Mefisto nadchodzi

 |  Written by Ursa Minor  |  0

Sataniści z zespołu Behemoth zaglądają pod strzechy. Profanacje, przyjaźń z mordercami ze skandynawskiego black metalu, fascynacja pornografią – oto mroczna siła, która krok po kroku przenika do mainstreamu.

 

Satanizm przenikający do mainstreamu to nic nowego. O praktykowaniu okultyzmu mówiło się już w przypadku takich zespołów i twórców jak The Rolling Stones, Led Zeppelin, AC/DC, Bruce Springsteen, czy Madonna. Jednak zespoły zupełnie jawnie wychwalające szatana, prezentujące w swoich teledyskach elementy demonicznych kultów, epatujące brzydotą i okrucieństwem dotychczas pozostawały na marginesie. Do czasu. Behemoth, dzięki sprytowi swego lidera oraz chłonącym każdy brud mediom, powoli przenika do masowej świadomości jako zwyczajny, choć zapewne nieco ekscentryczny zespół muzyczny.

 

Ale to co wyprawia Behemoth z pewnością zwyczajną muzyką nie jest. Najnowszemu albumowi zespołu zatytułowanemu po prostu „The Satanist” towarzyszy prowadzona z ogromnym rozmachem promocja. Na muzycznych portalach krążą ordynarne w treści trailery a lider grupy – Adam Darski „Nergal” – udziela wywiadów, w których zapowiada nadchodzący ateizm i zachwyca się pornografią. Krążek promuje ociekający krwią i pełen satanistycznych rytuałów teledysk „Blow your trumpet, Gabriel”.

 

Bluźniercy

 

Behemoth jest rozpoznawalny na świecie przede wszystkim przez publiczność lubującą się w „ciężkim graniu”. Trudno jednak nazywać go zespołem niszowym odkąd prestiżowy amerykański tygodnik muzyczny „Billboard” notuje kolejne płyty satanistycznej grupy na swoich listach przebojów. Kryteria takiego notowania są bowiem następujące: częstotliwość emisji utworów przez amerykańskie stacje radiowe, wyniki sprzedaży singli oraz wyniki cyfrowej sprzedaży utworów.

 

Frontmanem zespołu jest Adam Darski „Nergal”, który nie tylko ryczy na scenie – bo odgłosy, które wydaje trudno nazwać śpiewem – ale pełni funkcję jego menedżera.

 

„Nergal” zyskał w Polsce rozgłos w 2009 roku, gdy związał się z gwiazdką rodzimego show biznesu – Dorotą Rabczewską „Dodą”. Związek ten pomógł mu oswajać szerszą publiczność z jego scenicznymi wyczynami. A te u każdego zdrowo myślącego człowieka powinny budzić dreszcz przerażenia. Podczas koncertów Behemotha roi się bowiem od satanistycznej symboliki, jak na przykład heksagram, symbol systemu religijno-filozoficznego Thelemy wymyślonego przez okultystę Aleistera Crowley’a. Na koncertach Behemotha płoną też krzyże, a członkowie zespołu nakładają na siebie tony makijażu, mającego nadawać im upiorny wygląd. W teledyskach epatują seksem, wulgarnością i krwawą brutalnością. Jawnie też demonstrują pogardę dla chrześcijaństwa.

 

Najgłośniejszym bluźnierstwem „Nergala” i jego kolegów było podarcie Biblii. W Polsce nagłośniono jeden taki przypadek, ale dla Darskiego niszczenie Świętej Księgi to niemal norma – Pismo Święte miał drzeć w sumie dwudziestokrotnie. Chwalił się przy tym, że gdy po raz pierwszy podarł Biblię na scenie w Stanach Zjednoczonych, publiczność „zareagowała ekstatycznie i wpadła w amok”.

 

Wojna z Bogiem

 

Znajomi „Nergala” lubią podkreślać, że jest pracowity, niemal perfekcyjny. Prywatnie ma być człowiekiem pełnym ciepła. Sam Darski lubi kreować się na pracusia troszczącego się o każdy detal swej twórczości. Usiłuje zaprzeczać zarzutom, jakoby popularyzował satanizm. – Nie jesteśmy sektą, a zespoły metalowe nie są orędownikami szatana – mówił w 2009 roku w wywiadzie dla „Newsweeka”. Ale z drugiej strony kilka lat wcześniej, w programie Kuby Wojewódzkiego tłumaczył, czym jest intelektualny satanizm i jak wielką inspirację stanowi dla niego szatan.

 

Skąd się wziął „Nergal”? Z Gdańska, gdzie urodził się w 1977 roku, w – jak sam twierdzi – normalnej, nawet katolickiej rodzinie. Ale w roku 2010 o swoim domu rodzinnym powie już: „To typowa polska rodzina. W domu wiszą jakieś krzyże, ale wątpię, czy ktokolwiek zastanawia się nad ich rolą. W każdym razie przed nimi nie muszę się tłumaczyć ze swojego stosunku do wiary i tradycji”.

 

Ojciec „artysty”, Zenon Darski był szeregowym członkiem PZPR. Wraz z żoną niespecjalnie troszczyli się o duchowość syna, który z czasem, jako nastolatek, przestał chodzić do kościoła. Uwodziła go muzyka. W 1991 roku – czyli w wieku 14 lat – wraz z Adamem Muraszko (znanym dziś jako „Baal” liderem black metalowego zespołu Hell-Born) założył zespół Baphomet. Młodzi ludzie przyjęli ciekawe pseudonimy – Darski nazwał się „Holocausto” a Muraszko „Sodomizer”. Po roku działalności zespół przeszedł kosmetyczną zmianę stając się Behemothem. Adam Darski również zmienił sobie pseudonim – na „Nergal”.

 

W tabloidach o młodości „Nergala” przeczytać można różne rzeczy. Miał podobno w pokoju odwrócone krzyże i czytywał „Biblię Szatana”. Z opowieści samego Darskiego wiadomo na pewno, że fascynował się demonami. W książce „Spowiedź heretyka” pełno jest jego zdjęć z młodości, gdy umalowany na trupiobiały kolor, ubrany w dziwny strój, pozował w mrocznym klimacie. Na innym ze zdjęć pojawił się z częściowo roznegliżowaną kobietą – podobno swoją ówczesną dziewczyną. Darski utrzymuje, że jako nastolatek szedł na wojnę z Bogiem. Stąd zapewne wspomniane barwy wojenne.

 

„Nergal” po dziś dzień przedstawia swoją twórczość jako walkę z „opresją” Kościoła. W młodości fascynował się pogaństwem traktując je jako najlepsze przeciwieństwo dla chrześcijaństwa. Bo walka z tym, co rzekomo narzuca wiernym Kościół, od młodzieńczego wieku była niemal obsesją Darskiego. Także i dziś Kościół porównuje on do sekty, a chrześcijaństwo do komunizmu. „Dla mnie jedno i drugie to totalitaryzm. Tyle, że chrześcijaństwo zagina parol na ducha a komuna na własność” – wyjaśnia. I deklaruje, że walczy z chrześcijaństwem. Katolicy zaś są według niego obłudni – każdego, kto się z nimi nie zgadza mają rzekomo nazywać – jak twierdzi Darski – Żydem lub masonem.

 

Przyjaciele „Nergala”

(...)

0
Brak głosów

Więcej notek tego samego Autora:

=>>