
Do wpół do trzeciej w nocy słuchałem obrad sejmu. Nie jest to wielkie poświęcenie, najlepiej zawsze pisze mi się w nocy, więc 2:30 to godzina, w której często kończę artykuły lub oglądanie jakiegoś filmu. Niemniej to było chyba bardziej męczące, choć z drugiej strony też ciekawe. Ot, taki poseł Bramora, niedawno u Palikota. Mówi wprost, że nie jest mędrcem, ani myślicielem i jest to moment, w którym ocenia sytuację trzeźwo, choć ja ujął bym to ostrzej. Albo jakiś inny pan, który jeszcze od Palikota się nie przepisał, mówi chaotycznie, nerwowo, chwilami chorobliwie wysoko, a cały czas od rzeczy. Poseł Dorn, co to jest krytyczny, a z drugiej strony bardzo chciałby się wreszcie do tej władzy jakoś przytulić, kadencja mija a ja niczyja. Więc mówi o tym, że politycy PO „oszczędnie gospodarują prawdą”, sam zaś podobnie dystrybuuje krytykę. Całkiem nieźle przygotowani posłowie PiS, których nie pokaże telewizja, obrażający ich z ław posłowie PO, którzy bawią się naprawdę dobrze. Mocne wystąpienie Wiplera i Piechociński, który – jak to wicepremier polskiego rządu, odpowiedzialny za gospodarkę – w odpowiedzi ogranicza się do aluzji do niefortunnej przygody posła na ulicy Mazowieckiej. Odważnie, bo sam nie wygląda na przesadnie trzeźwego, zagubiony niczym Kopacz na dywanie w Berlinie. A już rano w telewizji, niestety nie widziałem, ale pewnie doszedł do siebie. Gdzieś po drodze poseł Kłopotek, przez jedną noc najwyraźniej w opozycji.
I tak to wszystko wyglądało. Dużo pytań, jak najbardziej uzasadnionych, o osobistą odpowiedzialność za stan Kompanii Węglowej i bieżące decyzje, które pozostały bez odpowiedzi. W zamian minister powiedział coś, co sobie przygotował wcześniej. Występujący pod koniec Antoni Macierewicz się już odpowiedzi na swoje pytania nie doczekał. Po nim pojawiła się jeszcze jakaś pani z PO, która w czasie, przeznaczonym na pytania do wnioskodawców zajęła się atakowaniem Piotra Dudy i „Solidarności”. Stojąca na straży regulaminu pani wicemarszałek Radziszewska tym razem nie protestowała. Może straciła całą parę na zablokowanie Wiplera, któremu nie pozwoliła odpowiedzieć na zaczepki Piechocińskiego.
Pamiętacie taki kawał o Rosjaninie i Turku? Z puentą „- I to jest trzeci z waszych problemów - westchnął ciężko Rosjanin - zawsze na strzelaninę przychodzicie z nożami...”
Przypomniał mi się, gdy słuchałem, bardzo poniekąd dobrego, wystąpienia Krzysztofa Szczerskiego. Do honoru polityków PO nikt nie apeluje, ale mówienie im o wstydzie wydaje mi się równie bezcelowe. Jedyne, co jeszcze może popsuć im świetną zabawę, którą widzieliśmy również tej nocy, to argumenty siły w stylu wypowiedzi Piotra Dudy o adresach posłów. Będą przecież musieli kiedyś wrócić do domów, niektórzy nawet na Śląsku. Usłyszą od ludzi „Nie mamy pretensji, ze rozwaliliście nam zakłady i zabraliście środki do życia, ale przynajmniej obroniliście nas przed Kaczyńskim”? Może jednak tak źle nie będzie, choć późna kariera Jerzego Buzka zapewne nauczyła tę bandę bezkarności jak mało co.
