15 sierpnia – dzień wyjątkowy dla Polaków [radiomaryja.pl]

 |  Written by Ursa Minor  |  10
Radio Maryja
fot. Mateusz Marek/Nasz Dziennik
15 sierpnia łączy w sobie trzy święta: kościelne, państwowe oraz wojskowe. Tego dnia przypada uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, rocznica Bitwy Warszawskiej oraz Święto Wojska Polskiego. Główne uroczystości odbędą się dziś na Jasnej Górze, w Warszawie oraz w Ossowie.

Jak co roku, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, główne uroczystości odbywają się na Jasnej Górze. O godzinie 11.00 na jasnogórskich błoniach rozpocznie się uroczysta suma pontyfikalna, której przewodniczył będzie ks. abp Celestino Migliore, Nuncjusz Apostolski w Polsce. Homilię wygłosi ks. abp Wacław Depo, metropolita częstochowski.

Na zakończenie każdej Mszy św. celebrowanej na Jasnogórskim Szczycie 15 sierpnia będzie odczytywane „Posłanie z Jasnej Góry do Krakowa” przygotowujące nas na Światowe Dni Młodzieży, które w 2016 roku obędą się w Krakowie. WIĘCEJ 

Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny to jedno z najstarszych świąt maryjnych w Kościele. W polskiej tradycji znane jest również jako święto Matki Bożej Zielnej. Dogmat o Wniebowzięciu NMP Papież Pius XII ogłosił w 1950 roku. Święto to przypomina o wniebowzięciu Maryi jako nieśmiertelnej matki Syna Bożego. WIĘCEJ 

W tradycji ludowej święto 15 sierpnia jest dziękczynieniem za zebrane plony. Tego dnia przynosi się do kościoła do poświęcenia bukiety złożone ze zbóż, warzyw, owoców, kwiatów i ziół. Wokół święta powstało w kulturze polskiej wiele zwyczajów związanych z poświęconymi w ten dzień wiankami uplecionymi ze świeżych ziół, które miały zabezpieczać przed wieloma chorobami.

15 sierpnia to także dzień kolejnej rocznicy – Cudu nad Wisłą. Uroczystości upamiętniające to wydarzenie odbywają się w całej Polsce.  W podwarszawskim Ossowie odbędzie się inscenizacja Bitwy Warszawskiej, w której weźmie udział kilkuset rekonstruktorów. Co roku widowisko to ogląda kilka tysięcy osób. Uroczystości upamiętniające Cud nad Wisłą rozpoczną się o godz. 10.00 modlitwą przy krzyżu upamiętniającym śmierć ks. Skorupki. Następnie odsłonięte zostanie popiersie gen. broni Bronisława Kwiatkowskiego oraz popiersie Stefana Melaka. O godz. 11.15 na Cmentarzu Poległych sprawowana będzie Msza święta, po której odbędzie się apel poległych. Rekonstrukcja Bitwy Warszawskiej rozpocznie się o godz. 14.00. WIĘCEJ 

Z kolei centralne uroczystości państwowe święta Wojska Polskiego odbędą się w południe w Warszawie. Tego dnia ulicami Warszawy przejdzie defilada wojskowa. Poza żołnierzami pojawią się także czołgi Leopard 2A5, HMMWV, armatohaubice Dana, haubice samobieżna Krab oraz ROSOMAKI. Co więcej, 15 sierpnia niebo nad Warszawą zapełni flota powietrzna w składzie 60 samolotów i śmigłowców takich jak F-16, Su-22, MIG-29, Mi-17, Mi-24, W-3 Sokół, C-130 Hercules oraz C-295M CASA. Nie zabraknie przelotu zespołów akrobacyjnych Biało-Czerwone Iskry oraz Orlik. W tym roku po raz pierwszy w uroczystości wezmą udział komandosi jednostki GROM, a także Jednostki Wojskowej Komandosów w Lublińcu. WIĘCEJ 

15 sierpnia decyzją komunistycznych władz przestał być dniem wolnym od pracy w 1955 roku. W maju 1989 r. Sejm przywrócił to święto jako dzień ustawowo wolny od pracy.

http://www.radiomaryja.pl/informacje/15-sierpnia-dzien-wyjatkowy-dla-pol...

0
Brak głosów

10 Comments

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

„Polacy oczekują od żołnierzy, aby byli specjalistami od bezpieczeństwa”

Polacy oczekują od żołnierzy wszystkich stopni, aby byli specjalistami od bezpieczeństwa i pokoju, by nie zaniedbywali powierzonych im zadań - podkreślił biskup polowy Wojska Polskiego gen. Józef Guzdek podczas mszy św. w intencji Ojczyzny i Wojska Polskiego w warszawskiej Katedrze Polowej Wojska Polskiego. Nawiązując do Bitwy Warszawskiej 1920 r. hierarcha zaznaczył, że urosła ona do rangi wymownego symbolu.

Msza w Katedrze Polowej Wojska Polskiego /PAP/Tomasz Gzell /PAP
Msza w Katedrze Polowej Wojska Polskiego
/PAP/Tomasz Gzell /PAP

15 sierpnia, kiedy Kościół oddaje cześć Wniebowziętej Matce Jezusa, Wojsko Polskie obchodzi swoje święto. W tym dniu, wspominając kolejną rocznicę "Cudu nad Wisłą", polecamy miłosiernemu Bogu wszystkich walczących, a zwłaszcza poległych w obronie naszej ojczyzny. Jesteśmy dumni, że 15 sierpnia 1920 roku polscy żołnierze zatrzymali sowiecką armię na przedpolach Warszawy - mówił w homilii biskup polowy. Stawka tej bitwy była wysoka. Nie chodziło tylko o Polskę. Ważył się los europejskiej, chrześcijańskiej cywilizacji. Żołnierz polski, walcząc z  przeważającymi siłami wroga, zdał egzamin z wierności złożonej  przysiędze wojskowej - tłumaczył.

Bp Guzdek stwierdził, że Maryja, Królowa Polski, na trwałe wpisała się w dzieje naszego narodu. Pomagała nam przetrwać mroczny czas zaborów i okupacji. Była źródłem natchnień i sił potrzebnych obrońcom naszej ojczyzny. Na wojskowych sztandarach haftowano Jej wizerunek oraz umieszczano napisy: "Bóg, Honor, Ojczyzna"; "Miłość żąda ofiary". Żołnierze od Niej uczyli się konsekwentnej wierności danemu słowu. Przypisali Jej zaszczytny tytuł Hetmanki Żołnierza Polskiego - mówił duchowny.

15 sierpnia, rocznica zwycięskiej Bitwy Warszawskiej w wojnie 1920 r., został ogłoszony świętem Wojska Polskiego w 1923 r. i pozostawał nim do roku 1947. Później święto wojska obchodzono 12 października, w rocznicę bitwy pod Lenino, by upamiętnić udział w tej batalii dywizji im. Tadeusza Kościuszki. Od 1992 r. świętem Wojska Polskiego ponownie stał się 15 sierpnia.



Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-polacy-oczekuja-od-zolnierzy-aby-b...
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

Radio Maryja
Prawda o Wniebowzięciu Matki Bożej stanowi dogmat naszej wiary, choć formalnie ogłoszony stosunkowo niedawno – przez papieża Piusa XII 1 listopada 1950 r. w konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus:

“…powagą Pana naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła i Naszą, ogłaszamy, orzekamy i określamy jako dogmat objawiony przez Boga: że Niepokalana Matka Boga, Maryja zawsze Dziewica, po zakończeniu ziemskiego życia z duszą i ciałem została wzięta do chwały niebieskiej” (Breviarium fidei VI, 105)

Wniebowzięcie Maryi Orzeczenie to papież wypowiedział uroczyście w bazylice św. Piotra w obecności prawie 1600 biskupów i niezliczonych tłumów wiernych. Oparł je nie tylko na innym dogmacie, że kiedy przemawia uroczyście jako wikariusz Jezusa Chrystusa na ziemi w sprawach prawd wiary i obyczajów, jest nieomylny; mógł je wygłosić także dlatego, że prawda ta była od dawna w Kościele uznawana. Papież ją tylko przypomniał, swoim najwyższym autorytetem potwierdził i usankcjonował.

