MSZ: Nie ma Polaków wśród ofiar w Tunezji [niezalezna.pl]

 |  Written by Ursa Minor  |  3
Według MSZ nie ma ofiar śmiertelnych wśród Polaków po ataku terrorystycznym jaki miał miejsce w kurorcie Susa w Tunezji. Ministerstwo zastrzega jednak, że chodzi o informacje otrzymane od polskich biur podróży i za mało prawdopodobne uważa, aby Polacy byli w tym czasie uczestnikami wyjazdów do Tunezji z niemieckich czy z włoskich biur podróży.

w oficjalnym komunikacie Ministerstwa Spraw Zagranicznych czytamy: "W związku z dzisiejszym atakiem terrorystycznym w kurorcie Sousse w Tunezji Ministerstwo Spraw Zagranicznych zawiadamia, że według dostępnych nam źródeł informacji wśród ofiar nie ma obywateli polskich, którzy wyjechali do Tunezji z polskimi biurami podróży". Ministerstwo przypomina, że "ze względu na potencjalny wzrost aktywności grup terrorystycznych w Tunezji i zagrożenia zamachami kierowanymi również przeciwko turystom, MSZ odradza wyjazdy do tunezyjskich miejscowości Bizerte, Tabarka, Hammamet, Tunis i Sousse oraz na wyspę Dżerba. Zdecydowanie odradzamy także wyjazdy na tereny przygraniczne z Libią i Algierią, szczególnie do gubernatorstw Beja, Jendouba, Le Kef i Kasserine. Treść ostrzeżeń pozostaje aktualna do czasu publikacji nowego komunikatu" - czytamy w oświadczeniu.

Według informacji przekazanych przez tunezyjskie ministerstwo zdrowia, w ataku zginęło 28 osób. Wśród ofiar są m.in. Brytyjczycy, Niemcy i Belgowie. 36 osób zostało rannych

  http://niezalezna.pl/68392-msz-nie-ma-polakow-wsrod-ofiar-w-tunezji
0
Brak głosów

3 Comments

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Polak z Tunezji: Jesteśmy spanikowani. Siedzimy jak na szpilkach

"Nie ukrywam, że jesteśmy spanikowani. Mamy mało informacji. Oglądamy telewizję, korzystamy z internetu. Wiemy też o zamachach we Francji i w Kuwejcie. Jesteśmy w Tunezji od ubiegłego czwartku" - mówi w rozmowie z RMF FM pan Jacek, turysta z Polski wypoczywający w Tunezji.

Jeden z hoteli w Tunezji /PAP/EPA
Jeden z hoteli w Tunezji
/PAP/EPA

Posłuchaj rozmowy z Polakiem, który wypoczywa w Tunezji

 

Mieliśmy zostać jeszcze sześć dni. Organizator naszego wypoczynku już zasugerował, że być może trzeba będzie wracać. Czekamy na nowe informacje, siedzimy jak na szpilkach - dodaje.

Jesteśmy w pobliżu Monastyru, około ośmiu kilometrów od miejscowości, gdzie doszło do ataku. W tym hotelu jest 12 osób z Polski. W większości są to osoby starsze. Myślimy o szybkim powrocie do Polski - opowiada pan Jacek. 

Polska Izba Turystyki informuje, że obecnie w Tunezji przebywa ok 3000 polskich klientów biur podróży. Z komunikatu wynika, wynika, że w zamachach terrorystycznych nie ucierpieli klienci polskich biur podróży. Informacje te są - jak podkreślają przedstawiciele PIT - są jeszcze weryfikowane.

W zamachach na plaży w tunezyjskim mieście Susa, ostrzelanej przez dwóch napastników zginęło co najmniej 27 osób. Większość ofiar to prawdopodobnie zagraniczni turyści. Nie ma informacji o poszkodowanych Polakach.

