
Jest to zgodna z oczekiwaniami oficjalna korekta wcześniejszej prognozy Federalnego Urzędu do spraw Migracji i Uchodźców, mówiącej o 450 tys. nowych wniosków azylowych do końca roku.
Jak poinformował de Maiziere, przedstawiciele władz federalnych i rządów krajowych chcą na swym spotkaniu na szczycie 24 września uzgodnić dalsze wspólne postępowanie w obliczu tak dramatycznej sytuacji. Kraje związkowe domagają się szybkiej decyzji o pomocy finansowej z budżetu federalnego.
Według opublikowanych w środę rządowych danych, od stycznia do lipca bieżącego roku w Niemczech złożono 218 221 nowych wniosków o azyl, co w porównaniu z tym samym okresem 2014 roku oznacza wzrost ich liczby o 125 proc.
W kołach rządowych od dłuższego czasu zakładano, że nowych wniosków o azyl będzie w bieżącym roku od 700 do 800 tys., czyli więcej niż kiedykolwiek w dziejach Republiki Federalnej Niemiec. Dotychczasowy rekord w tej dziedzinie ustanowiono w 1992 roku, gdy głównie za sprawą konfliktów towarzyszących podziałowi Jugosławii liczba zarejestrowanych przez niemieckie władze uchodźców wyniosła 438 191.
W roku następnym niemiecki parlament znowelizował konstytucję, wprowadzając do niej bardziej rygorystyczne niż dotąd warunki przyznawania azylu. Spowodowało to znaczny spadek liczby przyjmowanych w Niemczech uchodźców, ale po osiągnięciu najniższego poziomu 28 tys. w roku 2008 powrócił trend wzrostowy. W roku 2013 zgłosiło się w Niemczech 127 tys. kandydatów do azylu, a roku ubiegłym już około 200 tys.
Jak poinformował de Maiziere, tylko w lipcu br. do Niemiec przybyło w celu złożenia wniosku o azyl 83 tys. ludzi. Do połowy sierpnia doszło do nich kolejne 50 tys., a w drugim półroczu napływ uchodźców jest zwykle większy niż w pierwszym. Choć przeciętny czas postępowania azylowego skrócono z 7,1 do 5,4 miesięcy, to liczba aktualnie rozpatrywanych wniosków wciąż wzrasta, sięgając obecnie około 250 tys. – zaznaczył minister.
Według niego pilnie potrzebne jest zwiększenie liczby personelu do procedowania wniosków, a także zapewnienie umieszczonym w miasteczkach namiotowych uchodźcom odpowiednich kwater na zimę, do czego niezbędne mogą się okazać niestandardowe rozwiązania prawne.
De Maiziere zaapelował do europejskich partnerów o dotrzymywanie przyjętych w sprawie uchodźców uzgodnień. Jak podkreślił, na Niemcy przypada 40 proc. zgłaszających się obecnie w Europie kandydatów do azylu i nie mogą one same tylu ich przyjąć. Jeśli partnerzy nie sprostają swej odpowiedzialności, pod znakiem zapytania stanie swoboda poruszania się w Europie – ostrzegł.
Niemcy stoją przed wielkim wyzwaniem, ale “ten rozwój sytuacji nie nakłada na nie ciężaru ponad siły” – zadeklarował de Maiziere. Dodał, że władze federalne, krajowe i lokalne muszą zaprzestać wysuwania wzajemnych oskarżeń i ramię w ramię pracować nad rozwiązaniem problemu.
Przybywający do Niemiec uchodźcy rejestrowani są najpierw w tak zwanym systemie EASY (Erstverteilung von Asylbegehrenden – wstępnego rozdzielania ubiegających się o azyl). Z powodu obecnego natłoku swe wnioski składają często dopiero po pewnym czasie i dlatego wciągani są do oficjalnej statystyki azylowej z opóźnieniem. W ciągu pierwszych miesięcy br. w systemie EASY zarejestrowano już blisko 310 tys. ludzi.
Dotychczasowe prognozy napływu azylantów miały za podstawę liczbę złożonych wniosków. Obecna opiera się natomiast na danych z systemu EASY.
http://www.radiomaryja.pl/informacje/niemcy-rzad-spodziewa-sie-w-br-do-8...
