Bronisław Komorowski wygwizdany. "Zawsze znajdzie się ktoś, kto przyjdzie z nieumytymi nogami" [rmf24.pl]

 |  Written by Ursa Minor  |  5

„W rodzinie zawsze znajdzie się ktoś, kto przyjdzie z nieumytymi rękami albo nogami, w kaloszach wejdzie na cudze święto” – tak ubiegający się o reelekcję prezydent Bronisław Komorowski skomentował gwizdy podczas jego spotkania z wyborcami w Nowym Targu. „Tak się zdarza, ale trzeba się kochać w rodzinie i zawsze trzeba zgody" – zastrzegł.

Bronisław Komorowski i szef jego sztabu Robert Tyszkiewicz w "bronkobusie" /PAP/Jacek Turczyk /PAP
Bronisław Komorowski i szef jego sztabu Robert Tyszkiewicz w "bronkobusie"
/PAP/Jacek Turczyk /PAP

Bronisław Komorowski witany był w Nowym Targu po góralsku - ze śpiewami i muzyką. Podczas wiecu słychać było także gwizdy tych, którzy nie zgadzają się z jego polityką.

Nie zawsze jest łatwo o zgodę. W każdej rodzinie, w każdym sąsiedztwie, w każdej społeczności lokalnej bywa różnie. Bywają tacy, którzy chcą zgody, ale i bywają tacy, którzy czują się dobrze przy braku zgody - mówił Bronisław Komorowski.  Przekonywał, że ludzi, którzy chcą w Polsce zgody, jest więcej. Dlatego wygramy zbliżające się wybory! Wygrają ci, którzy chcą Polski zgodnej i bezpiecznej, bo każdy normalny człowiek, który kocha swoją ojczyzną, rodzinę, miejscowość, chce zgody i bezpieczeństwa! - zapowiedział.

Bronisław Komorowski podkreślił, cieszy się, że swoją wyborczą podróż po Polsce rozpoczął na Podhalu i stąd będzie jechał na północ. Bo jest szansa jazdy z górki, w kierunku Krakowa, Warszawy, by zakończyć wielką podróż przez Polskę nad morzem 8 maja na Westerplatte - stwierdził prezydent.



Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/raport-wybory-prezydenckie2015/najnowsze-fakty/news-...
5
5 (1)

5 Comments

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Wybierz zgodę (na korupcję) i bezpieczeństwo (dla złodziei)

 
„Koledzy Skarbu Państwa” jak tlenu potrzebują reelekcji Bronisława Komorowskiego.

Budowa Stadionu Narodowego – najdroższa w Europie, według raportu NIK przepłacona o ponad 268 mln zł, wielomilionowe zamówienia bez przetargów, NIK pisze o korupcji w tle.

Budowa Stadionu Śląskiego – przepłacona o setki milionów złotych, trudno to policzyć, zamówienia bez przetargu, NIK pisze delikatnie o mechanizmach korupcjogennych.

Stadionu we Wrocławiu – setki milionów strat, podejrzenia korupcji jak wyżej...

Sprzedaż państwowych gruntów rolnych – pełna dowolność w zakresie typowania do sprzedaży, wycen, przetargów, woń korupcji unosi się tam dalej niż woń wylewanej na tych polach gnojówki.

Wywłaszczanie gruntów pod autostrady – pełna dowolność, korupcja w tle.

To przykłady z paru niedawnych kontroli dość oszczędnej w krytykach Najwyższej Izby Kontroli.

O aferze hazardowej zamiecionej pod dywan, o aferze teleinformatycznej (ponoć największa afera III RP) o aferze Amber Gold i ciągniętym po lotnisku samolocie nawet nie chce się wspominać.

Gdzie kamieniem nie rzucić (a kamieni w Polsce kupa), to trafisz w uwijających się skrzętnie wokół majątku państwowego gości, których redaktor Jachowicz kiedyś znakomicie nazwał kolegami Skarbu Państwa.

Dla nich rzeczywiście trwa obecnie złoty wiek. Złoty wiek dla korupcji i okradania państwa.

