Przemówienie Jarosława Kaczyńskiego po expose Beaty Szydło

 |  Written by Szary Kot  |  2
5
5 (1)

2 Comments

Obrazek użytkownika Szary Kot

Szary Kot
mąż stanu.
Gdy słuchałam tego przemówienia dotarło do mnie, że poza różnicą poglądów na państwo i strachem przed odpowiedzialnością za wszystkie przekręty, jest jeszcze jeden powód, dla którego peowcy&co tak bardzo go nienawidzą. Oni nie do końca rozumieją co mówi. Różnica poziomów jest gigantyczna.
Choćby rozważania o roli prawdy w życiu politycznym, próbach jej relatywizacji... co oni moga o tym wiedzieć?
Albo używanie wyrażeń, których zapewne bez pomocy wujka gógla nie pojmują, choćby "akcja dyfamacyjna", czy "semantyka ekonomiczna". Zapewne zastanawiają się, czy mówiąc, nie używa obraźliwych wobec nich słów wink
 

"Miejcie odwagę... nie tę tchnącą szałem, która na oślep leci bez oręża,
Lecz tę, co sama niezdobytym wałem przeciwne losy stałością zwycięża."
Obrazek użytkownika stronnik

stronnik
Pan Jarosław Kaczyński używa zupełnie innego języka do komunikowania tego, co PiS ma do zaproponowania Polakom. Kiedy mówi o sprawach uniwersalnych jak prawda w życiu publicznym, organizacji wyborów czy odpowedzialności za państwo, mówi językiem który już dawno znikął z debaty publicznej. Nawet ludzie z "tytułami" pojawiajacy się w mediach nie używają języka, kóry jest najbardziej adekwatny i najlepiej komunikujący. A tu mamy przykład że można mówić zajmująco i jeszcze do tego bez kartki.
I jeszcze jedno. Na początku wypowiedzi Pana Kaczyńskiego w pewnym moemencie słychać śmiech i komentarze, mające być chyba próbą ośmieszenia jego wypowiedzi. Co charakterystyczne, później już takich reakcji nie ma. Nikt nie raguje głośnymi komentarzami na postulat naprawy aparatu sprawiedliwości,  czy gdy mowa jest o potrzebie zaradzenia procesowi dyfamacji Polski na arenie międzynarodowej na przykład. Myślę że słuchający zwyczajnie "wsiąknęli" w nastrój jaki zapanował na sali podczas przemówienia. Nikt nie odważył się przerywać głośnymi komentarzami i śmiechem, bo rzeczywiście, w tym momencie, nie było do smiechu. Prawda wraca tam gdzie jest jej miejsce.

Więcej notek tego samego Autora:

=>>