
Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało, chciałoby się powiedzieć słupszczanom po ich wyborze Biedronia na prezydenta miasta. Robert Biedroń, znalazł się w menażerii Janusza Palikota i z jego listy startował do Sejmu z Gdyni. Konserwatywna Gdynia wybrała go na posła.
Poseł odwdzięczył się swoim wyborcom w ten sposób, że widząc , że jego formacja tonie ( Ruch Palikota), zostawił gdynian i przeniósł się do Słupska gdzie wybrano go na prezydenta.
Ostatnio brylujący u Monisi Biedroń, dał się poznać jako obrońca zwierząt i zakazał występu cyrku Arena na terenie motywując to troską o ochronę zwierząt.
Aja się pytam, panie Biedroń, co z polowaniami dla przyjemności , które uskutecznia Komorowski , a co z obrońcami życia, albo rodzicami domagającymi się tego, by mogli wychowywać dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami? Co w końcu stałoby się gdyby w obronie tradycyjnej rodziny jakieś miasto nie pozwoliło na zorganizowanie imprezy środowisk homoseksualnych, panie Biedroń?
Największy zawód Biedroń sprawił dzieciakom, które lubią cyrk.
W kwietniu, w ramach tolerancji , Biedroń ściągnął portret papieża , który wisiał w jego gabinecie.
No i wreszcie sprawa konieczności zapłacenia firmie Termochemem, którą wyrzucono z budowy Aquaparku a Sąd Arbitrażowy zarządził wypłatę odszkodowania przez miasto 20 mln zł. na jej rzecz.
Czy słupszczanie zdzierżą Roberta Biedronia na stanowisku prezydenta Słupska czas okaże.
http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/3903071,cyrk-arena-nie-wystapi-w-slupsku-robert-biedron-tak-chce-walczyc-o-prawa-zwierzat,id,t.html
http://www.tvp.info/20425546/koniec-dobrej-passy-roberta-biedronia-slupskowi-grozi-bankructwo-musi-zaplacic-20-mln-zl-odszkodowania
http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/256335-nie-biedronia-dla-cyrku-w-slupsku-czy-inne-miasta-moga-powiedziec-nie-gejowskim-imprezom
Img.: http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/slupsk-odmowil-wystepu-jednego-z... @kot
Poseł odwdzięczył się swoim wyborcom w ten sposób, że widząc , że jego formacja tonie ( Ruch Palikota), zostawił gdynian i przeniósł się do Słupska gdzie wybrano go na prezydenta.
Ostatnio brylujący u Monisi Biedroń, dał się poznać jako obrońca zwierząt i zakazał występu cyrku Arena na terenie motywując to troską o ochronę zwierząt.
Aja się pytam, panie Biedroń, co z polowaniami dla przyjemności , które uskutecznia Komorowski , a co z obrońcami życia, albo rodzicami domagającymi się tego, by mogli wychowywać dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami? Co w końcu stałoby się gdyby w obronie tradycyjnej rodziny jakieś miasto nie pozwoliło na zorganizowanie imprezy środowisk homoseksualnych, panie Biedroń?
Największy zawód Biedroń sprawił dzieciakom, które lubią cyrk.
W kwietniu, w ramach tolerancji , Biedroń ściągnął portret papieża , który wisiał w jego gabinecie.
No i wreszcie sprawa konieczności zapłacenia firmie Termochemem, którą wyrzucono z budowy Aquaparku a Sąd Arbitrażowy zarządził wypłatę odszkodowania przez miasto 20 mln zł. na jej rzecz.
Czy słupszczanie zdzierżą Roberta Biedronia na stanowisku prezydenta Słupska czas okaże.
http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/3903071,cyrk-arena-nie-wystapi-w-slupsku-robert-biedron-tak-chce-walczyc-o-prawa-zwierzat,id,t.html
http://www.tvp.info/20425546/koniec-dobrej-passy-roberta-biedronia-slupskowi-grozi-bankructwo-musi-zaplacic-20-mln-zl-odszkodowania
http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/256335-nie-biedronia-dla-cyrku-w-slupsku-czy-inne-miasta-moga-powiedziec-nie-gejowskim-imprezom
Img.: http://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60/slupsk-odmowil-wystepu-jednego-z... @kot
(4)
22 Comments
"Największy zawód Biedroń
18 June, 2015 - 12:22
Za to mi nie sprawił zawodu. Też lubię obserwować cyrk. Cyrk w wykonaniu Biedronia. :)
polfic
18 June, 2015 - 12:44
Chyba w problemy
18 June, 2015 - 12:29
Nie żebym szczególnie broniła Biedronia, bo jest mi wyjątkowo daleki, ale sprawiedliwość wymaga, aby nie przypisywać mu cudzych win, własnych ma wystarczająco dużo.
