Jak Wałęsa władzę przejmował. Kulisy przekazania insygniów przez Ryszarda Kaczorowskiego

 |  Written by Ursa Minor  |  1
 
Jak Wałęsa władzę przejmował. Kulisy przekazania insygniów przez Ryszarda Kaczorowskiego - niezalezna.pl
foto: Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska
22 grudnia mija dokładnie ćwierć wieku od historycznego i politycznego wydarzenia. Ostatni prezydent II Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie Ryszard Kaczorowski 22 grudnia 1990 roku przekazał insygnia legalnej, prawowitej, konstytucyjnej władzy nowo wybranemu pierwszemu prezydentowi III RP Lechowi Wałęsie. Okazuje się jednak, że przez lata wydarzenie o takiej randze było przemilczane. „Władza widziała w nich coś na kształt mało znaczącej zabawy starszych panów, których czas dawno już przeminął” - tłumaczy portalowi niezalezna.pl dr Jerzy Bukowski.

Oficjalna ceremonia miała miejsce na Zamku Królewskim w Warszawie. Jerzy Bukowski wyjaśnia, że w momencie przejęcia z rąk ostatniego prezydenta II Rzeczypospolitej Polskiej na Uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego insygniów władzy zakończona została ponad 50-letnia działalność władz II RP na obczyźnie. Okazało się jednak, że rządzący wówczas politycy z Lechem Wałęsą na czele tym niezwykle ważnym dla niepodległości i suwerenności Polski wydarzeniem nie byli specjalnie zainteresowani. Akt przekazania insygniów władzy potraktowano w sposób niewspółmierny do jego dziejowej rangi.

- A przecież można było - co postulowałem wtedy (nie będąc w tym odosobniony) w polonijnych mediach - przywrócić choćby na jeden dzień obowiązywanie Konstytucji Kwietniowej, na mocy której funkcjonowały najpierw w Rumunii, potem we Francji, a wreszcie w Wielkiej Brytanii władze Rzeczypospolitej na Uchodźstwie, zachowując ciągłość II RP. Skoro Wałęsa zdecydował się przejąć władzę w postaci prezydenckich insygniów z rąk Kaczorowskiego, a nie generała Wojciecha Jaruzelskiego, to aż prosiło się, by poszły za tym symbolicznym gestem polityczne konsekwencje.

- tłumaczy portalowi niezalezna.pl dr Jerzy Bukowski.

Wspomina on, że „Polski Londyn” długo wahał się, kiedy uznać swoją misję za zakończoną i zdjąć prezydencką chorągiew z „Zamku”, jak nazywano rezydencję głowy państwa oraz siedzibę rządu i innych instytucji państwowych przy 43 Eaton Place, by ponownie zawisła nad Warszawą.

- Byłem bacznym obserwatorem i aktywnym komentatorem tych dyskusji, usiłując zainteresować nimi również krajowe media, ale zdołałem wywalczyć tylko publikację jednego tekstu w formie listu do redakcji „Gazety Wyborczej”.  Ta część opozycji, która porozumiała się w 1989 roku ze słabnącym reżimem komunistycznym przy Okrągłym Stole, albo bowiem w ogóle nie znała, albo kompletnie nie rozumiała istoty funkcjonowania władz RP na Uchodźstwie. Widziała w nich coś na kształt mało znaczącej zabawy starszych panów, których czas dawno już przeminął. Podobnie jak peerelowska propaganda traktowała obowiązek wypełniania zapisów konstytucyjnych z 23 kwietnia 1935 roku w kategoriach folkloru politycznego, nie bacząc na ogromne zasługi ludzi przez ponad pół wieku wiernie strzegących narodowych imponderabiliów.

- tłumaczy Jerzy Bukowski.

Okazuje się, że zakończenie misji i przekazanie insygniów władzy nie pociągnęło za sobą konsekwencji politycznych. Nie zdecydowano się również na odwołanie do ogromnego dorobku „polskiego Londynu” w wielu dziedzinach życia, oraz koneksjach międzynarodowych.

- Niestety, te marzenia ostatniej ekipy z 43 Eaton Place nie zostały zrealizowane, a dzień 22 grudnia 1990 roku wspomina dzisiaj tylko garstka konstytucyjnych legalistów.  Na szczęście pamiętano o niej w Warszawie organizując dwudniowe obchody rocznicowe, na które specjalnie z Wielkiej Brytanii przyleciała prezydentowa Karolina Kaczorowska z córkami i ich rodzinami. Wziął w nich udział nowy zastępca szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk, który jako wieloletni komendant Marszu Szlakiem Pierwszej Kompanii Kadrowej Strzelców Józefa Piłsudskiego zawsze z powodzeniem prosił ostatnią głowę państwa na Uchodźstwie o honorowy patronat nad tą patriotyczna imprezą.

