Polska nie obroni się przed przyjmowaniem dziesiątków tysięcy uchodźców. To będzie szok.
Bruksela chce, by napływający do Europy uchodźcy byli automatycznie rozdzielani między wszystkie kraje Wspólnoty. Oznacza to, że polskie władze nie będą miały dużego wpływu na to, ilu i jakich imigrantów trafi do naszego kraju. Pocieszające jest jedynie to, że Bruksela będzie płacić za ich utrzymanie i będą to znaczące kwot, rzędu kilkuset milionów euro rocznie.
Radykalizacja działań władz Unii spowodowana została piątkowym dramatem pod Wiedniem, gdzie w tirze udusiło się 71 imigrantów. To zdarzenie poruszyło sumienia urzędników w Brukseli i przywódców Unii, stało się też wygodnym pretekstem, by narzucić nowe zasady przyjmowania uchodźców.
– To nie jest godne Europy – powiedziała kanclerz Angela Merkel o obecnych zasadach przyjmowania imigrantów. Projekt odpowiednich zmian w prawie Bruksela chce przedstawić już jesienią. Zgodnie z nim „w nadzwyczajnych sytuacjach" imigranci z takich upadłych krajów, jak Syria, Erytrea czy Irak, którzy dotarli do jednego z państw UE, byliby automatycznie rozdzielani między kraje Unii.
Przy określaniu, ilu imigrantów trafi do którego państwa, miałby obowiązywać przelicznik uwzględniający dochód narodowy, liczbę ludności, poziom bezrobocia oraz ilość już przyjętych uchodźców. Polska prawdopodobnie musiałaby przyjąć ok. 7 proc. wszystkich potrzebujących. A szacuje się, że tylko do Niemiec trafi ich w tym roku około 800 tys. Trzeba więc liczyć się z koniecznością przyjęcia kilkudziesięciu tysięcy uchodźców rocznie.
Pomijając możliwe negatywne skutki społeczne napływu takiej masy imigrantów, może on być również szansą na choćby częściowe przezwyciężenie skutków zapaści demograficznej. A także na pobudzenie konsumpcji: Unia jest gotowa pokrywać koszty pobytu uchodźców nawet do 6 tys. euro rocznie za każdego. Czyli moglibyśmy liczyć na wsparcie sumą kilkuset milionów euro rocznie.
Michael Diedring, dyrektor Europejskiej Rady ds. Uchodźców i Uciekinierów, mówi „Rzeczpospolitej", że nowe prawo może zostać przyjęte już w przyszłym roku.
Bruksela już w lipcu próbowała przeforsować plan obowiązkowego podziału uchodźców, ale bez skutku. Jej inicjatywa rozbiła się o zwarty front tak kluczowych krajów, jak Francja, Hiszpania czy Polska.
– Nie zgodzimy się na narzucenie obowiązkowego systemu podziału uchodźców – zapewniał jeszcze w ubiegłym tygodniu „Rzeczpospolitą" minister ds. europejskich Rafał Trzaskowski. Ale tym razem będzie o wiele trudniej blokować zmiany, głównie z powodu determinacji Niemiec.
– Będziemy naciskali na uczciwy podział i zobaczymy, które kraje Unii go przyjmą – zapowiedziała kanclerz, która w piątek przekonywała do takiego rozwiązania Andrzeja Dudę.
Największym problemem pozostaje przekonanie do nowych rozwiązań Davida Camerona, który w 2017 r. może z tego powodu przegrać referendum o pozostaniu jego kraju w Unii. Ale nie jest wykluczone, że Wielka Brytania, która nie należy do umowy z Schengen, wywalczy w tym zakresie specjalne rozwiązanie.
http://www4.rp.pl/Uchodzcy/308309882-Polska-bedzie-musiala-przyjac-kilka...
1 Comments
Kopacz: Będzie nowa liczba
31 August, 2015 - 19:12
Polska przedstawi nową liczbę uchodźców, jaką mogłaby przyjąć - zadeklarowała premier Ewa Kopacz, odnosząc się do sytuacji związanej z coraz większym napływem do Europy imigrantów. Dodała, że dotychczas zadeklarowaliśmy przyjęcie 2200 osób.