„Koledzy Skarbu Państwa” jak tlenu potrzebują zwycięstwa Bronisława Komorowskiego. Bo tylko on gwarantuje im, że to się nie skończy, wszak do zagospodarowania jest jeszcze sporo różnych dóbr.

Dlatego hasło wyborcze jest dobre – wybierz zgodę na korupcję i bezpieczeństwo dla złodziei... Wpis dostępny na blogAID Mec. Janusz Wojciechowski Były prezes NIK, europoseł z ramienia Prawa i Sprawiedliwości

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/131731,wybierz-zgode-na-korupcje-i-bezpieczenstwo-dla-zlodziei.html


 
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Zadowoleni z rządów Platformy i Komorowskiego łączcie się

Takie było przesłanie blisko godzinnej „czytanki” Bronisława Komorowskiego na zorganizowanej z rozmachem (z wjazdem bronkobusu do hali Expo w Warszawie) konwencji urzędującego prezydenta.

Na sali najważniejsi politycy Platformy (choć rzucał się w oczy brak marszałka Sikorskiego) i sporo różnego rodzaju celebrytów (sportowcy, aktorzy, ludzie kultury), urzędnicy ci ministerialni i samorządowi i trochę młodych ludzi, których organizatorzy usilnie zbierali, aby wszystkich posadzić za mównicą, zza której przemawiali goście uroczystości i sam prezydent Komorowski.

Przemówienia wygłaszane na sali, ale także odtwarzane na monitorach miały jako myśl przewodnią stwierdzenie: „Jest nam dobrze, więc niczego nie powinniśmy zmieniać, także prezydenta”.

Najbardziej wyraziście ujął ten „błogostan” sam Bronisław Komorowski, który już na początku swojego przemówienia stwierdził: „Trzeba być ślepym, żeby nie widzieć, że żyjemy w złotym okresie dla Polski”. Przemówienie Komorowskiego mimo że trwało blisko godzinę, było jednak najsłabszą częścią konwencji mimo tego, że prezydent musiał wcześniej ćwiczyć jego czytanie i wyraźnie się starał podczas jego wygłaszania.

Hasło, które na koniec przedstawił „Wybierzmy zgodę i bezpieczeństwo”, zdaje się „wyszło” sztabowi Platformy z zamówionych pogłębionych badań fokusowych, ma się jednak nijak do 8 lat rządów Platformy i samego Komorowskiego (najpierw jako marszałka Sejmu, a obecnie prezydenta RP).

Nawet już się nie chce przypominać, jak marszałek Komorowski (druga osoba w państwie ) nawoływał do zgody podczas prezydentury śp. Lecha Kaczyńskiego (tego jego „ślepy snajper by nie trafił”, czy „prezydent gdzieś poleci i wszystko się zmieni”), a także po tragedii smoleńskiej, kiedy nakazał usunięcie krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego i sprzeciwiał się budowie pomnika na Krakowskim Przedmieściu (do czego teraz cynicznie w kampanii wyborczej wraca).

Ba, w ramach tego nawoływania do zgody zatwierdził myśl przewodnią wczorajszego przemówienia premier Kopacz, podczas którego brutalnie atakowała kontrkandydata Komorowskiego, Andrzeja Dudę i straszyła powrotem do władzy Jarosława Kaczyńskiego.

Podobnie jest z drugą częścią hasła Komorowskiego „bezpieczeństwem”.Jak może być w tej sprawie wiarygodny człowiek, który ostrzeżenia swojego poprzednika śp. Lecha Kaczyńskiego po najeździe Rosji na Gruzję nie tylko bagatelizował, ale nawet wyśmiewał.

Jak można wierzyć Komorowskiemu, że zapewni Polakom bezpieczeństwo, skoro zgodził się na reset relacji z Rosją, blisko 5 lat swojego urzędowania uspokajał, że jesteśmy najbezpieczniejszym krajem w Europie i nie mamy żadnych wrogów, że w prezydencie Janukowyczu mimo blisko 30 spotkań nie rozpoznał „moskiewskiego agenta”.

