Propaganda sukcesu i kilka konkretów

 |  Written by alchymista  |  2

Podyskutujmy. Co właściwie wiedzieliśmy o rządach Beaty Szydło? Tyle, co showman Jacek Kurski pokazywał nam na srebrnym ekranie. Newsy na twitterze wywoływały ogólne podniecenie. Radość ze spychania totalnej opozycji do narożnika. Szczyt NATO w Warszawie, baza w Redzikowie, rotacyjna obecność, Wojska Obrony Terytorialnej, 500+, ciągłe aresztowania korupcjonerów przez CBA, reforma sądów, komisje Wasserman i Jakiego, spotkania osi Orban-Kaczyński. Do tego dochodziły jeszcze tasiemcowe wystąpienia historyczne pana prezydenta, które budziły powszechny zachwyt, i antyukraińska deklaracja samego Kaczyńskiego, które wielu wyborców wprawiały w stan niezrozumiałej dla mnie euforii. Wszystko zdawało się iść dobrze, gdy nagle zaczął nam Duda brykać.

Jeśli po propagandzie sukcesu ktoś ochlapie Cię zimną wodą, to szok jest ogromny. Załóżmy, że większość newsów pokazywanych w Wiadomościach to była prawda, ale nie cała. Coś z tego wszystkiego musiało być prawdą, skoro wywoływało histeryczny atak totalnej opozycji. Ale być może nie wszystko szło tak, jak by się tego chciało i prezydent miał pretekst, aby uderzyć. Ostatecznie reforma sądów przeszła, ale w charakterze kozłów ofiarnych padło dwóch proamerykańskich ministrów: Witold Waszczykowski i Antoni Macierewicz.

Nie wiem nic o sukcesach reformy armii Pana Antoniego. Ostatnio spadł pod Mińskiem Mig-29 i to niejako poprzedziło zdjęcie go z funkcji ministra obrony. Mam natomiast wielką satysfakcję z tego, że prezydent Duda, premier Morawiecki i inni ministrowie nie muszą już latać sowieckimi trumnami, i że to właśnie Pan Antoni sprowadził do Polski nowe samoloty dla VIP-ów. W ten sposób po ośmiu latach wreszcie wyciągnięto wnioski z katastrofy smoleńskiej. Przynajmniej niektóre.

Antoniego Macierewicza wszyscy znamy od lat jako wyborcy, a więc oceniając go po wystąpieniach publicznych. Jako złe cechy Pana Antoniego podaje się zwykle niepomierną ambicję, ego, kłótliwość i wielokrotne rozłamy, a ponadto stawianie ideałów na poziom absurdalnie wysoki. Wiemy jednak również, że Macierewicz naprawdę jest politykiem niezłomnym i dąży do wyznaczonych celów z żelazną konsekwencją, aż do skutku. Ma ogromne doświadczenie i długoletnią praktykę rozbijania niejasnych, mętnych i przestępczych układów. Jest do tego chyba jedynym w rządzie politykiem tak bardzo proukraińskim, co być może uszło uwadze wielu jego zwolenników, ale dla mnie jest tylko dodatkowym plusem.

Kwestia Witolda Waszczykowskiego jest na oko mniej szokująca. Hejt przeciw niemu prowadzony był od wielu miesięcy, a pan minister nie zrobił właściwie nic, by mu przeciwdziałać. Najgorszą klęską ministra był powtórny wybór Donalda T. na króla Europy. Okazało się, że oczy ministra były ślepe aż do ostatniej chwili, gdy nagle oświadczył, że „nie przyjechał kolekcjonować głosy”. Nagłaśniano też antyukraińskie wypowiedzi Waszczykowskiego i pogardliwe o Białorusinach. Nagłaśniano wszystko, co dało się nagłośnić, z wyjątkiem jednej, delikatnej sprawy: sprawy Saakaszwilego.

To temat na odrębny wpis, ale zdaje się, że Waszczykowski wspólnie z Jackiem Saryuszem-Wolskim ułatwili Saakaszwilemu powrót na Ukrainę, choć władze na Ukrainie robiły właściwie wszystko, by mu ten powrót uniemożliwić. Podobno, gdy Saakaszwili szczęśliwie przebił się przez ukraińskie przejście graniczne, polscy pogranicznicy krzyknęli „yeah!”. Faktem jest, że miał wsparcie szeroko rozumianej strony polskiej. Następnie rozpoczęła się długotrwała kampania Saakaszwilego na Ukrainie przeciw jej obecnym władzom. Kampania ta trwa do chwili obecnej, być może ze wsparciem amerykańskich republikanów i wywołuje przerażenie tamtejszej bolszewickiej arystokracji rządowej. Dlaczego nic o tym nie słychać w imperium Jacka Kurskiego? Może słychać, ale subtelne rytmy disco-polo i rytualne ujadanie na „banderowców” skutecznie to zagłuszają…

Jeśli na Ukrainie dojdzie do zmiany władzy i do rządu dojdzie reformator z doświadczeniem, taki jak Saakaszwili, to będzie to między innymi sukces ministra Waszczykowskiego.

