Oferta Zachodu dla Ukrainy musi uwzględniać modernizację ukraińskich gazociągów oraz wprowadzenie europejskiej firmy – może PGNiG/Gaz-System – do konsorcjum zarządzającego tymi rurami. Pożyczki Międzynarodowego Funduszu Walutowego powinny zostać przeznaczone na zmniejszenie energochłonności ukraińskiej energetyki, która jest najwyższa na świecie oraz na reformę systemu dopłat do rachunków za gaz, który dławi ukraiński budżet. Należy także zapewnić bezpieczny rozwój ukraińskiego sektora łupkowego. Na terenie kraju działają już Eni, Chevron i Shell. Nie powinniśmy dopuścić, aby niepokoje polityczne wypchnęły te firmy poza Ukrainę - pisze Wojciech Jakóbik*.
Pomimo sporów politycznych o to, co Polska powinna zrobić, by ustabilizować sytuację na Ukrainie, pole działania pozostaje oczywiste. To gospodarka, a w szczególności energetyka. Europa może zaproponować konkretne rozwiązania, które przynajmniej w części powinni opłacić przedstawiciele reżimu odpowiedzialnego za masakrę na ulicach Kijowa.
Z niepokojem obserwowałem spór polskich komentatorów na temat sytuacji na Ukrainie. Niejeden ostrzegał przed odrodzeniem banderyzmu. Inni odwrotnie – przed biernością wobec cierpienia braci Ukraińców. W celu weryfikacji tez głoszonych w tej dyskusji, zwróciłem się o informację do źródła – do Ukraińców protestujących na Majdanie. Młodzi ludzie, z którymi się kontaktowałem, nie mają wątpliwości, że walczą – nie o Wielką Ukrainę ani członkostwo w Unii Europejskiej, ale o przyszłość dla siebie oraz swoich dzieci. Tę przyszłość odebrał im prezydent Wiktor Janukowycz uginając się pod presją Rosji i nie podpisując umowy stowarzyszeniowej z Unią. W ten sposób symbolicznie zatrzymał zachodni kurs, którym od Pomarańczowej Rewolucji kroczyła pewniej, lub mniej pewnie Ukraina. Dla młodych ludzi oznacza to brak perspektyw, stagnację i marazm.
W polskich komentarzach mających udowodnić, że uczestnicy Euromajdanu to faszyści sponsorowani przez siły zewnętrzne, pojawił się argument wyposażenia protestujących. Skąd mieli kaski i kamizelki kuloodporne? Na pewno sponsoruje ich podziemie banderowskie. Otóż mój kolega z Kijowa, jednocześnie ekspert Centrum Politycznych Studiów i Analizy – Aleksander Lemenov – deklaruje, że sam ufundował kilka kasków dla protestujących, a większość sprzętu jest organizowana właśnie dzięki datkom obywateli, na czele z biznesmenami związanymi z opozycją. W podobny sposób aktywiści Majdanu zbierają żywność i leki. Aleksander przekonuje, że ekstrapolowanie ekstremizmu na cały Euromajdan to był celowy zabieg władzy, która chciała zdelegetymizować protesty. Tymczasem młodzi ludzie z Majdanu chcą uzdrowienia państwa. Wypowiedzi, do których dotarłem każą wnioskować, że ruchowi Euromajdanu dużo bliżej, niż banderowskich bojówek, do polskiej Solidarności.
- Ludzie zrozumieli, że chcą zmian, że mają potencjał owych zmian wymagać i walczyć o nie – powiedziała mi Kateryna Kruk, aktywistka Euromajdanu świadcząca dramatyczną relację z zajść na Majdanie Niezależności na Twitterze. Jej doniesienia cytują największe zachodnie media. – Trzy ostatnie miesiące sprawiły, że ludzie na Ukrainie przestali się bać, bo rozumieją, że największą szkodę może przynieść ich własna obojętność. Jestem więc przekonana, że będą walczyć – ocenia działaczka.
Nadiya Dobryanska, na co dzień prawnik-ekspert Centrum Polityczno-Prawnych Reform w Kijowie, obecnie protestująca na Majdanie wypowiada się w podobnym tonie: „Jesteśmy zszokowani tym, jak mocno ludzie chcą się organizować”. Podkreśla jednak, że Majdan „nie jest monolitem” i ciężko będzie na jego bazie stworzyć ruch polityczny. – Nie wiemy gdzie nas zaprowadzą te protesty – mówi Nadiya.
Ukraińcy liczą na Zachód.(...)http://rebelya.pl/post/5730/jakobik-energetyka-to-klucz-do-ratowania-ukrain