Wreszcie jak może być przekonujący w sprawie bezpieczeństwa człowiek, który przyzwalał na kolejne kroki rządu rozmontowujące polską armię (mimo tego, że jest konstytucyjnym zwierzchnikiem sił zbrojnych).

Często przypomina się, że Komorowski był taki przewidujący przyszłe konflikty, iż w końcówce rządów AWS przeforsował ustawę o przeznaczaniu na armię corocznie wydatków w wysokości 1,95 proc. PKB.

To akurat prawda, tyle tylko, że Komorowski już jako prezydent przyzwalał, aby rząd Platformy i PSL corocznie te wydatki zaniżał, tak że w okresie jego prezydentury nie wydano na modernizację armii około 10 mld zł (tylko w roku 2012 podczas nowelizacji budżetu, którą Komorowski podpisał mimo już coraz wyraźniejszego rosyjskiego zagrożenia, ścięto blisko 3,5 mld zł wydatków modernizacyjnych).

Tak więc hasło Komorowskiego „Wybierzmy zgodę i bezpieczeństwo” to fikcja, także jego przekonanie, że połączone siły zadowolonych z rządów Platformy i prezydenta wystarczą do wygrania wyborów, ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. Pozostaje więc straszenie Kaczyńskim i PiS, ale Polacy na „ten numer” po raz kolejny nie dadzą się już nabrać. Dr Zbigniew Kuźmiuk

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/131741,zadowoleni-z-rzadow-platformy-i-komorowskiego-laczcie-sie.html


 
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor
​Komorowski w trasie. Został wygwizdany przez mieszkańców Podhala
​Komorowski w trasie. Został wygwizdany przez mieszkańców Podhala - niezalezna.pl
foto: Filip Blazejowski/Gazeta Polska
Bronisław Komorowski został dziś wygwizdany podczas spotkania z mieszkańcami Podhala. Kamery telewizji zarejestrowały zdarzenia w momencie przemawiania Komorowskiego, ubiegającego się o reelekcje, na Rynku w Nowym Targu.
 
„A w rodzinie jak w rodzinie. Bywa, że taki przyjdzie napity na święta, bywa, że przyjdzie z nie umytymi nogami albo rękami, w kaloszach wejdzie w cudze święto (...) Trzeba w rodzinie zawsze zgody. Nawet z właśnie takimi przedstawicielami własnej rodziny – mówił Bronisław Komorowski kiedy w tle słychać było gwizdy zebranych.


 
Nie jest to pierwszy raz w karierze Komorowskiego na stanowisku prezydenta, kiedy polityk PO został wygwizdany.
 
Tak, na przykład, Komorowski został wygwizdany ostatnio w sierpniu ub. podczas uroczystego sadzenia wraz Lechem Wałęsą „dębu wolności” z okazji 34. rocznicy powstania Solidarności. „Oszuści!”, „złodzieje!” - wykrzykiwali protestujący, zgromadzeni pod Salą BHP stoczni w Gdańsku.

http://niezalezna.pl/64900-komorowski-w-trasie-zostal-wygwizdany-przez-m...
 
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

"Ikona politycznego obciachu"

 
Ikona politycznego obciachu - niezalezna.pl
foto: GPC
Pięć lat prezydentury Bronisława Komorowskiego to wystarczająco długi okres, by utwierdzić się w przekonaniu, że mamy do czynienia z wielką wizerunkową mistyfikacją.

Sam prezydent przedstawia się i bywa przez innych przedstawiany jako reprezentant dobrej polskiej tradycji szlachecko-dworkowej, polsko-kresowej, litewsko-koroniarskiej. Wspomina się często działalność opozycyjną młodego Bronisława, który w tamtych opozycyjnych czasach raczej sytuował się po stronie tradycyjno-patriotycznej niż po stronie tak zwanej lewicy laickiej. Ale niezależnie od rodzinnych paranteli i działalności opozycyjnej obecny Bronisław Komorowski prezentuje dokładne przeciwieństwo tamtego wizerunku.
 
