Nocna walka o natowski kontrwywiad.

 |  Written by Ursa Minor  |  5

MON powołał nowego szefa CEK NATO. Dotychczasowe kierownictwo nie uznaje nominacji

fot. MON.GOV.PL
fot. MON.GOV.PL

18 grudnia 2015 r. Pełnomocnik Ministra Obrony Narodowej ds. Utworzenia Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO Bartłomiej Misiewicz wprowadził nowego p.o. dyrektora CEK NATO płk. Roberta Balę do tymczasowych pomieszczeń CEK NATO użyczonych przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego - poinformowało Ministerstwo Obrony Narodowej.

Tymczasem Gazeta Wyborcza podała, że ” o 1:30 w asyście żandarmerii, do pomieszczeń nowej placówki NATO w Warszawie próbowali wejść m.in. szef SKW Piotr Bączek i szef gabinetu min. Macierewicza - Bartłomiej Misiewicz. ” Wg gazety, grupa Bączka chciała „zająć pomieszczenia ośrodka, ale udało im się tylko przegonić oficera dyżurnego, wręczając dokument o przeniesieniu do rezerwy kadrowej”.

Dotychczasowy dyrektor Centrum, płk Krzysztof Dusza jest oburzony.

Zawiadomiłem policję, ale funkcjonariusze po konsultacjach z przełożonymi powiedzieli, że sprawa przekracza ich kompetencje, i odjechali

— powiedział w rozmowie z „Wyborczą”.

Jestem wstrząśnięty, nie stało się nic takiego, co usprawiedliwiałoby takie działania. To dalszy etap demontażu ośrodka, który działa na podstawie ustaleń NATO i pracują w nim oficerowie z Polski oraz Słowacji

— dodał. Jak podaje „GW”, urzędnicy SKW i MON mieli chcieć wejść do pokojów, które zajmował personel Centrum, ale ponieważ były zaplombowane, żandarmeria odmówiła otwarcia ich. Urzędnicy mieli w związku z tym wrócić do Centrum o 7:30 rano.

Służby powinny działać w każdej godzinie. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, to pokazuje sprawność służb. Zostały przejęte pomieszczenia, nie chcieliśmy robić żadnej sensacji

-– tak nocne wydarzenia skomentował w RMF FM wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki.

Mam wrażenie, że Centrum Kontrwywiadu NATO to był rodzaj przechowalni dla poprzedniego kierownictwa SKW. Tam były pensje rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Nawet, jak na warunki służb specjalnych to są wysokie wynagrodzenia

– powiedział. Dodał, że całe kierownictwo SKW chciało „uciec i zabezpieczyć sobie przyszłość”.

Centrum eksperckie NATO - musimy jak najszybciej przygotować jego sprawność, zrobić to szybko i sprawnie, żeby mogło zacząć normalnie funkcjonować”

-– mówił wiceminister.

Jest pełnomocnik ministra obrony ds. centrum eksperckiego NATO i on rozpocznie normalne funkcjonowanie tej instytucji

-– zapewnił Kownacki.

 

http://wpolityce.pl/polityka/275462-nocna-walka-o-natowski-kontrwywiad-m...

5
5 (2)

5 Comments

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Nocna akcja w CEK NATO. Wiceszef MON: Żołnierze i funkcjonariusze nie wykonywali poleceń

"Od siedmiu dni żołnierze i funkcjonariusze pracujący w Centrum Eksperckim Kontrwywiadu nie wykonywali poleceń zwierzchników, to jest niedopełnienie obowiązków" - oświadczył wiceminister obrony narodowej. To nowe szczegóły ws. nocnej akcji Żandarmerii Wojskowej i urzędników MON w natowskiej placówce. Wprowadzono do niej nowego p.o. dyrektora CEK NATO płk. Roberta Balę. "Mamy do czynienia z rutynową zmianą, histeria opozycji jest niepotrzebna" - podkreślają posłowie PiS.

