Z posłem Arturem Górskim (PiS), członkiem sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą, rozmawia Rafał Stefaniuk Minister
Grzegorz Schetyna przedstawił w Sejmie informację dotyczącą zadań polskiej polityki zagranicznej w 2015 roku. Dowiedzieliśmy się, że Polska dyplomacja skutecznie zapewnia wsparcie i opiekę ponad 20-milionom Polaków rozsianym po całym świecie. Podziela Pan tę opinię?
– Sami Polacy rozsiani po świecie nie zgadzają się z taką opinią. Nasi rodacy mieszkający na Litwie, Ukrainie czy Białorusi wskazują, że od polskiej Ojczyzny nie otrzymują należytego dyplomatycznego wsparcia. Ponadto MSZ ogranicza środki finansowe, co grozi powolną degradacją polskich mediów, oświaty i kultury. A oni chcą tylko przetrwać na ziemi swych przodków jako Polacy przez kolejne pokolenia. Natomiast Polacy z Zachodu narzekają, że MSZ nie chce traktować ich po partnersku i ignoruje ich postulaty, jak np. w kwestii likwidacji kolejnych konsulatów, choćby w Vancouver, Montrealu, Lille, Malmö czy w Kolonii. W tym ostatnim przypadku MSZ odmówił Polonii niemieckiej prawa do pierwokupu historycznego budynku po konsulacie, który stanowi własność państwa polskiego.
Minister Schetyna stwierdził, że Polska nie będzie przemilczać naszych krzywd i ofiar, w tym także zbrodni wołyńskiej, ale ważna jest wrażliwość sąsiada...
– Do tej pory zbrodnia wołyńska OUN-UPA była swoistym tabu w relacjach polsko-ukraińskich. Podobnie gdy posłowie PiS mówili na posiedzeniu Komisji Łączności z Polakami za Granicą o obecnych antypolskich incydentach Banderowców, przedstawiciele MSZ bagatelizowali problem. Twierdzili, że nie będą zniżać się do reakcji na każdy antypolski incydent we Lwowie czy Stanisławowie. Nie ma tutaj stanowczej polityki MSZ, co tylko rozzuchwala ukraińskich szowinistów, a zarazem rozmywa pamięć o zbrodni wołyńskiej. Za tę sytuację odpowiada obecny rząd.
Jak Polacy z Ukrainy odbierają to, że rząd w Warszawie przedkłada relacje z Kijowem nad losem naszych rodaków?
– Polacy z Ukrainy mają żal, że stali się ofiarą relacji polsko-ukraińskich, że nasz rząd, dbając o dobre relacje z ukraińskimi władzami, zapomina o Polakach i nie zabiega o realizację ich praw. Ale przede wszystkim, że MSZ przymyka oczy na różne antypolskie incydenty, a ponadto milczy w kwestii kłamstw o zbrodni wołyńskiej.
Następnie minister przekonywał, że „poświęcamy szczególną uwagę działaniom, które wzmacniają pozycję naszych Rodaków w krajach ich zamieszkania”. Po 8 latach rządów Platformy widzi Pan realne wzmocnienie pozycji Polaków na Kresach?
– Te słowa są jawną kpiną z Polaków. Przez ostatnich osiem lat rząd PO traktował Polaków z dawnych Kresów Rzeczypospolitej jak Polaków drugiej kategorii, jak kłopotliwy problem, także finansowy. Pod pretekstem kryzysu finansów odmawiano pieniędzy rządowych tym środowiskom i polskim mediom na Wschodzie, gdzie pojawiły się przypadki niesubordynacji i krytyki rządu. „Nie będziesz popierał PO, nie dostaniesz pieniędzy” – zdają się mówić polskie służby konsularne. Ponadto rząd nie inicjuje jakichkolwiek programów pomocowych dla polskich rolników i drobnych przedsiębiorców żyjących i pracujących za wschodnią granicą Polski, szczególnie mieszkających na Wileńszyźnie i na Ukrainie Zachodniej.
