na moje uczucia - Niesiołowskiego nie polubię.
Dodam, że np. podczas studiów mieliśmy kolegę homo-
Osobiście go lubiłam, nikt go nie "prześladował", informowalismy się nawzajem o jego "preferencjach" właśnie aby go nie urazić.
Bardzo dobrze tańczył; mnie osobiście, w jakimś sensie, przywrócił chęć do życia: pokazując kiedyś zdjęcie domku w Szwajcari, gdzie mieszkała jego matka. Biały domek, pnące róże na ścianie, a w tle - przełęcz - chyba św. Bernarda...
Nieco później ciężko zachorowałam na grypę. I właściwie - nie miałam już siły "walczyć" z chorobą, byłam w zapaści.
Nagle - z głębin podświadomości "nadpłynął" obraz tamtego domku! Pomyślałam, że chciałabym go zobaczyć... Wróciły siły... Jak widać - żyję już blisko 50 lat po tamtym zdarzeniu. Niestety - dotychczas nie "spotkałam" owego domku.
Nie wiem też - co z kolegą: na naszych "rokowych" zjazdach od lat się nie pokazał.
Na tych drugich studiach,
Niby taki sam jak my, ale jak wpadłem do niego pożyczyć kieliszki, to okazało się, że w jego pokoju też wódka stoi na stole, dwa kieliszki, ale... gość ukrywa się... w toalecie.
Akurat był to... Krzysztof Kolberger (nie domknął drzwi)...
Dlaczego się chował???
Potem zaobserwowałem, chcąc-niechcąc, inne zjawisko.
Jechaliśmy do Warszawy, wysiadaliśmy na dworcu centralnym, a nasz kolega zawsze... przypominał sobie, że musi kupić cistka w cukierni. Nikt go jakoś specjalnie nie śledził, ale i tak widać było, że idzie do dworcowej toalety, sprawdzić... nowy towar (ciacha).
Tu Kolberger, tam przypadkowe męskie ku.wy...?
Coś tu "nie halo".
PS
Swoją drogą ten kolega naprawdę był... irytującą, histeryczną ci.pą (choć nie bredził ciągle i obsesyjnie o butach z cholewami i pejczach - miał jednak odrobinę klasy:):):))
..........
--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Mimo starań nie uda się panu mnie obrazić - do tego trzeba czegoś więcej, niż pan sobą reprezentuje.
A jeżeli mnie z kolei uda się (na przykład przy pomocy "trzcinki") powstrzymać lub trochę ograniczyć pańskie hm... niezbyt kulturalne napaści na innych bywalców B-n-R (którego zdaje się właścicielem pan nie jest), poczytam to sobie za skromną zasługę.
I baw się (brzydko) sam ze soba:):):)
Ode mnie się... odpalantuj.
Dla własnego dobra, bo mogę wreszcie stracić cierpliwość.
Na razie jestem tu pełnoprawnym blogerem i komentatorem.
Jeśli masz jakieś "skargi i wnioski", to wal prosto do Danza.
On jest właścicielem portalu, co dla nikogo nie stanowi tajemnicy.
--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
O właśnie!
O to prosiłem pana na samym początku: żeby pan zechciał nie odnosić się do moich wpisów i obiecałem wzajemność. Bardzo się cieszę, że to wreszcie, choć z trudem, jednak do pana dotarło.
(Tak na marginesie, synku, nie jesteśmy na ty. W każdym razie ja sobie tego nie życzę).
... krzty szacunku, tchórzliwy, załosny insynuatorze (i podlizusie, który wyliże ROwa nawet ruskim szpionom, byle tylko ukoić swoje zranione cieżko ego... Bezpłodnej Księżniczki na Ziarnku Grochu).
A komentował będe, co i kiedy zechcę.
Takie mam prawo i... fanaberę:):):)
PS
Netykieta nie przewiduje żadnego "Szanowny Panie"
Blogerzy zwracają się do siebie per "ty".
Piszę to dla porządku, Szanowy Kolego Bułkę Przez Bibułkę a Bezę Łyżeczką:):):)
Moje "ty" do ciebie powinno zaczynac się od "ci..":):):)
--------------------------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"
Chyba pierwszy raz na BNR odezwę się jako admin - bardzo, bardzo proszę - dość, wystarczy!