Siedziba Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO w Warszawie /Paweł Supernak /PAP

Kownacki powiedział, że CEK NATO "przez ostatnie 7 dni było okupowane przez osoby do tego nieuprawnione, osoby, które nie wykonywały rozkazów ministra obrony narodowej i szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego". Uniemożliwiały wejście do pomieszczeń, które były przeznaczone pod to Centrum Kontrwywiadu NATO i w ten sposób uniemożliwiano jego certyfikację i uruchomienie - powiedział wiceszef MON.

Kownacki zaznaczył, że MON chciał, aby Centrum mogło zacząć funkcjonować związku ze zbliżającym się szczytem NATO w Warszawie. Musieliśmy wprowadzić tam osoby, które mają odpowiednie certyfikaty, mają odpowiednie poświadczenia i mogą umożliwić proces akredytacji - dodał. Według niego, wśród funkcjonariuszy CEK NATO było "głównie byłe kierownictwo Służby Kontrwywiadu Wojskowego, które zagwarantowało sobie syte, wieloletnie pensje rzędu kilku, a nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych".
 

Podkreślił również, że nocna akcja w CEK NATO to "wyłączna sprawa Ministerstwa Obrony Narodowej i wyłączna sprawa Polski". Centrum Kontrwywiadu NATO nie jest jednostką NATO, nie jest jednostką w ramach struktury NATO - podkreślił. Dodał, że po uzyskaniu certyfikacji CEK może być jedynie akredytowana jako organizacja afiliowana przy NATO, świadcząca usługi Sojuszu.

Według Kownackiego o sprawie dużo wcześniej była informowana strona słowacka. Chciałbym także podkreślić, że w tej sprawie już dużo wcześniej była informowana druga strona umowy, ponieważ Centrum Kontrwywiadu NATO było powołane - jest powoływane - na podstawie bilateralnej umowie między Polską a Słowacją . W tej sprawie Ministerstwo Obrony Narodowej kontaktowało się ze swoimi odpowiednikami na Słowacji już ponad tydzień temu. Również wczoraj w Czechach były prowadzone stosowne rozmowy. Dzisiaj również minister obrony narodowej rozmawiał z attaché obrony Słowacji, które przyjęło, zaakceptowało nasze wyjaśnienia. Attaché uznał, że jest to wewnętrzna sprawa strony polskiej i w związku z tym liczy na dalszą owocną współpracę. Takie stanowisko zajęło również NATO - zaznaczył.  

Sasin: Mamy do czynienia z pewnego rodzaju histerią

Inni poseł PiS Jacek Sasin ocenił, że w sprawie zmian w CEK NATO "mamy do czynienia z pewnego rodzaju histerią". Według niego przeprowadzane są normalne zmiany, tymczasem opozycja przedstawia to jako coś nadzwyczajnego. Zmiany - jak mówił - są wynikiem dotychczasowej oceny działań instytucji państwowych. Jest to normalna, rutynowa zmiana, która musiała nastąpić - podkreślił Sasin. Apelował do opozycji, by nie "nakręcała jałowego sporu i histerii".

Pytany, dlaczego do akcji doszło w nocy, Kownacki odpowiedział, że służby, które zajmują się bezpieczeństwem państwa, powinny działać o każdej porze dnia i nocy. Przez siedem dni żołnierze i funkcjonariusze odpowiednich służb nie wykonywali rozkazów kierownictwa. To jest niedopuszczalne, by żołnierz odmawiał przyjęcia rozkazu przełożonego - dodał.

Płk Krzysztof Dusza: Szef SKW wtargnął do placówki

Przypomnijmy, że resort obrony narodowej poinformował w nocy, iż pełnomocnik ministra obrony narodowej ds. utworzenia Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO Bartłomiej Misiewicz wprowadził nowego p.o. dyrektora CEK NATO płk Roberta Balę do tymczasowych pomieszczeń CEK NATO użyczonych przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego.

Misiewicz powiedział na dzisiejszym briefingu, że wprowadzenie nowego p.o. dyrektora CEK NATO odbyło się pokojowo i bez najmniejszego kłopotu. Z kolei według dotychczasowego szefa Centrum płk. Krzysztofa Duszy, szef SKW "wtargnął" do placówki "ze swoimi dyrektorami w asyście Żandarmerii Wojskowej", a także "usiłował nakłonić Żandarmerię do otwarcia pomieszczeń, które m.in. należą do personelu słowackiego".



Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-nocna-akcja-w-cek-nato-wiceszef-mo...
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Kownacki o nocnym wejściu do Centrum Kontrwywiadu NATO: Nie chcieliśmy robić sensacji

Wejście urzędników MON z Żandarmerią Wojskową o 1:30 do Centrum Kontrwywiadu NATO? "Służby powinny działać o każdej godzinie. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, to pokazuje sprawność służb. Zostały przejęte pomieszczenia, nie chcieliśmy robić żadnej sensacji" - mówi gość Kontrwywiadu RMF FM wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki. "Mam wrażenie, że Centrum Kontrwywiadu NATO to był rodzaj przechowalni dla poprzedniego kierownictwa SKW. Tam były pensje rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Nawet, jak na warunki służb specjalnych to są wysokie wynagrodzenia" - uważa Kownacki. Dodaje, że całe kierownictwo SKW chciało „uciec i zabezpieczyć sobie przyszłość". "Centrum eksperckie NATO - musimy jak najszybciej przygotować jego sprawność, zrobić to szybko i sprawnie, żeby mogło zacząć normalnie funkcjonować" - mówi wiceminister. Centrum Kontrwywiadu NATO przejęte? "Tak. Jest pełnomocnik ministra obrony ds. centrum eksperckiego NATO i on rozpocznie normalne funkcjonowanie tej instytucji" - odpowiada Bartosz Kownacki.

 

Konrad Piasecki: Czy służby podległe Antoniemu Macierewiczowi muszą działać o 01:30 w nocy, żeby przejmować Centrum Kontrwywiadu NATO?

Bartosz Kownacki: Służby państwa polskiego powinny działać w każdej godzinie, jeśli jest to potrzebne, i nie ma znaczenia, czy to będzie dzień, noc. To pokazuje w jakimś sensie sprawność tych służb...

Nie. Nie.

...a po drugie nie ma w tym nic nadzwyczajnego.

Można by to zrobić przyzwoicie, w świetle dnia, a niekoniecznie akurat o 01:30.

I robi się niepotrzebną sensację wśród pracowników...

Ale większa sensacja jest, jak ktoś o 01:30 wchodzi.

Nie chcieliśmy robić żadnej sensacji, nie chcieliśmy też w jakiś sposób narażać tych, którzy tam pracują ciągle

Nie, spokojnie zostały przejęte pomieszczenia, zabezpieczone. Nie chcieliśmy robić żadnej sensacji, nie chcieliśmy też w jakiś sposób narażać tych, którzy tam pracują ciągle.

Panie ministrze, ale naprawdę nie da się tego zrobić w cywilizowany sposób? W uzgodnieniu z tymi, którzy tam pracują, w uzgodnieniu z dotychczasowym szefem tego Centrum Kontrwywiadu NATO?

To był rodzaj przechowalni dla poprzedniego kierownictwa Służby Kontrwywiadu Wojskowego z synekurami, dlatego że tam były pensje rzędu czasem kilkudziesięciu tysięcy złotych

Trzeba by było się zastanowić, czy w cywilizowany sposób ci panowie starali się zabezpieczyć swoje interesy. Ja mam wrażenie, że to był rodzaj przechowalni dla poprzedniego kierownictwa Służby Kontrwywiadu Wojskowego z synekurami, dlatego że tam były pensje rzędu czasem kilkudziesięciu tysięcy złotych - no przyzna pan, że nawet jak na warunki służb specjalnych to są wysokie wynagrodzenia. A tak naprawdę trudno było określić, czy tam będą rzeczywiście osoby kompetentne. Całe poprzednie kierownictwo, osoby najważniejsze pełniące wtedy funkcje w SKW po prostu chciały w ten sposób uciec i zabezpieczyć sobie przyszłość.

