przełamała blokadę wielkich mediów, wyraźnie ruszył do przodu. Notuje stałe wzrosty w sondażach, które dają mu już na pewno drugą turę. Widać też ogromną nerwowość w obozie Bronisława Komorowskiego, który osobiście i przez pomagierów nie szczędzi złośliwości i tanich przytyków. Na razie - bezskutecznie. Poparcie dla Komorowskiego spada, a marzenie o intronizacji coraz bardziej śmieszy. Podobnie jak archaiczność prezydenta, który najwyraźniej nie rozumie potrzeb oraz ambicji Polaków i czasów jakie nadeszły. To wszystko otwiera przed Dudą i partią Jarosława Kaczyńskiego niepowtarzalną szansę!

 

Fot. wPolityce.pl/mk
Fot. wPolityce.pl/mk

CZYTAJ TEŻ: „Przeszłość ma na imię Bronisław!” Zobacz nowy klip wymierzony w Komorowskiego! WIDEO!

http://wpolityce.pl/polityka/234639-kampania-andrzeja-dudy-wyraznie-przy...

Więcej notek tego samego Autora:

=>>