Przekonanie o tym, że Pan Jezus nie pozostawił ciała swojej Matki na ziemi, ale je uwielbił, uczynił podobnym do swojego ciała w chwili zmartwychwstania i zabrał do nieba, było powszechnie wyznawane w Kościele katolickim. Już w VI wieku cesarz Maurycy (582-602) polecił obchodzić na Wschodzie w całym swoim państwie w dniu 15 sierpnia osobne święto dla uczczenia tej tajemnicy. Święto to musiało lokalnie istnieć już wcześniej, przynajmniej w V w. W Rzymie istnieje to święto z całą pewnością w wieku VII. Wiemy bowiem, że papież św. Sergiusz I (687-701) ustanawia na tę uroczystość procesję. Papież Leon IV (+ 855) dodał do tego święta wigilię i oktawę.
Z pism św. Grzegorza z Tours (+ 594) dowiadujemy się, że w Galii istniało to święto już w VI w. Obchodzono je jednak nie 15 sierpnia, ale 18 stycznia. W mszale na to święto, używanym wówczas w Galii, czytamy, że jest to “jedyna tajemnica, jaka się stała dla ludzi – Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny”. W prefacji zaś znajdujemy słowa: “Tę, która nic ziemskiego za życia nie zaznała, słusznie nie trzyma w zamknięciu skała grobowa”.
U Ormian uroczystość Wniebowzięcia Maryi rozpoczyna nowy okres roku kościelnego. Liturgia ormiańska na ten dzień mówi m.in.: “Dziś duchy niebieskie przeniosły do nieba mieszkanie Ducha Świętego. (…) Przeżywszy w swym ciele życie niepokalane, zostałaś dzisiaj owinięta przez Apostołów, a przez wolę Bożą uniesiona do królestwa swojego Syna”.
W liturgii abisyńskiej, czyli etiopskiej, w tę uroczystość Kościół śpiewa: “W tym dniu wzięte jest do nieba ciało Najświętszej Maryi Panny, Matki Bożej, naszej Pani”.
15 sierpnia obchodzą pamiątkę tej tajemnicy również Chaldejczycy, Syryjczycy i maronici. Kalendarz koptyjski pod dniem 21 sierpnia opiewa Wniebowzięcie ciała Matki Bożej do nieba.

Różne bywają nazwy tej uroczystości: Wzięcie Maryi do nieba, Przejście, Zaśnięcie, Odpocznienie Maryi. Nie wszyscy ojcowie Kościoła, zwłaszcza na Wschodzie, byli przekonani o fizycznej śmierci Matki Najświętszej. Dlatego także Pius XII w swojej konstytucji apostolskiej nie mówi nic o śmierci, a jedynie o chwalebnym uwielbieniu ciała Maryi i jego wniebowzięciu. Kościół nie rozstrzygnął zatem, czy Maryja umarła i potem została wzięta do nieba z ciałem i duszą, czy też przeszła do chwały nie umierając, lecz “zasypiając”.

Niemniej jasne i stanowcze są wypowiedzi Ojców Kościoła. Na Zachodzie pierwszą wzmiankę o tym niezwykłym przywileju Maryi podaje św. Grzegorz z Tours: (+ 594):

I znowu przy Niej stanął Pan, i kazał Jej przyjąć święte ciało i zanieść w chmurze do nieba, gdzie teraz połączywszy się z duszą zażywa wraz z wybranymi dóbr wiecznych, które się nigdy nie skończą.

Św. Ildefons (+ 667):

Wielu przyjmuje jak najchętniej, że Maryja dzisiaj przez Syna Swego (…) do pałaców niebieskich z ciałem została wyniesiona.

Św. Fulbert z Chartres (+ 1029) pisze podobnie:

Chrześcijańska pobożność wierzy, że Bóg Chrystus, Syn Boży, Matkę swoją wskrzesił i przeniósł Ją do nieba.

Św. Piotr Damiani (+ 1072) tak opiewa wielkość tajemnicy dnia Wniebowzięcia:

Wielki to dzień i nad inne jakby jaśniejszy, w którym Dziewica królewska została wyniesiona do tronu Boga Ojca i posadzona na tronie. (…) Budzi ciekawość aniołów, którzy Ją pragną zobaczyć. Zbiera się cały zastęp aniołów, aby ujrzeć Królową, siedzącą po prawicy Pana Mocy w szacie złocistej w ciele zawsze niepokalanym.

Z innych świętych można by wymienić: św. Anzelma (+ 1109), św. Piotra z Poitiers (+ 1112), św. Bernarda (+ 1153) i św. Bernardyna (+ 1444).

Najpiękniej jednak o tej tajemnicy piszą Ojcowie Wschodu. Św. Jan Damasceński (+ ok. 749) podaje, jak cesarzowa Pulcheria (ok. roku 450) wystawiła kościół ku czci Matki Bożej w Konstantynopolu i prosiła listownie biskupa Jerozolimy Juwenalisa o relikwie Matki Bożej. Juwenalis odpisuje jej na to, że relikwii takich nie ma, gdyż ciało Jej zostało wzięte do nieba “jak to wiemy ze starożytnego i bardzo pewnego podania”.

Z kolei św. Jan Damasceński opisuje śmierć Maryi Panny w otoczeniu Apostołów:

Kiedy zaś dnia trzeciego przybyli do grobu, aby opłakiwać Jej zgon, ciała już Maryi nie znaleźli.

Kazanie swoje kończy refleksją:

To jedynie mogli pomyśleć, że Ten, któremu podobało się wziąć ciało z Dziewicy Maryi i stać się człowiekiem; Ten, który zachował Jej nienaruszone dziewictwo nawet po swoim narodzeniu, uchronił Jej ciało od skażenia i przeniósł je do nieba przed powszechnym ciał zmartwychwstaniem. (…) W czasie tego wniebowzięcia, o Matko Boża, wojska anielskie przejęte radością i czcią okryły swoimi skrzydłami Twoje ciało, wielki namiot Boży.

Św. Modest, biskup Jerozolimy (+ 634), niemniej pewnie opowiada się za tajemnicą Wniebowzięcia Maryi:

Jako najchwalebniejszą Matkę Chrystusa, Zbawcy naszego, który jest dawcą życia i nieśmiertelności, wskrzesił Ją z grobu i wziął do siebie w sposób sobie wiadomy.

Św. Andrzej z Krety (+ 740):

Był to zaiste nowy widok, przechodzący siły rozumu, gdy niewiasta, która swoją czystością przewyższała niebian, w ciele (swoim) weszła do niebieskich przybytków. Jak przy narodzeniu Chrystusa nienaruszonym był Jej żywot, tak samo po Jej śmierci nie rozsypało się Jej ciało. O dziwo! Przy porodzeniu pozostała nieskażoną i w grobie również nie uległa zepsuciu.

Św. German, patriarcha Konstantynopola (+ 732), w kilku kazaniach sławi tę tajemnicę, a nawet opisuje przymioty ciała Maryi po Jej wzięciu do nieba:

Najświętsze ciało Maryi już powstaje z martwych, jest lekkie i duchowe, gdyż zostało już przemienione na zupełnie nieskazitelne i nieśmiertelne. (…) Tak jak napisano, jesteś piękna i Twoje dziewicze ciało jest święte, jest przybytkiem Boga i dlatego zostało zachowane od obrócenia się w proch. (…) Niemożliwym było, aby Twoje ciało, to naczynie godne Boga, w proch się rozsypało po śmierci. (…) Ciało Twoje dziewicze jest całkiem święte, choć jest ciałem ludzkim. Ponieważ dostąpiło najdoskonalszego żywota nieśmiertelnego (…), nie może ulec śmierci.