Sytuacja w Słupsku jest o tyle ciekawa, że Maciej Kobyliński nie ubiegał się o reelekcję, zapewne spodziewał się problemów i zapewne dlatego Biedroń tak łatwo wygrał wybory....
"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Szary Kot
18 June, 2015 - 12:45
Wyobraź sobie teraz
18 June, 2015 - 15:39
Nie tędy droga.
"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Szary Kot
19 June, 2015 - 08:06
Całe szczęście!
19 June, 2015 - 10:20
"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Andy
18 June, 2015 - 18:59
ro
19 June, 2015 - 08:04
Szary Kocie
18 June, 2015 - 19:35
Przykro mi to pisać, bo pan B. nie jest w stanie wzbudzić we mnie sympatii, ale nie potrafię krytykować go za to, że przeciwstawił się dręczeniu zwierząt dla przyjemności i rozrywki. I mam na myśli nie tylko cyrk, ale na przykład "rasizm". Albo rzecz, która nigdy nie jest poruszana - dręczenie gołębii pocztowych "zawodami". Rozdzielają parę ptaków, których przyrodzeniem jest życie z jednym i tylko tym jednym wybranym, czy dobranym osobnikiem, jednego wiozą zamkniętego hen na koniec świata i każą mu pokonywać setki kilometrów. Oba ptaki cierpią; czasem jeden zostaje okaleczony samotnością do końca życia... Po co?!!!
Rozumiem, gdy to konieczne - koń ciągnął wóz, czy pług, a gołąb leciał z pocztą. Tak samo jedzenie mięsa tak zostaliśmy stworzeni. Futro (z wyjątkiem karakułów!) też jest do zaakceptowania.
Ale rozrywka kosztem cierpienia zwierzęcia, to barbarzyństwo i moim zdaniem grzech - wbrew solennym zapewnieniom, niedźwiedzie uczy się tańczyć tak samo, jak sto czy dwieście lat temu!
Cyrk... Dzieci mają dziś tyle rozrywek, że tygrys jeżdżący konno nie jest im potrzebny do szczęścia.
Nie tak dawno inne dzieci (i nie tylko) szalały z radości, kiedy lwy zabijały "złych ludzi" na arenach. Kiedy w końcu zabroniono tej rozrywki, z pewnością odzywały się głosy, że "władza odbiera dzieciom radość".
Pan Biedroń narobił i nadal robi Polsce i w Polsce dużo zła. Nie mam zamiaru stawiać na wagę. Ale za sprawę cyrku, uczciwie: krytyka mu się nie należy.
Masz rację,
18 June, 2015 - 19:54
Nawet pójdę dalej, nie tylko karakuły, także noszenie innych futer jest niepotrzebne. Dawniej, gdy futro było jedynym czasami odzieniem chroniącym przed zimnem, rozumiem, że ludzie je ubierali. Dziś, gdy istnieje tyle różnych włókiem, doskonale izolujących, noszenie futra jest jedynie zasokajaniem próżności.
Właśnie gdy to piszę, na klawiaturę wskoczyło mi takie śliczne, szare, mruczące futerko. Na takim właścicielu wygląda pięknie
"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Szary Kocie
18 June, 2015 - 21:14
Ale chodziło mi o to, że od słowa "próżność", do słowa "barbarzyństwo" jest pewien dystans, może niezbyt duży, ale jest. Futro, nawet z norek, ma wartość użytkową (nie szukaj w tym mojego usprawiedliwienia dla "futrzanej" próżności). "Sportowy" przelot gołębia nie ma żadnej. Bo w razie "W" gołąb pocztowy bez nauki i treningu zrobi swoje - taka jego natura.
