PISF odrzucił wniosek o dofinansowanie produkcji filmu "Smoleńsk"

 |  Written by Ursa Minor  |  9

Komisja ekspertów II etapu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej stosunkiem głosów 5:1 odrzuciła wniosek o dofinansowanie produkcji filmu "Smoleńsk" w reżyserii Antoniego Krauze.

Za odrzuceniem wniosku opowiedzieli się Anna Kazejak-Dawid, Sławomir Fabicki, Jerzy Skolimowski, Jerzy Stuhr oraz Grzegorz Łoszewski (reprezentujący Roberta Glińskiego).  Za dofinansowaniem produkcji filmu "Smoleńsk" opowiedział się Sylwester Chęciński.

Komisja podjęła decyzje o dofinansowaniu 6 filmów fabularnych: "Nienawiść" w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego (4 mln zł), "Ekscentrycy" Janusza Majewskiego (3 mln), "Anatomia zła" Jacka Bromskiego (2,5 mln), "Rosa" Denijala Hasanovica (2 mln), "Chemia" Bartosza Prokopowicza (2 mln) oraz "Prosta historia o morderstwie" Arkadiusza Jakubika (2 mln). Do poprawek skierowane zostały dwa projekty - "Niemy" Bartosza Konopki i "Panie Dulskie" Filipa Bajona.

Proproszony o komentarz do decyzji PISF producent filmu "Smoleńsk" Maciej Pawlicki powiedział tylko "Robimy swoje".

Zbiórkę na produkcje filmu prowadzi Fundacja Smoleńsk 2010, szczegóły na stronie www.smolensk2010.pl

http://wpolityce.pl/wydarzenia/75265-pisf-odrzucil-wniosek-o-dofinansowa...

5
5 (5)

9 Comments

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

W tej chwili tak jak w PRL-u trzeba mówić, że się jest przeciw Smoleńskowi i to tak głośno, żeby władza usłyszała, żeby zapewnić sobie prasę

- mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl aktor Redbad Klijnstra.

CZYTAJ WIĘCEJ: Kuriozalne uzasadnienie decyzji PISF ws. filmu "Smoleńsk". Dotacji nie będzie, bo "historia jest przewidywalna" i nie ma "zwrotów akcji"

 

wPolityce.pl: Jak pan ocenia decyzję PISF o nieprzyznaniu dofinansowania dla filmu "Smoleńsk"?

Redbad Klijnstra, aktor: Trudno mi interpretować zachowania wszystkich osób, które o tym decydowały, ale na przykład Jerzy Stuhr deklarował, że nie zagra w tym filmie, zanim jeszcze poznał scenariusz. Trudno więc było sobie wyobrazić, by zmienił zdanie po jego przeczytaniu.

Jeżeli ministerstwo kultury nie przyznało dotacji na Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce, bo uznało, że to jest niezgodne z polityką kulturalną państwa, to co dopiero "Smoleńsk"? To się wpisuje w szerszą perspektywę zacierania przeszłości...

 

Państwo to jedno, ale czy w świecie artystycznym istnieje taki sam podział jak w świecie polityki? Czy artyści nie powinni być ponad takie proste podziały?

Ci ludzie są zależni od władzy, jeżeli chodzi o finansowanie swoich filmów. Każda z tych osób ryzykuje swoją własną przyszłością. Każdy, kto się publicznie wypowiada ryzykuje tym, że zostanie wzięty poza nawias finansowania swoich działalności. To są osoby, które świetnie funkcjonowały w poprzednim systemie. To jest stare pokolenie, które się boi. W tej chwili tak jak w PRL-u trzeba mówić, że się jest przeciw Smoleńskowi i to tak głośno, żeby władza usłyszała, żeby zapewnić sobie prasę.

To jest też problem braku klasy średniej, niezależnej finansowo. Od 20 lat widzimy, że się tę średnią klasę niszczy. Wszyscy są albo bezpośrednio zależni od budżetu, albo innych ekonomicznych podmiotów. I to się nie zmieni dopóki nie będzie polskich przedsiębiorców, którzy mogą w sposób niezależny zdecydować się na finansowanie czegokolwiek w kulturze. Dopóki nie będzie bardziej transparentnych konkursów, bardziej merytorycznych decyzji na poziomie czysto artystycznym - nie ma w ogóle o czym mówić.

 

Dlaczego znalazły się pieniądze na "Pokłosie", a nie ma na "Smoleńsk"?