7 Comments
Niemieckie media o napływie
19 August, 2015 - 21:57
Niemieckie media o napływie uchodźców: „Niemcy znalazły się w stanie krytycznym. A w niektórych zakątkach Europy daje się odczuć cichą radość z tego”
Fot. PAP/epa
Niemiecki rząd spodziewa się, że do końca roku do RFN może przyjechać nawet 800 tys. uchodźców – podają niemieckie media. Szef MSW Thomas de Maiziere przedstawił dziś w Berlinie oficjalne szacunki na 2015 r. Dotychczas władze Niemiec szacowały liczbę uciekinierów w tym roku na 450 tysięcy.
Według de Maiziere do Niemiec dociera obecnie ok. 3000 nielegalnych imigrantów dziennie. W pierwszych siedmiu miesiącach tego roku wpłynęło aż 310 tys. podań o azyl, z czego 50 tys. w przeciągu ostatnich 30 dni. To więcej niż w całym 2014 r. Kolejnych 83 tys. nielegalnych imigrantów planuje złożyć jeszcze podanie o azyl. Jak dotąd im się to nie udało, bowiem ośrodki dla uchodźców są całkowicie przepełnione i tworzą się długie kolejki.
Ok. 40 proc. przybyszy pochodzi z Bałkanów, reszta z Afryki i Bliskiego Wschodu. Syryjczycy są traktowani priorytetowo. Kraje związkowe dysponują bowiem zaledwie 45 tys. miejsc w schroniskach dla cudzoziemców. Upychają więc uchodźców w halach sportowych, namiotach i kontenerach.
—podkreślił szef MSW i wezwał landy do tego, by je stworzyły. Landy twierdzą jednak, że nie mają na to środków. W Badenii-Wirtembergii w lipcu 2015 o azyl ubiegało się dwa razy tyle osób, co w maju. Landowa minister ds. integracji Bilkay Öney, stwierdziła, że musiałabym „każdego dnia wybudować nowy wieżowiec, by zapewnić wszystkim schronienie”.
Berlin zwrócił się do Unii Europejskiej o pomoc. Bruksela ma wymusić na krajach członkowskich „solidarność” i przyjęcie części uchodźców. Niemieckie media ostrzegają, że „Niemcy znalazły się w stanie krytycznym”.
—konstatuje „Münchner Merkur“. I przypomina, że w Niemczech już płonęło 200 ośrodków dla uchodźców. Według gazety na wsparcie Brukseli Berlin nie ma co liczyć.
—zaznacza „MM”. „Nürnberger Nachrichten“ stwierdza, że:
Ryb, Welt.de, Deutsche Welle
http://wpolityce.pl/swiat/262758-niemieckie-media-o-naplywie-uchodzcow-n...
Niemcy: Bijatyka w ośrodku
20 August, 2015 - 15:34
W ośrodku dla uchodźców w Suhl, w Turyngii, doszło w nocy z 20 na 21 sierpnia do masowej bójki, w której rannych zostało czterech policjantów i co najmniej 10 mieszkańców schroniska. Przyczyną bijatyki była rzekomo profanacja Koranu.
W bijatyce uczestniczyło około 50 mieszkańców ośrodka, którzy wybijali szyby w budynku i wyrzucali meble na ulicę. Zdemolowano biuro prywatnej firmy ochroniarskiej odpowiedzialnej za bezpieczeństwo na terenie ośrodka. Uszkodzeniu uległo sześć policyjnych samochodów oraz wyposażenie schroniska - piszą w czwartek niemieckie media. Policji udało się opanować sytuację dopiero przed południem 20 sierpnia - podała agencja dpa.
Część azylantów wyznania muzułmańskiego uznała, że jeden z mieszkańców ośrodka sprofanował Koran obchodząc się z nim w niewłaściwy sposób. Sprawca miał rzekomo wrzucić kilka stron ze świętej księgi muzułmanów do muszli klozetowej i spuścić wodę.
Wyznawcy Mahometa rozpoczęli pościg za domniemanym sprawcą profanacji. Na pomoc ściganemu pospieszyli inni azylanci. W bijatyce uczestniczyło około 50 osób, a dalszych 50 gapiów obserwowało bójkę. Władze Turyngii mówią o próbie linczu. Policja z Suhl nie była w stanie rozdzielić walczących. Na pomoc wezwano oddziały prewencyjne z Erfurtu.
Premier Turyngii Boda Ramelow powiedział, że azylanci powinni być dzieleni według kryteriów etnicznych i religijnych, co pomoże zapobiec w przyszłości podobnym wybuchom przemocy. W ośrodku w Suhl do incydentów dochodziło już wcześniej. W schronisku, które obliczone jest na 1200 osób, przebywa 1800 imigrantów.