Na koniec pani Radziszewska zamknęła dyskusję, choć w zgodzie z bieżącą nomową powinna ją „wygasić”. Mam nadzieję, że jednak z niektórych chociaż domach ktoś na to wszystko patrzył i widział, jak posłowie Platformy zabawiają się kosztem swoich wyborców i ich życiowych dramatów.
Niemniej, funkcjonariusze zachowują czujność. W nocy obrady komentuję na bieżąco na Twitterze. Gdy kolejny raz słyszę o zaniedbaniach rządów PiS, przychodzi mi do głowy taka wizja - Rok 2034, likwidacja ostatniego polskiego zakładu pracy. "Polityka PiS wciąż odbija się nam czkawką" - mówi premier Katarzyna Tusk. Rano, już w godzinach pracy oczywiście, ktoś daje mi odpór: „miejsce pracy nie jest miejscem pobierania zasiłku za prace której nikt nie potrzebuje i nie przynosi ona nikomu zysków”. Cóż. Miejscem pracy jest za to miejsce, z którego wysyła się prorządową propagandę na portale społecznościowe. Nie wątpię, że to przynosi zyski wielu osobom. Wystarczy spojrzeć na grafikę, obrazującą zarobki zarządzających kopalniami. Po zamrożeniu za rządów PiS wzrosły dwukrotnie, jednak oczywiście trzeba złej woli, by w tym lub w obciążeniach podatkowych szukać przyczyn sytuacji. By oskarżać o nią wyłącznie górników i związki zawodowe, dbają od kilku dni rządowi politycy i dziennikarze, a także agencje wizerunkowe ( a może to młodziezówka w ramach obowiązków?), zakładające na Facebooku grupę „Nie chcę utrzymywać górnika”. Czy chcę utrzymywać tę bandę przez ch nikt mnie nawet nie zapytał.
PS. Kilka pytań i uwag, które na Twitterze zamieścił ~Kaszub, a które nie powinny umknąć:
I tak to wszystko wyglądało. Dużo pytań, jak najbardziej uzasadnionych, o osobistą odpowiedzialność za stan Kompanii Węglowej i bieżące decyzje, które pozostały bez odpowiedzi. W zamian minister powiedział coś, co sobie przygotował wcześniej. Występujący pod koniec Antoni Macierewicz się już odpowiedzi na swoje pytania nie doczekał. Po nim pojawiła się jeszcze jakaś pani z PO, która w czasie, przeznaczonym na pytania do wnioskodawców zajęła się atakowaniem Piotra Dudy i „Solidarności”. Stojąca na straży regulaminu pani wicemarszałek Radziszewska tym razem nie protestowała. Może straciła całą parę na zablokowanie Wiplera, któremu nie pozwoliła odpowiedzieć na zaczepki Piechocińskiego.
Pamiętacie taki kawał o Rosjaninie i Turku? Z puentą „- I to jest trzeci z waszych problemów - westchnął ciężko Rosjanin - zawsze na strzelaninę przychodzicie z nożami...”
Przypomniał mi się, gdy słuchałem, bardzo poniekąd dobrego, wystąpienia Krzysztofa Szczerskiego. Do honoru polityków PO nikt nie apeluje, ale mówienie im o wstydzie wydaje mi się równie bezcelowe. Jedyne, co jeszcze może popsuć im świetną zabawę, którą widzieliśmy również tej nocy, to argumenty siły w stylu wypowiedzi Piotra Dudy o adresach posłów. Będą przecież musieli kiedyś wrócić do domów, niektórzy nawet na Śląsku. Usłyszą od ludzi „Nie mamy pretensji, ze rozwaliliście nam zakłady i zabraliście środki do życia, ale przynajmniej obroniliście nas przed Kaczyńskim”? Może jednak tak źle nie będzie, choć późna kariera Jerzego Buzka zapewne nauczyła tę bandę bezkarności jak mało co.