Wśród wielu zagadnień poruszonych przez Grzegorza Schetynę zabrakło miejsca dla Polaków mieszkających za naszą wschodnią granicą, którzy walczą o powrót do Ojczyzny...
– Obawiałem się, że pan minister nie wspomni o repatriacji, bo PO blokuje ją właściwie od początku rządów pod pretekstem braku pieniędzy, źle działającego prawa i niechęci samorządów w Polsce do przyjmowania polskich rodzin oczekujących od wielu lat na repatriację. Nie ma wątpliwości, że ta kwestia nie jest jednym z priorytetów rządu, a działania posłów PO i rządu są takim pozorowaniem chęci rozwiązania problemu, a faktycznie jedynie działaniem propagandowym.
Rząd z determinacją zamyka kolejne konsulaty na świecie, mimo protestów Polonii. Znikają konsulaty m.in. w Lille, Malmö, Vancouver czy Montrealu. Jakie mogą być konsekwencje takich działań?
– Nie ma wątpliwości, że przez taką politykę zwija się polska dyplomacja i słabnie opieka konsularna Polonii w wielu miejscach na świecie. Pamiętajmy, że w Konsulatach Generalnych dokonywane są nie tylko czynności formalne, nie tylko w pomieszczeniach konsulatów często organizuje się punkty wyborcze, ale także prowadzi się szeroką działalność oświatową i kulturalną dla Polonii. A np. na moją interpelację w sprawie zapowiedzi likwidacji konsulatu w Vancouver dostałem odpowiedź, że tamtejsi Polacy będą mogli załatwiać wszystkie sprawy konsularne w Edmonton, tylko że odległość między obydwoma miastami wynosi 1550 km. Zatem taka polityka jest faktycznie osłabianiem Polonii i doprowadzi do degradacji wielu środowisk polonijnych. Dziękuję za rozmowę.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/135773,ministra-kpiny-z-polakow.html
Grzegorz Schetyna przedstawił w Sejmie informację dotyczącą zadań polskiej polityki zagranicznej w 2015 roku. Dowiedzieliśmy się, że Polska dyplomacja skutecznie zapewnia wsparcie i opiekę ponad 20-milionom Polaków rozsianym po całym świecie. Podziela Pan tę opinię?
– Sami Polacy rozsiani po świecie nie zgadzają się z taką opinią. Nasi rodacy mieszkający na Litwie, Ukrainie czy Białorusi wskazują, że od polskiej Ojczyzny nie otrzymują należytego dyplomatycznego wsparcia. Ponadto MSZ ogranicza środki finansowe, co grozi powolną degradacją polskich mediów, oświaty i kultury. A oni chcą tylko przetrwać na ziemi swych przodków jako Polacy przez kolejne pokolenia. Natomiast Polacy z Zachodu narzekają, że MSZ nie chce traktować ich po partnersku i ignoruje ich postulaty, jak np. w kwestii likwidacji kolejnych konsulatów, choćby w Vancouver, Montrealu, Lille, Malmö czy w Kolonii. W tym ostatnim przypadku MSZ odmówił Polonii niemieckiej prawa do pierwokupu historycznego budynku po konsulacie, który stanowi własność państwa polskiego.
Minister Schetyna stwierdził, że Polska nie będzie przemilczać naszych krzywd i ofiar, w tym także zbrodni wołyńskiej, ale ważna jest wrażliwość sąsiada...
– Do tej pory zbrodnia wołyńska OUN-UPA była swoistym tabu w relacjach polsko-ukraińskich. Podobnie gdy posłowie PiS mówili na posiedzeniu Komisji Łączności z Polakami za Granicą o obecnych antypolskich incydentach Banderowców, przedstawiciele MSZ bagatelizowali problem. Twierdzili, że nie będą zniżać się do reakcji na każdy antypolski incydent we Lwowie czy Stanisławowie. Nie ma tutaj stanowczej polityki MSZ, co tylko rozzuchwala ukraińskich szowinistów, a zarazem rozmywa pamięć o zbrodni wołyńskiej. Za tę sytuację odpowiada obecny rząd.
