Jak Litwini wyszli na wprowadzeniu euro?

 |  Written by Ursa Minor  |  4

Litwini rzucili się do polskich sklepów na zakupy. Uciekają w ten sposób przed wysokimi cenami u siebie.

Pełne koszyki i wózki, kolejki przy kasach; rosnąca liczba aut z litewską rejestracją na parkingach - to obrazki z polskich przygranicznych z Litwą centrów handlowych, które podają litewskie media.

- W obawie przez rosnącymi cenami w euro, Litwini zmiatają polskie produkty z półek, będąc przekonanymi, że są o wiele tańsze od rodzimych - pisze agencja Delfi-Litwa.

W Suwałkach sąsiedzi postrzegają jako szczególnie atrakcyjne ceny polskiego nabiału. I tak 200 gr twarożku ziarnistego kosztuje w suwalskich sklepach średnio 0,34 euro, podczas gdy na Litwie trzeba zapłacić 0,85 euro. W Polsce 275 gr tłustego twarogu to 0,66 euro na Litwie tyle samo zapłacić trzeba za mniejszą ilość (180 g), o niskiej zawartości tłuszczu.

Polski jogurt wysokiej jakości (400 gr) można kupić za 0,40 euro; na Litwie za 300 g jogurtu, zawartość tłuszczu wynosi 2 proc., ma cenę 0,69 euro. Za 400 gr to już wydatek - około 1 euro. Sery rożnych rodzajów też są w Polsce tańsze, średnio o połowę. Podobnie jest ze śmietana, czekolada w Suwałkach kosztuje 0,51 euro, a u sąsiadów - ponad 1 euro. Butelka wody mineralnej - 0,23 euro w Suwałkach, - na Litwie 0,58 euro. Litewskie media podają, że robiąc zakupy w Polsce można zaoszczędzić na cenie kawy, oleju roślinnego, wędlin i wielu innych produktów.

„Na Litwie ceny kłują w oczy. Zakupy w Polsce to dla nas oszczędności. Na duże zakupy przyjeżdżamy tu raz w miesiącu - potwierdza Lina z Altusa.

http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/706165,1172928-Litwa-kupuje-w-Polsce.h...

5
5 (2)

4 Comments

Obrazek użytkownika Waldemar Żyszkiewicz

Waldemar Żyszkiewicz
Pamiętamy nie tak dawny czas, gdy Słowacy zaopatrywali się w żywność na Podhalu.

Nawet wyjątkowo dobrze przygotowana do przyjęcia euro Słowenia przeżyła dokładnie ten sam proces.
Tam już w roku poprzedzającym zagładę słoweńskiego tolara obowiązywały dwie waluty: własna i euro. Plansze informowały o relacji między nimi, ceny były rzetelnie przeliczane, zapowiadano też surowe kary dla spekulantów za ewentualne podrożenie towarów po 1 stycznia 2007.

I co? Mniej więcej po trzech tygodniach, o tej właśnie porze, czytalem o circa 20-procentowym wzroście cen i usług. To się ma jak w banku.
 

Waldemar Żyszkiewicz

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor
Jeszcze jeden argument, aby trzymać się z daleka od euro.
I pilnować Tuska z jego kamarylą, co by nas nie wcisnęli w kolejny kanał (bez światełka nadziei na wyjście...).

Pozdrawiam.Ursa Minor

Więcej notek tego samego Autora:

=>>