Jak pisze „Dziennik Gazeta Prawna” wystarczy tylko, że wypełnienie tych obowiązków nie przekracza ośmiu godzin w ciągu dnia, oraz umowa o prace wykonawcy zlecenia, nie zawiera takiej klauzuli.
Gazeta przytacza przykład kobiety, która po szkoleniu została skierowana z pracy fizycznej, którą wykonywała na pół etaty do działu księgowego. Gdy doszło do rozwiązania umowy o pracę, pracowniczka zwróciła się do byłego pracodawcy o wypłatę zaległych pieniędzy za przepracowane nadgodziny, bowiem ewidencja pracy wykazywała, że pracowała każdego dnia przez osiem godzin. Okazało się, że pracodawca nie musi jej płacić...
Jak pisze dziennik:
„Sprawa trafiła do sądu I instancji. Sędziowie uznali, że zainteresowana ma prawo do specjalnej gratyfikacji za dodatkową pracę, lecz tylko powyżej 8 godzin. Nie ma zaś możliwości otrzymania wynagrodzenia za okres pracy od 5. do 8. godziny” - czytamy w „Dzienniku Gazecie Prawnej”.
Obłęd?
Pracowniczka oczywiście złożyła kasację, dowodząc, że takie podejście do pracownika jest jawną dyskryminacją, jednak jej kasacja została oddalona przez Sąd Najwyższy.
Czytaj oryginalny artykuł na: http://www.stefczyk.info/wiadomosci/gospodarka/nowy-system-plac-w-polsce-,10303570567#ixzz2yDbO13SS