
Chodzi o stenogram z nowego odczytu nagrań z kokpitu Tu-154M, które ujawniła ostatnio Naczelna Prokuratura Wojskowa. Zawiera on ostatnie ok. 40 min. lotu tupolewa. W tej fazie lotu w stenogramie pojawiają się wypowiedzi osoby oznaczonej, jako DSP – Dowódca Sił Powietrznych.
Poseł Stanisław Piotrowicz, wiceszef Parlamentarnego Zespołu ds. Wyjaśnienia Przyczyn Katastrofy Smoleńskiej, postawił pytanie; dlaczego przedmiotem badań nie jest oryginalna taśma z nagraniami, tylko kopia?
- Dlaczego, to kolejna kopia ma być lepsza od kopi pierwszej? Zazwyczaj biegli odmawiali wydawania opinii w oparciu o kopie. Prokuratura w niewielkim zakresie, a w szczególności, jeżeli chodzi o te najważniejsze dowody – posiada kopie dowodów, a nie oryginały – i na tych kopiach dowodów pracują biegli. Tak być nie powinno. Rodzi się pytanie: a jaka jest przeszkoda, żeby pracować na oryginałach? Trzeba chcieć. Ale skoro polski rząd zgodził się żeby wszystkie dowody pozostały w Rosji to teraz informuje opinię publiczną, że kolejna kopia jest lepsza. A od kiedy? Dlatego, też w pełni podzielam to krytyczne stanowisko naukowca angielskiego – powiedział poseł Stanisław Piotrowicz.
Prof. French jest prezesem Międzynarodowego Stowarzyszenia Akustyki i Fonetyki Sądowej. W wywiadzie dla gazety wyjaśnia, że „poprzednia kopia nagrań była wystarczająca “dla odwzorowania pełnego zakresu rozmów z czarnej skrzynki”.
http://www.radiomaryja.pl/informacje/brytyjski-naukowiec-o-nowych-nagran...