@Szary Kot @Ro, gdybyście...
19 June, 2015 - 13:12
to nie wiem, czy zaryzykowalibyście tak odważne stanowisko :)
PozdRo od hodowcy dzikich kotów!
Waldemar Żyszkiewicz
Hmm,
19 June, 2015 - 13:28
Można wytwarzać inne sztuczne włókna, których produkcja jest mniej szkodliwa dla środowiska. Ostatnio pojawiło się na rynku wiele takich tkanin i dzianin.
No i pozostają jeszcze płaszcze i kurtki z wełnianych tkanin. Szalenie eleganckie i ciepłe!
A podobno nie opłaca się hodować owiec na wełnę.....ech, świat i ekonomia
"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Jasne, że sztuczne futra...
19 June, 2015 - 14:41
Jeśli zgodzić się z Panią na rezygnację z futer, to zaraz wyniknie sprawa butów, torebek i pasków, całej galanterii (zasadniczo) skórzanej. Jeśli nie zabijać dla futer, to dlaczego robić to dla pasków? W dodatku, bez mięsa w naszym klimacie nie pociągnie, o Skandynawach i Lapończykach już nie wspominając.
Natomiast sensowne wydają mi się wyłączenia-tabu: u nas na przykład nie jada się koniny, choć gatunkowo to bardzo przyzwoite mięso. I chude. Ale przyjaciela ( wierzchowca ułanów i romantyków, siły pociągowej wszystkich innych stanów) po prostu się nie zabija i nie jada. I to ma sens. Natomiast unikanie zapłodnionych kurzych jaj traktuję jako przejaw lekkiej aberracji :)
Czy przerabianie PET-ów na polary mniej szkodzi? Nie wiem. Zgadzam się, że najzdrowsze i najelegantsze są tworzywa naturalne: len, bawełna, jedwab, wełna... I wspomniana wcześniej skóra. Ale niektóre fabrykaty również mają zalety, zwłaszcza w warunkach ekstremalnych.
Pozdrawiam Panią,
Waldemar Żyszkiewicz
Panie Waldemarze
19 June, 2015 - 15:54
Nie będę się rozczulał nad smutnym losem pani gołębiowej, jeżeli to będzie jedyny sposób przekazywania wiadomości. Trudno!
Wiem, że jem bardzo inteligentne zwierzę, z którym mógłbym się na całe życie zaprzyjaźnić tak jak z psem, czy kotem, ale nie zrezygnuję z tego powodu ze schabowego i z butów. Trudno, takie jest życie.
Baraniny nie lubię, więc "reszty" kożucha (który - gdy zabraknie PETów na sztuczne futra, założę bez skrupułów), nie jem. Choć gdybym musiał...
Ale gronostajów nie założę, choćby mnie (w przyszłym życiu, gdy zostanę królem, albo rektorem) na kolanach błagano. Bowiem jest różnica między futrem, a kożuchem. Tak jak jest różnica między pasztetem, a foie gras.
Pozdrawiam
O, to, to..
19 June, 2015 - 16:22
Choć mięsa nie jem w nadmiarze, nie jestem wegetarianką. Nie będę też nawoływać do wegetarianizmu, ale już wobec uboju rytualnego będę protestować. Zawsze.
Skoro korzystamy z życia zwierząt, powinniśmy dołożyć wszelkich starań, aby nie sprawiać im niepotrzebnych cierpień. A tam, gdzie nie jest konieczne ich wykorzystanie, zaniechać. Czy potrzeba nam widoku pańci, która paraduje w futrze z norek (aby je uszyć, życie musiało stracić kilkadziesiąt małych zwierzątek), głównie by pokazać, że jej męża na nie stać???
Nie wiem, czy wytwarzanie, przetwarzanie PET-ów jest bardzo szkodliwe dla środowiska. Jedno wiem, w sporcie, czy turystyce, bluzy polarowej nie zastąpi najbardziej nawet stylowa tweedowa marynarka. I żeby nie było, uwielbiam wiejski styl angielski, ale na narty, rower, czy wycieczkę górską, wolę polar
Ale poza turystyką, wełna, len, jedwab, batyst.... wiadomo, to, co naturalne jest najpiękniejsze!