(...)

http://wpolityce.pl/wydarzenia/75326-redbad-klijnstra-odmowa-finansowani...

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Doskonały uznany reżyser robiący ambitne, ale kasowe filmy; znakomity, gwarantujący sprawność i rzetelność, producent; powszechnie szanowani pisarze jako scenarzyści; zaangażowani wspaniali aktorzy; ważny, najważniejszy dla Polaków dziś temat. Jakich trzeba wygibasów by zdecydować, że taki projekt filmowy nie zasługuje na żadne wsparcie z pieniędzy publicznych? Jakiej trzeba buty by jednocześnie kierować miliony złotych na rozmaite "Pokłosia"? A jednak, komisja ekspertów Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej pokazała połowie Polaków dla których Smoleńsk to sprawa do dziś przeżywana, wiadomy, poniżający, gest.

CZYTAJ: PISF odrzucił wniosek o dofinansowanie produkcji filmu "Smoleńsk"

W związku z tym musimy powiedzieć sobie kilka rzeczy. Przede wszystkim to, że jesteśmy w tym kraju obywatelami drugiej kategorii, swego rodzaju podludźmi. Dla ludzi nurtu dziś rządzącego w polityce, mediach i kulturze jesteśmy rasą gorszą, gatunkiem niegodnym równych praw. Jedyne co nam wolno to płacić podatki, ale już oni i tylko oni będą decydowali na co te miliony zostaną wydane. Jeśli zechcą by szły na homoseksualny akt kopulacji z najświętszym dla nas symbolem wiary - to pójdą. Jeśli zapragną zrobić z nas za nasze pieniądze morderców i głównych nazistów Europy - to zrobią. A jeśli postanowią sfinansować sobie z naszych pieniędzy swoją medialną propagandę, to też nic im nie przeszkodzi.

Dla siebie biorą wszystko, bez żadnego wstydu. Tym, którzy nie z nimi, pokazują wiadomo co. Jedna jedyna katolicka Telewizja TRWAM została pogoniona z multipleksu i trzeba było roku ciężkiej walki, milionowych marszy przetaczających się przez kraj, by z trudem przełamać blokadę. Jeden jedyny ważny dla obozu niepodległościowego projekt filmowy jest dziś przeganiany podobnie. Znowu będzie trzeba samoorganizacji, społecznych składek, presji i nacisku.

Film Antoniego Krauzego, jestem pewien, w końcu powstanie, bo wielu wspaniałym ludziom na nim zależy. Ale ten pokazany nam przez PISF gest zapamiętajmy. Wskazuje on jasno gdzie nas mają ludzie władzy. Jedyne co umieją to wymachiwać sztandarami wspólnego państwa, pojednania i pokoju, by jednocześnie drzewcem od tego sztandaru bić nas po tyłkach. Wydaje im się, że to już zawsze będzie tylko ich państwo. Mylą się. To i dzisiaj jest nasze państwo, ale jesteśmy z niego wypychani. Prędzej czy później odzyskamy na nie wpływ.

Ciekawe jak głośne będą wtedy apele o wzajemny szacunek, miejsce dla każdego obywatela, równe prawa. I kto będzie chciał tego słuchać. Wszystko ma w życiu, także społecznym, konsekwencje. Dlatego apeluję: jeśli ktoś może zmienić tę decyzję, niech to zrobi. Dla dobra wspólnego i własnego, póki jeszcze jest czas na rozmowę.

http://wpolityce.pl/dzienniki/jak-jest-naprawde/75269-po-skandalicznej-d...

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

 

rys. Andrzej Krauze
 

Jak już informowaliśmy, komisja ekspertów II etapu Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej stosunkiem głosów 5:1 odrzuciła wniosek o dofinansowanie produkcji filmu "Smoleńsk" w reżyserii Antoniego Krauzego. Warto jednak przyjrzeć się absurdalnemu uzasadnieniu, które na swoich stronach internetowych opublikował Polski Instytut Sztuki Filmowej.

CZYTAJ WIĘCEJ: PISF odrzucił wniosek o dofinansowanie produkcji filmu "Smoleńsk"

"Eksperci" PISF w kuriozalnym oświadczeniu zaznaczają, że film na "tak ważny i bolesny temat dla wszystkich Polaków powinien powstać", ale w ich opinii scenariusz filmu Krauzego "ma wiele warsztatowych wad". Zastanawiające. O jakie wady chodzi?

