– Tak naprawdę to nie podsłuchy podyktowały dymisje, ale ich treść. Platforma Obywatelska sama sobie uwiązała pętlę na szyi. Mamy kuriozalną sytuację i zasadne jest postawienie pytania, skąd kierowane jest państwo i gdzie zapadają najważniejsze decyzje: czy w Sejmie podczas posiedzeń plenarnych, w komisjach, w Urzędzie Prezesa Rady Ministrów, czy może w restauracjach „Sowa i Przyjaciele” czy „Amber Room”, gdzie wysoko postawieni politycy Platformy spotykają się z biznesmenami i uzgadniają szczegóły dotyczące funkcjonowania polskiego państwa. Nie ma zgody na to, żeby państwo było rządzone z kanapy saloników wspomnianych wcześniej restauracji. Państwo ma odpowiednie organy, które powinny podejmować decyzje. Widać jednak, że państwo w wydaniu Platformy Obywatelskiej przeniosło się z rządzeniem do miejsc publicznych, w tym wypadku do restauracji. Niewykluczone, że wszystko to, czego jesteśmy świadkami, ma podłoże korupcyjne. Tym bardziej sprawy te powinny zostać dogłębnie wyjaśnione. Rządy nie miały nic wspólnego z oczekiwaniami społecznymi, natomiast decydowały wskazówki, jakie ludzie na szczytach władzy otrzymywali od swoich mecenasów z wielkiego biznesu, od oligarchów.
Czy wczorajszy ruch Ewy Kopacz nie jest spóźniony i czy obecna premier jest jeszcze w stanie odwrócić trend i uratować PO przed całkowitym blamażem?
– Dymisje nie zmieniają obrazu, jaki wyłania się z tych taśm. Według mnie, premier Kopacz nie ma już żadnych atutów, nie dysponuje też zapleczem, politykami, którzy nie byliby skompromitowani. Osiem lat nicnierobienia i demolowania Polski zrobiło swoje i sprawiło, że Platforma nie jest partią, z której emanowałaby świeżość, z którą można byłoby wiązać jakiekolwiek nadzieje na przyszłość. PO to zgrana karta, a decyzje związane z dymisjami z funkcji ministerialnych czy zapowiedź dymisji marszałka Sejmu Radosława Sikorskiego, nawet gdyby nastąpiły wcześniej, w mojej ocenie nie odwróciłyby negatywnego trendu, jaki już od dawna towarzyszy tej formacji. Według mnie, PO zejdzie ze sceny w atmosferze skandalu podobnie jak kiedyś AWS czy SLD. Kiedy Adam Michnik nagrywał Lwa Rywina, to nikomu nawet do głowy nie przyszło oskarżanie naczelnego „Wyborczej”, ale skupiono się na treści nagrań. W tym wypadku mamy sytuację dokładnie odwrotną.
Czy nie świadczy to o schizofrenii państwa?
– Kiedy dokładnie przyjrzymy się ujawnionym protokołom przesłuchań, to możemy zauważyć, że prokuratura bardzo lakonicznie odnotowuje, o czym rozmawiano w restauracjach „Sowa i Przyjaciele” czy „Amber Room”, natomiast żywo interesuje się: kto, kiedy, dlaczego i w jakim momencie podłożył podsłuch, starając się udowodnić winę kelnerom, którzy notabene wcale nie odżegnują się od tego, że to oni dokonywali nagrań. Prokuratura nie zajmuje się treścią rozmów utrwalonych na taśmach, bulwersującą treścią rozmów, które wszyscy słyszeliśmy chociażby w trakcie spotkania Elżbiety Bieńkowskiej z Pawłem Wojtunikiem. Czyny zabronione ujawnione w wyniku publikacji tych taśm zupełnie nie są przedmiotem zainteresowania prokuratury. Przerażające jest zatem, że to śledztwo idzie w zupełnie innym kierunku niż oczekiwania opinii publicznej.
Artykuł opublikowany na stronie: http://naszdziennik.pl/polska-kraj/138637,platforma-rozsypuje-sie-na-naszych-oczach.html
Czy wczorajszy ruch Ewy Kopacz nie jest spóźniony i czy obecna premier jest jeszcze w stanie odwrócić trend i uratować PO przed całkowitym blamażem?
– Dymisje nie zmieniają obrazu, jaki wyłania się z tych taśm. Według mnie, premier Kopacz nie ma już żadnych atutów, nie dysponuje też zapleczem, politykami, którzy nie byliby skompromitowani. Osiem lat nicnierobienia i demolowania Polski zrobiło swoje i sprawiło, że Platforma nie jest partią, z której emanowałaby świeżość, z którą można byłoby wiązać jakiekolwiek nadzieje na przyszłość. PO to zgrana karta, a decyzje związane z dymisjami z funkcji ministerialnych czy zapowiedź dymisji marszałka Sejmu Radosława Sikorskiego, nawet gdyby nastąpiły wcześniej, w mojej ocenie nie odwróciłyby negatywnego trendu, jaki już od dawna towarzyszy tej formacji. Według mnie, PO zejdzie ze sceny w atmosferze skandalu podobnie jak kiedyś AWS czy SLD. Kiedy Adam Michnik nagrywał Lwa Rywina, to nikomu nawet do głowy nie przyszło oskarżanie naczelnego „Wyborczej”, ale skupiono się na treści nagrań. W tym wypadku mamy sytuację dokładnie odwrotną.
Czy nie świadczy to o schizofrenii państwa?
– Kiedy dokładnie przyjrzymy się ujawnionym protokołom przesłuchań, to możemy zauważyć, że prokuratura bardzo lakonicznie odnotowuje, o czym rozmawiano w restauracjach „Sowa i Przyjaciele” czy „Amber Room”, natomiast żywo interesuje się: kto, kiedy, dlaczego i w jakim momencie podłożył podsłuch, starając się udowodnić winę kelnerom, którzy notabene wcale nie odżegnują się od tego, że to oni dokonywali nagrań. Prokuratura nie zajmuje się treścią rozmów utrwalonych na taśmach, bulwersującą treścią rozmów, które wszyscy słyszeliśmy chociażby w trakcie spotkania Elżbiety Bieńkowskiej z Pawłem Wojtunikiem. Czyny zabronione ujawnione w wyniku publikacji tych taśm zupełnie nie są przedmiotem zainteresowania prokuratury. Przerażające jest zatem, że to śledztwo idzie w zupełnie innym kierunku niż oczekiwania opinii publicznej.
Artykuł opublikowany na stronie: http://naszdziennik.pl/polska-kraj/138637,platforma-rozsypuje-sie-na-naszych-oczach.html
(1)