- Nie mówimy już dzisiaj o tej liczbie 2200, tylko - w związku z tym, że jednak mimo wszystko napływa coraz większa ilość uchodźców do Europy - że to rozdanie będzie od nowa rozpatrywane. Czyli będziemy znowu dzielić między poszczególne kraje europejskie odpowiednie kwoty i będzie pewnie musiała paść deklaracja ze strony Polski. Ta deklaracja niewątpliwie może paść tylko w duchu odpowiedzialności i oceny naszej możliwości, jaką my dysponujemy - powiedziała Kopacz po wyjazdowym posiedzeniu rządu w Gdańsku.
Premier podkreśliła, że powinno się to odbywać na podstawie przemyślanych programów. - To nie powinny być tylko i wyłącznie działania polegające na przydzieleniu kwot poszczególnym krajom, ale bardzo wnikliwej analizy tego, dlaczego tak się dzieje i pomocy docelowo w tych krajach, z których w tej chwili imigranci przemieszczają się do Europy - mówiła Kopacz.
- To działanie musi być wielowymiarowe, solidarne i to działanie w ramach tej solidarności jest akceptowane przez Polskę, jeśli chodzi o przyjmowanie tych najbardziej potrzebujących. Mówię nie o tych, którzy szukają w tej chwili kraju docelowego, w którym mogliby się przedstawiać jako imigranci ekonomiczni, czyli szukający lepszej pracy. Mówimy o tych, którzy w tej chwili rzeczywiście narażają swoje życie i zdrowie, będąc w swoich krajach - w Syrii, Erytrei. To są ci, którzy przemieszczają się w tragicznych niekiedy warunkach do Europy - tłumaczyła szefowa rządu.
Kopacz przypomniała, że Polska przyjmuje przede wszystkim cudzoziemców zza naszej wschodniej granicy. Dodała, że dziś w Polsce są dziesiątki tysięcy Ukraińców. - Oni, co prawda, nie mają statusu uchodźców, są to ludzie, którzy tu legalnie pracują, ale tylko dlatego, że my mamy takie, a nie inne prawo wizowe, które pozwala im na pobyt stały i jednocześnie podejmowanie pracy - wyjaśniała szefowa rządu.
Premier nawiązała też do wydarzeń w Kijowie, gdzie doszło do zamieszek, gdy ukraiński parlament zatwierdził w pierwszym czytaniu zmiany w konstytucji na rzecz decentralizacji władzy, obejmującej także zajęty przez separatystów Donbas. - Ostatnie wydarzenia, sprzed kilku godzin w Kijowie, mogą się okazać również na tyle symptomatyczne, że będziemy mieli zmianę sytuacji na Ukrainie. A jeśli tak, to musimy się liczyć również z tym, że z Ukrainy napływać będą do najbliżej leżącego, sąsiadującego z nimi państwa, a więc do Polski, również ci, którzy będą czuli się zagrożeni - przekonywała.
- Nigdy nie uciekaliśmy, ani nie cofaliśmy się przed solidarną pomocą dla tych, którzy tej pomocy potrzebowali, ale jednocześnie Polacy, znając w sposób szczególny znaczenie słowa "solidarność", chcą też być odpowiedzialni i stąd nasza deklaracja 2200 (uchodźców). Będziemy oceniać nasze możliwości, kiedy się okaże, że będziemy rozpatrywać kolejną ilość uchodźców, których trzeba będzie przyjmować. Ale - powtarzam - będziemy się zachowywać w tym bardzo odpowiedzialnie - dodała.
Jeszcze w lipcu Kopacz mówiła, że Polska zadeklarowała gotowość przyjęcia 2 tys. uchodźców w ciągu dwóch lat. Na taką kwotę zgodził się rząd. Chodzi o 1100 osób, które przyjęlibyśmy od Włoch i Grecji w ramach programu relokacji, oraz 900 miejsc dla uchodźców przesiedlanych bezpośrednio z obozów poza Unią Europejską. Zapowiedź premier była realizacją zalecenia Rady Europejskiej, która zdecydowała w czerwcu, że państwa UE powinny do końca lipca zdeklarować przyjęcie w sumie 60 tys. osób (40 tys. z Grecji i Włoch oraz 20 tys. z obozów poza Unią). Liczba uchodźców, jaką zadeklarowała przyjąć Polska, jest mniejsza niż zaproponowała w maju Komisja Europejska. Według pierwotnej propozycji Brukseli, do Polski miałoby trafić 2659 imigrantów, przejętych od Włoch i Grecji, oraz 962 uchodźców z obozów spoza UE.
http://www4.rp.pl/Uchodzcy/308319825-Ilu-uchodzcow-w-Polsce-Ewa-Kopacz-B...