Niemieckie MSW spodziewa się w tym roku 800 tys. uchodźców - czterokrotnie więcej niż w zeszłym roku.
http://www4.rp.pl/Uchodzcy/308209886-Niemcy-Bijatyka-w-osrodku-dla-uchod...
Bójka w ośrodku dla uchodźców
20 August, 2015 - 15:35
Bójka w ośrodku dla uchodźców. 14 osób rannych
Do masowej bójki doszło w ośrodku dla uchodźców w Suhl, w Turyngii. Zostało w niej rannych czterech policjantów i co najmniej 10 mieszkańców schroniska. Przyczyną bijatyki była rzekomo profanacja Koranu.
W bójce uczestniczyło około 50 imigrantów, którzy wybijali szyby w budynku i wyrzucali meble na ulicę. Ponadto zdemolowano biuro prywatnej firmy ochroniarskiej odpowiedzialnej za bezpieczeństwo na terenie ośrodka. Uszkodzeniu uległo sześć policyjnych samochodów oraz wyposażenie schroniska.
Część azylantów wyznania muzułmańskiego uznała, że jeden z mieszkańców ośrodka sprofanował Koran obchodząc się z nim w niewłaściwy sposób. Sprawca miał rzekomo wrzucić kilka stron ze świętej księgi muzułmanów do muszli klozetowej i spuścić wodę.
Wyznawcy Mahometa rozpoczęli pościg za domniemanym sprawcą profanacji. Na pomoc ściganemu pospieszyli inni. W bijatyce uczestniczyło około 50 osób, a dalszych 50 gapiów obserwowało bójkę. Władze Turyngii mówią nawet o próbie linczu.
Miejscowa policja nie była w stanie rozdzielić walczących. Na pomoc wezwano oddziały prewencyjne z Erfurtu.
Premier Turyngii Boda Ramelow powiedział, że azylanci powinni być dzieleni według kryteriów etnicznych i religijnych, co pomoże zapobiec w przyszłości podobnym wybuchom przemocy.
W ośrodku w Suhl do incydentów dochodziło już wcześniej. W schronisku, które obliczone jest na 1200 osób, przebywa 1800 imigrantów.
Niemieckie MSW spodziewa się w tym roku 800 tys. uchodźców - czterokrotnie więcej niż w zeszłym roku.
Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-bojka-w-osrodku-dla-uchodzcow-14-os...
Najazd na Niemcy - uchodźcy
21 August, 2015 - 07:05
Najazd na Niemcy - uchodźcy są chorzy, kosztują miliardy euro, dochodzi do awantur
Media zza zachodniej granicy jeszcze nie atakują, ale już zaczynają zadawać pytanie jak długo niemiecka kultura będzie w stanie przychylnie i bez oporu przyjmować obcokrajowców? Padają określenia o „stanie Krytycznym” lub „wypełnionym po brzegi kotle gorącej smoły”. Teraz tylko czekać aż kocioł się wyleje.
Pierwsze oznaki niezadowolenia
Trudne warunki bytowo-socjalne zaczynają generować wśród cudzoziemców coraz bardziej agresywne zachowania. Do pierwszych tragedii zaczyna dochodzić w ich miejscach pobytu. W środę wieczorem doszło awantury zakończonej krwawą bójką w jednym z ośrodków dla uchodźców w miejscowości Suhl, w Turyngii. Podczas zajść zniszczony został budynek oraz rannych czterech policjantów i co najmniej 10 mieszkańców.
Do poważniejszych niepokojów dochodziło w ostatnich dniach w Dreźnie, Hamburgu i innych miejscowościach. Powody niezadowolenia i późniejszej agresji są zawsze takie same: przeludnione ośrodki, niewydolność administracji w przyjmowaniu i rejestracji uciekinierów, co w konsekwencji oznacza wielogodzinne oczekiwanie w kilometrowych kolejkach na zgłoszenie swojego przyjazdu, utrudniony dostęp do lekarza, a nawet trudności w załatwianiu podstawowych potrzeb higienicznych.