Św. Kosma, biskup z Maiouma (+ 743), mówi:

Rodząc Boga, Niepokalana, zdobyłaś palmę zwycięstwa nad naturą, (…) zmartwychwstałaś dla wieczności. Grób i śmierć nie mogą zatrzymać pod swoją władzą Bogurodzicy.

Wniebowzięcie Maryi Teolodzy Kościoła usiłują nie tylko stwierdzić fakt istnienia tej tajemnicy, ale także go uzasadnić. O tej tajemnicy pisali św. Tomasz z Akwinu (+ 1274), św. Albert Wielki (+ 1280), Jan Gerson (+ 1429), Suarez (+ 1617) i inni. Kiedy w XV w. Jan Marcelle w kazaniu na Wniebowzięcie Maryi wypowiedział zdanie, że “nie jesteśmy wcale zobowiązani pod grzechem śmiertelnym wierzyć, że Maryja została z ciałem do nieba wziętą”, gdyż nie jest to dogmat, cały fakultet uniwersytetu paryskiego wystąpił z całą stanowczością przeciwko niemu i zażądał, by te słowa odwołał, gdyż tego rodzaju wypowiedź pobrzmiewa herezją i jest sprzeczna z ogólnie wyznawaną prawdą.
Pisarze kościelni podkreślają, że skoro Matka Chrystusowa była poczęta bez grzechu, skoro Bóg obdarzył Ją przywilejem Niepokalanego Poczęcia, to konsekwencją tego jest, że nie podlegała prawu śmierci. Śmierć bowiem jest skutkiem grzechu pierworodnego. Ponadto nie wypadało, aby ciało, z którego Chrystus wziął swoją ludzką naturę, miało podlegać rozkładowi. Chrystus, którego ciało Bóg zachował od zepsucia, mógł zachować od skażenia także ciało swojej Matki. Wreszcie tajemnica zmartwychwstania i wniebowzięcia jest przewidziana dla wszystkich ludzi, dlatego nie sprzeciwia się rozumowi, aby Chrystus dla swojej Rodzicielki przyspieszył ten dzień.
Dlaczego jednak dopiero od VI w. ta prawda przenika tak mocno świadomość wierzących? W Kościele jest więcej takich prawd, które rozwijały się i zostały wyjaśnione definitywnie później. Tak było np. odnośnie do osoby Jezusa Chrystusa, gdy występowano przeciwko Jego naturze Boskiej, dwóm naturom, dwóm wolom (arianizm, nestorianizm, monofizytyzm), a nawet przeciwko Jego naturze ludzkiej. Ogłoszenie prawdy o wniebowzięciu Maryi jako dogmatu wiary było przypieczętowaniem i ukoronowaniem starożytnej tradycji Kościoła.

Wniebowzięcie Maryi Według Tradycji Matka Boża ostatnie lata swego życia spędziła w Jerozolimie w pobliżu Wieczernika albo w Efezie. Większość badaczy przychyla się do pierwszej możliwości. Istnieje przekaz, że św. Jan Apostoł opuścił Ziemię Świętą w czasie pierwszego wielkiego prześladowania Kościoła w roku 34 i udał się z Maryją do Efezu. Chciał Ją w ten sposób uchronić przed niebezpieczeństwami prześladowań. Jednakże w pierwotnej literaturze chrześcijańskiej nie ma żadnej wzmianki o takiej podróży. Ponadto ustalono, że św. Jan udał się do Efezu dopiero ok. 68 roku, Maryja miałaby więc wtedy około 85-90 lat. Św. Paweł Apostoł, który wkrótce po śmierci Chrystusa przybył do Efezu, nic nie wspomina, aby przed nim w tym mieście był św. Jan z Maryją. Nie napotkał tam też żadnych śladów chrześcijaństwa.

Apokryficzne Acta Johannis z drugiej połowy II w. wspominają, że Jan, gdy przybył do Efezu, sam był już stary, nie ma też żadnej wzmianki, by Maryja była tam z nim. Aeteria, pątniczka nawiedzająca miejsca święte w latach 385-386, wspomina, że Jan był pogrzebany w Efezie, natomiast nie wie nic, aby tam był grób Maryi. Pseudo-Dionizy Areopagita pisze, że w czasie swojej pielgrzymki do Ziemi Świętej w roku 363-364 dowiedział się od św. Cyryla Jerozolimskiego, patriarchy Jerozolimy, że grób Maryi był w Jerozolimie w Dolinie Jozafata. Podobny opis zawiera apokryf Księga Jana z IV w. W apokryfie tym jest mowa o tym, że Maryja umarła śmiercią naturalną w Jerozolimie, została pogrzebana u stóp Góry Oliwnej w Dolinie Jozafata i że została wzięta do nieba. Wszystkie znane starożytne apokryfy wskazują, że grób Maryi jest w Getsemani w Dolinie Jozafata. Obecnie znajduje się tam kościół, którym opiekują się prawosławni Grecy.

Wniebowzięcie Maryi Kult Maryi Wniebowziętej był w Kościele bardzo żywy i zdecydowanie wyróżniał się wśród wielu innych. Wystawiono tysiące świątyń pod wezwaniem Matki Bożej Wniebowziętej. W ciągu wieków powstało 8 zakonów pod tym wezwaniem: 1 męski (asumpcjoniści – Augustianie od Wniebowzięcia) i 7 żeńskich. W ikonografii scena Wniebowzięcia Maryi należy do bardzo często przedstawianych (dla przykładu: Fra Angelico – w kilku obrazach, Taddeo di Bartolo, Ottaviano Nelli, Giotto, Pinturicchio, C. Bellini, Raffael, Tycjan, Tintoretto, Tiepolo, Perugino, Procaccini, Filippino Lippi, Veronese, Murillo, Velasquez, Konrad von Goest; rzeźbiarze: Liberale da Verona, L. della Robbia, Michał Pacher, Wit Stwosz). Pod opiekę Maryi Wniebowziętej oddał Węgry król św. Stefan, a Francję – król Ludwik XIII (powtórzył to także Ludwik XV).

W polskiej (i nie tylko) tradycji dzisiejsze święto zwane jest również świętem Matki Bożej Zielnej. Na pamiątkę podania głoszącego, że Apostołowie zamiast ciała Maryi znaleźli kwiaty, poświęca się kwiaty, zioła i kłosy zbóż. Lud wierzy, że zioła poświęcone w tym dniu za pośrednictwem Maryi otrzymują moc leczniczą i chronią od chorób i zarazy. Rolnicy tego dnia dziękują Bogu za plony ziemi i ziarno, które zebrali z pól.

brewiarz.pl

 

http://www.radiomaryja.pl/kosciol/uroczystosc-wniebowziecia-najswietszej...

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

95. rocznica Cudu nad Wisłą

Radio Maryja

Dziś obchodzimy 95. rocznicę Cudu nad Wisłą. Jest to Rocznica zwycięskiej dla Polaków bitwy z bolszewikami, która zadecydowała o losach Polski i Europy. Polskim wojskom udało się powstrzymać najazd bolszewików.

fot. PAP
Dla bolszewickiej Rosji podbój Polski był jedynie etapem na drodze do rozszerzenia komunistycznych wpływów na całą Europę. Do decydującej bitwy doszło pod Warszawą między 13 a 16 sierpnia 1920 r. Rozegrana została ona według koncepcji gen. Rozwadowskiego, którą zaakceptował marszałek Józef Piłsudzki – Wódz Naczelny.

Ważne jest to, aby pamiętać o co toczyła się bitwa i cała wojna – podkreśla prof. Mieczysław Ryba historyk, wykładowca KUL i WSKSiM.

- Bitwa toczyła się o to czy Polska będzie niepodległa oraz o to, czy Polska i Europa obroni się przed komunizmem czy też zostanie zalana przez ten komunizm, ponieważ ta zbrodnicza ideologia rozsiewała się nie tylko w Rosji bolszewickiej, ale również w wielu krajach europejskich, w wielu krajach zachodnich, w tym w Niemczech, gdzie wybuchła rewolucja. Zwycięstwo pod Warszawą było obroną polskiej niepodległości, alei także chrześcijańskiej europejskiej kultury i całej Europy, która była zagrożona zalewem bodaj najbardziej zbrodniczej ideologii, najbardziej zbrodniczego systemu, jaki powstał w dziejach – mówi prof. Mieczysław Ryba.

