
Tuż przed końcem roku dowiedzieliśmy się, że Orszak Trzech Króli, który odbędzie się w Warszawie swoim patronatem, na prośbę organizatorów, obejmie swoim patronatem prezydent miasta stołecznego, Hanna Gronkiewicz-Waltz. Gdy skomentowałem to najpierw u siebie na facebooku, nie planując jeszcze pisania dłuższego tekstu na ten temat, pewien kolega oskarżył mnie o to, stawiam znak równości między uczestnikami imprezy a panią prezydent, czyniąc ich tym samym winnymi zwolnienia dyrektora Chazana. To oczywiście bzdura, choć już w sprawie odpowiedzialności katolików, którzy po aferze w szpitalu na Madalińskiego wybrali prezydent na kolejną kadencję, wyobrażam sobie dyskusję. Natomiast o ile nie mam pretensji do ludzi, którzy na orszak się wybiorą (w odróżnieniu od nieszczęśliwej patronki), to do organizatorów mam żal. Dyskusja, która toczy się w mediach katolickich od kilku dni, pokazuje, że nie jestem w tym odosobniony.
O zachowaniu się Gronkiewicz-Waltz i jej stosunku do kwestii religijnych pisałem wielokrotnie, zarówno na blogu, jak na łamach „Gazety Polskiej Codziennie”, myślę, że wszyscy, którzy trafią na ten artykuł, mniej więcej znają listę zastrzeżeń i nie ma sensu jej tu kolejny raz przywoływać – na Chazanie się rzecz w każdym razie nie zaczęła, choć była to sytuacja najbardziej jaskrawa. I o ile przed odwołaniem dyrektora szpitala na Madalińskiego, którego konsekwencją było przeprowadzenie w tej placówce pierwszej (a pewnie nie ostatniej) po wielu latach aborcji, zaproszenie HGW mógłbym traktować w kategorii przesadnego, lecz nie szczególnie karygodnego, przejawu chęci życia dobrze z władzą lokalną, o tyle dziś trudno jest mi przejść do porządku dziennego nad argumentacją organizatorów. Ci zaś mówią, że przecież miejskich włodarzy zapraszają wszędzie, a poza tym organizują imprezę inkluzywną, inną niż marsze świętości życia. Chcą przekonywać nieprzekonanych i nie działają w opozycji do kogokolwiek.
To bardzo pięknie, chciałoby się rzec, tylko czy w imię tej inkluzywności nie tracą przypadkiem z oczu czegoś większego? Czy naprawdę warto przymykać oczy na kluczową dla chrześcijaństwa kwestię ochrony życia, po to, by ktoś przyszedł przejść się w radosnym pochodzie, zwabiony nazwiskiem pani prezydent, co swoją drogą trudno mi sobie wyobrazić? Czy też nie zwracać uwagi na konsekwencje jej zeszłorocznych działań, licząc na to – jak inny znajomy komentator na facebooku – że dzięki temu straż miejska nie będzie nękać organizatorów z powodu śmieci, zostawionych przez jego uczestników, jak ponoć bywało wcześniej? Na tak niziutkim poziomie zamierzamy operować? Jeśli pierwsza aborcja w szpitalu na Mokotowie nie była momentem, by powiedzieć ‘non possumus” to nie wiem, co miałoby nim być.
O zachowaniu się Gronkiewicz-Waltz i jej stosunku do kwestii religijnych pisałem wielokrotnie, zarówno na blogu, jak na łamach „Gazety Polskiej Codziennie”, myślę, że wszyscy, którzy trafią na ten artykuł, mniej więcej znają listę zastrzeżeń i nie ma sensu jej tu kolejny raz przywoływać – na Chazanie się rzecz w każdym razie nie zaczęła, choć była to sytuacja najbardziej jaskrawa. I o ile przed odwołaniem dyrektora szpitala na Madalińskiego, którego konsekwencją było przeprowadzenie w tej placówce pierwszej (a pewnie nie ostatniej) po wielu latach aborcji, zaproszenie HGW mógłbym traktować w kategorii przesadnego, lecz nie szczególnie karygodnego, przejawu chęci życia dobrze z władzą lokalną, o tyle dziś trudno jest mi przejść do porządku dziennego nad argumentacją organizatorów. Ci zaś mówią, że przecież miejskich włodarzy zapraszają wszędzie, a poza tym organizują imprezę inkluzywną, inną niż marsze świętości życia. Chcą przekonywać nieprzekonanych i nie działają w opozycji do kogokolwiek.
To bardzo pięknie, chciałoby się rzec, tylko czy w imię tej inkluzywności nie tracą przypadkiem z oczu czegoś większego? Czy naprawdę warto przymykać oczy na kluczową dla chrześcijaństwa kwestię ochrony życia, po to, by ktoś przyszedł przejść się w radosnym pochodzie, zwabiony nazwiskiem pani prezydent, co swoją drogą trudno mi sobie wyobrazić? Czy też nie zwracać uwagi na konsekwencje jej zeszłorocznych działań, licząc na to – jak inny znajomy komentator na facebooku – że dzięki temu straż miejska nie będzie nękać organizatorów z powodu śmieci, zostawionych przez jego uczestników, jak ponoć bywało wcześniej? Na tak niziutkim poziomie zamierzamy operować? Jeśli pierwsza aborcja w szpitalu na Mokotowie nie była momentem, by powiedzieć ‘non possumus” to nie wiem, co miałoby nim być.
(12)
2 Comments
zwróce uwagę na fakt
04 January, 2015 - 19:11
Kardynał Nycz wziął i zaprotestował przeciw zwolnieniu pana Chazana.
Tyle że nie zrobił tego gdy ten proces się toczył, trwały protesty, listy otwarte - ale dopiero wówczas gdy sprawa już się dokonała.
Jak by co to byłem z wami moi umiłowani i oburzeni wierni....
To miasto nie zasługuje ani na taką prezydent, ani na takiego metropolitę.
Ulepionych z tej samej gliny.
@nurni
06 January, 2015 - 00:23
Znam co najmiej kilku porządnych Polaków i Warszawiaków i to ze względu na nich życzę jak najlepiej Warszawie (dzięki informatykom z Warszawy wyszliśmy z ostatniego, prawie śmiertelnego... zawału portalowego, że tak to kwieciście określę).
Pozdrawiam.
Cytat:
Jeśli będziecie żądać tylko posłuszeństwa, to zgromadzicie wokół siebie samych durniów.
Empedokles