Totalny brak personelu
Jak podaje urząd statystyczny, obecnie do Niemiec wjeżdża około 2000 cudzoziemców dziennie, co oznacza, iż obecna liczna urzędników administracji nie nadąża nawet z ich zarejestrowaniem. We wszystkich gminach nastąpiły nabory personelu w trybie nagłym, ale możliwości władz lokalnych w tym zakresie są mocno ograniczone brakiem pieniędzy. Nie pomaga nawet przerywanie urzędniczych urlopów i wzywanie ich do natychmiastowego stawiania się w miejscach pracy.
W chwili obecnej w związku z ogromną liczbą uciekinierów tylko do obsługi cudzoziemców w Niemczech brakuje ponad 10.000 urzędników różnych szczebli. Związek Publicznych Pracowników Państwowych (Beamtenbund) wydał oświadczenie, z którego wynika, że tak trudnej sytuacji jak obecnie ze względu na masowy przyrost emigrantów w RFN jeszcze nie było. Jak informuje dziennik „Die Welt” ogromna liczba cudzoziemców nadmiernie obciąża nie tylko administrację lokalną, ale również policję, służby socjalne, służbę medyczną, a także szkoły. Te ostatnie mają innego rodzaju kłopot, bowiem dzieci w wieku szkolnym legalnie zarejestrowanych cudzoziemców od razu podlegają obowiązkowi szkolnemu, co oznacza, że szkoły muszą zatrudnić dodatkowych nauczycieli, a często także tłumaczy i psychologów.
Takie działania powodują dużo większe wydatki i problemem dla większości gmin zaczynają być finanse, a w zasadzie ich brak. W tym roku tylko na obsługę uciekinierów gminy i komuny wydadzą ponad 10 miliardów euro (na jednego imigranta podatnik płaci średnio 13.000 euro). Władze poszczególnych landów zaczynają poważnie się zastanawiać nad dodatkowym opodatkowaniem obywateli, aby uzyskane w ten sposób fundusze przeznaczyć na obsługę imigrantów. Takie propozycje wysunęła minister finansów Szlezwiku Holsztynu Monika Heinold (Zielona). „Musimy uzyskać dotykowe pieniądze, albo poprzez wprowadzenie nowych podatków, albo poprzez zwiększenie już istniejących” – stwierdziła w jednym z wywiadów Heinold.
Zaczyna być strasznie
Na pewno nie można porównywać warunków sanitarnych w niemieckich ośrodkach dla cudzoziemców z innymi dużo gorszymi pod tym względem miejscami w Afryce, a nawet Grecji czy we Włoszech, ale zbyt duża ilość cudzoziemców nawet tutaj powoduje katastrofalny stan sanitarno-epidemiologiczny. Brakuje w tych miejscach sanitariuszy, ratowników medycznych, lekarzy i pielęgniarek. Brakuje lekarstw. Pojawiają się pierwsze objawy powszechnych chorób. To jeszcze nie epidemie, ale w hamburskim ośrodku pierwszego pobytu dla uciekinierów (namioty przy Schneckenburgalle) zanotowano wysyp świerzbu, którego nie ma kto i czym leczyć.
Lekarze mówią ciągle o pojedynczych przypadkach wielu chorób, ale epidemiolodzy ostrzegają przed możliwością większych epidemii w tych miejscach. Portal niezalezna.pl rozmawiał z ludźmi oczekującymi na przyjęcie w ośrodku dla cudzoziemców w hamburskiej dzielnicy Jenfeld. Jeden z nich (uciekinier z Bałkanów) przyznał, że jest dość poważnie chory, ale nie pójdzie do lekarza, bowiem boi się stracić swoje miejsce w kolejce. „Jak przepadnie moja kolej, to nie wiem kiedy uda mi się wejść do urzędnika, to może potrwać kolejne kilka dni”- powiedział nam chory mężczyzna.
Kanclerz milczy, inni proponują dziwne rozwiązania
Kanclerz Angela Merkel – jak często w takich trudnych sytuacjach – nie zabiera głosu i jak na razie milczy w sprawie obecnej sytuacji cudzoziemców w Niemczech. Czwartkowy „Sueddeutsche Zeitung” skrytykował taką postawę i zaapelował do Merkel, aby zajęła konkretne stanowisko.