- przypomina dr Jerzy Bukowski relacjonując przebieg uroczystości upamiętniających przekazanie insygniów.

http://niezalezna.pl/74196-jak-walesa-wladze-przejmowal-kulisy-przekazan...
5
5 (1)

1 Comments

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Wałęsa pozazdrościł ceremonii ku czci śp. Lecha Kaczyńskiego: „Moja prezydentura powinna być błogosławiona. Przez 500 lat nie będzie takiej”. Wajda nakręci „Człowieka z zawiści”?


fot. blog Lecha Wałęsy na wykop.
fot. blog Lecha Wałęsy na wykop.

Lech Wałęsa specyficznie reaguje na 10. rocznicę zaprzysiężenia śp. Lecha Kaczyńskiego na prezydenta RP. W odpowiedzi na uchwalę Sejmu i uroczyste Zgromadzenie Narodowe - ku czci prezydenta, który zginął służąc Ojczyźnie - sam siebie nazywa… błogosławionym!

CZYTAJ WIĘCEJ: 10 lat temu Lech Kaczyński złożył przysięgę jako prezydent Rzeczypospolitej. [WIDEO] Cześć Jego pamięci!

Ja załatwiałem sprawy, nigdy nie chodziło mi o mnie. Jak nielogiczne są dziś oceny? Ludzie mówią, że prezydentura Wałęsy nie była udana. A ja mówię, że przez pięćset lat nie będzie takiej prezydentury jak moja. Może w końcu to ktoś zauważy

— stwierdził w wywiadzie dla Radia Gdańsk.

Były prezydent twierdzi, że „rozwalił układ” i przypisuje sobie zasługę wyprowadzenia z Polski wojsk sowieckich.

Wszystkie decyzje podejmowałem ja. Ja, Lech Wałęsa! Moja prezydentura powinna być błogosławiona. Kto by podjął takie decyzje? Proszę spojrzeć na to, co ja załatwiłem. Nie chcieli mi darować, nie wierzyli, że robotnik może stać na czele państwa. Wybrały i popierały mnie masy. Msza niedzielna? Załatwiłem godzinę dla Kościoła. Nawet księża mi nie podziękowali!

— przechwalał się i żalił.

Wałęsa, który 25 lat temu został zaprzysiężony na prezydenta, odniósł się również do obecnej sytuacji politycznej. I znowu zaatakował obecnie rządzących.

Za drogie było dojście do wolności, żeby ktoś chory niszczył nam demokrację. Jeśli ktoś podważa trójpodział władzy to co to jest? Wszyscy mówią, że to, co robi rząd jest niedobre, a oni idą w zaparte

— grzmiał.

Pół roku miałem nie atakować tego ataku, ale jeśli ktoś podważa III RP, na której czele ja stałem, nie mogę tego słuchać. Ktoś podważa moje sukcesy. Skoro oni twierdzą, że trzeba było zrobić więcej, to dlaczego nie zrobili? Nie pozwolę na zniszczenie polskich zdobyczy

— dodał.

Wałęsa groteskowo wpisuje się w histerię protestów rozpętaną wokół działań PiS.

Finał może być niedobry, bo ludzie będą wyskakiwać przez okno

— uznał.

W jego słowach pobrzmiewa też straszenie armią.

Rolą byłego prezydenta jest ostrzegać. Ja wiem, że to wszystko skończy się źle. Jak się czują dzisiaj generałowie, gdy słyszą o ministrze Macierewiczu? Mogą dostać zawału serca!

— mówił Wałęsa.

Czyżby sławiony przez Andrzeja Wajdę „Człowiek z nadziei” stawał się „człowiekiem z zawiści”?

O megalomańskim poczuciu wyższości cechującym Wałęsę świadczyć może internetowy mem, który noblista sam zamieścił na swoim blogu.

 

Jeżeli czegoś nie zrobiłem, to przez takich jak ty

— brzmi obraźliwe dla Polaków credo Wałęsy.

http://wpolityce.pl/polityka/275885-walesa-pozazdroscil-ceremonii-ku-czc...

Więcej notek tego samego Autora:

=>>