17-letnia Maria Sokołowska - uczennica II LO w Gorzowie Wielkopolskim - zapytała w piątek na spotkaniu premiera Donalda Tuska: "dlaczego udaje pan patriotę, skoro jest pan zdrajcą?". Wyraźnie zaszokowany szef rządu musiał odczekać kilka dni na ripostę. Zaprosił raz jeszcze młodych ludzi na spotkanie, ale już za zamkniętymi drzwiami. Wygląda na to, że nie chce otwarcie odpowiedzieć na to pytanie. Skoro tak, spróbuję sam sformułować odpowiedź, podpowiedź odpowiedzi tej młodej, odważnej dziewczynie, która - zawstydzając wielu dziennikarzy - krzyknęła, że Król Pijaru jest nagi.
Propozycja odpowiedzi licealistce z Gorzowa:
Droga Pani, ja - Donald Tusk, nigdy nie byłem tradycyjnym polskim patriotą, a niewiarą w "polskość" chlubiłem się już w młodości. Przypomnę Pani, co napisałem dawno temu w ankiecie miesięcznika 'Znak': "Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło - ponuro - śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych rojeń? Polskość to nienormalność - takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu." Już w 1987 roku w PRL-u jako trzydziestolatek buntowałem się przeciwko brzemieniu, brzmieniu " polskości".
Tę moja pisemną, publiczną odpowiedź sprzed 27 lat może Pani potraktować jako motto mojej późniejszej działalności politycznej. Niech się Pani nie dziwi, że w referacie wygłoszonym pięć lat później na Kongresie Kaszubskim w Gdańsku tak akcentowałem ideę regionalizacji Polski. Zdawałem sobie sprawę z podejrzliwości wielu Polaków co do tej idei, więc już wtedy ostro wystąpiłem przeciwko tradycyjnym patriotom, wskazując na ich nacjonalistyczne resentymenty i ksenofobię. Dobrze bowiem zdawałem sobie sprawę, że z powodu moich planów będę oskarżany o antypolskość i filogermanizm.
Dlatego początkowo działałem z drugiego szeregu, nie chciałem eksponować swojej postaci. Wolałem obrać drogę 'machera z zaplecza', szarej politycznej eminencji. Ta postawa była dobrym wyborem, skoro obrałem ambitny plan walki z 'polskością jako nienormalnością'. Niestety w dobie kamer i mikrofonów nie zawsze mogłem się umiejętnie kamuflować. Do historii przeszła moja wiodąca rola w obaleniu rządu Jana Olszewskiego, kiedy rozpętana przez niego nagle akcja lustracyjna groziła oczyszczeniem polityki z antypolskich agentów. Film "Nocna zmiana" zaszkodził mojej reputacji.
Nie mogłem dopuścić do usunięcia tajnych współpracowników komunistycznej policji politycznej z życia publicznego, bo zdawałem sobie sprawę, jaką dawna bezpieka odgrywa rolę w III RP. Sam przecież przyjąłem ofertę eksponenta spec-służb. Moim dobrym duchem i druhem był Wiktor Kubiak, pseudonim "Witek" robiący interesy w ramach Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Bez pomocy ludzi pokroju TW "Witka", trudno by sobie było w latach dziewięćdziesiątych wyobrazić tak wielki sukces tak małej, kanapowej partii, jaką był wówczas mój Kongres Liberalno-Demokratyczny.
A czymże innym był inny "projekt", jak to zwykliśmy określać w najbardziej zaufanym gronie? Czym była i jest ta cała "Platforma Obywatelska"? Zabawna nazwa, prawda? Można się uśmiać po pachy, bo to rzeczywiście taki orwellowski żart. Jest Pani licealistką, więc na pewno Pani rozumie tę aluzję. W "Roku 1984" - powieści George'a Orwella - Ministerstwo Pokoju zajmuje się działaniami wojennymi, celem Ministerstwa Prawdy jest ciągłe fałszowanie informacji, a Ministerstwo Miłości inwigiluje obywateli. Platforma Obywatelska kocha obywateli właśnie jak zdradzieckie Ministerstwo Miłości.