W całym kraju odbędą się dziś uroczystości patriotyczno–wojskowe.  Tradycyjnie już w Ossowie pod Warszawą, odbędzie się rekonstrukcja Bitwy Warszawskiej oraz apel poległych. W intencji poległych na cmentarzu bohaterów 1920 roku sprawowana będzie Msza św.

Obchody rocznicowe odbędą się także w Radzyminie, Ząbkach i innych podwarszawskich miejscowościach.

http://www.radiomaryja.pl/informacje/95-rocznica-cudu-nad-wisla/

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

"Bitwa Warszawska nie istnieje w świadomości historycznej Rosjan"

Bitwa Warszawska nie istnieje w świadomości historycznej Rosjan, ponieważ ją przegrali, a to nie wpisuje się w propagandę „zawsze zwycięskiej Armii Czerwonej” – mówi w rozmowie z PAP sowietolog, prof. Włodzimierz Marciniak. Dziś mija 95. rocznica decydującej bitwy wojny polsko-bolszewickiej, która zadecydowała o zachowaniu przez Polskę niepodległości i uratowaniu Europy przed bolszewizmem.

Rekonstrukcja Bitwy Warszawskiej /PAP/Jakub Kamiński  /PAP
Rekonstrukcja Bitwy Warszawskiej
/PAP/Jakub Kamiński /PAP

Pytany o rolę Bitwy Warszawskiej w polityce historycznej Rosji Marciniak tłumaczy, że "kwestia wojny polsko-bolszewickiej, czy też - jak nazywa się ją w historiografii rosyjskiej - sowiecko-polskiej nie ma istotnego znaczenia, gdyż została przysłonięta przez konflikt z Ukrainą". Jeśli można mówić o politycznym wykorzystywaniu wojny polsko-bolszewickiej, to jedynie w aspekcie śmierci radzieckich żołnierzy w obozach jenieckich. Bardzo wiele mówiono o tym, gdy był aktualny problem pojednania polsko-rosyjskiego. Ale teraz ten temat wydaje się być zamknięty. Zresztą w ogóle wątpię w to, czy Bitwa Warszawska istnieje w jakiś szczególny sposób w świadomości historycznej Rosjan. Wydaje mi się, że jest po prostu traktowana jako epizod wojny z Polską. To my przywiązujemy do niej bardzo duże znaczenie, bo dla nas był to rzeczywiście moment przełomowy. Rosjanie raczej umniejszają znaczenie tej bitwy, co jest raczej zrozumiałe, bo przecież zakończyła się ona ich porażką, mimo tego, iż mieli miażdżącą przewagę nad nami. Takich rzeczy się nie eksponuje w propagandzie historycznej - podkreśla badacz. Z pewnością w Rosji jest silnie obecny mit "zawsze zwycięskiej Armii Czerwonej". Oczywiście, nie ma on nic wspólnego z faktyczną wiedzą historyczną, bo historia Armii Czerwonej jest w zasadzie historią porażek, które ponosiła ona nawet wtedy, gdy walczyła z przeciwnikiem dysponującym podobną siłą militarną - zauważa.

Przeciętny Rosjanin jest przekonany, że historia jest czymś, co nieustannie się zmienia i nie jest niczym pewnym, bo poddawana jest nieustannym korektom politycznym. Nie może też krytycznie się do tego odnieść, ponieważ szkoła nie wpoiła mu takich kompetencji, które pozwalałyby mu oceniać tego rodzaju przekaz - tłumaczy Marciniak. Na to nakłada się pewna ogólniejsza tendencja kulturowa, którą można zaobserwować również w Rosji. Polega ona na marginalizacji znaczenia wiedzy historycznej w imię takich wartości, jak nowoczesność, postęp itd.  W związku z tym, polityka historyczna porusza się w obszarze pewnej płynności i niestabilności wiedzy historycznej - nie tylko jej interpretacji, ale i samych faktów - co jest oczywiście na rękę tym, którzy są jej architektami - dodaje. Wszystko to sprawia, że w Rosji historia jest przedmiotem swobodnej manipulacji, na którą ludzie są dosyć podatni. Uważają, że nie ma sensu sprzeciwiać się kolejnym ideologicznym deformacjom historii, bo i tak za jakiś czas zostaną one zastąpione innymi. Każdy Rosjanin wie, że dowolne wydarzenie można opowiedzieć za pomocą dowolnej legendy. W ogóle Rosjanom historiografia kojarzy się bardziej z tworzeniem legend, aniżeli z rzetelną i krytyczną nauką. W takiej sytuacji można im wmówić wszystko, trzeba tylko zastosować odpowiedni PR - podsumowuje badacz.



Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-bitwa-warszawska-nie-istnieje-w-sw...
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

"Cud nad Wisłą" uratował Europę przed zalewem bolszewizmu. 95. rocznica zwycięskiej Bitwy Warszawskiej.


Cud nad Wisłą, Jerzy Kossak
Cud nad Wisłą, Jerzy Kossak

Na przedmieściach Warszawy 13-15 sierpnia 1920 r. rozegrała się decydująca i najważniejsza bitwa wojny polsko-bolszewickiej. Nazywana „Cudem nad Wisłą”, jest 18 bitwą w historii świata. To dzięki tej batalii, Polska uratowała swoją niepodległość a także uratowała Europę przed zalewem bolszewizmu.

ZOBACZ VIDEO o osiemnastej bitwie w dziejach świata:

Bitwa Warszawska toczyła się w dniach 13-15 sierpnia 1920 r. Rozegrana została zgodnie z planem operacyjnym, który na podstawie ogólnej koncepcji Józefa Piłsudskiego opracowali szef sztabu generalnego Tadeusz Rozwadowski, płk Tadeusz Piskor i kpt. Bronisław Regulski. Głównym celem operacji było odcięcie korpusu Gaj-Chana od armii Tuchaczewskiego i od zaplecza oraz wydanie skoncentrowanej bitwy na przedpolu Warszawy.

Był to wielki sukces polskiego wojska, które dopiero się tworzyło. Od listopada 1918 roku wchodził w organizację, w uzbrojenie, w wyposażenie, wyszkolenie. Praktycznie mieliśmy do czynienia z armią polską, która była improwizowana

— powiedział Radiu Maryja dr Marcin Paluch.

Wielka Bitwa Warszawska zakończyła się wielkim sukcesem. Powstrzymano tą nawałę bolszewicką, pomimo że już w sierpniu były przesłanki by sądzić, że może być katastrofa. Była wielka mobilizacja ludności polskiej

— zaznaczył dr Paluch.

Jak przebiegała Bitwa Warszawska?

Operacja składała się z trzech skoordynowanych, choć oddzielonych faz: obrony na linii Wieprza, Wkry i Narwi - co stanowiło rodzaj działań wstępnych; rozstrzygającej ofensywy znad Wieprza (na północ, na skrzydło sił bolszewickich) oraz wyparcia Armii Czerwonej za Narew, pościgu, osaczenia i rozbicia armii Tuchaczewskiego.

W czasie polskich przygotowań do ostatecznego rozstrzygnięcia bolszewicy zbliżali się do Warszawy. Sądzili, że podda się ona w ciągu kilku godzin. Stolicę miały bezpośrednio atakować trzy armie: III, XV i XVI, natomiast IV Armia wraz z konnym korpusem Gaj-Chana maszerowała na Włocławek i Toruń z zamiarem przejścia Wisły na Kujawach, powrotu na południe i wzięcia stolicy w kleszcze od zachodu. Bitwa Warszawska rozpoczęła się 13 sierpnia walką o przedpole stolicy, m.in. o Radzymin, który kilkanaście razy przechodził z rąk do rąk.