Dixi...
Ro...
No przecieź znam Was obu i, choć w tym wypadku zapewne obaj się wykrzywicie po tym co przeczytacie - dałbym sobie rękę może nie, trochę szkoda, ale palec obciac za kazdego z Was.
Bo wiem, a w arogancji swojej wrednej powiem, że nie mam zwyczaju często się mylić, że obu Wam i na pewnych wartościach i na Polsce zależy.
Patrzę na to i widzę w miniaturze - prawicowe wojny i wojenki.
Wystarczy.
Zamiast szukać piątej kolumny, warto sie skupić na tym co ważne.
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Dixi i Ro (wg porządku alfabetycznego, a nie wg znaczenia!)
Max napisał jako admin, konkretnie, po męsku, a ja pozwolę sobie bardziej po kobiecemu, czasami w końcu można... Obu Was lubię i to bardzo. Sądzę, że obaj doskonale o tym wiecie. Takie wojny sprawiają i mnie, i z pewnością innym, wiele przykrości. Nam wszystkim i Wam przecież także, chodzi o to samo: aby w najbliższych wyborach wygrał PiS i to na tyle wysoko, aby móc rządzić samodzielnie, bez chwiejnych koalicji. A może, jeśli się uda, jesli wyborcy dopiszą, aby miał większość konstytucyjną.
Czy wzajemne wojowanie pomaga w namawianiu innych do głosowania na PiS???
Można nie pałać do siebie jakąś szczególna sympatią, bywa, ale można zachować neutralność. Proszę!
"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża, Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
gdyby homoseksualiści zachowali status quo sprzed pół wieku.
Byliby mi obojętni.
Tak samo jak muzułmanie.
Niestety, chociaż ja się do nich nie wtrącałem, to jedni i drudzy chcą przenicować mój świat.
(Niesiołowskiego też nie cierpię. To była taka figura stylistyczna; przez ten moment jest mi z nim po drodze).
11 Comments
Nic nie poradzę
09 October, 2015 - 00:09
Dodam, że np. podczas studiów mieliśmy kolegę homo-
Osobiście go lubiłam, nikt go nie "prześladował", informowalismy się nawzajem o jego "preferencjach" właśnie aby go nie urazić.
Bardzo dobrze tańczył; mnie osobiście, w jakimś sensie, przywrócił chęć do życia: pokazując kiedyś zdjęcie domku w Szwajcari, gdzie mieszkała jego matka. Biały domek, pnące róże na ścianie, a w tle - przełęcz - chyba św. Bernarda...
Nieco później ciężko zachorowałam na grypę. I właściwie - nie miałam już siły "walczyć" z chorobą, byłam w zapaści.
Nagle - z głębin podświadomości "nadpłynął" obraz tamtego domku! Pomyślałam, że chciałabym go zobaczyć... Wróciły siły... Jak widać - żyję już blisko 50 lat po tamtym zdarzeniu. Niestety - dotychczas nie "spotkałam" owego domku.
Nie wiem też - co z kolegą: na naszych "rokowych" zjazdach od lat się nie pokazał.
też miałem kolegę... geja...
09 October, 2015 - 06:07
Niby taki sam jak my, ale jak wpadłem do niego pożyczyć kieliszki, to okazało się, że w jego pokoju też wódka stoi na stole, dwa kieliszki, ale... gość ukrywa się... w toalecie.
Akurat był to... Krzysztof Kolberger (nie domknął drzwi)...
Dlaczego się chował???
Potem zaobserwowałem, chcąc-niechcąc, inne zjawisko.
Jechaliśmy do Warszawy, wysiadaliśmy na dworcu centralnym, a nasz kolega zawsze... przypominał sobie, że musi kupić cistka w cukierni. Nikt go jakoś specjalnie nie śledził, ale i tak widać było, że idzie do dworcowej toalety, sprawdzić... nowy towar (ciacha).
Tu Kolberger, tam przypadkowe męskie ku.wy...?
Coś tu "nie halo".
