Hakerzy z grupy "Anonymus International" twierdzą, że za "sponsorowanymi internautami" stoi Kreml. Manipulowanie przez nich portalami społecznościowymi jest starannie przygotowaną operacją.
To, co wygląda na spontaniczną działalność internetowych trolli, zalewających codziennie sieć milionami opinii i komentarzy o ukochanej Rosji, dobrym prezydencie Putinie i złym Zachodzie, jest w rzeczywistości starannie zaplanowaną operacją, prowadzoną i finansowaną przez firmę, którą łączą ukryte związki z Kremlem, twierdzi we wczorajszym wydaniu internetowym monachijska "Süddeutsche Zeitung".
Dziwna "Agencja Badań Internetowych"
Ta duża firma, której biuro mieści się w Olgino na przedmieściach Sankt Petersburga, zatrudnia ok. 600 pracowników, pełniących rolę płatnych komentatorów i blogerów. Ich zdaniem jest manipulowanie portalami społecznościowymi w duchu sprzyjającym oficjalnej polityce rządu Federacji Rosyjskiej. Do takiego wniosku doszli redaktorzy "Süddeutsche Zeitung" po przeanalizowaniu ponad 138 megabajtów danych w postaci poufnych dokumentów tej firmy i e-maili wysyłanych przez jej personel kierowniczy, udostępnionych w internecie przez hakerów z grupy "Anonymus International", znanej z wielu spektakularnych akcji. Wcześniej o trollach na usługach Kremla donosiły amerykański "Washington Post" i brytyjski "Guardian". Na ich działalność wydaje się ok. miliona dolarów miesięcznie.
Ten obraz pokrywa się z tym, co o działalności petersburskiej Agencji Badań Internetowych już w 2012 roku pisała rosyjska opozycyjna "Nowaja Gazieta". Jej reporterce udało się dostać pracę w Agencji w charakterze specjalistki ds. public relations. Mogła przekonać się naocznie, przy pomocy jakich metod fachowcy od PR prowadzą walkę w sieci z wszelkimi przejawami krytyki wobec polityki Rosji z jednej strony i urabiania opinii publicznej na jej korzyść z drugiej. Przybiera ona najczęściej formę krytycznych komentarzy, wyszydzających lub ośmieszających wpisy internautów niezgadzających się z linią rosyjskiej polityki zagranicznej. Zatrudnieni w agencji trolle prowadzą także ożywioną działalność w portalach społecznościowych z Facebookiem i Twitterem na czele.
Propaganda, manipulacje i rzeczywistość
"Süddeutsche Zeitung" podkreśla, że dzięki hakerom z "Anonymus International" po raz pierwszy udało się zdobyć dowody świadczące o celowym manipulowaniu nimi, co nasiliło się zwłaszcza po zaanektowaniu Krymu przez Rosję. Ofiarą działania kremlowskich trolli padła także redakcja rosyjska Deutsche Welle, o czym niedawno pisaliśmy.
Nie ulega wątpliwości, że na Zachodzie są ludzie popierający politykę Władimira Putina wobec Ukrainy. Jak jednak wynika z badań opinii publicznej, prowadzonych przez takie instytuty demoskopijne jak na przykład Instytut w Allensbach, tylko 8 procent Niemców jest dobrego zdania o prezydencie Federacji Rosyjskiej, co odpowiada mniej więcej wynikowi uzyskanemu w ostatnich wyborach do Bundestagu przez postkomunistyczną Partię Lewica. Z sondażu instytutu Emnid wynika, że 70 procent obywateli RFN nie zgadza się z jego polityką, a jak informuje instytut Infratest dimap dwie trzecie Niemców opowiada się za pomocą gospodarczą dla Ukrainy i wywieraniem nacisków na Moskwę przez USA i Unię Europejską. Tymczasem śledząc komentarze internautów, wysyłane do redakcji tygodników "Der Spiegel" i "Die Zeit", gazety "Süddeutsche Zeitung" oraz niemieckiej telewizji publicznej ARD, można odnieść wrażenie, że większość ich autorów zarzuca im stronniczość i brak wrażliwoości na słuszne interesy Rosji. Spora w tym zasługa promoskiewskich trolli, twierdzi monachijski dziennik.
McCain: Putin nie odpowiedział za zbrodnię(...)Naprawdę liczy się tylko fachowa robota
(...)
http://www.rp.pl/artykul/29,1118117-Platni-komentatorzy-i-blogerzy-na-us...