„Dla niektórych polityków faktycznie byłoby lepiej, gdyby w kwestii imigrantów zamilkli choćby na tydzień – napisał monachijski dziennik, mając na uwadze polityka CSU, Andreasa Scheuer, – ale na głos kanclerz Niemcy już nie powinny dłużej czekać. Pisząc o sekretarzu generalnym CSU „Sueddeutsche Zeitung” zarzuca mu, że wykorzystuje populistycznie wypowiedzi do poprawy swojego wizerunku politycznego. Scheuer często mówi o masowym wykorzystywaniu przez imigrantów niemieckiego prawa azylowego, o oszukiwaniu przez nich niemieckiego fiskusa i niemieckiego systemu socjalnego, do jednego worka wrzuca wszystkich imigrantów łamiących niemieckie prawo. Ostatnio oberwało się z jego ust także Polsce, której zarzucił zbyt małe zaangażowanie w przyjmowaniu imigrantów. „Polska przyjmuje tryle imigrantów, co miasto Monachium” – szydził z nas polityk CSU. Nie tylko politycy CSU zaczynają przeciwstawiać się polityce Angeli Merkel polegającej na bezrefleksyjnym przyjmowaniu imigrantów, także zaczynają buntować się zwykli obywatele. Prywatnie w większości domów coraz częściej słychać żądania, żeby natychmiast zakończyć przyjmowanie cudzoziemców. Niechęć do obcych staje się coraz głośniejsza, a Internet staje się miejscem gdzie nawoływania do wypędzenia cudzoziemców stają się coraz częstsze (powstała strona na Facebook – Fluechtlinge raus aus Deutschland). Obojętnie jak optymistycznie szacuje się gotowość mieszkańców Niemiec do niesienia pomocy imigrantom: Któregoś dnia będzie ich za dużo – napisał monachijski Merkury, natomiast hamburski „Abendblatt” twierdzi, że najwyższy czas, aby politycy zauważyli powagę sytuacji.
Zwykli ludzie zaczynają mówić o niesprawiedliwości
Niemcy (szczególnie, co najbiedniejsi) są źli, gdy słyszą w mediach o tym, że wszyscy uciekinierzy oprócz darmowego mieszkania, jedzenia i darmowej opieki medycznej otrzymują od państwa, co miesiąc 143 euro na osobę, plus pieniądze na dzieci, co w konsekwencji łącznie sięga kwoty 300 euro miesięcznie. Warto przypomnieć, że są to pieniądze na drobne wydatki, bowiem wszystko, co potrzebne do życia mają za darmo. W dzisiejszych czasach dla wielu mniej zarabiających w Niemczech suma 300 euro miesięcznie na drobne wydatki jest kwotą wyjątkowo dużą, gdyż nie każdy taką dysponuje. To jest dodatkowy powód, że w dość szybkim tempie narasta coraz bardziej widoczna niechęć Niemców do obcych.
http://niezalezna.pl/70124-najazd-na-niemcy-uchodzcy-sa-chorzy-kosztuja-...
Prędzej czy później to pęknie
21 August, 2015 - 07:25
Póki co, krótkowzroczni debile rządzący w większości krajów Europy bredzą o solidarności i odpowiedzialności.
Nie zdają sobie sprawy, że ludnościowe zasoby Afryki i Bliskiego Wschodu są niewyczerpane.
Teraz zorganizują nocleg i rozpatrzą podania 20 000, a już przez granice będzie się przedzierać kolejnych 200 000, a jutro 2 000 000.
I tak będzie, dopóki się nie zacznie ich zatrzymywać i zawracać, dopóki się nie pobuduje na granicach murów i zasieków, dopóki się nie zacznie na zbity pysk wywalać nielegalnych imigrantów i to nie do jakiejś Grecji czy Włoch, gdzie przekroczyli granicę, ale tam skąd przybyli albo do innego kraju gdzieś w dalekiej Afryce (można podpisać umowy i krajowi płacić, tak jak to robi Australia).
Syryjski uchodźca: W Polsce
21 August, 2015 - 23:30
Syryjski uchodźca: W Polsce głodujemy. Fundacja: To kłamstwa
Jeden z syryjskich uchodźców skarży się na warunki, które zapewniła mu w Polsce Fundacja "Estera". - To propagandysta. Nie wiemy, dla kogo pracuje - odpowiadają władze Fundacji.
W środę media obiegła informacja o fatalnych warunkach, w jakich żyją chrześcijańscy uchodźcy z Syrii w Polsce. Jeden z przybyłych w lipcu do kraju postawił Fundacji "Estera" mocne zarzuty. W liście przekazanym do mediów Antoine Char pisał: "Mieliśmy otrzymać pomoc finansową, nie otrzymujemy. Fundacja Estera miała wszystko zapewnić i we wszystkim pomóc, ale nas oszukała". Ze słów Syryjczyka wynika, że sytuacja jego rodziny jest dramatyczna: - Nie mamy co jeść. Przyjechałem z odrobiną oszczędności, ale już wszystko wydałem. Nie dam rady przetrwać do końca miesiąca.