14 sierpnia działania zaczepne na linii Wkry podjęła 5. Armia gen. Władysława Sikorskiego, mająca przeciw sobie siły sowieckiej IV i XV armii. W zaciekłej walce pod modlińską twierdzą wyróżniała się m.in. 18. Dywizja Piechoty gen. Franciszka Krajewskiego. Ciężkie boje, zakończone polskim sukcesem, miały miejsce również pod Pułtuskiem i Serockiem. 16 sierpnia gen. Sikorski śmiałym atakiem zdobył Nasielsk. Mimo to inne jednostki sowieckie nie zaprzestały marszu w kierunku Brodnicy, Włocławka i Płocka.

Jednym z ważnych fragmentów Bitwy Warszawskiej było zdobycie 15 sierpnia przez kaliski 203. Pułk Ułanów sztabu 4. armii sowieckiej w Ciechanowie, a wraz z nim - kancelarii armii, magazynów i jednej z dwóch radiostacji, służących Sowietom do utrzymywania łączności z dowództwem w Mińsku. Szybko podjęto decyzję o przestrojeniu polskiego nadajnika na częstotliwość sowiecką i rozpoczęciu zagłuszaniu nadajników wroga, dzięki czemu druga z sowieckich radiostacji nie mogła odebrać rozkazów. Warszawa bowiem na tej samej częstotliwości nadawała przez dwie doby bez przerwy teksty Pisma Świętego - jedyne wystarczająco obszerne teksty, które udało się szybko odnaleźć.

Brak łączności praktycznie wyeliminował więc 4. Armię z bitwy o Warszawę.

15 sierpnia trwały zacięte walki wojsk polskich z Armią Czerwoną m.in. pod Radzyminem, Ossowem i Zielonką. Ostatecznie polscy żołnierze, za cenę wielkich strat, utrzymali Radzymin i inne miejscowości, odrzucając bolszewików daleko od swoich pozycji.

16 sierpnia dzięki działaniom marszałka Piłsudskiego nastąpił przełom. Dowodzona przez niego tzw. grupa manewrowa, w skład której wchodziło pięć dywizji piechoty i brygada kawalerii, przełamała obronę bolszewicką w rejonie Kocka i Cycowa, a następnie zaatakowała tyły wojsk bolszewickich nacierających na Warszawę. Tuchaczewski musiał wycofać się nad Niemen.

Ostateczną klęskę bolszewicy ponieśli pod Osowcem, Białymstokiem i Kolnem. Według nowej koncepcji polska grupa uderzeniowa miała zgromadzić się nad dolnym Wieprzem, między Dęblinem a Chełmem, i wejść w skład gruntownie zreorganizowanych polskich oddziałów. Liczącą około 800 km linię obrony Piłsudski oparł o rzeki: Orzyc-Narew-Wisła-Wieprz-Seret. Podzielił ją na trzy fronty, przydzielając dowództwo generałom, do których miał największe zaufanie: Józefowi Hallerowi (Front Północny - obrona Warszawy), Edwardowi Rydzowi-Śmigłemu (Front Środkowy - uderzenie na armię Tuchaczewskiego) i Wacławowi Iwaszkiewiczowi (Front Południowy).

18 sierpnia, po starciach pod Stanisławowem, Łosicami i Sławatyczami, siły polskie znalazły się na linii Wyszków-Stanisławów-Drohiczyn-Siemiatycze-Janów Podlaski-Kodeń. W tym czasie 5. Armia gen. Sikorskiego, wiążąc przeważające siły sowieckie nacierające na nią z zachodu, przeszła do natarcia w kierunku wschodnim, zdobywając Pułtusk, a następnie Serock.

19 sierpnia jednostki polskie na rozkaz Piłsudskiego przeszły do działań pościgowych, starając się uniemożliwić odwrót głównych sił Tuchaczewskiego, znajdujących się na północ od Warszawy.

21 sierpnia rozpoczęła się decydująca faza działań pościgowych: 1. dywizja piechoty z 3. Armii polskiej sforsowała Narew pod Rybakami, odcinając drogę odwrotu resztkom XVI armii sowieckiej w kierunku na Białystok, natomiast 15. dywizja piechoty z 4. Armii polskiej, po opanowaniu Wysokiego Mazowieckiego, odcięła odwrót oddziałom XV Armii sowieckiej z rejonu Ostrołęki. Podobnie 5. Armia polska przesunęła się w kierunku Mławy.

IV Armia bolszewicka, nie wiedząc o klęsce pod Warszawą, zgodnie z wytycznymi atakowała Włocławek - zamykając sobie w ten sposób drogę odwrotu. W tej sytuacji jedynym wyjściem dla oddziałów sowieckich było przekroczenie granicy Prus Wschodnich, co też zrobiły 24 sierpnia. Tam część z nich została rozbrojona. 25 sierpnia polskie oddziały doszły do granicy pruskiej, kończąc tym samym działania pościgowe.

W wyniku Bitwy Warszawskiej straty strony polskiej wyniosły: ok. 4,5 tys. zabitych, 22 tys. rannych i 10 tys. zaginionych. Straty zadane Sowietom nie są znane. Przyjmuje się, że ok. 25 tys. żołnierzy Armii Czerwonej poległo lub było ciężko rannych, 60 tys. trafiło do polskiej niewoli, a 45 tys. zostało internowanych przez Niemców.

Według odnalezionych w ostatnich latach i ujawnionych w sierpniu 2005 r. dokumentów Centralnego Archiwum Wojskowego, już we wrześniu 1919 r. szyfry Armii Czerwonej zostały złamane przez por. Jana Kowalewskiego. Manewr polskiej kontrofensywy udał się zatem m.in. dzięki znajomości planów i rozkazów nieprzyjaciela, a także umiejętności wykorzystania tej wiedzy przez polskie dowództwo.

Co by się stało, gdyby Polska przegrała Bitwę w 1920r? Na to pytanie odpowiedział w wywiadzie dla Rzeczpospolitej dwa lata temu prof. Grzegorz Nowik z Instytutu Studiów Politycznych PAN i Muzeum Józefa Piłsudskiego

Zapewne podzielilibyśmy los Azerbejdżanu i Gruzji, gdzie Sowieci wymordowali elity intelektualne i wojskowe, albo państw bałtyckich, w których podobna zbrodnia dokonała się 20 lat później. Bez dwudziestu lat niepodległości, w którym nadrabialiśmy zaległości w budowaniu struktur państwa, kształtowaniu świadomości państwowej, bylibyśmy dziś na takim poziomie jak Ukraina i Białoruś, które dopiero teraz mozolnie budują swoją państwowość.

ZOBACZ WIDEO Inscenizacja Bitwy Warszawskiej

CZYTAJ TAKŻE:Bij bolszewika! TOP 5 piosenek

http://wpolityce.pl/historia/262357-cud-nad-wisla-uratowal-europe-przed-...

 

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Prof. Jan Żaryn: W 1920 r. zdaliśmy egzamin z polskości. Wywiad

 
Prof. Jan Żaryn: W 1920 r. zdaliśmy egzamin z polskości - niezalezna.pl
foto: Marcin Pegaz/Gazeta Polska
To był zwycięski sprawdzian z polskości.  Poza częścią mniejszości narodowych, które nie były tak silnie związane z duchem polskim - chcącym aby na tym terenie było państwo suwerenne - to zdecydowana większość obywateli różnych warstw społecznych opowiedziała się za ochroną i obroną świeżo odzyskanej państwowości. To było zwieńczenie tej długiej drogi tworzenia się nowoczesnego narodu - ocenia w rozmowie z portalem niezalezna.pl znaczenie Bitwy Warszawskiej historyk prof. Jan Żaryn.

Obchodzimy 95. rocznicę Bitwy Warszawskiej, ale cały 1920 rok jest ważny w ciągu narodowych zdarzeń prowadzących do budowania wspólnoty narodowej...

