Jaki Prezydent taki zamach

 |  Written by Rosemann  |  5
Jak podano wczoraj, podczas wiecu wyborczego w Krakowie, którego główną postacią był urzędujący Prezydent RP, doszło do próby zamachu na jego… życie? Zdrowie? W każdym razie na jego cześć. Ze słów policjanta, pana podinspektora Mariusza Ciarki, który wypowiedział się przed mikrofonem TVN24 na wiecu pojawił się napastnik, który najpierw obrzucił prezydenta „najgorszymi słowami” a następnie chciał w niego rzucić krzesłem „celując w głowę”.

Tu pozwolę sobie na literacką dygresję. Melchior Wańkowicz, w pięknej ale podobno zakłamanej książce o miłości i rodzinie „Ziele na kraterze” opisał historię wstydu, jaki jego rodzinie przynieść miały bardzo wówczas małoletnie córeczki, bez wiedzy rodziców sprzedające na jakimś placu Warszawy kwiatki z przydomowego ogrodu. Na skutek sąsiedzkiego donosu zostały wzięte w obroty i przyznały, że zgubiły buciki i chciały zarobić na nowe. O ile rodzinny „Sąd Najwyższy” w postaci mamy skupił się na ostrej dydaktyce i poszukiwaniu stosownej kary, tata (Wańkowicz) zdecydowanie bardziej zainteresowany był techniczną stroną gubienia bucików.

Nie ukrywam, że słuchając podinspektora z małopolskiej policji w pierwszej chwili zainteresowałem się głownie techniczną stroną celowania krzesłem w cokolwiek. W sumie nie wiem na pewno, czy mówiąc o „celowaniu w głowę” miał pan podinspektor na myśli Głowę Państwa czy, bardziej konkretnie, głowę Głowy Państwa. Ale przejdźmy do rzeczy. Opisując całe zdarzenie wspomniany już rzecznik małopolskiej policji (tak został przedstawiony przez dziennikarkę) następująco opisał zdarzenie: „Odległość była naprawdę nieduża, to były dwa, trzy metry.  Na szczęście policjanci stali tuż obok niego. To byli policjanci nieumundurowani, tak zwani operacyjni, którzy błyskawicznie obezwładnili tego mężczyznę. […] Następnie został przewieziony na komisariat.  Już w czasie tej jazdy przyznał się, że rzeczywiście jego zamiarem było rzucenie w pana Prezydenta.”*

Pod tekstem można znaleźć link do materiału TVN24. Proponuję przyjrzeć się zarejestrowanemu zdarzeniu. Kiedy widzi się obraz, trudno nie wdać się w polemikę z podinspektorem Ciarką. Po pierwsze trudno zrozumieć czemu ci „stojący obok” funkcjonariusze „operacyjni” w ogóle pozwolili podejść na te „dwa, trzy metry”  od Prezydenta gościowi z krzesłem. Przecież nie przyniósł go w kieszeni czy też schowanego pod kurtką. Kiedy patrzy się na chłopaka, wykonującego ewolucje krzesłem, naprawdę trudno rozpoznać „celowanie” w cokolwiek czy chęć rzutu. Ale jak już zaznaczyłem, nie znam się, nie wiem jak to „celowanie” mogłoby wyglądać. Można natomiast sądzić, że ci „stojący obok nieumundurowani” muszą być w tamtej chwili czymś bardzo zajęci bo po podniesieniu krzesła i wywijaniu nim w dość malowniczy sposób, zaryzykuję stwierdzenie, nawet ślepy „operacyjny” zareagowałby zdecydowanie szybciej niż ci, co „stali obok”. Tym bardziej jeśli faktycznie wywijanie od początku „nosiło znamiona celowania”.

Zanim przejdę do podsumowania sytuacji, pozwolę sobie na jeszcze jedną wątpliwość. Związaną z tym przyznaniem się „już w czasie jazdy”. Jak mi się wydaje przesłuchiwanie „w czasie jazdy” nie jest sztampową czynnością wyjaśniającą.