Prostak we własnej osobie
 
Zacznijmy od stylu, bo, podobno, styl to człowiek. Otóż Komorowski kontynuuje styl Wałęsy, a po części także Kwaśniewskiego. Rzecz nie tylko w tak zwanych wpadkach, które często nie są wpadkami, a wręcz zawstydzającymi kompromitacjami. Ogólne wrażenie tej prezydencji to przaśność: kiepskie, nudne wystąpienia, zwykle czytane z kartki, prymitywne dowcipy, prostackie zachowanie. Wygląda to tak, jakby opiekunowie prezydenta od savoir-vivre’u albo nie istnieli, albo mieli do czynienia z przypadkiem absolutnie odpornym na naukę. Trudno go nauczyć, że nie siada się jako pierwszy, gdy przyjmuje się oficjalnych gości, takich jak szefowie państw i rządów, albo że nie włazi się z buciorami na fotel. To zresztą są takie formy zachowania, które powinno się przynosić z domu i z życia towarzyskiego. Kiedy przychodzą goście, to gospodarz najpierw usadawia ich, a następnie siada sam; odwrotna kolejność ciągle jeszcze uchodzi za chamstwo. Podobnie gdy przychodzimy do kogoś w gości, nie chodzimy mu po meblach. I tak dalej, i tak dalej.
 
Ostatnio Kancelaria Prezydenta RP wyjaśniała, że Komorowski w parlamencie japońskim nie wszedł na fotel, lecz na podest, na którym zwykle się staje. Dobrze jednak jest obejrzeć film z tego zdarzenia, na którym widać zakłopotanego urzędnika japońskiego, który gestami wskazuje, by prezydent zszedł z mebla, na który się wdrapał. Ktokolwiek spędził chociaż pięć minut w Japonii, wie, że reguły grzeczności są tam niezwykle wyśrubowane. Jeśli urzędnik japoński ośmiela się wizytującej głowie państwa wskazać, żeby zeszła z miejsca, na którym się znalazła, oznacza to, że owa głowa znalazła się tam, gdzie nawet przy największej tolerancji dla gości i uprzejmości gospodarzy znaleźć się nie powinna. Urzędnik japoński prędzej popełniłby seppuku, niż uchybił gościowi. Tłumaczenie Kancelarii więc jedynie pogrąża prezydenta.
 
Kara Opatrzności
 
Wszystko, co robi Komorowski, trąci prezydentem Wałęsą. Ale ten, jak wiemy, był robotnikiem i z takiej też rodziny pochodził, więc wiele można było mu wybaczyć. Komorowski nie był robotnikiem, a nawet wywodzi się z rodziny o tradycjach szlacheckich, a jednak Wałęsę przypomina. To, że swoim ministrom w czasie oficjalnych wizyt każe robić „focie”, to przecież czysty Wałęsa. Wprawdzie jeszcze nie zdiagnozowano u niego choroby filipińskiej, z której zasłynął Kwaśniewski, ale u Komorowskiego znajdujemy tę samą nieprzewidywalną w skutkach skłonność do robienia rzeczy głupich i niesmacznych, która jakkolwiek z natury niealkoholowa, wygląda wszak na przywarę organiczną. W każdym razie nawet najwprawniejsze oko nie może w zachowaniach i słowach prezydenta Komorowskiego odkryć wpływów polskiej tradycji szlacheckiej i wiekowego dziedzictwa. Prezydent sprawia raczej wrażenie faceta bez żadnej wychowawczej przeszłości, ukształtowanego na kiepskich serialach i podłych, opowiadanych przy piwie dowcipach.
 
Nie mogę pozbyć się wrażenia, że prezydent Komorowski to kara, jaką Opatrzność wymierzyła tej licznej gromadzie Polaków, którzy obsługiwali „przemysł pogardy” przeciw Lechowi Kaczyńskiemu. Za to, że zachowywali się tak wrednie, że nie rozpoznali i nie uszanowali prawdziwego męża stanu, że próbowali ośmieszyć to, co zasługiwało na szacunek, dostali swojego prezydenta, który obciachem może obsłużyć połowę polityków europejskich i jeszcze mu sporo zostanie. Milczą więc i bez słowa połykają kolejne żaby.
 