Zgadza się. To powszechne „tak” dla nowopowstałego państwa, które można postrzegać jako budowanie nowoczesnego narodu, który powstawał przecież bez własnego państwa. Rok 1920 pamiętamy z perspektywy najważniejszych postaci: Piłsudskiego, Rozwadowskiego czy Hallera. Trzeba wspomnieć dowódców czy polityków, którzy rządzili wówczas Polską. Oni byli u władzy w tragicznej sytuacji zagrożenia bolszewickiego dla naszego kraju. Wincenty Witos był premierem rządu narodowego, wicepremierem był Ignacy Daszyński, wcześniej premier Władysław Grabski próbował zyskiwać dla Polski głos zachodnich państw dla zagrożonej od Wschodu ojczyzny.

Trudna walka z bolszewikami okazała się sprawdzianem dla polskości?
To był zwycięski sprawdzian z polskości. Poza częścią mniejszości narodowych, które nie były tak silnie związane z duchem polskim - chcącym aby na tym terenie było państwo suwerenne - to zdecydowana większość obywateli różnych warstw społecznych opowiedziała się za ochroną i obroną świeżo odzyskanej państwowości. To było zwieńczenie tej długiej drogi tworzenia się nowoczesnego narodu.

Ta zjednoczona wspólnota obroniła wówczas przed komunizmem Europę Zachodnią.
To jest bardzo ważne, bo pokazuje, że nie jesteśmy przypadkowi, ale stanowimy trwały element bezpieczeństwa ogólnoeuropejskiego. Ten trwały i bezpieczny kontynent europejski musi pozostać z Polakami takimi, jacy byliśmy i mam nadzieję – jesteśmy, czyli gotowymi do obrony tożsamości i państwowości. Naród rozwija się stale i ten proces trwa nadal. Wielka Nowenna czy powstanie Solidarności tworzyły naszą tożsamość. Rok 1920 ma wymiar wewnętrznej wspólnoty jak i wymiar zewnętrzny. Każda próba rozmiękczenia naszej wspólnoty narodowej jest groźna dla nas oraz dla wspólnoty europejskiej.

Przed nami uroczyste obchody 15 sierpnia…
My właśnie jesteśmy tacy, że 15 sierpnia mówimy o Cudzie nad Wisłą, o przywiązaniu do naszej opiekunki, jaką jest Matka Boska. Mówimy  o naszym przywiązaniu do chrześcijaństwa jako przywiązaniu do porządku etycznego, który wyprowadzamy z wiary. Nie można tego destabilizować.

CZYTAJ WIĘCEJ: Plan obchodów 95. rocznicy Bitwy Warszawskiej
 
Jest pan zaangażowany w powstanie w 100. rocznicę Bitwy Warszawskiej Łuku Triumfalnego, będącego symbolem zwycięstwa Polaków nad bolszewikami.
Inicjatorem jego budowy jest Jan Pietrzak i osoby, które z nim współpracują. Moje Stowarzyszenie Polska Jest Najważniejsza od początku tej inicjatywy włączyło się w pomoc Janowi Pietrzakowi. Jest to jedna z ważniejszych inicjatyw tworzenia polskiej polityki historycznej na dziś. Idea Łuku ma swoją wizję artystyczną, architektoniczną i intelektualno-patriotyczną. Wizja architektoniczna wiąże się z wykorzystaniem Wisły jako zaplecza krajobrazowego Łuku, który mógłby wieńczyć symbolicznie dwa brzegi rzeki. Wymowa historyczna wiąże się z wydarzeniem, które powinno nastąpić w 2020 r. i powinno odbyć się z udziałem najważniejszych przedstawicieli świata zachodniego. Głównym patronem powinna być Kancelaria Prezydenta RP. To powinno być na najwyższym poziomie. Przesłaniem tego powinien być akt dziękczynienia wobec tych, którzy pomogli nam z innych państw, a także akt dziękczynienia wobec naszego narodu, który ochronił naszą wspólnotę. My zdaliśmy wówczas ten egzamin jako nowoczesny europejski kraj.

http://niezalezna.pl/69952-prof-jan-zaryn-w-1920-r-zdalismy-egzamin-z-po...
 
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor
 
 

Prezydent Duda: Pod Ossowem Armia Czerwona doznała pierwszej poważnej porażki

Prezydent Duda: Pod Ossowem Armia Czerwona doznała pierwszej poważnej porażki - niezalezna.pl
foto: Filip Błażejowski/Gazeta Polska
W Ossowie, jak co roku odbyła się inscenizacja walk z bolszewikami, gdzie Polacy powstrzymali nawałę ze wschodu. Prezydent Andrzej Duda wystosował list z okazji uroczystości upamiętniających 95. rocznicę Bitwy Warszawskiej 1920 roku. "Tu, w Ossowie, można mieć rzeczywiście poczucie, że chlubna przeszłość jest trwałym składnikiem naszej tożsamości" - napisał prezydent.

List Prezydenta do uczestników i organizatorów uroczystości upamiętniających 95. rocznicę Bitwy Warszawskiej 1920 roku w Ossowie


Szanowny Panie Starosto!Szanowni Burmistrzowie! Wielebny Księże Dziekanie!

Żołnierze i Weterani! Szanowni Państwo! Obchodzimy 95. rocznicę zwycięskiej Bitwy Warszawskiej. Wśród wielu zmagań i tryumfów polskiego oręża zajmuje ona w naszej historii miejsce szczególne. Uznana jest także za jedną z najważniejszych bitew w dziejach Europy. Jest dla mnie zaszczytem, że po raz pierwszy mogę uczcić tę rocznicę, a zarazem Święto Wojska Polskiego jako Prezydent i Zwierzchnik Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej. Pod Ossowem toczyły się jedne z najcięższych walk Bitwy Warszawskiej. To tutaj Armia Czerwona doznała pierwszej poważnej porażki w niepowstrzymanym, jak się wydawało, natarciu na Warszawę. Niezłomny opór polskich żołnierzy pozwolił zatrzymać sowiecką nawałę. Wiemy zarazem, że to wspaniałe zwycięstwo, odwracające losy wojny, było zwycięstwem całego narodu, całego polskiego społeczeństwa. Splotła się w nim żelazna wola Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego, energia i talenty dowódców, męstwo i dyscyplina żołnierzy, jedność politycznych stronnictw, sprawność państwa, wreszcie solidarność i ofiarność obywateli.



fot: Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Symbolem heroizmu sierpniowych dni 1920 roku stała się postać księdza Ignacego Skorupki, młodego kapelana poległego bohaterską śmiercią na polach Ossowa. Jest powodem do dumy, że odrodzona Rzeczpospolita potrafiła stworzyć państwowość mocną i trwałą, zdolną do zwycięstwa. Dzisiaj jesteśmy odpowiedzialni za tę historyczną spuściznę. Dlatego chcemy budować silne, sprawne, sprawiedliwe państwo i umacniać fundamenty naszej suwerenności. Dzień 15 sierpnia, wspomnienie zwycięskiej Bitwy Warszawskiej, to także Święto Wojska Polskiego.



fot: Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Nowoczesna, dobrze wyposażona armia jest gwarantem naszej niepodległości i bezpieczeństwa. Społeczny szacunek dla niej i duma z wojskowych tradycji to również ważny wkład w pielęgnowanie polskiej państwowości. Symbolicznie wyraża to dzisiejsza defilada na ulicach stolicy. Ale wszędzie, w całej Polsce, liczą się postawy i gesty, w których odzwierciedla się nasza wspólnota w sprawach najważniejszych, nasza gotowość służenia Ojczyźnie. 

 

Serdecznie pozdrawiam wszystkich uczestników uroczystości. To dobrze, że spotykają się Państwo tak licznie. Składam wyrazy uznania organizatorom, autorom wszystkich inicjatyw, a szczególnie uczestnikom rekonstrukcji bitwy i zawodów kawaleryjskich.