Tak, ale jakie by tam nie były wynagrodzenia i jakie by to nie były synekury, można normalnie tych ludzi zwolnić, poczekać na okres wypowiedzenia, po czym tam wejść, a nie wchodzić w trybie nagłym, w trybie nocnym.

To jest - jak pan redaktor zauważył - Centrum Eksperckie NATO, nie tylko nasze, więc my musimy...

To tym bardziej należy robić to ostrożnie i z głową.

...jak najszybciej przygotować sprawność tego Centrum Eksperckiego, żeby sytuacja nie trwała miesiącami i nie następowało przerzucanie się dokumentacją, zrobić to szybko, sprawnie, tak żeby to Centrum Eksperckie mogło w stosunkowo szybkim czasie zacząć normalnie funkcjonować.

Myśli pan, że nocne wejście to jest działanie sprawne i szybkie?

W żaden sposób nie utrudni takiego funkcjonowania i nie widzę w tym nic nadzwyczajnego.

Ja jakoś widzę, skoro nawet Żandarmeria Wojskowa nie chce przejmować tych pokoi, które są zaplombowane.

Minister obrony narodowej ma prawo używać wszystkich jednostek, które są pod jego zwierzchnością, również Żandarmerii Wojskowej...

Prawo to ma, ale nawet Żandarmeria Wojskowa widzi w tym coś niepokojącego i coś niezgodnego z procedurami, skoro nie chce przejmować tego ośrodka w nocy.

Panie redaktorze, proszę nie obrażać Żandarmerii Wojskowej... Żandarmeria Wojskowa potrafi i w nocy działać.

Ja nie mówię, że ona nie potrafi, tylko że widocznie funkcjonariusze Żandarmerii Wojskowej czy żołnierze Żandarmerii Wojskowej widzą, że coś jest nie tak, skoro odmawiają realizacji poleceń czy wytycznych czy wręcz oskarżeń.

Wszelkie pomieszczenia będą w odpowiedni sposób przejęte

Nie sądzę, żeby odmówili, wszelkie pomieszczenia będą w odpowiedni sposób przejęte.

Dotychczasowy szef tego Centrum Kontrwywiadu - płk Dusza mówi gazecie: jestem wstrząśnięty, nie stało się nic, co usprawiedliwiałoby takie działania, to demontaż ośrodka, który działa na podstawie ustaleń NATO.

To nie pierwszy raz, kiedy żali się i płacze pan Dusza do "Gazety Wyborczej"

Ja bym radził panu Duszy, jako funkcjonariuszowi wojska, żeby zachował się tak, jak przystoi na oficera polskich służb specjalnych, a nie kontaktował się z ministrem, z opinią publiczną za pomocą "Gazety Wyborczej"... Bo to nie pierwszy raz, kiedy żali się i płacze pan Dusza do "Gazety Wyborczej"...

Pan już dzisiaj jest w stanie ogłosić: przejęliśmy to Centrum?

Tak, jest pełnomocnik ministra obrony narodowej do spraw Centrum Eksperckiego NATO i on rozpocznie normalne funkcjonowanie tej instytucji.

Czyli w tej bitwie - zwycięstwo?

Nie chodzi o zwycięstwo, tylko chodzi o zagwarantowanie normalnego funkcjonowania instytucji państwowych, które niestety nie zawsze funkcjonują w prawidłowy sposób.

Panie ministrze, ilu żołnierzy będzie liczyła armia ministrów Macierewicza i Kownackiego?

Armia Polska, nie armia pana ministra Macierewicza, tylko Armia Polska powinna liczyć około 150 tys., i to jest pewne minimum.

I to jest liczba, do której będziecie dążyli?

Jesteśmy dzisiaj jedną z najmniejszych armii NATO, a przecież jesteśmy państwem, które graniczy z innymi państwami, które delikatnie rzecz ujmując, nie są naszymi sojusznikami

W perspektywie kilku lat - oczywiście, że tak. Proszę porównać statystyki innych państw NATO i ilość żołnierzy w stosunku do liczby ludności tych państw. My jesteśmy dzisiaj jedną z najmniejszych armii NATO, a przecież jesteśmy państwem, które graniczy z innymi państwami, które delikatnie rzecz ujmując, nie są naszymi sojusznikami.