Jak Polacy z Ukrainy odbierają to, że rząd w Warszawie przedkłada relacje z Kijowem nad losem naszych rodaków?
– Polacy z Ukrainy mają żal, że stali się ofiarą relacji polsko-ukraińskich, że nasz rząd, dbając o dobre relacje z ukraińskimi władzami, zapomina o Polakach i nie zabiega o realizację ich praw. Ale przede wszystkim, że MSZ przymyka oczy na różne antypolskie incydenty, a ponadto milczy w kwestii kłamstw o zbrodni wołyńskiej.
Następnie minister przekonywał, że „poświęcamy szczególną uwagę działaniom, które wzmacniają pozycję naszych Rodaków w krajach ich zamieszkania”. Po 8 latach rządów Platformy widzi Pan realne wzmocnienie pozycji Polaków na Kresach?
– Te słowa są jawną kpiną z Polaków. Przez ostatnich osiem lat rząd PO traktował Polaków z dawnych Kresów Rzeczypospolitej jak Polaków drugiej kategorii, jak kłopotliwy problem, także finansowy. Pod pretekstem kryzysu finansów odmawiano pieniędzy rządowych tym środowiskom i polskim mediom na Wschodzie, gdzie pojawiły się przypadki niesubordynacji i krytyki rządu. „Nie będziesz popierał PO, nie dostaniesz pieniędzy” – zdają się mówić polskie służby konsularne. Ponadto rząd nie inicjuje jakichkolwiek programów pomocowych dla polskich rolników i drobnych przedsiębiorców żyjących i pracujących za wschodnią granicą Polski, szczególnie mieszkających na Wileńszyźnie i na Ukrainie Zachodniej.
Wśród wielu zagadnień poruszonych przez Grzegorza Schetynę zabrakło miejsca dla Polaków mieszkających za naszą wschodnią granicą, którzy walczą o powrót do Ojczyzny...
– Obawiałem się, że pan minister nie wspomni o repatriacji, bo PO blokuje ją właściwie od początku rządów pod pretekstem braku pieniędzy, źle działającego prawa i niechęci samorządów w Polsce do przyjmowania polskich rodzin oczekujących od wielu lat na repatriację. Nie ma wątpliwości, że ta kwestia nie jest jednym z priorytetów rządu, a działania posłów PO i rządu są takim pozorowaniem chęci rozwiązania problemu, a faktycznie jedynie działaniem propagandowym.
Rząd z determinacją zamyka kolejne konsulaty na świecie, mimo protestów Polonii. Znikają konsulaty m.in. w Lille, Malmö, Vancouver czy Montrealu. Jakie mogą być konsekwencje takich działań?
– Nie ma wątpliwości, że przez taką politykę zwija się polska dyplomacja i słabnie opieka konsularna Polonii w wielu miejscach na świecie. Pamiętajmy, że w Konsulatach Generalnych dokonywane są nie tylko czynności formalne, nie tylko w pomieszczeniach konsulatów często organizuje się punkty wyborcze, ale także prowadzi się szeroką działalność oświatową i kulturalną dla Polonii. A np. na moją interpelację w sprawie zapowiedzi likwidacji konsulatu w Vancouver dostałem odpowiedź, że tamtejsi Polacy będą mogli załatwiać wszystkie sprawy konsularne w Edmonton, tylko że odległość między obydwoma miastami wynosi 1550 km. Zatem taka polityka jest faktycznie osłabianiem Polonii i doprowadzi do degradacji wielu środowisk polonijnych. Dziękuję za rozmowę.
Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/135773,ministra-kpiny-z-polakow.html
Brak głosów