Musi Pani zrozumieć, że w III RP nie można normalnie, bez "kurateli", rozwijać karier politycznych. Bez odpowiedniego parasola, jak mówią Rosjanie - "kryszy", nie można funkcjonować na salonach władzy. Proszę popatrzeć na takie niepokorne postacie jak moi główni przeciwnicy - Jarosław Kaczyński oraz jego nieżyjący brat. Miałem być - jak on i- celem bezpardonowych ataków całego establishmentu, pośmiewiskiem mediów głównego nurtu, ofiarą zmasowanej ofensywy w kraju i za granicą? Co to za życie - polityczne? To nie jest rola dla mnie: być chłopcem do bicia dla krajowych i obcych ośrodków!(...)
Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/bogdan-zalewski/blogi/news-podpowiedz-...
6 Comments
Tusk pojechał do licealistki, która zarzuciła mu zdradę
28 May, 2014 - 23:46
Przed wyborami premier Donald Tusk znalazł się Gorzowie Wielkopolskim w kłopotliwej sytuacji. Dziś pojechał tam znowu. Do liceum, którego uczennica zapytała go: "dlaczego udaje patriotę, a jest zdrajcą Polski"
Tusk odpowiadał dziś na wszystkie pytania uczniów. Ale media mogły być tylko przy dwóch, które zadał licealista wyznaczony na moderatora dyskusji.
Premier odniósł się do poprzedniej wizyty w Gorzowie. Przyznał, że jego dzisiejsza obecność w II Liceum Ogólnokształcącym nie jest przypadkowa.
Wtedy Tusk przed spotkaniem z przedstawicielami lokalnych organizacji pozarządowych, przystanął na chwilę przy grupie młodych ludzi. Według informacji, które pojawiły się na portalu niezalezna.pl, ich obecność nie była przypadkowa. Uczniowie udali się w to miejsce z nauczycielami, wiedząc, że pojawi się tam premier.
Wtedy jedna z dziewczyn zapytała Tuska "dlaczego udaje patriotę, a jest zdrajcą Polski". Odparł jedynie: "widzę, że masz poczucie humoru" i odszedł.
- Jeśli ktoś się poczuł dotknięty, bo to też znalazłem w necie, moim zachowaniem na bulwarze, kiedy powiedziałem do koleżanki, że ma moim zdaniem poczucie humoru, to wydaje mi się, że moja reakcja była całkiem do zniesienia, jak na treść pytania, jakie pod moim adresem padło. Ale mamy różne poziomy wrażliwości, więc jeśli kogoś dotknąłem taką odpowiedzią, to niech nie czuje się urażony - powiedział dziś premier.
Zapewniał, że nie wiedział o oczekujących na niego uczniach i ich pytaniach. Przekonywał, że był spóźniony i nie miał czasu na dłuższą rozmowę. Dodał, że nie prosi i nie oczekuje, aby ktoś przygotowywał dla niego pytania. Zachęcał licealistów do zadawania własnych, nawet nieprzyjemnych dla niego pytań.
Na konferencji po spotkaniu premier ocenił, że zarzuty nastolatki mają związek z katastrofą smoleńską. Zrelacjonował też debatę w liceum.
- Nie zabierała głosu, ale ja podszedłem do niej pod koniec spotkania. Nie sprawiła wrażenia przekonanej. Natomiast ja odpowiadałem na dwa pytania o największy sukces i porażkę jako premiera – wspominałem, że porażką jest to, że w ciągu tych lat od katastrofy smoleńskiej nie udało się zniwelować konfliktu, który panuje w Polsce. Czego efektem była ta sytuacja na bulwarze - stwierdził.
Swoją relację niezalezna.pl zdał też ojciec nastolatki.
- Z krótkiej rozmowy z córką wiem tyle, że nie zadała żadnego pytania. Siedziała na spotkaniu. Była posadzona naprzeciwko premiera. Gdy dostał on kwiaty od uczniów i chciał przekazać je Marysi ona powiedziała, że kwiatów od zdrajcy nie przyjmuje - stwierdził.
Na profilu Kancelarii Premiera jest tylko zdjęcie próby wręczenia kwiatów, ale nie ma informacji dotyczących jej efektów.
http://www.rp.pl/artykul/738665,1113500-Tusk-w-Gorzowie-spotkal-sie-z-li...
Skąd wiedział, o jaką zdradę chodzi?
29 May, 2014 - 00:13
— mówił premier Donald Tusk na konferencji prasowej w Gorzowie.