Tyle, że to 150 tys. to jest zwiększenie liczebności armii właściwie o ponad 50 procent. Stać nas na to?

To jest kwestia bezpieczeństwa Państwa Polskiego i w mojej ocenie nie możemy na tym oszczędzać. Tym bardziej, że mogą być pewne rozwiązania dużo prostsze i nieco tańsze niż klasyczna armia, które pozwolą przynajmniej o kilkanaście tysięcy zwiększyć armię.

Tylko hasło: nie możemy na tym oszczędzać, ja słyszę od każdego ministra, który siada w tym studiu. I każdy mówi: nie możemy oszczędzać na 500 złotych na dziecko, na emeryturach, na dzieciach, na gimnazjach...

Panie redaktorze, ja nie mam wątpliwości. Każdy minister będzie w taki sam sposób mówił, ale jak chodzi o bezpieczeństwo to jest kwestia przyszłości naszego państwa, gwarancji funkcjonowania tego państwa, więc trudno powiedzieć, że my dzisiaj zlikwidujemy armię. To był błąd naszych poprzedników. Musimy ją w sposób racjonalny rozbudować, chociażby przez budowę obrony terytorialnej, która jest stosunkowo tanią siłą.

Ale zaryzykowałby pan twierdzenie, że armia ważniejsza niż 500 złotych na dziecko?

Jedno i drugie jest równie ważne i na jedno i drugie trzeba znaleźć pieniądze. One są, wystarczy tylko po nie sięgnąć. Wystarczy sięgnąć do banków, które mają gigantyczne opłaty za prowadzenie rachunku, a jednocześnie  nie płacą podatków w Polsce. Warto sięgnąć do supermarketów.

Z banków 5 miliardów chcecie wyciągnąć. A 500 złotych na dziecko już kosztuje 20 miliardów.

Są jeszcze supermarkety. Jest jeszcze możliwość nakręcenia polskiej koniunktury, bo wystarczy sprzedać polski przemysł również zbrojeniowy i wtedy te pieniądze się znajdą, tylko trzeba myśleć propaństwowo.

I zwiększycie rzeczywiście wydatki na armię do 3 proc. PKB?

Nie wykorzystujemy tych pieniędzy, które są przeznaczane na polską armię

Panie redaktorze, chcielibyśmy to zrobić. Sytuacja polskiej armii jest o tyle skomplikowana, również jak chodzi o zakupy, bo w tym kontekście mówiliśmy, że dzisiaj nie wykorzystujemy tych pieniędzy, które są przeznaczane na polską armię. I jeżeli dziś zapisane w ustawie 2 proc. będą wykorzystywane i będą wykorzystywane racjonalnie, to warto w perspektywie lat - ale to nie jest perspektywa roku czy dwóch - zwiększać te wydatki do 2,5 proc.

Beata Szydło mówiła o tym przed wyborami, jakby to się miało stać w ciągu roku czy dwóch.

Łatwo się coś niszczy i łatwo było zniszczyć polską armię, dużo trudniej się buduje i trzeba patrzeć z pewną progresją. To trzeba zrobić, ale w sposób przemyślany.

W ramach zmieniania armii zawodowi szeregowi będą w niej służyli tyle ile chcą?

Będą służyli dużo dłużej niż teraz.

Dzisiaj mogą służyć 12 lat. Pan uważa, że to jest błąd?

I to jest duży błąd, bo jeżeli pan byłby menadżerem dobrze funkcjonującej firmy, która może przewidywać, że otrzyma jakiś dobry kontrakt, to czy pan by świetnie wykwalifikowanych swoich pracowników z 12-letnim stażem zwolnił i sięgnął z rynku po zupełnie młodych, niedoświadczonych? Czy też starałby się pan wykorzystać tych, których ma i jeszcze ewentualnie dotrudnić następnych? Wydaje się, że to jest racjonalne działanie.

Tak, tylko że szeregowy na polu walki ma dosyć szczególne zadania do wykonania. Pytanie, czy czterdziestokilkuletni mężczyzna takie zadania wykonywać będzie równie sprawnie jak dwudziestokilkuletni.