Premier Morawiecki i prezydent Duda będą latali nowymi samolotami. I tego im już żaden Dukaczewski nie odbierze. To jest wielki sukces ministra Macierewicza.

Czekamy teraz na sukcesy nowej ekipy. Zważywszy na niejasne i nietransparentne okoliczności tzw. rekonstrukcji rządu, musimy nowej ekipie postawić poprzeczkę nieco wyżej, niż rządowi Beaty Szydło. Domagać się konkretów, sprawdzać realizację zapowiedzi, a nade wszystko węszyć, czy obiecywane zbliżenie do komisji europejskiej nie odbywa się kosztem polskich interesów na wschodzie. Trzeba też wesprzeć Kaczyńskiego. Śmiać mi sie chce, gdy słysze głosy, że Kaczyński jakoby jest "zdrajcą". Ale o Orbanie, który jak pół-stryjek nas wystrychnął na dudka, jakoś tego epitetu nie słyszę... Co się zaś tknie samego Dudy, to oczekuję od niego przedstawienia dobrego projektu konstytucji, na który zagłosuję lub nie, ale kluczowym postulatem jest ścisły rozdział władzy wykonawczej od ustawodawczej. Za takim projektem zagłosuję na tak, a potem wybiorę na prezydenta kogoś godniejszego, o ile się takowy kandydat pojawi...

 

Jakub Brodacki

5
5 (3)

2 Comments

Obrazek użytkownika alchymista

alchymista
Dzięki serdeczne za linka. Na szczegółach sprzętu się nie znam, ale w plusach średnich autor wymienia: "Kanibalizacja sprzętowa, personalna i finansowa Wojsk Operacyjnych na rzecz WOT. " Otóż właśnie dla mnie jest to gigantyczny plus dodatni, nie wiedziałem, że tak jest, ale uważam, że właśnie tak to się powinno odbywac. Od początku tak myślałem. Chodzi o to, by wydrenować wojska operacyjne z najlepszych oficerów a następnie na bazie WOT stworzyć nową polska armię. Dogorywające wojska operacyjne stopniowo redukować i podporządkować WOT w konsekwentnie i stale zmienianej, rozwijanej formule. Inaczej mówiąc WOT przeobraziłby się w nowe wojska operacyjne, ale z zupełnie inną taktyką ćwiczoną na poligonach, inną strategią uczoną w szkołach, innym składem jednostek i tak dalej...

Regułą reformowania armii jest to, że nie da się jej zreformować poprzez reformowanie starych jednostek, szczególnie jeśli trepy są cały czas sowieckie. Jest na to wiele przykładów historycznych, chociażby kwestia tzw. kawalerii narodowej z czasów Sejmu Wielkiego. Rozbudowa armii dokonała się w oparciu o nowoczesne pułki straży przedniej, ale stara prorosyjska soldateska (Branicki) przeforsowała utrzymanie de facto "husarii" w wojsku końca XVIII wieku! Ta kawaleria narodowa się nie sprawdziła, była źle przeszkolona, jedyne co można powiedziec na plus to rajd Madalińskiego. Tyle potrafili zrobić - zbuntować się i uciekać. Podobnie zresztą Brygada Złotej Wolności dowodzona przez sławetnego Suchorzewskiego... Jak w Panu Tadeuszu:

"... Czekać! Zwlekać!
Sejmikować! Hem, trem, brem, a potem uciekać!..."


(to że nowoczesny komponent armii też nie spełnił wówczas swego zadania, to osobny temat, ale sposób reformy armii w oparciu o wybrane, nowoczesne jednostki, przyniósł jednak dobre efekty).

Podejrzewam, że Pan Antoni działając pośpiesznie mógł zrobić wiele błędów, ale tok myślenia - szybkie zaimprowizowanie nowych sił zbrojnych na wypadek nagłego konfliktu zbrojnego - był bezwzględnie słuszny. Teraz powinien nastąpić etap drugi, rozłożony na 6 lat - stopniowa kanibalizacja wojsk operacyjnych i odesłanie starych trepów na emerytury (plus śledztwa CBA i aresztowania najbardziej umoczonych). Miejmy nadzieję, że Błaszczak podoła, a Duda nie przeszkodzi.

Więcej notek tego samego Autora:

=>>