PS
Swoją drogą ten kolega naprawdę był... irytującą, histeryczną ci.pą (choć nie bredził ciągle i obsesyjnie o butach z cholewami i pejczach - miał jednak odrobinę klasy:):):))
..........
Szanowny Panie Dixi!
09 October, 2015 - 22:00
A jeżeli mnie z kolei uda się (na przykład przy pomocy "trzcinki") powstrzymać lub trochę ograniczyć pańskie hm... niezbyt kulturalne napaści na innych bywalców B-n-R (którego zdaje się właścicielem pan nie jest), poczytam to sobie za skromną zasługę.
poczytuj sobie co chcesz, ROwie!
09 October, 2015 - 22:12
Ode mnie się... odpalantuj.
Dla własnego dobra, bo mogę wreszcie stracić cierpliwość.
Na razie jestem tu pełnoprawnym blogerem i komentatorem.
Jeśli masz jakieś "skargi i wnioski", to wal prosto do Danza.
On jest właścicielem portalu, co dla nikogo nie stanowi tajemnicy.
Szanowny Panie Dixi!
09 October, 2015 - 23:26
O to prosiłem pana na samym początku: żeby pan zechciał nie odnosić się do moich wpisów i obiecałem wzajemność. Bardzo się cieszę, że to wreszcie, choć z trudem, jednak do pana dotarło.
(Tak na marginesie, synku, nie jesteśmy na ty. W każdym razie ja sobie tego nie życzę).
Z należytym szacunkiem
ro
nie mam do ciebie ani...
10 October, 2015 - 00:25
... krzty szacunku, tchórzliwy, załosny insynuatorze (i podlizusie, który wyliże ROwa nawet ruskim szpionom, byle tylko ukoić swoje zranione cieżko ego... Bezpłodnej Księżniczki na Ziarnku Grochu).
A komentował będe, co i kiedy zechcę.
Takie mam prawo i... fanaberę:):):)
PS
Netykieta nie przewiduje żadnego "Szanowny Panie"
Blogerzy zwracają się do siebie per "ty".
Piszę to dla porządku, Szanowy Kolego Bułkę Przez Bibułkę a Bezę Łyżeczką:):):)
Moje "ty" do ciebie powinno zaczynac się od "ci..":):):)
Basta!
10 October, 2015 - 06:02
Dixi...
Ro...
No przecieź znam Was obu i, choć w tym wypadku zapewne obaj się wykrzywicie po tym co przeczytacie - dałbym sobie rękę może nie, trochę szkoda, ale palec obciac za kazdego z Was.
Bo wiem, a w arogancji swojej wrednej powiem, że nie mam zwyczaju często się mylić, że obu Wam i na pewnych wartościach i na Polsce zależy.
Patrzę na to i widzę w miniaturze - prawicowe wojny i wojenki.
Wystarczy.
Zamiast szukać piątej kolumny, warto sie skupić na tym co ważne.
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
@Max
10 October, 2015 - 10:36
PAX!!!!!
10 October, 2015 - 12:30
Max napisał jako admin, konkretnie, po męsku, a ja pozwolę sobie bardziej po kobiecemu, czasami w końcu można...
Obu Was lubię i to bardzo. Sądzę, że obaj doskonale o tym wiecie. Takie wojny sprawiają i mnie, i z pewnością innym, wiele przykrości. Nam wszystkim i Wam przecież także, chodzi o to samo: aby w najbliższych wyborach wygrał PiS i to na tyle wysoko, aby móc rządzić samodzielnie, bez chwiejnych koalicji. A może, jeśli się uda, jesli wyborcy dopiszą, aby miał większość konstytucyjną.
Czy wzajemne wojowanie pomaga w namawianiu innych do głosowania na PiS???
Można nie pałać do siebie jakąś szczególna sympatią, bywa, ale można zachować neutralność. Proszę!
"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
@Dixi
10 October, 2015 - 08:59
Pewnie miałbym to samo
08 October, 2015 - 22:16
Byliby mi obojętni.
Tak samo jak muzułmanie.
Niestety, chociaż ja się do nich nie wtrącałem, to jedni i drudzy chcą przenicować mój świat.
(Niesiołowskiego też nie cierpię. To była taka figura stylistyczna; przez ten moment jest mi z nim po drodze).