To są ludzie, w których zainwestowano często setki tysięcy złotych. To są ludzie po Afganistanie, po Iraku i dzisiaj rezygnowanie z nich dla potrzeb polskiej armii byłoby pewną niegospodarnością

Równie sprawnie 30- i 40- letni może wykonać te zadania jak 20-letni, a proszę zwrócić uwagę, że to są ludzie, w których zainwestowano często setki tysięcy złotych. To są ludzie po Afganistanie, po Iraku i dzisiaj rezygnowanie z nich dla potrzeb polskiej armii byłoby pewną niegospodarnością. Jeżeli ktoś jest ubogim państwem, a my nie jesteśmy dzisiaj bogatym państwem, nie stać nas na rozrzutność. Skoro wyszkoliliśmy już tych ludzi, to pozwólmy służyć im w tej armii jak najdłużej.  

No tak, tylko problem jest też taki, że jak oni posłużą trzy lata dłużej, czyli 12 lat plus 3, czyli 15, to powiedzą "my już jesteśmy zmęczeni, chcemy przejść na emeryturę" i zgodnie z dzisiejszym prawem będą mieli do tego pewne prawo. 

Jednak tych osób, które po 15 latach odchodzą na emeryturę nie jest tak dużo, to nie są gremialne odejścia...

Ale co pan zrobi, żeby oni nie odchodzili na te emerytury?

...ale można znaleźć takie zabezpieczenia prawne, które pozwolą, żeby ci ludzie mogli służyć w polskiej armii, a nie mieli tego uprawnienia, żeby od razu po 15 latach odejść. Wydaje mi się, że to byłoby zgodne z konstytucją i można takie rozwiązania znaleźć. 

A jest pan w stanie dzisiaj powiedzieć, że ci szeregowi zawodowi, którzy będą służyli dłużej niż 12 lat nie uzyskają uprawnień emerytalnych po 15 latach służby w armii?

W mojej ocenie, jako prawnika, takie rozwiązania będą zgodne z konstytucją i do tego będziemy dążyli. 

Ile kosztowałaby nas rezygnacja z umowy na zakup francuskich Caracali?

Panie redaktorze, to wszystko zależy od drugiej strony. Po pierwsze, dzisiaj jesteśmy w procedurze negocjacji.

Ale rozumiem, że w procedurze umowy czy tej parafowanej umowy - jest coś napisane.

Tak, to jest - o ile pamiętam - dwukrotność wadium. To jest koło 100 milionów.

100 milionów kosztowałaby nas rezygnacja?

Wszystko zależy od drugiej strony, czy uzna, że straciła korzyści i pozywa stronę polską

Ale to nie muszą być wszystkie koszty, dlatego że wszystko zależy od drugiej strony, czy uzna, że straciła korzyści i pozywa stronę polską, czy też na tym etapie kończy jakiekolwiek swoje roszczenia. To wszystko zależy od tego jak druga strona to oceni i czy w ogóle dojdzie do zerwania tego kontraktu. 

Czy te 100 milionów byłoby dla pana - czy jest dla pana - jakimś kluczowym argumentem w dyskusji o tym czy utrzymać ten kontrakt w mocy, czy też go zerwać?

Kluczowym elementem w dyskusji na temat tego kontraktu powinny być korzyści dla polskiej gospodarki, i to jest dziś element najważniejszy, dlatego że jak pan wie sama umowa, która opiewa na grubo ponad 13 miliardów złotych, już została wynegocjowana i parafowana. Ona jest złożona w Ministerstwie Obrony Narodowej i tutaj wielkiego zakresu działań nie ma. Dzisiaj rozpoczynają się negocjacje offsetowe i w zależności od tego, czy ten offset będzie korzystny dla polskiej gospodarki i dla Polski, będzie można rozważać podpisanie tej umowy.

Ale rozumiem, że na Francuzach jeszcze ostatecznego krzyżyka nie postawiliście?