Zamachowcy otworzyli ogień do plażowiczów w pobliżu hoteli Soviva i Imperial Marhaba. Rzecznik tunezyjskiego MSW Mohammed Ali Arui powiedział, że siły bezpieczeństwa zareagowały natychmiast, zabijając jednego z napastników. Drugi napastnik zbiegł. Informacje o zamachu na bieżąco aktualizujemy w naszej relacji.



Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-polak-z-tunezji-jestesmy-spanikowan...
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Trzy zamachy jednego dnia. „To nie koniec”

Możemy spokojnie powiązać zamachy w Tunezji, Francji i Kuwejcie z Państwem Islamskim – mówi w rozmowie z RMF FM ekspert ds. Bliskiego Wschodu Daniel Boćkowski. „Jeśli rzeczywiście to zorganizowało Państwo Islamskie, to świadczyć może o tym, że mamy się czego bać, bo osiągnęli wyższy poziom planowania i realizacji działań” – uważa. „Musimy się liczyć z tym, że jeżeli celem Państwa Islamskiego jest Tunezja, a jest, to zamachy na turystów będą częścią naturalną tych działań” – dodaje.

W zamachu w Tunezji zginęło co najmniej 28 osób /STR /PAP/EPA
W zamachu w Tunezji zginęło co najmniej 28 osób
/STR /PAP/EPA

Paweł Balinowski: Zamachy w Tunezji, Francji, Kuwejcie -  czy te trzy zamachy mogą być w jakikolwiek sposób powiązane?

Daniel Boćkowski: Wszystko na to wskazuje. W przypadku Tunezji wyraźnie wskazuje to na Państwo Islamskie, w przypadku Francji sposób ataku, dekapitacja ofiary też wskazuje, że są to działania powiązane z Państwem Islamskim. W Kuwejcie Państwo Islamskie przyznało, że to ono miało przeprowadzić atak. To akcja bardzo ciekawa, pokazująca, że potrafimy uderzyć w kilku różnych miejscach świata. Możemy spokojnie powiązać te wszystkie zamachy z Państwem Islamskim.

To rzeczywiście rzuca się bardzo w oczy. Jeśli chodzi o Tunezję i ten poprzedni zamach sprzed trzech miesięcy – tym razem miejscowość turystyczna, również turyści są celem tego ataku. Czy to nie jest znamienne, że uderza się przede wszystkim w turystów?
 

Ależ wiadomo było, że turyści są celem ataku i będą celem ataków. Podobny manewr zastosowano parę lat temu w Egipcie. Uderzenie w turystów to jest uderzenie w dochody i w gospodarkę Tunezji. Turyści coraz większą masą przyjeżdżają, więc będą atakowani. Ja się zastanawiam tylko, dlaczego my, nasze biura turystyczne patrzą na to zupełnie z innej strony, uważają, że tam nie ma zagrożenia. Kampania "Jedź do Tunezji, bo jest bezpiecznie" - nie jest bezpiecznie w Tunezji. Powiedziałbym nawet, że tamte służby niczego się nie nauczyły. Nadal to wszystko jest na zasadzie „jakoś to będzie” - stąd też trudno obstawić plaże czy też wszystkie hotele. Niestety, ale musimy się liczyć z tym, że jeżeli celem Państwa Islamskiego jest Tunezja, a jest, to zamachy na turystów będą częścią naturalną tych działań.

Czyli to nie jest jeszcze koniec?
 

Nie, na pewno nie koniec. Dlaczego mają nie atakować turystów ,skoro oni tutaj sami przyjeżdżają? Oni chcą doprowadzić do załamania gospodarczego, do obalenia rządów tych, które teraz były, może licząc na to, że znowu jacyś islamiści w różnej formie przejmą władzę. Poza tym w Tunezji trwa wojna domowa z islamistami. Tam zamachy terrorystyczne na żołnierzy, na służby specjalne są na porządku dziennym.

A dziś? Mamy trzy zamachy. Czy wydaje się panu, że to jeszcze nie koniec na dzisiaj?