Szef rządu spotkał się dziś w miejscowym liceum z uczniami, wśród których była licealistka, która kilkanaście dni temu powiedziała Tuskowi, że jest zdrajcą.
CZYTAJ WIĘCEJ: Tusk w gorzowskim liceum wyprasza dziennikarzy ze spotkania. I doradza młodym: „Gdybym chciał dowalić rządzącym
Skąd jednak premier wiedział, której ze spraw dotyczy zarzut zdrady?
— mówił Tusk.
CZYTAJ TAKŻE: Parówkowy portal pogrzewa atmosferę wokół Marysi Sokołowskiej, licealistki, która nazwała premiera Tuska zdrajcą. Dlaczego? Bo można mieć tylko słuszne poglądy
http://wpolityce.pl/smolensk/198117-skad-wiedzial-o-jaka-zdrade-chodzi-tusk-tlumaczy-protest-licealistki-z-gorzowa-katastrofa-smolenska
Urso,
29 May, 2014 - 00:32
Obawiam się jednak o nią. Czy wszelkiej maści gorliwcy i wazeliniarze nie będa próbowali utrudniać życia jej i jej rodzinie?
Prawicowi dziennikarze i PiS (choćby lokalne, lubuskie struktury) powinni miec teraz nad nimi pieczę i natychmiast nagłaśnieć wszystkie ewentualne próby szykanowania tej rodziny.
"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Kocie,
29 May, 2014 - 00:44
Pewnie nie będzie mieć lekko, ale... może właśnie dlatego, że jest pod lupą będą jej pilnować, bo inaczej byłoby od razu na nich?
Miejmy jednak nadzieję, że jej przykład pociągnie następnych i następnych, i jeszcze następnych. Wtedy "one" nie dadzą rady wszystkim. Wtedy zmienimy Polskę.
Serdeczności.Ursa Minor
Atak na licealistkę z Gorzowa
30 May, 2014 - 13:22
Atak na licealistkę z Gorzowa. "Dałabym za to w pysk, aż by się nogami nakryła"
"Osobiście dałabym za to w pysk, aż by się nogami nakryła" - napisała na Twitterze o 17-letniej Marysi Sokołowskiej radna Platformy Obywatelskiej Elżbieta Igras. Kobieta zasiada w ursynowskiej Komisji Edukacji, Kultury, Sportu i Promocji.
Postawa 17-latki z Gorzowa, która nazwała Donalda Tuska "zdrajcą", a potem nie przyjęła od niego kwiatów, wywołuje coraz wścieklejsze reakcje mainstreamu.
Uczennicę zdążył zaatakować już Tomasz Lis, oskarżając ją m.in. o "nienawiść", teraz przyłączyła się do niego radna PO Elżbieta Igras. Kobieta - przedstawiająca się na Twitterze jako "radna, krajanka Palikota, fanka Tuska" - napisała o Marysi Sokołowskiej: "Osobiście dałabym za to w pysk, aż by się nogami nakryła".
Na wpis radnej PO zareagował na Twitterze sam Donald Tusk. Czy skrytykował Elżbietę Igras za chamski wpis, podpadający pod groźbę karalną? Skądże znowu. Lider Platformy napisał: "Nie gniewam się. A dziewczyny po prostu żal. Ciężko żyć z taką negatywną emocją".
Elżbieta Igras jest od kilku lat radną Platformy Obywatelskiej na warszawskim Ursynowie. Zasiada m.in. w Komisji Edukacji, Kultury, Sportu i Promocji. Wcześniej znana była głównie jako piosenkarka. W 1969 r. wystąpiła na Festiwalu Piosenki Żołnierskiej organizowanym przez Główny Zarząd Polityczny Wojska Polskiego, zdobywając tam Złoty Pierścień.
http://niezalezna.pl/55836-atak-na-licealistke-z-gorzowa-dalabym-za-w-py...
Niedźwiadku!
30 May, 2014 - 20:51
Kliknąłem dziesięć razy w prawą gwiazdkę. Oczywiście ten bezduszny serwer nic sobie z mojego klikania nie robił, dlatego masz (w tej chwili) tylko trzy, a nie dwanaście "piątek".
Za Twoim pozwoleniem, proszę, puszczę tę "odpowiedź Tuska" przyjaciołom i znajomym.