Panie redaktorze, byłoby rzeczą niepoważną, gdybym mówił w radiu to, co zamierzamy zrobić. W poważnych negocjacjach biznesowych rozmawia się z drugą stroną, a nie za pośrednictwem mediów.

Bartosz Kownacki, dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo. 



Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/wywiady/kontrwywiad/news-kownacki-o-no...

 
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Stanowisko NATO ws. akcji MON: To sprawa polskich władz

 
​Stanowisko NATO ws. akcji MON: To sprawa polskich władz - niezalezna.pl
foto: Utenriksdepartementet UD / https://creativecommons.org/ licenses/by-nd/2.0/
Działania w Centrum Eksperckim Kontrwywiadu w Polsce to sprawa dla polskich władz -­ poinformowało dziś biuro prasowe Kwatery Głównej NATO w Brukseli, poproszone o reakcję na wydarzenia w tej instytucji. Sojusz dodał, że Centrum Eksperckie Kontrwywiadu w Polsce nie jest jeszcze akredytowane przy NATO.

"To sprawa dla polskich władz. Centrum Eksperckie Kontrwywiadu w Polsce nie jest jeszcze akredytowane przy NATO. Generalnie, centra eksperckie są międzynarodowymi ośrodkami badawczymi, które są finansowane i obsadzane krajowo albo przez więcej krajów, i pracują razem z Sojuszem, ale nie są ciałami NATO" ­- poinformowało biuro prasowe Sojuszu.

Oznacza to kompromitacje polityków Platformy Obywatelskiej i usłużnym im mediów. Były szef MON Tomasz Siemoniak grzmiał od rana. "W historii NATO nie zdarzyło się, żeby kraj członkowski zaatakował placówkę Sojuszu" - powiedział Siemoniak. Wtórował mu  były minister sprawiedliwości Borys Budka: "kraje NATO mogą przypuszczać, że rządzą nami osoby niezrównoważone".

Resort obrony narodowej poinformował w nocy, że pełnomocnik ministra obrony narodowej ds. utworzenia Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO Bartłomiej Misiewicz wprowadził nowego p.o. dyrektora CEK NATO płk. Roberta Balę do tymczasowych pomieszczeń CEK NATO użyczonych przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego.

- Służby powinny działać o każdej godzinie. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, to pokazuje sprawność służb. Zostały przejęte pomieszczenia, nie chcieliśmy robić żadnej sensacji ­- powiedział gość Kontrwywiadu RMF FM, wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki.

Decyzją byłego ministra obrony narodowej Tomasza Siemoniaka na czele Centrum stanął dyrektor płk Krzysztof Dusza. Trafił tam również gen. Piotr Pytel. Czym dokładnie będzie się zajmowało Centrum – nie wiadomo, wiadomo natomiast, że część kierownictwa miała mieć podpisane wieloletnie kontrakty opiewające na około 20 tys. zł miesięcznie. Okazało się również, że część kadry mają stanowić byli żołnierze Wojskowych Służb Informacyjnych.

http://niezalezna.pl/74066-stanowisko-nato-ws-akcji-mon-sprawa-polskich-...
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Ujawniamy kontrakty byłego kierownictwa Centrum Kontrwywiadu NATO

 
 
Ujawniamy kontrakty byłego kierownictwa Centrum Kontrwywiadu NATO - niezalezna.pl
foto: monique72 (freeimages.com)
8-letnie kontrakty oraz 20 tys. złotych miesięcznie – takie warunki miało mieć odwołane kierownictwo CEK NATO. Decyzją ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza do dyspozycji szefa MON zostali przeniesieni płk Krzysztof Dusza i gen. Piotr Pytel. Całe przedpołudnie trwała medialna histeria na temat wejścia do pomieszczeń Centrum Kontrwywiadu NATO. 

Płk Krzysztof Dusza oraz gen. Piotr Pytel pracowali w Centrum Eksperckim ds. Kontrwywiadu NATO. Memorandum w sprawie jego powołania podpisano 29 września 2015 r. w siedzibie Sojuszniczego Dowództwa ds. Transformacji NATO w Norfolk. Pomysłodawcami powstania Centrum były Polska i Słowacja, a przystąpienie do niego zadeklarowały m.in. Litwa, Czechy, Słowenia, Węgry, Rumunia, Chorwacja.