Na koniec pani Radziszewska zamknęła dyskusję, choć w zgodzie z bieżącą nomową powinna ją „wygasić”. Mam nadzieję, że jednak z niektórych chociaż domach ktoś na to wszystko patrzył i widział, jak posłowie Platformy zabawiają się kosztem swoich wyborców i ich życiowych dramatów.
Niemniej, funkcjonariusze zachowują czujność. W nocy obrady komentuję na bieżąco na Twitterze. Gdy kolejny raz słyszę o zaniedbaniach rządów PiS, przychodzi mi do głowy taka wizja - Rok 2034, likwidacja ostatniego polskiego zakładu pracy. "Polityka PiS wciąż odbija się nam czkawką" - mówi premier Katarzyna Tusk. Rano, już w godzinach pracy oczywiście, ktoś daje mi odpór: „miejsce pracy nie jest miejscem pobierania zasiłku za prace której nikt nie potrzebuje i nie przynosi ona nikomu zysków”. Cóż. Miejscem pracy jest za to miejsce, z którego wysyła się prorządową propagandę na portale społecznościowe. Nie wątpię, że to przynosi zyski wielu osobom. Wystarczy spojrzeć na grafikę, obrazującą zarobki zarządzających kopalniami. Po zamrożeniu za rządów PiS wzrosły dwukrotnie, jednak oczywiście trzeba złej woli, by w tym lub w obciążeniach podatkowych szukać przyczyn sytuacji. By oskarżać o nią wyłącznie górników i związki zawodowe, dbają od kilku dni rządowi politycy i dziennikarze, a także agencje wizerunkowe ( a może to młodziezówka w ramach obowiązków?), zakładające na Facebooku grupę „Nie chcę utrzymywać górnika”. Czy chcę utrzymywać tę bandę przez ch nikt mnie nawet nie zapytał.
PS. Kilka pytań i uwag, które na Twitterze zamieścił ~Kaszub, a które nie powinny umknąć:
- W Kompanii jest wiceprezes ds. restrukturyzacji i rozwoju - Tomasz Jakubowski. Czym się ten zajmował? Na pewno pieniądze pobierał godne.
- Zarząd Kompanii liczy 6 osób! To prawie maksymalna liczba stołków zapisana w statucie (od 2 do 6)
- Rada Nadzorcza Kompanii liczy 9 osób! To mistrzostwo świata, by tylu ludzi siedziało w zarządzie i nadzorze.Za co pobierali wynagrodzenia?
- Walne Zgromadzenie (Minister Gospodarki) zatwierdza bilans i sprawozdania. Jeśli za 2013 r. było 680 mln zł strat, dlaczego zatwierdził?
- Przewodniczącą Rady Nadzorczej Kompanii jest M.Dec-Kruczkowska. Na co dzień jest dyrektorem departamentu Analiz w Ministerstwie Skarbu
- Pani Małgorzata Dec-Kruczkowska lubi sobie dorobić. Nie tylko jest w radzie Kompanii, ale też w innej spółce skarbu państwa
- W Radzie Nadzorczej Kompanii są też inni urzędnicy (np. Henryk Nastalski) z Ministerstwa Gospodarki. Jak realizowali swoje zadania?
- Kompania ma 7 bezpośrednio podległych i 3 pośrednio podległych firm. A tam zarządy, rady nadzorcze itp itd.
(10)
18 Comments
Drogi Budyniu
15 January, 2015 - 11:37
Pozdrawiam
krisp
Premier Katarzyna Tusk... na
15 January, 2015 - 11:39
Ciekawa ta medialna aprobata dla bylejakości. Bo bylejakość posłów widać gołym okiem, a tak długo nam ją bezwstydnie pokazują, że stała się dla przeciętnego Polaka normą. Wiadomo, jak jest w polityce, nie?
