Pazura nie dał się zabiegom Czubaszek

 |  Written by Ursa Minor  |  1
W poniedziałkowym „Tak czy Nie” na Polsat News gościli Maria Czubaszek i Radosław Pazura. Rozmowa dotyczyła tego, jak Polacy przeżywali kanonizację Jana Pawła II i Jana XXIII.

Znana satyryczka, która jest zdeklarowaną ateistką, próbowała obniżyć rangę tego bardzo ważnego wydarzenia w życiu każdego katolika. Skupiła się na sprzedawanych tandetnych pamiątkach z wizerunkiem papieża-Polaka. Szczególnie upodobała sobie pizzę, na której widniała twarz Jana Pawła II.

- Ja się bardzo dziwię, że ludzie wierzący nie protestują przeciwko temu. (…) Jak zobaczyłam te pizzę, to jakiś koszmarny żart. Dla mnie jest to coś koszmarnego – mówiła Czubaszek.

Z jej argumentacją nie zgadzał się Pazura:

 

- To wszystko co pani mówi, ma nas wiernych przybliżyć w jakikolwiek sposób. (…) Każda forma, która nas zbliża do wiary lub otworzy nas, to jest sens. Ja kompletnie tego nie widziałem. Sensem dla mnie było to, żeby to przeżyć – stwierdził aktor. Radosław Pazura wierzy także, że sprzedaż takich rzeczy nie wypływa tylko z chęci zysku. Maria Czubaszek to nie wystarczyło. Próbowała zdyskredytować postawę katolików, którzy lękają się śmierci, a przecież nie powinni, bo wierzą w zbawienie:

- Wynika to z naszej natury, że tak jesteśmy stworzeni, bo to sprawia ból, cierpienie – odpowiedział jej aktor.

 Odniósł się także do starości i agonii papieża Jana Pawła II.

- Mnie się wydaje, że starość Panu Bogu wyszła i że ona jest piękna i że można tam zobaczyć człowieka. Przykładem tego był św. Jan Paweł II – mówił aktor.

 

Dziennikarka Agnieszka Gozdyra próbowała także dowiedzieć się od Radosława Pazury, co sądzi o polskim hierarchach kościelnych, którzy jej zdaniem nie rozmawiają ze zwykłymi ludźmi.

 

- Po moim nawróceniu odnalazłem się w Kościele. Kościół to jest mój przewodnik – odpowiedział jej aktor. Jak widać nawet siła 2 do 1, nie wyprowadziła Radosława Pazury z równowagi.
5
5 (1)

1 Comments

Obrazek użytkownika ro

ro
Jak większość (chyba) mojego pokolenia i okolic łykałem wszystko, co w Prlu trącało satyrą. "Sześćdziesiątka", ITS, kabaretony, kabarety, komedie. Wtedy wystarczało, że artysta z odpowiednią miną zaśpiewał "Wlazł kotek" i już mógł liczyć na salwę śmiechu.
Z perspektywy czasu łatwiej ocenić, którzy "kabareciarze" wtedy śmieszyli, bo sprzedawali dobrą satyrę, a którzy śmieszyli z rozpędu, przy okazji swoich kolegów z estrady.
W mojej opinii pani Cz. należała zdecydowanie do tych drugich. Mimo kunsztu Ireny Kwiatkowskiej Wojciecha Pokory i Jerzego Dobrowolskiego, skecze autorstwa tej pani były po prostu nudne i zwykle nie mogłem się doczekać ich końca, w nadziei, że za chwilę będzie coś do śmiechu (podobne odczucie wywoływały we mnie "Rossmówki" Fronczewskiego i Rossa).
I nie ma to nic wspólnego z politycznym wyborem tej pani. Bo na przykład Fedorowicz czy Tym - ich politycznego wyboru nie mogę odżałować. A wręcz cieszę się, że pani Czubaszek jest po tamtej stronie.
 

Więcej notek tego samego Autora:

=>>