Na czele Centrum stanął dyrektor płk Krzysztof Dusza. Trafił tam również gen. Piotr Pytel. Część kierownictwa miała mieć podpisane wieloletnie kontrakty opiewające na około 20 tys. zł miesięcznie. Okazało się również, że część kadry mają stanowić byli żołnierze Wojskowych Służb Informacyjnych.
Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor

Po likwidacji WSI jakoś nas to nie dziwi... Komorowski oburzony na Macierewicza: To pachnie jakąś tragifarsą! I dodaje: "Dzisiejsze próby pachną próbą popsucia demokracji!"


fot. wPolityce.pl
fot. wPolityce.pl

To pachnie jakąś tragifarsą. Wchodzenie do jakiejkolwiek instytucji NATO w Polsce w nocy z niejasnymi zamiarami, budzi zdziwienie i niepokoi, ale w jakiejś mierze jest trochę śmieszne jak operetka. Dlaczego w nocy w kraju, który jest członkiem NATO… nie rozumiem tego i myślę, że to niepokoi

— podkreślił na antenie radia TOK FM Bronisław Komorowski, były prezydent, który w ten sposób komentował wymianę dyrektora Centrum Kontrwywiadu NATO.

CZYTAJ TAKŻE: Nocna walka o natowski kontrwywiad? MON powołał nowego szefa CEK NATO. Dotychczasowe kierownictwo nie uznaje nominacji

Jest już zła fala negatywnych opinii o Polsce, trudna do zatrzymania. (…) Ale warto pamiętać, że cześć z tych opinii jest podyktowana troską o całość projektu europejskiego, natowskiej, często są podyktowanie troską o Polskę, ale będą i takie, które będą z satysfakcją i będą eksploatowały wszystkie polskie błędy i mankamenty i jeszcze pogorszą opinię

— wyjaśnił Komorowski.

Jednocześnie odnosząc się do sporu dotyczącego Trybunału Konstytucyjnego były prezydent stwierdził, że nie żałuje iż nie zawetował ustawy o TK z czerwca.

Nie widziałem podstaw do niekonstytucyjności i przyznam, że wtedy żaden konstytucjonalista nie formułował tego typu zastrzeżeń. Można było mieć zastrzeżenia czy to jest mądre czy głupie, czy to ładne czy brzydkie, ale wtedy nikt nie formułował zastrzeżeń natury konstytucyjnej

— wyjaśnił Komorowski i dodał, że w jego opinii zakwestionowanie przez

Trybunał wybór przez Platformę dwóch dodatkowych sędziów jest spowodowane narastającym konfliktem wokół TK.

Wcześniej takiego złego klimatu nie było, dlatego właśnie konstytucjonaliści nie formułowali takich zastrzeżeń

— wyjaśnia Komorowski.

Były prezydent, który wielokrotnie udowodnił, że potrafi dobrze doradzać Polaków także i teraz ma receptę „jak żyć pod rządami PiS”:

Niewątpliwie należy mobilizować społeczeństwo obywatelskie wokół obrony zdobyczy demokracji polskiej, do której należy zaliczyć również normalne funkcjonowanie sądu konstytucyjnego, stanowiącego swoisty kaganiec, swoiste wędzidło w stosunku do każdej władzy, także dzisiaj tej władzy która ma monopol

— wyjaśnił Komorowski i dodał, że należy takie budować front polityczny w parlamencie.

Dzisiejsze próby zmiany konstytucji pachną próbą popsucia demokracji i stworzenia IV RP, która już raz się skompromitowała

— dodał były prezydent i dodał, że dzisiaj trzeba bronić konstytucji.

Jednocześnie podkreślił, że „byli prezydenci” mogą być ważną siłą ustabilizowania sytuacji w kraju.

 

http://wpolityce.pl/polityka/275478-po-likwidacji-wsi-jakos-nas-to-nie-d...

Więcej notek tego samego Autora:

=>>