Pytania prokuratora referenta śledztwa smoleńskiego do ekspertów Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji pozwolą wyjaśnić wiele wątpliwości niepokojących opinię publiczną w związku z doniesieniami o domniemanej obecności śladów materiałów wybuchowych we wraku Tu-154M.
„Nasz Dziennik” dotarł do treści postanowienia o zasięgnięciu opinii uzupełniającej wydanego 16 stycznia. Większość pytań sformułowanych przez głównego referenta śledztwa smoleńskiego prok. ppłk. Karola Kopczyka ma charakter metodologiczny, ale dotyka kwestii wywołujących największe kontrowersje. Przypomnijmy, że chodzi o próbki pobrane ze szczątków samolotu we wrześniu i październiku 2012 roku. Miesiąc później jedna z gazet podała informację o wykryciu w trakcie pracy specjalistów śladów materiałów wybuchowych (nitrogliceryny i trotylu). Okazało się jednak, że chodziło o wskazania przyrządów pomiarowych służących wyłącznie do selekcji materiału do pobrania. Prokuratorzy tłumaczyli, że takie samo zachowanie aparatury może mieć miejsce także w przypadku obecności wielu innych substancji, a ostateczne rozstrzygnięcie da dopiero badanie laboratoryjne. W czerwcu ub.r. zaprezentowano wyniki ekspertyz niepotwierdzające obecności materiałów wybuchowych lub produktów ich spalania czy rozkładu. Z drugiej strony nie wyjaśniono przyczyny konkretnych alarmów urządzeń przesiewowych w Smoleńsku.
Później do tej opinii dodano zakończone identyczną konkluzją ekspertyzy próbek pobranych w trakcie ekshumacji ofiar katastrofy oraz z foteli samolotu (zbadano je latem 2013 r.). „Nie ujawniono śladów pozostałości materiałów wybuchowych w próbkach pobranych podczas sekcji zwłok, z miejsca katastrofy i elementów szczątków Tu-154 w Smoleńsku” – brzmi ostateczny komunikat prokuratury. Okazało się, że prokuratur Kopczyk wciąż ma wątpliwości.(...)http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/69011,bol-glowy-sledczych.html