 

Tu, w Ossowie, można mieć rzeczywiście poczucie, że chlubna przeszłość jest trwałym składnikiem naszej tożsamości. Życzę Państwu, by dzisiejszy dzień był okazją do patriotycznej refleksji, ale też do radosnego świętowania wspaniałego polskiego zwycięstwa 1920 roku

- napisał Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda.

http://niezalezna.pl/69972-prezydent-duda-pod-ossowem-armia-czerwona-doz...
 
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor
Bitwa zatrzymująca komunizm

 Z prof. Mieczysławem Rybą, wykładowcą z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Rafał Stefaniuk

95 lat temu rozegrała się Bitwa Warszawska 1920 r. Co przesądziło o zwycięstwie armii polskiej, która do tego momentu była w odwrocie po nieudanej wyprawie kijowskiej?

– W maju armia polska zdobyła Kijów, więc odwrót nie był procesem ciągłym. Na ostateczne zwycięstwo złożyło się wiele czynników. Za podstawowy trzeba uznać wielką mobilizację społeczeństwa. Pojawiało się wiele oddziałów ochotniczych oraz duże zaangażowanie towarzyszyło politykom. Kolejną kwestią jest planowanie, a więc bardzo mądre rozwiązanie opracowane w sztabie gen. Tadeusza Rozwadowskiego. Zaplanowano ofensywę znad Wieprza. Było to bardzo ryzykowne, ponieważ główne uderzenie bolszewików poszło na Warszawę. Gdyby stolica padła, to kontrofensywa nie przyniosła by korzyści. Jak wiemy, Warszawa się obroniła, a kontrofensywa skutecznie odcięła wojska nacierające na dolny bieg Wisły. Musimy też wspomnieć o postawie żołnierzy. Byli zdyscyplinowani i bardzo dobrze wykonywali rozkazy.

Oprócz kwestii militarnych i politycznych wymienia się też kwestie moralne i ideologiczne.

– Sowieci mieli nadzieję, że ideologia komunizmu będzie na tyle mocną zachętą dla ludności polskiej, że społeczeństwo nie będzie chciało stawiać oporu. Zakładano, że ludność podejmie działania przeciwne, a więc podejmie próbę wywołania rewolucji na tyłach armii polskiej. Takiego zachowania społeczeństwa nie było. Polacy odrzucili ateizm komunistyczny i pozostali wierni wartościom chrześcijańskim. Kolejnym czynnikiem, na które powinno się zwracać uwagę, była pomoc zagraniczna. Myśli Pan o dostawach węgierskich?

– Tak, to jest zapomniany element wojny polsko-bolszewickiej. Budapeszt w krytycznych momentach dostarczył nam ogromną ilość amunicji. Działo się to przy sabotażu rządu Czechosłowacji. To, co zrobili dla nas Węgrzy, była to pomoc najbardziej potrzebna i skuteczna. Bitwa warszawska doczekała się określenia Cud nad Wisłą. Panie Profesorze, to był cud?

– Dla ludzi wiary zawsze obok czynników czysto ludzkich działają elementy nadprzyrodzone. Zwróćmy uwagę na symbolikę maryjnego święta 15 sierpnia oraz wielkie religijne zaangażowanie ludności i Episkopatu. To łączyło się z poczuciem obrony Polski i Europy przed napływem ateistycznego barbarzyństwa. W tych kategoriach można mówić o cudzie. Hasło „Cud nad Wisłą” miało także kontekst polityczny. Twierdzono, że to się dokonało w sposób tylko nadnaturalny, a czynnik ludzki nie odegrał większej roli. Miało to uderzyć w twórców sukcesu.

Po bitwie narodził się również spór, kto był rzeczywistym ojcem zwycięstwa – gen. Tadeusz Rozwadowski czy Marszałek Józef Piłsudski.

– Generał Rozwadowski po zamachu majowym był więziony. To było wielkim skandalem. Środowisko opozycyjne uważało takie potraktowanie bohatera wojny polsko-bolszewickiej za rzecz niesłychanie niesprawiedliwą. To wszystko było częścią szerszego konfliktu, który miał miejsce w XX-leciu międzywojennym. Piłsudski był symbolem obozu lewicowo-niepodległościowego, a później sanacyjnego, który realnie sprawował rządy dyktatorskie w kraju. Po drugiej stronie była opozycja, wśród której Narodowa Demokracja próbowała Piłsudskiego i jego obóz odsunąć od władzy. W tym kontekście toczył się spór o historie, podobnie jak ma to miejsce dzisiaj. Spór o historię był i jest częścią sporu politycznego.

Jednym z symboli stała się śmierć ks. Ignacego Skorupki.

– Nie tylko w samej bitwie, ale i po niej. Ksiądz Skorupko podczas bitwy posługiwał na newralgicznym odcinku frontu. Mówi się, że jego postawa mocno zagrzewała ducha bojowego wśród wojska, a szczególnie wśród ochotników. Po bitwie stał się symbolem zwycięstwa w tym znaczeniu, że jak wspominałem, wojna ta dokonywała się nie tylko na froncie, ale w wielkim stopniu dokonywała się w kulturze i ideologii. Ksiądz katolicki, który staje ramię w ramię z wojskiem i ginie w obronie Polski, i to kraju katolickiego, przed napływem bezbożnego komunizmu, to była to symbolika, która bardzo mocno działała na wyobraźnię. I to nie tylko żołnierzy, ale w pierwszej kolejności na gigantyczną większość społeczeństwa. Gdybyśmy mieli szukać analogii, to trzeba przytoczyć śmierć bł. ks. Jerzego Popiełuszki, która w latach 80. bardzo mocno oddziaływała na świadomość Polaków. Ona pokazywała, czym komunizm jest w swej istocie. Pokazywała, na czym polegała walka Narodu Polskiego z komunizmem. Taką rolę w wojnie polsko-bolszewickiej i później odegrał ks. Skorupko. Gdy patrzymy na XX-lecie międzywojenne i chociażby wychowanie młodego człowieka, to postawa ks. Ignacego odegrała znaczącą rolę.

Bitwa została nazwana 18. najważniejszą w dziejach świata. Patrząc na sprawę w kategoriach historii alternatywnej, co by było, gdyby bolszewicy zajęli Warszawę?

– Kwestię tę często podejmują blogerzy, jednak musimy wiedzieć, że historycy nie są w stanie jednoznacznie stwierdzić, co dałoby bolszewikom zwycięstwo. Faktem jest, że plany bolszewików sięgały bardzo daleko. Pamiętajmy, że komunistom chodziło o rewolucję ogólnoeuropejską, a później ogólnoświatową. Działania szły w tym kierunku, aby stworzyć wszechpanowanie komunizmu na świecie. Polska byłaby pierwszym etapem. Przywódcy zachodni tak tego nie rozumieli. A jeżeli rozumieli, to było ich niewielu. Pamiętajmy, że ani Brytyjczycy, ani Czesi nie byli skorzy, aby nam pomóc. Z kręgów mocnej lewicy europejskiej szły sygnały, że to polska armia jest agresorem i zagraża armii proletariackiej na Wschodzie. Można zakładać, że rewolucja w Niemczech, która trwała, mogłaby się połączyć z wojskami bolszewickimi i komunizm nie zatrzymałby się na Polsce, ale rozlałby się na Europę. A jak szła za tym skala zbrodni i zniszczeń, to wiemy z historii, badając dzieje krajów, w których komunizm w realny sposób zagościł.

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/142145,bitwa-zatrzymujaca-komunizm.html
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

"To wielkie, przełomowe zwycięstwo należy upamiętnić łukiem triumfalnym". Prof. Roszkowski o znaczeniu Bitwy Warszawskiej i przeciwnikach jej upamiętnienia.  WYWIAD


fot. wPolityce.pl
fot. wPolityce.pl

Pamięć o tej naszej wiktorii dla części elit w Polsce nie jest aż tak miła. I należałoby niektórych zapytać: dlaczego uważają, że Polska powinna w 1920 roku przegrać?