Trzy uderzenia w trzy różne miejsca - bo to jest bardzo ważne. Jeden w Afryce, drugi na Bliskim Wschodzie, trzeci w Europie. Pokazujemy nasze możliwości. Jeśli rzeczywiście to zorganizowało Państwo Islamskie, to świadczyć może o tym, że mamy się czego bać, bo osiągnęli wyższy poziom planowania i realizacji działań.



Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-trzy-zamachy-jednego-dnia-to-nie-ko...
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Arabista: Terroryści chcieli "ukarać" Tunezję

"Islamiści chcą skoncentrować się na Tunezji i "ukarać" ją za sukcesy w transformacji ku demokracji" – uważa dr George Yacoub z katedry arabistyki Uniwersytetu Warszawskiego. Jego zdaniem zamach we Francji niekoniecznie musi być dziełem jakiejś organizacji.

Turyści w hotelu w Susie /PAP/EPA/MOHAMED MESSARA /
Turyści w hotelu w Susie
/PAP/EPA/MOHAMED MESSARA /

W piątek doszło do zamachów terrorystycznych we Francji, Tunezji i Kuwejcie. Zdaniem Yacouba trudno uznać, że terroryści doszli do takiej "perfekcji", żeby mogli skoordynować zamachy w trzech, jakże odległych państwach.

Jego zdaniem organizacje terrorystyczne działają dosyć samodzielnie, po czym przypisują swoje dzieło Państwu Islamskiemu (IS). Mają zielone światło, by dokonać zamachów, ale wątpię, by było to skoordynowane - ocenił ekspert.

Do zamachu w Kuwejcie przyznało się IS. Zdaniem Yacouba tak samo jest w przypadku Tunezji. Granica libijsko-tunezyjska jest po prostu otwarta dla zamachowców. Libia (gdzie trwa wojna domowa - PAP) dostarcza terrorystów do Tunezji - powiedział arabista.

Jego zdaniem islamiści chcą się skoncentrować na Tunezji i uderzyć w cudzoziemskich turystów, aby "ukarać" ten kraj. To kara, bo Tunezja odnosi największe sukcesy w przejściu do demokracji. Pod tym względem jest stawiana za wzór - powiedział Yacoub. Ponadto islamiści uderzyli w turystykę, która stanowi niemałe źródło przychodów dla tego niebogatego państwa - dodał.

Z kolei zamach we Francji to - zdaniem eksperta - niekoniecznie dzieło organizacji, lecz konkretnej osoby lub osób. Państwo Islamskie, zauważył Yacoub, wydaje pismo w języku angielskim, robi filmy propagandowe i werbuje obywateli krajów europejskich właśnie po to, by przeprowadzali takie zamachy.

Ekspert zauważył, że zamachy nieprzypadkowo przypadły w Ramadanie, kiedy np. w meczetach - a to było miejsce zamachu w Kuwejcie - przebywa znacznie więcej wiernych.

Francja, Kuwejt, Tunezja - trzy ataki terrorystyczne

Co najmniej 27 osób zginęło w piątek na plaży w tunezyjskim mieście Susa (Sousse), gdy dwóch napastników otworzyło ogień. Wśród ofiar są zagraniczni turyści. Co najmniej 10 - a według innych źródeł nie mniej niż 16 - osób zginęło w piątek w Kuwejcie wskutek samobójczego zamachu w szyickim meczecie. Kilkadziesiąt zostało rannych. Do ataku przyznało się Państwo Islamskie. We Francji zamachowcy sforsowali bramę zakładu gazowego w pobliżu Lyonu, doszło do eksplozji zbiorników z gazem. Wg wstępnych ustaleń co najmniej jedna osoba zginęła, dwie zostały ranne. W pobliżu zakładu znaleziono  pozbawione głowy zwłoki, pokryte napisami. Wg francuskich mediów domniemany sprawca ataku na zakład w Lyonie przyznawał się wcześniej do związków z "Państwem Islamskim".



Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-arabista-terrorysci-chcieli-ukarac-...

Więcej notek tego samego Autora:

=>>