Przykład idzie z góry, więc gdy nadchodzą wybory samorządowe starch słuchać, a w niektórych wypdkach patrzeć na kandydatów. Miernota, lichota i głupota. Zachciało się właścicielowi sklepu z mięsem być burmisztrzem - wybierzemy, a co. A pani kwiaciarka pomoże podzielić kasę z Unii. I nie chodzi tu o zawody, wybrałem losowo, ale o brak kompetencji. No ale demos rządzi, demos wybiera: posłów, senatorów i samorządowców. Na swój kształt i podobieństwo wybiera, swoich chłopów, nie jakiś intelektualistów, co życia prawdziwego nie znają. Precz z elitami, my jesteśmy elitą!
A tekst udał Ci się wyjątkowo. :)
pozdrawiam
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Maxie,
15 January, 2015 - 14:21
Prędzej im powierzyłabym możliwość decydowania o podziale kasy z Unii, niż "zawodowym" urzędnikom.
Oni na codzień kierują się rachunkiem ekonomicznym i zdrowym rozsądkiem. Przywołana pani kwiaciarka. Jeśli w maju nie wystąpi popyt na chryzantemy, nie będzie na siłę namawiała klientów do ich zakupu, choćby nawet jakiś bałwan powiedział, że nie można dyskryminować kwiatków, a chryzantem kojarzyć wyłącznie z grobami, bo to je przecież krzywdzi. Sprowadzi róże, frezje, gerbery.....
Urzędnicy nawet jakieś szkoły pokończyli i są perfekcyjni w przekładaniu dokumentów z jednego segregatora do drugiego. Przypuszczalnie nie mieliby oporów z zamówieniem owych chryzantem w maju i lodów bakaliowych w dużych ilościach zimą.
Moja złośliwość nie dotyczy oczywiście prawdziwej elity, intelektualistów, ludzi rzeczywiście mądrych. Jest ich niestety niewielu i na nieszczęście, nie bardzo mają ochotę, przynajmniej większość z nich, zajmować się polityką. Za elitę zaś próbują uchodzić koleżanki pani Kopacz od wspólnego robienia zakupów (no, może jeszcze omawiają najnowsze trendy w makijażu i fabułę ostatnich odcinków seriali) i całe armie nieproduktywnych, niekompetentnych urzędników.
"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
@Szary Kot
15 January, 2015 - 14:28
Ależ Polficu,
15 January, 2015 - 14:34
"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
"Czemu w twarze logiką nam
16 January, 2015 - 11:52
Nie czytaliśmy Hegla, jaśnie panie..."
Taaak? :)
Otóż, Kocie, ja w "ludową mądrość" nie wierzę. Zdrowy rozsądek i uczciwość to za mało. Czym innym jest prowadzenie własnego interesu, czym innym podejmowanie decyzji dotyczących innych ludzi. I nie chodzi tylko o możliwy partykularyzm, także o predyspozycje.
Urzędników polskich nie zamierzam bronić. Jacy są, każdy widzi i wie. Ale stawianie ich w opozycji do "rozsądnych ludzi" to nieporozumienie. Krytykowani urzędnicy właśnie z owych ludzi się wywodzą. Rozsądku zabrakło, kiedy przyszło pracować nie na swoim i obracać cudzymi pieniędzmi, za cudze pieniądze. A jak jeszcze zbywa im na uczciwości...
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
Maxie,
16 January, 2015 - 15:37
W poprzednim komentarzu chodziło mi o zestawienie obecnie działających urzędników i drobnych przedsiębiorców. Oczywiście kwiaciarka zajmująca się dotacjami na budowę autostrad byłaby równie groteskowa jak urzędniczki, które skończyły na prywatnej uczelni Zarządzanie Czymś Tam, z pełną ważności miną dysponujące unijnymi środkami.