Maestro świniowatości
 
Ale Komorowski odznacza się nie tylko brakiem dobrych manier. Ów brak kryje coś jeszcze gorszego, co nie powinno jednak nas zaskakiwać. Komorowski do 2010 r. był przecież jednym z głównych nienawistników politycznych, rywalizującym z Niesiołowskim w największych inwektywach wobec Prawa i Sprawiedliwości, a także wobec prezydenta Kaczyńskiego. Po roku 2007 został marszałkiem Sejmu i do tej pory bywa przez posłów wspominany jako najbardziej małostkowy i złośliwy, a mówiąc dosadniej, najbardziej świniowaty marszałek Sejmu w historii III RP, nawet bardziej świniowaty od Radosława Sikorskiego, który w tej konkurencji jest przecież wyjątkowo mocnym zawodnikiem.
 
Ten brak klasy Komorowskiego widać było w stylu, w jakim przejmował urząd prezydenta po tragicznej śmierci Lecha Kaczyńskiego. Nie czekał na oficjalne potwierdzenie śmierci, nie okazywał współczucia rodzinom i współpracownikom smoleńskich ofiar, ale natychmiast zapragnął władować się do Pałacu Prezydenckiego, a kiedy już się władował, to zatarł po swoim poprzedniku wszelkie ślady, jego mieszkanie zmienił w biuro, a na dodatek bardzo szybko rozpoczął konflikt z żałobnikami z Krakowskiego Przedmieścia.
 
Patologia holistyczna
 
Ale i to nie wszystko. Wystarczy spojrzeć na Kancelarię Prezydenta RP, by łatwo dostrzec, jak jest ona oblepiona PRL em, który z tą burakowatą całością świetnie współgra. Mamy tam szogunów po kursach GRU, wieloletnich członków PZPR-u, ludzi zarejestrowanych jako tajnych współpracowników. Jak na człowieka, który w przeszłości walczył z komuną z pozycji narodowych i katolickich, trzeba przyznać, że Komorowski przebył szokująco długą drogę. Ta zmiana zresztą była widoczna od dłuższego czasu. Kancelaria i jej szef uprawiali prorosyjskie lizusostwo przez dobrych kilka lat, a i teraz specjalnie w sprawach rosyjskich się nie wychylają. Sam prezydent ma za uszami problem afery marszałkowej i niejasne związki z WSI. A na dodatek na swoim koncie ma również zaangażowanie się w akcję budowy pomnika ku czci bolszewików poległych w walce przeciw Polsce.
 
Gdyby nie te wszystkie mało chwalebne dokonania, chodzenie po japońskich meblach – mimo dużego szumu, jaki wywołało – mogłoby się wydać cokolwiek prymitywną, lecz mimo wszystko mało szkodliwą ekstrawagancją. Widzimy jednak, że to fragment większej, znacznie większej całości.

http://niezalezna.pl/64899-ikona-politycznego-obciachu
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Komorowski w Krakowie. Znów gwizdy

 
Komorowski w Krakowie. Znów gwizdy - niezalezna.pl
foto: print screen
Bronisław Komorowski, który dziś w ramach kampanii wyborczej odwiedził Małopolskę, nie miał szczęścia. Najpierw został wygwizdany przez Podhalan podczas przemówienia w Nowym Targu. Lecz następnie z podobną reakcją spotkał się w Krakowie.

„Tak witany jest Komorowski w Krakowie. Krzyki i gwizdy” - napisał na Twitterze redaktor naczelny portalu LoveKraków.pl i dziennika „Podhale“ Patryk Salamon. Dziennikarz opublikował także nagranie, na którym słychać gwizdy.



Wcześniej tegoż dnia Bronisław Komorowski został dziś wygwizdany podczas spotkania z mieszkańcami Podhala. Kamery telewizji zarejestrowały zdarzenia w momencie przemawiania
Komorowskiego, ubiegającego się o reelekcje, na Rynku w Nowym Targu.

http://niezalezna.pl/64908-komorowski-w-krakowie-znow-gwizdy

Więcej notek tego samego Autora:

=>>