"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Szary Kocie
19 June, 2015 - 22:06
Tak jak cała chemia i reszta przemysłu, a w ogólności gospodarki. We wszystkim należy zachować zdrowy umiar.
W tak zwanej "ochronie środowiska" umiar zachowany nie jest, i to z obu stron. Ci którzy żywią (się) y chronią przysparzają kosztów tym, którzy nic tylko trują. Zaś owi truciciele z kolei (żeby żyć i truć) starają się te koszyt pomniejszać. Problem w tym, że działania obu stron nie mają szans się spotkać. Truciciele, z powodu tych którzy chronią, płacą i płaczą, a odkuwają się tam, gdzie wzrok chronicieli nie sięga.
Częściowo odpowiedziałem Pani poniżej....
20 June, 2015 - 22:26
że trefne (nieczyste) czynności mielibyśmy w skali przemysłowej wykonywać my dla Semitów obojga religii (judaizmu rabinicznego oraz islamu), tylko po to, żeby minister Sawicki miał być z czego dumny.
Na szczęście, nasza religia tego od nas nie wymaga. Więc tego nie róbmy.
PS Mielenie PET-ow na granulat nie jest czymś strasznym środowiskowo, polar to nie futro, natomiast wytwarzanie sztucznych futer, to podobno jest masakra dla środowiska.
Pozdrawiam raz jeszcze,
Waldemar Żyszkiewicz
Panie Waldemarze
20 June, 2015 - 21:42
Sama polikondensacja do PET, choć brzmi groźnie, nie jest specjalnie straszna. Trochę gorzej jest z przetwarzaniem (zgranulowanych) butelek na surowce wyjściowe. Tu niestety, nie jest tak jak w przypadlu polietylenu, czy polipropylenu, które można użyć kilkakrotnie, wkładając do wtryskarki. PET wymaga rozkładu chemicznego do kwasu.
Ale na prawdę, są "gorsze" procesy w przemyśle tworzyw. Na przykład produkcja poliwęglanów (w niektórych technologiach używany jest fosgen), albo wiskozy z udziałem dwusiarczku węgla (wyjątkowo wredne paskudztwo).
Jednak moim zdaniem pojęcie "ochrona środowiska" jest nadużywane (i to koszmarnie).
Jest przede wszystkim "zaklęciem" otwierającym sakiewki, a także pałką polityczną. Nie ma nic (lub prawie nic) wspólnego z tym, o czym rozmawiamy - szacunkiem do bożego dzieła (lub jak kto woli do przyrody).
Dziękuję, Panie Romanie, za naprawdę...
20 June, 2015 - 22:38
A co do tzw. ekologii czy ochrony środowiska, to na dźwięk tych słów najchętniej sięgałbym po rewolwer (gdybym go miał, oczywiście) :)
Serdecznie pozdrawiam,
Waldemar Żyszkiewicz
No to w zasadzie się zgadzamy, Panie Romanie......
20 June, 2015 - 01:39
Ale, ale Szanowni Moi Dyskutanci, odbiegliśmy od meritum postu. A rzeczywistość, jak zwykle, skrzeczy... Blogerzy, którzy bliżej przyjrzeli się sprawie słoniowacizmy Biedronia (studiując lokalne media), twierdzą, że boski Roberto uprawia ordynarny lans. Cyrk podobno się jakoś z podmiotem wynajmującym teren nie dogadał, a ten ..... (stosowne wstawić) korzysta z okazji, żeby wystąpić w roli obrońcy słoni i zamieszać w głowach poczciwych ludzi. Jak ktoś jest np. za aborcją, to niech mi nie opowiada, że rozczulają go odciski słonia.
PS Dla mnie cyrk mógłby nie istnieć, ale nie traktuję siebie jako obligatoryjnej miary wszechrzeczy. Jeśli są miłośnicy sztuki cyrkowej, a przedsięwzięcie jest zgodne z obowiązującymi przepisami, to Biedroniom trzeba twardo powiedzieć: A sio!
Ukłony dla Pani i Pana!
Waldemar Żyszkiewicz