Dawno, dawno temu pracowałam w Urzędzie Marszałkowskim i min. zajmowałam się dotacjami z budżetu państwa. Pod względem formalnym. Sprawdzałam zgodność wniosków z ustawą o finansach publicznych, kwoty wnioskowane z widniejącymi na fakturach, pilnowałam terminowego przepływu środków. Przedmiotowo dotacje sprawdzali urzędnicy z działów merytorycznych, w tym także panienki po różnych Zarządzaniach, Marketingach, Administracjach. Jestem przekonana, że wykonawcy mogli wcisnąć im każdy kit. A one by to przyjęły.
Potrzebni są oczywiście urzędnicy, którzy sprawdzaliby, czy proces wydawania dotacji jest zgodny z unijnymi przepisami, ale potrzebni są także ludzie dysponujący wiedzą merytoryczną. Ktoś zajmujący się wydatkowaniem środków na budowę autostrad nie musi rozumieć pojęcia Weltgeist, czy poczuć ukąszenie heglowskie
A przy okazji Urzędów Marszałkowskich. Większość ich działań jest całkowicie bez sensu. Dotacje, z budżetu państwa i te unijne, muszą przechodzić przez Urzędy Wojewódzkie. Stamtąd mogłyby trafiać bezpośrednio do wykonawców. Po co więc tworzyć pośrednika? Po ostanich, sfałszowanych wyborach jest to jesne, w sejmikach można decydować o konfiturach.
Jak widać w administracji filozofia też miałaby zastosowanie - przydałaby się brzytwa Ockhama
"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Czasem myślę, że
16 January, 2015 - 19:13
Przepisy unijne to biurokratyczna bzdura. W którą wdepnęliśmy z własnej woli, choć nie do końca świadomie. A praktyka samorządmości w Polsce mówi sama za siebie, przykro mi.
"Cave me, Domine, ab amico, ab inimico vero me ipse cavebo."
@autor
15 January, 2015 - 11:42
Biuro Poselskie przy Tuwima.
15 January, 2015 - 12:47
PS Prośba do Autora, bo akurat nie znam tego dowcipu o Turku i nożach :)
Waldemar Żyszkiewicz
Bardzo się ucieszyłem, że mu
15 January, 2015 - 13:17
Rzeczony kawał:
Na dyskotece w Niemczech bawił się Rosjanin, z napisem na koszulce: "TURCY MAJĄ TRZY PROBLEMY". Nie trwało długo, stanął przed nim Turek,
byczysko chłop:
- Ty, a w dziób chcesz?
- To jest pierwszy z waszych problemów - odpowiedział Rosjanin - agresja.
Ciągle szukacie zwady, nawet wtedy, kiedy nie ma żadnego powodu.
Dyskoteka się skończyła, Rosjanin wychodzi, a tam na niego tłum Turków czeka.
- No, teraz się z tobą policzymy - warknęli Turcy gremialnie.
- A to jest drugi z waszych problemów - powiedział Rosjanin. - Nie potraficie załatwiać spraw po męsku, sam na sam, tylko zawsze musicie zwoływać
wszystkich "swoich".
- Zaraz nam to odszczekasz! - wrzasnęli Turcy, wyciągając noże.
- I to jest trzeci z waszych problemów - westchnął ciężko Rosjanin - zawsze na strzelaninę przychodzicie z nożami..
Dziękuję, zabawne :)
15 January, 2015 - 16:30
Pozdro,
Waldemar Żyszkiewicz
@Budyń
15 January, 2015 - 17:12
Dzięki.
Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów.
Empedokles
Na zdrowie :)
15 January, 2015 - 20:33
Poseł Bramora zasługuje na osobny
15 January, 2015 - 13:31
Be careful what you wish for, cause it may come true.
Dwa szwagry
15 January, 2015 - 17:31
Zięciem Szyra jest także Leszek Balcerowicz (żona Ewa)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Eugeniusz_Szyr
Grunt to rodzinka!
emocje jak na grzybach....
15 January, 2015 - 21:39
Tam trzeba być, a nie bawić się z bandą w "demokracje parlamentarną".
w drugą stronę, Śląsk
16 January, 2015 - 00:16