Przyznam, że Kraków nie za bardzo ma szczęście do zamachowców. Najpierw jeden, którzy miał ponoć zamiar hurtowo załatwić nam system parlamentarny wziął do tego bardzo chętnych agentów służb specjalnych a teraz, mimo „stojących obok operacyjnych” następny nieomal „zamachnął się krzesłem na Prezydenta”

Wiem, że już tytuł może u niektórych wywołać niesmak. Jednak zaczynam zauważać, że kampania Bronisława Komorowskiego zaczyna mieć wymiar „kary bożej” za to wszystko, co on i jego otoczenie czy, szerzej, środowisko mówiło, sugerowało kiedyś pod adresem Lecha Kaczyńskiego. Mamy więc i „wstyd za granicą” i „przejęzyczenia” a teraz ów „taki zamach”. Wszystko w myśl maksymy „całe twoje zło wróci do ciebie”.

Oczywiście nie życzę Komorowskiemu bardziej źle niż przegranych wyborów i politycznej emerytury. Tym bardziej nie życzę mu zamachu na niego. Nie życzę mu nawet takiej „czynnej napaści na Prezydenta”, jakiej miał się dopuścić zdaniem policji ów młodzieniec z Krakowa. Temu ostatniemu zaś życzę uczciwego prokuratora i jak najmniej „rozgrzanego” sędziego, którzy ocenią ile rzeczywistego zamachu było w „zamachu” , którego się dopuścił.
 
http://www.tvn24.pl/incydent-na-wiecu-komorowskiego,522417,s.html

ilustracja z:
http://d.polskatimes.pl/k/r/1/c9/8e/54fdb3ff2a80b_k27.jpg?1425919137
Hun
5
5 (5)

5 Comments

Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
informuję, że w ramach zgody i dbania o bezpieczeństwo osób publicznych, pozbywam się z domu wszelkich krzeseł jako broni zaczepnej. Na podłodze też dobrze....
I przy okazji, słaby ten zamachowiec, krzesłem, z kilku "metrów nie trafić"???

A poważniej, słowa Czuchnowskiego:



Jaki ten Kali biedny, taka skleroza...
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika Krzysztof Karnkowski

Krzysztof Karnkowski
Jak napisałem na twitterze, brakuje wspólnego oświadczenia Borubara, Huberta H. i Irasiada w obronie dobrego imienia prezydenta.
Obrazek użytkownika stronnik

stronnik
Można by z całą odpowiedzialnością sparafrazować: "Jaki prezydent, taki zamach"-krzesłem!

Groteskowość aresztowania człoiweka z krzesłem nie jest pozbawiona charakterystycznego pomruku sił ukrytych za parawanem osoby Bronka. Ten pomruk wydał z siebie ów  niejaki Ciarka. W imieniu i na zlecenie.

Jak widać życie niesie tyle zabawnych niespodzianek. Kiedyś bronki dotyczyły zamachu ślepego snajpera dziś w drugą stronę "lecą" krzesła. Życie lubi przysparzać nieoczekiwanych zwrotów akcji i nie da się przewidzieć dokąd nas zaprowadzi sytuacja.
Daje się zaobserwować że po latach ponurej stagnacji, braku zmian w podejściu większości ludzi do tematu "PO -  i co z tym zrobić?", humor po prawej stronie jest dowodem na to że koszmar związany z PO i okolice dla wielu ludzi wydaje się być do opanowania. Wydaje się że cokolwiek zrobi ten obecnie pilnujący żyrandola, wzudza śmiech i drwinę u publicznosci. To chyba dobry znak. No i wybory mamy w maju a nie na jesieni. To też jakby sprzyja optymizmowi.
Obrazek użytkownika katarzyna.tarnawska

katarzyna.tarnawska
A ja przypomnę, że ok. 2 lata temu, po oblaniu przez "nieznanych sprawców" popiersia Inki w Parku Jordana w Krakowie - urzędujący prezydent został publicznie przeklęty przez grupę patriotów krakowskich. Oczywiście krakowska milicja - sorry - policja żadnego sprawcy nie wykryła, choć dysponowała zapisami z monitoringu.
I choć z zasady jestem przekleństwom przeciwna (ręce mamy do błogosławieństwa smiley) - jednak od tamtego momentu na miejscu Bula byłabym co najmniej niespokojna: on już odpowiednio "zapracował"  na swój los. Nie spotka go nic dobrego - i to bardzo szybko.
Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
spojrzenie na problem. Też staram się nikomu źle nie życzyć, nawet jeśli czasami emocje biorą górę, z reguły udaje mi się je powściągnąć. Z jednym wyjątkiem: prezydent, premier, rząd i paru takich tam....
Mogę sobie tylko wyobrazić, że takich jak ja, którzy nie życzą mu dobrze, jest bardzo wielu.....
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."

Więcej notek tego samego Autora:

=>>