Scenariusz przedstawia świat czarno-biały, a sama historia rozwija się w sposób bardzo przewidywalny

- ubolewają eksperci.

Nie wiemy, czy to oznacza, że oczekiwano happy endu, bo eksperci PISF piszą też o "braku zwrotów akcji". Komisji instytutu nie podoba się również styl zasłużonego i cenionego reżysera.

Autorzy zakładają swoistą "nadwiedzę" widzów, pozbawiając jednocześnie ten scenariusz prawdziwych konfliktów. Rażą patetyczne dialogi i deklaratywne monologi wygłaszane ex cathedra

- czytamy w uzasadnieniu.

Oczywiście moglibyśmy się pastwić: wymieniać filmy, które PISF zaakceptował bez mrugnięcia okiem. Z "Pokłosiem", "Wyjazdem integracyjnym" i całą stertą szrotu. Ale idźmy dalej.

"Zupełnie niezrozumiałą dla liderów komisji" okazała się końcowa scena, w której w Lesie Katyńskim spotykają się duchy pomordowanych oficerów Wojska Polskiego i śp. Prezydenta oraz ofiar katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku. Jakoś nie dziwi ten "brak zrozumienia". Komisja przekonuje, że to niedopuszczalny zabieg artystyczny.

Wprowadzenie tak jednoznacznej sceny symbolicznej na koniec scenariusza aspirującego do konwencji sensacji, w dodatku mającej stanowić także film historyczny, razi brakiem spójności gatunkowej i mogłoby zostać uznane za nadużycie

- czytamy.

Na koniec eksperci wyrażają nadzieję, że "to nie koniec prac nad scenariuszem", jednak autorów czeka "wiele pracy". Kuriozalne oświadczenie, nazwane "uzasadnieniem" nie dziwi. Mogliście jednak, drodzy panie i panowie, z Jerzym Stuhrem na czele, od razu powiedzieć jasno i otwarcie: pieniędzy na "Smoleńsk" nie będzie, bo to temat niebezpieczny. Reżyser niebezpieczny. Bohater filmu niebezpieczny.

http://wpolityce.pl/wydarzenia/75318-kuriozalne-uzasadnienie-decyzji-pis...

Obrazek użytkownika tł

No, patrz Urso, jaka ciekawostka! A całkowicie "przewidywalny" film o Jacku Strongu dostał ;-)

Pozdrawiam
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor
Ale jeszcze bardziej przewidywalny - "Unsere mütter, unsere Väter"  dostał chyba nawet więcej. Zatem, czy tu chodzi li tylko o przewidywalność?

Pozdrawiam.Ursa Minor
Obrazek użytkownika JaN

JaN
Widocznie w scenariuszu za mało było Anodiny, Tuska, Komorowskiego, Millera i Laska. Gdyby chociaż Niesiołowskiego umieścili wśród pasażerów ;)  
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor
Czy ktoś pamięta, który to przedstawiciel naszej POstępowej waaaadzy uderzył w wysokie tony, że miał lecieć do Smoleńska? Nie Niesiołowki czasem?

Pozdrawiam.Ursa Minor
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor
Polski Instytut Sztuki Filmowej odmówił finansowania filmu Antoniego Krauzego o katastrofie w Smoleńsku. Komisja, w której składzie znaleźli się Sławomir Fabicki, Anna Kazejak, Grzegorz Łoszewski, Jerzy Skolimowski i Jerzy Stuhr, uznała, że film na wsparcie nie zasługuje, ponieważ... znalazło się w nim „dużo scen niezrozumiałych”.

Co ciekawe, pewien czas temu PISF wsparł np. film Jerzego Skolimowskiego „Essential Killing”, który okazał się niezrozumiały dla większości widzów i recenzentów. Dzieło to poniosło spektakularną frekwencyjną klapę – podobnie zresztą jak kilka innych dotowanych przez PISF. No cóż, pech Krauzego polega na tym, że chciał zrobić film o polskim prezydencie zabitym w smoleńskiej katastrofie, a nie np. o Żydach mordowanych przez Polaków, sympatycznych terrorystach lub prześladowanych gejach.

http://niezalezna.pl/52369-lepsi-geje-niz-smolensk
 
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
to może niech oni sie zdecydują, czy przewidywalna fabuła, czy niezrozumiałe wątki.
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."

Więcej notek tego samego Autora:

=>>