Char skarżył się także na fatalne warunki, w jakich mieszka w Pruszkowie w małym 30-metrowym mieszkaniu. - Jest nas szóstka; śpimy na podłodze - pisze i dodaje, że fundacja już się nimi nie interesuje, przestała odpowiadać na telefony.
Zdaniem "Estery" Anton Chara regularnie przekazuje do Syrii fałszywe informacje o sytuacji w Polsce i pomawia w mediach duchownych z syryjskich kościołów o współpracę z opozycją
Czytaj także: Pierwsi uchodźcy z Syrii w Polsce
O odniesienie się do słów Chara poprosiliśmy samą fundację. Wedle jej opinii, Antoine Char jest syryjskim dziennikarzem, którego "zarzuty mają niewiele wspólnego z rzeczywistością i nie należy traktować ich poważnie". - Trójka krewnych Antoina Chara bez zgodny fundacji przeniosła się z Baptystycznego Ośrodka w Radości do dwupokojowego mieszkania w Pruszkowie, gdzie był ulokowany jedynie on z córką i żoną. Na ich utrzymanie w przeciągu 18 dni fundacja przeznaczyła już kwotę 4150 zł. To dużo więcej, niż początkowo zakładaliśmy - tłumaczy.
"Estera" pisze także, że przeznacza ponad 3 tys. zł. na każdą rodzinę, a to dwa razy więcej, niż kwota oferowana uchodźcom w polskich urzędach. - Syryjczycy będący pod opieką Estery są zakwaterowani w mieszkaniach z dostępem do internetu, a na jeden pokój przypadają maksymalnie 2 osoby - zapewnia.
Fundacja odcina się także od zarzutów, że zaniechała organizacji lekcji języka polskiego. - To nieprawa. Od września w Warszawie rusza dynamiczny kurs, w ramach którego uchodźcy 5 dni w tygodniu będą uczestniczyli w czterogodzinnych zajęciach. Trwają intensywne prace nad platformą e-learningową, a opiekunowie rodzin już od jakiegoś czasu sami organizują lekcje polskiego - twierdzi "Estera".
"Konflikt syryjski przeniósł się do Polski"
A o "szkodliwej działalności" Antoniego Chara w syryjskich mediach fundacja informowała już polskie służby. Zdaniem Estery "regularnie przekazuje on [do Syrii - red.] fałszywe informacje" o sytuacji w Polsce. - Antoine jest osobą, z którą mamy problem od dłuższego czasu – przekonuje prezes Miriam Shaded. Jej zdaniem, pomawia on w mediach duchownych z syryjskich kościołów o współpracę z opozycją, "co może doprowadzić do wymierzenia im kary śmierci lub pozbawienia wolności".
Prezes Fundacji ma teraz obawy, że budowany przez niego fałszywy wizerunek uchodźców może zniechęcić Polaków do aktów dobroczynności
Czemu miałby to robić? - Zdaje się, że jego celem jest skłócenie chrześcijan i alawitów. Nie wiemy, czy Char działa na własną rękę. Istnieje prawdopodobieństwo, że ktoś nim steruje. Jego działania mają charakter propagandowy i chodzi w nich o coś więcej, niż o sabotaż polskiej akcji niesienia pomocy – twierdzi Shaded. "Estera" mówi nawet, że „konflikt syryjski przeniósł się do Polski".
Prezes Fundacji ma teraz obawy, że budowany przez niego fałszywy wizerunek uchodźców może zniechęcić Polaków do aktów dobroczynności.
O tym dlaczego uchodźcy uciekają ze swoich domów i czego oczekują w miejscach, do których przyjeżdżają opowiada Piotr Bystrianin, prezes Fundacji Ocalenie, która pomaga migrantom [video]
http://polska.newsweek.pl/uchodzcy-z-syrii-w-polsce-w-jakich-warunkach-zyja,artykuly,368991,1.htmlDlaczego, przynajmniej niektórzy,
22 August, 2015 - 01:13
http://www.bbc.com/news/magazine-33986899
Ani nie znam na tyle języka, ani nie mam czasu...Są tu lepsi. W każdym razie, niektórzy uciekają dla draki, z nudów.