Płk Pawlikowski: „czyn niegodny funkcjonariusza”

 |  Written by Ursa Minor  |  2
Rozmowa z płk. Andrzejem Pawlikowskim, byłym szefem BOR.

Stefczyk.info: Tygodnik „Wprost” opisuje wątpliwie kontakty jednego z oficerów chroniących Radosława Sikorskiego. Wojciech B. miał być zaangażowany w ochronę człowieka podejrzanego o handel bronią, który może mieć związki z obcymi służbami. ABW informowała o tym szefa BOR. Jak oceniać takie doniesienia?

Płk Andrzej Pawlikowski: Ustawa o Biurze Ochrony Rządu mówi jednoznacznie, jakie zadania powinni realizować funkcjonariusze. W niej również znajduje się zapis, że funkcjonariusze nie mogą wykonywać czynności poza służbą, chyba że otrzymają zgodę szefa Biura. Trzeba więc sprawdzić, czy gen. Marian Janicki wydał zgodę na tę pracę. Trzeba sprawdzić czy zgodę na swoją aktywność otrzymał.

Z tekstu wynika, że żadnej zgody nie wydawano...

Gdyby to ode mnie zależało takiej zgody by również nie było. Wydaje się, że szef Biura nie powinien takiej zgody udzielać. Jeśli funkcjonariusz realizował natomiast te zadania poza wiedzą przełożonego, w czasie urlopu, dokonał czynu niegodnego funkcjonariusza Biura. I należy wyciągnąć z tego wnioski, konsekwencje służbowe.

Jakie?

Ustawa daje pełen wachlarz możliwych konsekwencji, począwszy od nagany ustnej, a skończywszy na wydaleniu. Te wydarzenia należałoby poddać weryfikacji. W opisywanej sytuacji wydaje się, że nie doszło do weryfikacji. Opisywany czyn był wyjaśniany, ale brak informacji, jak się to zakończyło. Jak widać, opisywany funkcjonariusz wciąż służy w BOR i dalej jest z ministrem.

Jakie znaczenie ma przeszłość jednego z funkcjonariuszy? Co to oznacza dla ochrony szefa MSZ?

Niezależnie od tego, kogo ochrania funkcjonariusz, który ma wątpliwe kontakty, ta sytuacja jest niekorzystna. Ona może stwarzać bezpośrednie czy pośrednie zagrożenie dla osób ochranianych.

W jaki sposób, konkretnie?

(...)

0
Brak głosów

2 Comments

Obrazek użytkownika Ursa Minor

Ursa Minor
Tygodnik „Wprost” informuje, że jeden z oficerów ochraniających szefa MSZ utrzymywał „niejasne kontakty z francuskim handlarzem bronią, z którym wspólnie podróżował do Gambii”.

Radosław Sikorski znów ma problemy związane ze swoją ochroną. Tygodnik „Wprost” informuje, że jeden z oficerów ochraniających szefa MSZ utrzymywał „niejasne kontakty z francuskim handlarzem bronią, z którym wspólnie podróżował do Gambii”.

Chodzi o Wojciecha B. ps. „Biszkopt”, wieloletniego oficera BOR, który będąc w służbie, utrzymywał niejasne relacje z Pierre’em D., francuskim handlarzem bronią podejrzewanym o związki z obcymi służbami. W styczniu 2012 roku na pokładzie samolotu wynajętego przez prezydenta Gambii Pierre D. i Wojciech B. odbyli podróż do Afryki. W tym czasie B. był formalnie na urlopie, o swojej wycieczce nikogo nie informował.

BOR i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego badały sprawę, ale nic nie wyjaśniły” - wskazuje tygodnik i opisuje niewygodną dla służb sytuację.

Artykuł wskazuje, że w 2009 roku pod lupę „kontrwywiadu ABW trafił 33-letni Pierre D., syn polskiego inżyniera, który w latach 70. wyjechał z Polski na Zachód, biznesmen zajmujący się handlem bronią, działający także w branży hazardowej”. D. miał już wtedy współpracować z zarejestrowaną w Warszawie, a kontrolowaną przez Amerykanów firmą zbrojeniową Metalexport-S., a kilka miesięcy później miał podpisać drugą umowę, tym razem z państwowym gigantem zbrojeniowym Bumarem (obecnie Polski Holding Obronny). „Miał mu pomóc sprzedawać polskie uzbrojenie do Afryki oraz krajów Ameryki Południowej i Środkowej” - wskazuje tekst.

W związku ze swoimi obowiązkami Pierre D. udał się do Gambii na zaproszenie prezydenta tego afrykańskiego kraju. W podróż wraz z nim udali się dwaj oficerowie Biura Ochrony Rządu – Marek S. i Wojciech B. „Żaden z nich nie zawiadomił biura o wyjeździe” - zaznacza autor tekstu. Dodaje, że „kilka miesięcy później informację na ten temat ówczesnemu szefowi BOR gen. Marianowi Janickiemu przekazała ABW”. Z pisma agencji wynikało, że Marek S. i Wojciech B. polecieli do Afryki najprawdopodobniej jako ochroniarze Pierre’a D., za co mieli otrzymać wynagrodzenie.

Agencja dodawała, że wedle ich informacji w Marsylii na pokład samolotu miał wejść Frank B., jeden z bossów tamtejszego półświatka.

O niewygodnych powiązaniach obecnego lidera ochrony szefa MSZ w tygodniku „Wprost”.

Więcej notek tego samego Autora:

=>>