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Wojciech Roszkowski, historyk, ekonomista, autor m.in. wielokrotnie wznawianej publikacji „Historia Polski od 1914 roku.”

wPolityce.pl: Jakie znaczenia dla współczesnych Polaków może mieć Wiktoria Warszawska 1920 roku?

Prof. Wojciech Roszkowski: Można to rozpatrywać w dwóch aspektach. Po pierwsze jako wyjątkowy triumf w historii polskiego oręża, drugi po Wiktorii Wiedeńskiej, bo trzeba go rozpatrywać włącznie ze skutkami politycznymi, w przypadku Bitwy Warszawskiej było to zapobieżenie bolszewizacji Europy. Drugi aspekt, to właśnie ten, który może dotyczyć współczesnych Polaków: w naszej historii nie mamy samych porażek, a to wielkie, przełomowe zwycięstwo należy upamiętnić łukiem triumfalnym. Jestem zwolennikiem tego rodzaju upamiętnienia. Brakuje nam tego. W Polsce międzywojennej nie pomyślano o tym, po wojnie ze zrozumiałych względów nie mógł powstać, więc teraz jest na to czas na stworzenie wizualnego śladu, na dużą skalę, upamiętniającego wielkie dokonanie, jakim było zastopowanie bolszewizacji Europy.

Znaczenie tej bitwy znane jest na świecie, w Europie jedynie zawodowym historykom. Jednak tak naprawdę poza Polską nie pamięta się o niej, dlaczego? Czy dlatego, że komunizm został „udomowiony” przez Zachód? Czy może wynika to ze słabości naszego kraju, ze słabości polityki historycznej?

Tak, jest kilka czynników. Faktycznie komunizm został na Zachodzie „udomowiony”, więc polski triumf nad bolszewikami nie jest tam aż tak atrakcyjny, zważywszy na ilość sierpów i młotów, które pojawiają się nawet na różnych oficjalnych wydarzeniach.

To smutne, bo nie potrzebowali nawet inwazji bolszewików, aby przyjąć ich niektóre „wartości”…

No więc właśnie. Mit komunizmu na Zachodzie to osobny temat, ale właśnie łuk triumfalny upamiętniający wielkie zwycięstwo nad bolszewikami bardzo by się przydał, bo oprowadzając zachodnich turystów po naszej stolicy, można by im przy okazji tłumaczyć pewne sprawy: „W Polsce komunizm był, ale u was go nie było i dzięki nam nie doznaliście tego „szczęścia”. Drugim powodem niewiedzy jest generalna niewiedza Zachodu o historii nie tylko Polski, ale i całego regionu. Trzeci powód to oczywiście słabość naszej polityki historycznej.

Wróćmy na koniec do pomysłu zbudowania łuku triumfalnego. Zwrócił pan uwagę, że jedno, wciąż dosyć hałaśliwe środowisko, jest bardzo przeciwne upamiętnieniu polskiego zwycięstwa nad bolszewikami. Jako argument podaje ono oczywiście ewentualne koszty, ale wiadomo, że chodzi mu o coś innego, prawda?

 

CZYTAJ TAKŻE: Bitwa warszawska o Łuk Tryumfalny. Czas zacząć budować prawdziwą Polskę

Tak, oczywiście, że nie chodzi o pieniądze. Tu chodzi o treść, jaką niósłby ze sobą taki łuk triumfalny. Pamięć o tej naszej wiktorii dla części elit w Polsce nie jest aż tak miła. I należałoby niektórych zapytać: dlaczego uważają, że Polska powinna w 1920 roku przegrać? Wygraliśmy, a więc to dobrze, czy źle? Czas postawić im to proste pytanie. Odpowiedź może być dla nich trochę bardziej skomplikowana.

http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/262354-to-wielkie-przelomowe-zwyciestw...

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Andrzej Duda w Radzyminie: "Oni podnosili Polskę z ruin, z niczego. A my dzisiaj potrzebujemy Polskę tylko naprawić"


Fot. PAP/Gzell
Fot. PAP/Gzell

Trzeba przypominać o tym, na co nas stać. Trzeba przypominać o tym, co zawdzięczamy naszym ojcom i dziadkom. Zawdzięczamy im wolność, którą zawsze nosili w sobie, dlatego potrafili uczynić niepodległą Polskę w 1918 roku swoją krwią, a potem w 1920 ją obronić

— powiedział prezydent Andrzej Duda w Radzyminie podczas uroczystości 95. rocznicy Bitwy Warszawskiej.

Ta bitwa, która miała wtedy miejsce jest z całą pewnością jednym absolutnie przełomowych momentów tamtej strasznej wojny, która mogła się zakończyć także katastrofą dla Europy. Historycy nie mają żadnej wątpliwości, że zamiarem bolszewików było zapanowanie nad całym kontynentem, a nie tylko pokonanie Polaków. Wierzyli w swój potencjał, tymczasem połamali sobie zęby już na polskiej armii. Jest pytanie, dlaczego

— mówił prezydent.

Otóż dlatego, że Polacy się zmobilizowali. Stanął wtedy Józef Piłsudski wzywając do twardej walki z wrogiem, ale stanął też Wincenty Witos, który nie był wcale jego politycznym przyjacielem. Stanął obok niego, obaj byli Polakami,  i wezwał polskich którzy mu ufali, do tego, by masowo zgłaszali się do wojska, żeby bronić Ojczyzny

— podkreślił.

To było kolejne wielkie narodzenie ducha, które narodziło wspólnotę. Dzięki zrozumienie tego właśnie, że tylko razem jesteśmy w stanie zwyciężyć i przemóc trudności. I udało się. I był to cud z całą pewnością. Bo rzeczywiście żołnierze zmęczeni wojną często mieli bardzo niskie morale. Zawsze pojawia się wtedy pytanie jak to odwrócić. I nagle się stało. Choć bolszewicy miażdżyli polską armię, choć oddziały były zdziesiątkowane, żołnierze byli wykończeni. W normalnych warunkach powiedziano by – nie było szans

—-przypominał Andrzej Duda.

Nie tylko wygraliśmy wojnę z bolszewikami w 1920 roku, nie tylko Śląsk znalazł się w polskich rękach dzięki powstańcom śląskim, dzięki niezłomnej postawie Polaków, którzy tam mieszkali i byli patriotami. Ale przede wszystkim ten duch pozostał w narodzie i poszedł dalej. Tych 19 lat po 20 roku to lata, w których Polska budowała się w błyskawicznym tempie. Mimo, że Europa, że świat był pogrążony w kryzysie, Polska umiała go przebrnąć. Przecież powstała Gdynia  z niczego. Powstał COP, Stalową Wolę zbudowano w niewiarygodnie szybkim tempie. niemożliwe było możliwe. Potrafiliśmy

— ciągnął dalej Duda.

W jakiej my dzisiaj jesteśmy dobrej sytuacji. Oni podnosili Polskę z ruin, z niczego. A my dzisiaj potrzebujemy Polskę tylko naprawić

— mówił prezydent, podkreślając że wierzy iż Polacy są w stanie to zrobić.

Wierzę, że polski żołnierz tak jak teraz jest dumny, będzie mógł jeszcze wyżej podnieść głowę. Wierzę, że jesteśmy w stanie odbudować Polskę silną. Uważam, że nas stać

— dodał, wskazując że patrzy na wysiłek minionych pokoleń, zwłaszcza tych ludzi, którzy polegli w Bitwie Warszawskiej.

Jakże wiele mieli zaparcia, żeby się nie ugiąć, żeby odbudowywać Polskę. Mieli na pewno poczucie wspólnoty. Miejmy i my je dzisiaj, bo jest nam niezwykle potrzebne do wielkiego dzieła odbudowy tego, co zostało zniszczone

— podkreślił Andrzej Duda.

Podziękował na koniec za otrzymany Krzyż ks. Ignacego Skorupki.

Traktuję to jako moje kolejne zobowiązanie

— powiedział.

http://wpolityce.pl/polityka/262387-andrzej-duda-w-radzyminie-oni-podnos...

Więcej notek tego samego Autora:

=>>