Nie jestem celebrytą, ale też się wepchnąłem!

 |  Written by Tomasz A S  |  2



















13 stycznia
Za dwa dni mają się oficjalnie rozpocząć zapisy 80+.
Zrobię próbę/test  - jak przygotowano system pod względem logistycznym.
Wybieram najłatwiejszą drogę - wykonam próbę (na dwa dni przed terminem) zgłoszenia telefonicznego.
Wchodzę na internetową oficjalną stronę szczepień. Znajduję swoją dzielnicę. W spisie podane są adresy i telefony wyznaczonych przychodni. Wybieram przychodnię najbliższą mego miejsca zamieszkania i od razu mam połączenie. Podaję, że jestem 80+ i czy mogę zgłosić chęć zaszczepienia.
Nie ma problemu, proszą o podanie imienia, nazwiska, peselu i numeru telefonu. O adres e-maila nie proszą, więc nie podaję.

15 stycznia
System zadziałał!
Dostaję równolegle zawiadomienie SMS-em i chwilę później  e-mailem (!)

  "Twoje szczepienie przeciw COVID-19

Zarejestrowałeś się na szczepienie przeciwko koronawirusowi. Twoja wizyta odbędzie się

2021-01-28 o godzinie 11:00"

oraz inne potrzebne informacje.

Potem będę miał jeszcze dwa razy SMS-y przypominajace. Także telefon z przychodni z zapytaniem, czy pamiętam - i wtedy zgłaszam przy okazji do szczepienia moją żonę - jest na liście oczekującej - a na jaki termin, to na razie nie wiadomo, chyba w marcu. Dostanie SMS lub telefon.

28 stycznia
Dziś byłem na pierwszym szczepieniu. 

Typowa przychodnia udostępniła na szczepienia całe górne piętro, dokąd wjeżdża się windą z niezależnym wejściem zzewnątrz. W windzie informacja, który numer guzika nacisnąć.

Pusto. Jestem 10 minut wcześniej. Koło wyjścia z windy nudzi się panienka przy laptopie.
Dowód osobisty. Temperatura.
Dostałem do wypełnienia formularz ankiety.
Z jednej strony długiego korytarza, pod oknami, jest kilkanaście, rozstawionych w odpowiednich odległościach, krzesełek dla pacjentów. Tylko dwie osoby czekają.
Nie ma stolika? pytam. "Wypełnia się na parapecie okna". Mnie to nie przeszkadza, mogę na stojąco.
Wypełniam (kilkanaście krzyżyków obok pytań - wszystkie w rubryce "nie"). Zostawiam tylko dwie puste kratki m.in. przy pytaniu, czy jestem w ciąży. Nie mam pewności.

Dwie minuty czekania przed drzwiami do lekarza. Informuję: "Jestem zdrów, nic mi nie dolega, nie biorę leków". Lekarz przy laptopie: "No --- to się nie zdarza!".
Odpowiadam "Genetyka, panie doktorze!"
Pyta o mój nr telefonu (przecież mają - ciągle przychodzą do mnie przypominające SMS-y)
nie dyskutuję, podaję.
Lekarz zagląda mi, świecąc latarką, do gardła .
Nie pyta o nr kodu pocztowego, a przecież pytał moją poprzedniczkę, bo słyszałem przez otwarte drzwi. Może nie ma telefonu?
Przechodzę z formularzem do następnych drzwi. Pielęgniarka wykonuje mi szczepienie. "Dam panu nad ospą". Mówię "blizny po ospie mają już około 70-75 lat".

Nawiązuję rozmowę:  "Jeżeli szczepicie 30 osób dziennie, to potrzeba na to 5 fiolek po 6 dawek z fiolki".  Odpowiada: "Zgadza się". Dostaję kartonik potwierdzający pierwsze szczepienie. Pfizer,  BioTECH, Comirnaty, mRNA ze zmodyfikowanymi nukleozydami.

Na korytarzu już nikogo nie ma. Na kartoniku panienka przy wyjściu wpisuje datę i godzinę ponownego szczepienia. Jeszcze mam, na wypadek wstrzasu anafilaktycznego, odsiedzieć 15 minut. Rozmawiam z panienką przy laptopie na temat możliwości szybkich szczepień, rozważając przykład tej właśnie przychodni. Konkretnie: szczepienia zaczęły się tu dopiero wczoraj, w środę. Będą na razie tylko dwa dni w tygodniu. Czyli w środę i czwartek.

Po pięć fiolek dziennie

Dziesięć minut po 11-ej przerywa nam rozmowę kolejny zawiadamiający mnie o szczepieniu SMS, tym razem o drugim terminie, który został ustalony przed chwilą i zapisany na moim kartoniku. I wprowadzony do komputera. System działa!

Teraz zużywacie dwa razy po 5 fiolek  - czyli tygodniowo szczepicie 60 osób.  (Miesięcznie będzie tu więc zaszczepionych 240 osób - przy dwóch dniach szczepień w tygodniu, tak jak teraz).

Przy obiecanych przez UE ilościach mogłoby być 5 dni szczepień w tygodniu - dziennie po 60 osób = 300 osób. W miesiącu 4 razy 300 = 1200 osób! Czyli swobodnie  5 razy więcej niż obecnie!

Przemnóżcie te liczby w skali Polski! (Wszystko wina pisiorów - nie potrafią, a mieli na to tyle czasu!)

Wszystko pójdzie szybko w milony szczepionych. Jeden warunek - potrzeba 5 razy więcej dawek szczepionki!  A można by jeszcze zwiększyć ilość personelu, bo miejsce jest. Na razie chętnych na szczepienie jest więcej, jak szczepionek.

Mówię: znajomi zapisani są w Siedlcach, na marzec. Potwierdza, że zna przypadek, że w Olsztynie. Mówię: nie lepiej, taniej, łatwiej żeby fiolki podróżowały, a nie pacjenci?

"I do tego nie każdy ma rodzinę z samochodem, żeby zawieźli" - słusznie zauważa.

Opuszczam pusty już korytarz. Przy ulicy spotykam starca z długą siwą brodą, idącego w kierunku windy. Chyba następny pacjent po mnie na szczepienie. Nie wie, jak szybko będzie obsłużony!

 

5
5 (2)

2 Comments

Więcej notek tego samego Autora:

=>>